Niezatapialni 234

567, he he he.

[Aktualizacja 29.05 21:00] Wszystko pod domeną Niezatapialni.pl powinno już działać prawidłowo albo będzie działać prawidłowo w ciągu 24 godzin. Domena jest z powrotem u nas. Raz jeszcze przepraszamy za te przejściowe niedogodności.

Jak mogliście ostatnio zauważyć, nasza strona przestała być osiągalna pod domeną Niezatapialni.pl. Ciągle jest osiągalna pod domeną Niezatapialni.com, co mamy nadzieję dobrze wiecie, skoro tu trafiliście. Wszystkie archiwalne odcinki powinny być dostępne (gdyby coś nie było – dajcie proszę znać w komentarzu, naprawimy). Wszystko powinno działać na stronie pod domeną .com oraz na wszystkich iTunesach, Spotifajach i innych takich. Znów – jakby co wiecie, gdzie uderzać.

Oczywiście nie chcemy, żeby taki stan rzeczy się utrzymywał i pracujemy nad jego odwróceniem. Nie jest to tak proste, jak byśmy chcieli, ale postaramy się rozwiązać tę sprawę tak szybko, jak to możliwe.

Tymczasem odcinek! Rozmawiamy w tym tygodniu tematycznie o grach w otwartym świecie, gdyż to taki trend modny.

W odcinku wystąpili: Tomek Pstrągowski, Dominik Gąska i Iga Ewa Smoleńska, chociaż tak się złożyło, że akurat nie w całym. Howgh!

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Sigvatr

    > Iga Ewa Smoleńska, chociaż tak się złożyło, że akurat nie w całym.

    No szkoda… ale i tak się cieszę z odcinka.

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Sigvatr

    Ja również wybuchłem śmiechem na wybornym żarcie Dominka przed czołówką.

    • Edi Mercredi

      Apropos luk składających się z braku pewnych faktów historycznych w grach.

      Np. pomijanie istotnych zagadnień ze zdarzeń sprzed kilkudziesięciu lat.

      Traktowanie pobierznie danych o masowej zagładzie Żydów w grze o II wojnie światowej.

      To czystej wody propaganda. Polegająca na bagatelizowaniu istotnych zagadnień w rzekomo realistycznym i poważnym projekcie.

      Chcą się wybielić, a więc gryzie ich sumienie.

      Tak olbrzymiej krzywdy nie da się zatuszować w całości. Zatem próbami mącenia wody. Wycinaniem i wklejaniem faktów w grach. Wreszcie posługiwanie się “nowożytnymi kapo” na szczycie elit, będą próbować.

      Dlatego nas na przekór okrzykom, że to propaganda. Powinna prowadzić czysta, 100 procentowa prawda.

  • xyz

    Dominik, akurat katastrofa tego helikoptera w drugim odcinku serialu Czarnobyl jest zmyślona. To co widziałeś na Youtube, to helikopter zahaczający o żurawia podczas budowy “sarkofagu” już jakiś czas po katastrofie. Natomiast to, że helikopter wlatuje w chmurę promieniowania i natychmiast spada – to fikcja wymyślona na potrzeby serialu.
    Ogólnie, skutki działania promieniowania są w nim mocno wyolbrzymione. Na przykład tych trzech gości – którzy szli “na pewną śmierć” zakręcając zawory – wcale nie umarło zaraz po katastrofie, ale dożyli starości.

  • Sigvatr

    NIe zgodzę się z Igą, że ludzie w 1986 nie znali skutków napromieniowania. Już samo małrzeństwo Curie badało jego wpływ na organizm ludzki (obalili wtedy tezę, że jest ono pozytywne). Znane były wyniki badania ofiar z Japonii, pracownic fabryk używających radioaktywnych barwników itp.

