Tomasz czyta: “Pragnienie” Richarda Flanagana

Po „Pragnienie” sięgałem z pewną taką nieśmiałością. Richard Flanagan znokautował mnie jakiś czas temu nagrodzonymi Bookerem „Ścieżkami Północy”. Przepiękną i tragiczną książką, którą odebrałem tak osobiście, że od razu zaliczyłem do grona najlepszych, jakie w życiu czytałem. Bałem się więc, że „Pragnienie” nie będzie równie wybitne, a przez to będzie rozczarowaniem i zniechęci mnie do Flanagana. Niepotrzebnie oczywiście.

Czytaj dalej >

Tomasz czyta: “Gnat”

Gdybym miał te 7-12 lat, polskie wydanie „Bone” byłoby najlepszym, co mnie w życiu spotkało. „Gnat” ma w sobie bowiem wszystko, czego Tomek w tamtym okresie oczekiwał od popkultury. Poprowadzoną z rozmachem fabułę, która zaczyna się niewinnie, a rozwija w kierunku pełnowymiarowego “Władcy Pierścieni” (co najmniej), zabawne, świetnie skonstruowane postaci, mnóstwo akcji i bohaterkę kobiecą taką, że klękajcie narody.

Czytaj dalej >

Tomasz czyta: “Aliens: Zbawienie/Ofiarowanie”

Album wydany przez Scream Comics to z pewnością gratka. „Zbawienie” napisał bowiem Dave Gibbons (ten, co rysował „Strażników”) a narysował Mike Mignola (ten, co stworzył Hellboya). „Ofiarowanie” napisał zaś Peter Milligan (koleś od „Skina”) a narysował Paul Johnson (bardzo znany rysownik, ale nie mam w pamięci nic „flagowego” na jego koncie – kojarzę go raczej jako utalentowanego wyrobnika). Ale czy to czyni z tego komiksu dobrego Aliena? Moim zdaniem niekoniecznie.

Czytaj dalej >

Tomasz czyta: “Najgorszy komiks roku”

Na początku małe sprostowanie. Nie jest prawdą, że „Najgorszy komiks roku” Maćka Pałki to komiks o powstawaniu lub niepowstawaniu mojego komiksu – „Jak schudnąć 30kg? Prawdziwa historia miłosna”. Owszem, „Najgorszy” powstawał niejako równolegle (a czasami: zamiast) „30kg”, ale i ja i komiks pojawiamy się tam tylko w krótkich wspominkach. Bo to jest komiks przede wszystkim i wnętrzu głowy Macieja Pałki.

Czytaj dalej >

Wolna wola od checkboxa, czyli o największej porażce „Preya”

„Prey” jest nieudaną zżyną z „BioShocków” nie tylko dlatego, że robi wszystko to, co gra Kena Levine’a, tylko wszystko gorzej. „Prey” idzie krok dalej – kopiuje, nie zdając sobie sprawy z tego, o co tak naprawdę chodziło w oryginale. „Prey” „nie gra”, bo jego twórcy niewiele wiedzą o graczach.

UWAGA, PONIŻSZY TEKST ZAWIERA SPOILERY GIER BIOSHOCK I PREY (ba, streszcza zakończenia obu! ŻEBY NIE BYŁO, ŻE NIE OSTRZEGAŁEM!!!)

Czytaj dalej >

Tomasz czyta: “Osiedle Swoboda 2” i “Miesiąc miodowy na safari”

Na początku pewne zastrzeżenie. „Osiedle Swoboda 2” – zbierające wydawaną w zeszytach serię, ukazującą się niezależnie od „Produktu” – nie jest prostą kontynuacją „Osiedla Swoboda 1” – serii produktowej. Owszem, bohaterowie są ci sami i miejsce akcji się zgadza, ale w zasadzie to wszystko. O ile produktowe Osiedle było luźnym zbiorem anegdot, świetnie oddającym specyfikę swoich czasów i atmosferę bydgoskiego (a w zasadzie – uniwersalnego) blokowiska, o tyle Osiedle zeszytowe to zwarta, drobiazgowo zaplanowana całość. Mafijno-łotrzykowska opowieść o ekipie ze Swobody, ładującej się w grubszą aferę, w której dzieje się zorganizowana przestępczość, torturuje się ludzi i padają prawdziwe trupy.

Czytaj dalej >

30 ton lista lista (wielki ranking Tomka)

30. Oxenfree – uroczy indyk z przekonującymi postaciami i fajnym klimatem. Nie zachwycił mnie, jak chociażby Igę, lecz doceniam fajne pomysły i ich sprawne zrealizowanie. Ale nie wróżę tej grze, by ktoś o niej pamiętał za 3 lata

29. Śmierć i Sandman Uwertura, Neil Gaiman i inni – dla mnie rok 2016 nie będzie wcale Rokiem, W Którym Wygrał Trump, ani Rokiem Brexitu, a Rokiem, W Którym W Końcu Przeczytałem Całego Sandmana. A że w tym roku wyszły także dwa spin-offy tej cudownej serii, to musiały załapać się na moją listę. Śmierć zresztą świetnie koresponduje z Uwerturą, bo oba doskonale uwypuklają największe zalety i najgorsze wady „dużego” Sandmana. Śmierć” jest intymna i urzekająca, Uwertura – rozbuchana i nudna. Śmierć narysowana jest miejscami szpetnie, a zazwyczaj – poprawnie, Uwertura graficznie powala i oszałamia. Śmierć stawia na małe, intymne dramaty, w Uwerturze liczy się tylko wielka całość i wspaniała narracja (jakby to nie było jeszcze dość jasne: Śmierć lepsza jest po prostu)

28. Stranger Things – średnio ambitna, ale sprawnie zrealizowana, nostalgiczna wycieczka do czasów, gdy Kino Nowej Przygody było jeszcze świeże i czułe i nie zmieniło się w bezdusznego, wyrachowanego molocha, trzęsącego dziś Hollywood

Czytaj dalej >