Weekend z Kentucky Route Zero – felietonik

Od jakiegoś czasu rzadko zdarzają mi się weekendy, które w całości poświęcić mogę słodkiemu nic-nie-robieniu. Mam przez to na myśli rzecz jasna granie, czytanie i oglądanie filmów/seriali. W ten weekend zostałam jednak zamknięta na podwójne 12 godzin w domu, zupełnie sama (z psem) i komputerem, który, chociaż wnętrzności ma wybitne, pozbawiony jest sensownej karty graficznej. Przejrzałam więc odmęty mojej zakurzonej biblioteki gier na Steamie i przypomniałam sobie, że hen , dawno temu, zakupiłam tak dobrze recenzowane i kilkukrotnie nagradzane Kentucky Route Zero. Czytaj dalej >

Płacz i ogniska – Dark Souls i walka z depresją

Nikomu nie trzeba chyba mówić o tym, że Dark Souls nie jest grą łatwą. Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że nienawidzi ona gracza, raz po raz wymierza mu silne ciosy w policzek, a ten, jak w brutalnym i patologicznym związku, ze łzami w oczach prosi o więcej. Dark Souls jest dla mnie tytułem niezwykle osobistym – o tym, że nie jest takie jakim powierzchownie wydaje się być napiszę nieco dalej – długie godziny jakie na razie udało mi się spędzić przy nim przed telewizorem (kiedy to piszę nie ukończyłam jeszcze gry) pomogły mi poradzić sobie z bałaganem, jaki mam w środku. Nie pamiętam, czy i kiedy ostatni raz coś tak dobrze pomogło mi w walce z depresją.

Czytaj dalej >