    • Mateusz Kozłowski

      Zgadzam się totalnie. Choćby fakt, że nawet źle zaprojektowana elektrownia w Czarnobylu miała kilka stopni zabezpieczeń o tym świadczy. Same zabezpieczenia były śmieszne, choćby system zrzucania pretów kontrolnych, który powodował nagły skok mocy (choć to chyba nie było bezpośrednią przyczyną katastrofy)

      • k0n

        Opuszczenie prętów kontrolnych było akurat najbardziej bezpośrednią ‘aktywną’ przyczyną pierwszego wybuchu. Sama ich konstrukcja była ‘koncepcyjnie’ wadliwa dla sytuacji awaryjnych, bo grafitowe końcówki powodowały wzrost mocy reaktora. Najgorsze jest to, że obsługa reaktora nie była w pełni świadoma tej cechy prętów i jej skutków.
        Są silne przesłanki, że podjęcie innych działań zaradczych (przywrócenie obiegu chłodziwa) zamiast – zgodnego z normalnymi procedurami – opuszczenia prętów zapobiegłoby katastrofie.
        Oczywiście jednak – jak w większości katastrof – zaistniał cały splot wydarzeń, które doprowadziły do wybuchu.
        Podstawowym błędem – poza wadami reaktora tego typu – było, zdaje się, wyłączenie części systemów kontrolno-awaryjnych, co 1. pozbawiło obsługę pełnej wiedzy o sytuacji w reaktorze 2. uniemożliwiło automatyczne i bezpieczne wygaszenie reaktora.

        • Mateusz Kozłowski

          Dzięki za informację

    • gugaguha

      Ale zdajesz sobie sprawe ze mowilam o opinii publicznej a ne smietance intelektualnej i inzynierach?

      • Sigvatr

        Nie, bo rzuciłaś tę uwagę w kontekście pracowników elektrowni, nie ogółu populacji. Komć mój pozostaje słusznym.

        W sumie dzisiaj mamy to samo: większość ludzi dalej nie pojęcia o energetyce jądrowej, ale tym razem się jej panicznie boją.

  • Edi Mercredi

    Cudowny odcinek NZ i polska boska technologia Proton

    Czyli co by było, gdyby google podało nam ambrozję

    Miło słuchać znowu. Siema.

    A gdyby tak Polska, będąca już najbogatszym krajem świata (dawno po reparacjach) wydała kolejne gry. Kolejne i kolejne propagandówki idące w parze ze zmianami wiążącymi się z szalonymi inwestycjami.

    Tak oto moglibyśmy mieć do czynienia z “umądrzeniem ludzi”. Technologia proton. Wyszukiwania jak w google, tylko zapytaniami myśli.
    U mnie zależy czy bolałaby później głową.

    Bylibyście podłączeni do tego cały czas, czy wolelobyście się “wyłączyć”?

  • Kaz

    Straciłem wszelki szacunek do Dominika (rzekomo fana serii) po tym jak odradził jedną z najlepszych części, AC Unity, który jest godnym następcą AC II oraz grą niesłusznie pogrzebaną przez wiele osób, do czego rękę przyłożył Ubisoft wydając grę z błędami. Niemniej jednak, ostatecznie gra została naprawiona i w wersja, w którą ja grałem była już dopracowana. Od siebie polecam tę część na początek, jest to prawdziwy Asasyn w odróżnieniu od AC IV Black Flag polecanego przez Domka, które nie powinno nosić nazwy “Assassin’s Creed”. Zamiast tego, powinno nazywać się “Ship & Eavesdropping Simulator 2013”. Jezu, jak ja się przy tej grze wynudziłem…

    • Dominik Gąska

      O matko ten komentarz to prawdziwa huśtawka emocjonalna. 😉

  • zarajev

    Iga, jaki jest tytul książki, o której mówiłaś – “Fallout…”, z tego co widzę jest kilka tytułów, które można pod nią dopasować 😛

    • gugaguha

      Fallout

      • zarajev

        Fallout to gra, nie próbuj mnie wystrychnąć na dudka.

        • Sigvatr

          Szukaj “Fallout book”, ale przyznam, że jest kilka takich tytułów.

  • Fredosław

    Serial Czarnobyl jest świetny, ale nie jest wiernym zapisem awarii. Inni komentujący już wspomnieli o rozbiciu helikoptera (nie zaraz po, z powodu promieniowania, tylko pół roku później z powodu nieuwagi). Dodałbym także scenę mieszkańców Prypeci obserwujących elektrownie z mostu/wiaduktu, potem wszyscy mieli mocno zachorować – w domyśle umrzeć. To jest miejska legenda o tak zwanym “moście śmierci” https://postalovsky-a.livejournal.com/167275.html, nie miało to miejsca. Generalnie nikt z mieszkańców Prypeci znajdujących sie tam 26 i 27 kwietnia, a który nie pojechał do elektrowni, nie umarł na chorobę popromienną, ani chyba nawet poważnie nie zachorował. Zginęli głównie pracownicy elektrowni którzy podeszli bardzo blisko rozwalonego reaktora, oraz strażacy łopatami szuflujący grafit z rdzenia, nieświadomi tego co robią.
    Cały ten wątek o olbrzymim wybuchu termalnym do którego mogło dojść później (gdy stopiony rdzeń napotka zbiornik z wodą), a który miał zniszczyć prawie pół europy, także jest grubymi nićmi szyty. Generalnie twórcy dla efektu dramatycznego podkręcają to i owo, choć sama materia bez podkręcania jest już dramatyczna.
    Znajduje to odzwierciedlenie w konstrukcji bohaterów, sami twórcy przyznają że postać pani naukowiec z Mińska która sama przebija sie przez blokady wojska żeby “uratować dzień” jest zmyślona. Ona ma niejako symbolizować całe środowisko naukowe ZSRR. To nie jest tak że nad katastrofą próbowało zapanować tylko dwóch przypadkowych naukowców jak to pokazano w serialu, rzeczywistość była nudniejsza.

    Powody awarii były zasadniczo dwa, nieodpowiedzialne zachowanie pracowników – złamanie wielu procedur podczas feralnego testu (manualne obejście wielu systemów bezpieczeństwa), oraz konstrukcja reaktora – niebezpieczna jeżeli obsługujący nie znał w pełni jego wad. To się ze sobą wzajemnie sprzęgło. Z powodu nieumiejętnej obsługi i nieznajomości w pełni jego zachowania w ekstremalnych sytuacjach (a do takiej umyślnie doprowadzono) spowodowano nagły wzrost temperatury, który doprowadził do olbrzymiego wzrostu ciśnienia pary wodnej i rozsadzenia obudowy (to ten słynny wybuch). Pożar nastąpił później. To że w ogóle przeprowadzano ten feralny test na pracującym reaktorze spowodowane było brakiem dogłębnego przetestowania przed wprowadzeniem do użytkowania – z powodu gonienia terminów, wykonywania planów postawionych przez partie itd. typowe absurdy państwa komunistycznego, obecne w wielu dziedzinach, ale tutaj wyjątkowo groźne.

    Wspominaliście o aktorach amerykańskich. Nie zauważyłem. Jest dużo brytyjskich, trochę szwedzkich, irlandzkich itp. Jest też Fares Fares, Libańczyk ze Szwecji, brat tego Faresa od giereczek.
    Ciekawostką jest że twórcą i scenarzystą jest Craig Mazin, koleś który przedtem napisał Kac Vegas 3, Straszny film 3 i 4 i inne tego typu wiekopomne dzieła 😀
    Reżyserem jest Johan Renck, Szwed, reżyserujący w wielu świetnych serialach z ostatnich lat, znany też jako Stakka Bo – producent acid jazzu i hip-hopu.

  • cokolwiek

    Jezu jaki dobry jest moment kiedy Dominik mówi że to jest poważna gra po czym wraz z Tomkiem wybucha śmiechem 😀

  • Komar Komarescu

    To ja chciałem rzucić dość niepopularną opinię: Zelda Breath of the Wild to jest bardzo średni sandboks, z bardzo szczątkową fabułą. Domek, jak siądziesz do tego po Asasynach czy RDR’ach to może cię mocno znudzić, bo Zelda to głównie znajdźki do potęgi n-tej i prostolinijne side questy. 7/10.

  • Sigvatr

    Jako, że cała wsza trójka działa, lub działała w tzw. dziennikarstwie growym, chciałem zapytać, skąd bierze się czasem taka bezkrytyczna postawa niektórych dziennikarzy wobec zapowiedzi prasowych niektórych gier. Dla przykładu najnowsze dzieło pana Kojimy miało “na nowo zdefinować gatunek”. Nikt jeszcze za bardzo gry nie widział, nikt nie grał (z dziennikarzy, ludzi poza firmą która ją robi), czemu więc niektóre redakcje tak bez zająknięcia przedrukowują takie teksty?

    No wiem, że trochę tu wyolbrzymiam ten “problem”, czasem to są jedynie cytaty, no ale w niektórych zapowiedziach, newsach, czy inszych po prostu brak takiego zdrowo rozsądnego “no, z głoszeniem takich opinii wstrzymajmy się do czasu wydania i zrecenzowania gry”. O co chodzi? Presja czasu? nienadzorowani praktykanci? Nikt nie przejmuje się działem zapowiedzi? A może jakieś tajemne polityki wydawca – redakcja?

    • Edi Mercredi

      Ja codziennie na nowo definiuję siebie.
      Czasami tylko zamykam się w schematach.
      Jednak jestem dość elastyczny, co podkreśla zdanie pierwsze

      • Sigvatr

        A pracujesz w redakcji np. jakiegoś portalu z grami?

  • Spuczan

    Widzę, że jest moda na poprawianie Niezatapialnych więc ja też im dokopię a co! Iga ludzie nie potrafią kontrolować czasu, Dominik znajdzki w grach są zajebiste, Tomek czas rozpadu U238 wynosi 4,468×109 lat. Wiem, że tego nie powiedziałeś ale chciałeś, nie wypieraj się. Jak głupoty mamy już za sobą to pora na parę newsów które was ucieszą/zainteresują? Gog wypuszcza to o czym Iga kiedyś marzyła czyli aplikację (https://www.gog.com/galaxy) która pozwoli nam pożegnać się z upierdliwymi launcherami od kilku dostawców. Wszystkie gierki w jednym miejscu? Zajebiście. Death Stranding (https://www.eurogamer.pl/articles/2019-05-29-death-stranding-premiera-8-listopada-na-ps4-zwiastun-prezentuje-fragmenty-rozgrywki) będzie miał premierę w listopadzie 2019!!! Cieszę się i nie mogę się doczekać czy dzieło Kojimy udowodni do czego ten człowiek jest zdolny. Liczę na jakieś pogaduchy na te tematy 🙂

    I lecąc z harmonogramem: ja ostatnio skończyłem Wolfenstein II: The New Colossus. Dawno się tak dobrze nie bawiłem a ostatnio przy najnowszym Doomie. Przyznam, że niestety produkcja cierpi na parę problemów technicznych ale i tak grało mi się bardzo dobrze. Czego tam nie ma?Strzelanie na wózku inwalidzkim, ganianie w wypasionym kombinezonie, “stracenie” głównego bohatera, jazda na mechanicznym ogromnym psie, podróż na Venus, spotkanie z Hitlerem i naga, strzelająca ciężarna. Humor specyficzny ale mi podszedł 🙂

    https://uploads.disquscdn.com/images/bc36b5cc185f337e2d85403db423e83b478e38e50aaf6c25b6991e82675d1995.png

    Nadal ogrywam giereczki z Game Passa choć od czasu do czasu uruchamiam Pillars of Eternity II z wszystkimi możliwymi utrudnieniami. Gram Łowcą-Pieśniarzem według własnego pomysłu. Olałem tylko Trial of Iron bo nie mam czasu ani chęci na granie gdzie jeden błąd może pozbawić mnie całego postępu. Może kiedyś spróbuję ale jeszcze nie teraz.

    Chyba macie jakiś nawał pracy bo wydaje mi się, że ostatnie odcinki pojawiają się z lekkim poślizgiem. Mam nadzieję, że u was wszystko w porządku 🙂

    • Sigvatr

      > Gog wypuszcza to o czym Iga kiedyś marzyła czyli aplikację (która pozwoli nam pożegnać się z upierdliwymi launcherami od kilku dostawców.

      Nie, wciąż je musisz mieć poinstalowane, jeśli dobrze rozumiem zasadę działa tej nowej apki GoG-a, ale mimo wszystko cieszę się z tej inicjatywy.

      • Spuczan

        Sigvatr chyba nie sądzisz, że ktoś kiedyś myślał, że bez instalowania wszystkich lanucherów da się zagrać w konkretną grę. Bo niby jakim cudem chciałbyś uruchomić coś co jest tylko na Steamie/Uplayu/Battlenetcie?Epic Store? Niech one sobie siedzą cicho w Program Files i nie zawracają dupy. Gog ma je tylko zebrać w jednym miejscu na liście i “wyzwalać” jak potrzeba. Lepiej wygląda jedna ikona w pasku czy na pulpicie niż XX ikonek. Nie sądzisz?

        • Edi Mercredi

          Nie znam apki, ale może w ten sposób Gog chce tak jakby tylnymi drzwiami wprowadzić swojego “osobistego” launchera.

          To by było coś!

        • Sigvatr

          No cóż, da się, choć jest to rozwiązanie z mocno szarej strefy
          (wszelkiego rodzaju kraki itp). Sam GoG sprzedaje też gry bez DRM-a.
          Więc da się. Idealnie byłoby gdyby nie trzeba było w ogóle luncherów:
          były by one minimalne, jednie to zatwierdzenia konta i klucza.

  • Sir Mesmer

    Jeśli chodzi o open world, to muszę niestety powiedzieć: Wiedźmin 3. Znaki zapytania na mapie mnie po prostu kupiły. Normalnie mam wywalone na znajdźki, ale tam zawsze coś było. Jakiś potwór, jakiś skarb, ciekawe miejsce

  • Kamil

    Dominik ma 100% racji w kwestii streamingu. To jest niewykonalne na obecnej infrastrukturze sieci. To co Carmack testowal to byly specjalne lacza google do grania. Mozna, ew. zrobic tak ze ISP beda mieli jakies Mainframe-y i w ten sposob zminimalizowac opoznienia, ale to troche nie wykonalne logistycznie. Musi istniec jakas podsiec synchroniczna i wtedy ok delay-e beda stale. Zastanawia mnie czy te wszystkie komunikaty w stylu “20 megabitow do komfortowego grania”, nie sa tworzone bardziej przez managerow/marketingowcow niz inzynierow. Naprawde nie chodzi o przepustowosc ale o opoznienia.

    • Kamil

      Po przeczytaniu tego co napisalem wynika ze nie da sie zrobic. Wiec chcialem doprecyzowac:
      Da sie zrobic ale nie przy obecnej infrastrukturze sieci. Chociazby np.: mozna wymienic routery u ISP na takie ktore jeszcze nie istnieja, ale jakby istnialy zapewnia synchroniczne polaczenia. Takie technologie sa np.: w telekomunikacji gdzie opoznienia w ramach sieci sa krytyczne.

    • Kamil

      Dla dopercyzowania jeszcze bardziej!!!, ethernet powstal jako siec ktora miala byc tania w wykonaniu. Ethernet nawet nie zapewnia ze pakiet dotrze do celu, to dopiero zapewniaja warstwy wyzej, jest to istotne, bo pokazuje z czym pracujemy. Oczywiscie juz nie ma HUB-ow ktore powodowaly kolizje, obecnie stosuje sie switche ktore przekierowuja pakiet tam gdzie faktycznie ma dotrzec. I o ile buforujemy sobie film na yt albo wysylamy komentarz pod podcastem to jest ok i nawet nie widzimy tych problemow, to w streamingu gier to bedzie bottleneck.

  • zarajev

    Wiem, że to jest mniej bezpośrednio powiązane z bronią, ale chciałbym usłyszeć interpretację dźwiękową Domka na temat odgłosów wydawanych przez 3 różne kalibry broni w AC130, mam do tego własne przemyślenia, jestem ciekawy Twoich Dominik.