Giereczki są super – odcinek #1

Hej wszystkim!

Nazywam się Iga i mam zaszczyt zaprezentować Wam pierwszy odcinek podcastu o grach, który tworzyć będę z moimi przyjaciółmi. Proszę, bądźcie cierpliwi i szczerzy i powiedzcie poniżej (w komentarzach), co sądzicie o takim programie. Ogólnie postanowiliśmy go nagrać, bo każdy z nas uważa, że giereczki są super! I JEST TYLE SUPER GIERECZEK! Więc postanowiliśmy o tym właśnie temacie porozmawiać.

Jeden z nas już co prawda odszedł i założył drugi podcast – Gierki są Zajebiste – ale proszę, nie słuchajcie go. On jest generalnie niefajny, bo się tak nie zostawia kolegów, kurczę no. A pozatym kiedyś widziałam, jak nie ustąpił pani miejsca w tramwaju. Może to był właściwie pan, ale mniejsza o to, bo macie słuchać nas, nie jego. O to mi chodzi. Ok koledzy? (bo chyba jesteśmy kolegami co?)

Żyleta.

guziecslucha

Mówimy o tematach.

Występujemy w składzie: Ja, Dominik Łysy Gąska oraz Tomasz Brzytwa Pstrągowski (mniej-więcej do połowy odcinka).

PEACE!

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Gizmo

    To oznacza że Niezatapialnych już nie będzie ?

  • Michał Bakuła

    Iga!!!

  • KupaSpodDrzwiPadbaru

    No a ten podcast zdrajcy to jak się nazywa

    • Tomasz Pstrągowski

      Gierki są Zajebiste – ale to nie zdrada, to spin off

      • KupaSpodDrzwiPadbaru

        Słaby ze mnie użytkownik internetu jeśli nie potrafię w google znaleźć podcastu mając jego tytuł :(.

        • Tomasz Pstrągowski

          To bardzo przykre, że nas nie słuchasz:( Gdybyś słuchał, to wiedziałbyś, że to żart z odcinka;)

          • KupaSpodDrzwiPadbaru

            Nie ukrywam że jestem kilkadziesiąt odcinków w plecy. Słucham po raz trzeci, wszystkich od początku, ale podejrzewam że w ciągu pół roku zdążę nadrobić xd.

          • Ale Ty przypał robisz debilu jebhany :d Wiesz, że Cię Iga znajdzie po IP – i będzie wiadomo kto to.. Napisze jakiś skrypt w PeHaPie i Cię rozjebie jak Mikołaj dupę Rudolfa.. Chryste. Kto tu kurcze komentuje.. 😀

  • m

    Nie wiem czemu ale Dominik kojarzy mi się z delfinem.

    • simonx

      A mnie ze słoniem 😀

  • Michał Bakuła

    Poprosili nas, żebyśmy wyrazili opinie na temat programu w komentarzach.
    Chyba na razie słabo nam idzie:P

  • kejwmen

    <3

  • Krzysztof Ośmiałowski

    Dzię ku je myy 🙂

  • SennseJ

    Taki pozytywny odcinek wszedł jak masełko na świeżej bułce. Dzięki.

    Trochę to trwało ale na dzień dzisiejszy już przyzwyczaiłem się do obecności Igi. Długo to trwało ale stało się. Oby tak dalej Żyleta!

  • T z Wybrzeża Klatki Schodowej

    Hej, jest jakiś mail na który można Idze przesłać grę? Na steam można wysyłać tylko znajomym lub przez maila ;/

  • Komar Komarescu

    rant time 😉
    Odnośnie FF7 – ta historia w założeniu była dużo bogatsza, ale niestety została pocięta, ze względu na kwestie budżetowe i czasowe. Dlatego też, wycięli nie tą postać, którą pierwotnie zamierzali, pod koniec pierwszej płyty.
    Drugie pytanie to, czy włączą fabuły gier ościennych z uniwersum FF7.
    Walka jest ponoć oparta na systemie Kingdom Hearts i Dissidii.

    • Tomasz Pstrągowski

      “ta historia w założeniu była dużo bogatsza, ale niestety została pocięta, ze względu na kwestie budżetowe i czasowe” – to nie powinno mieć żadnego znaczenia w rozmowie o fabule FFVII;) to tylko ciekawostka dla historyków

      • Komar Komarescu

        Dlaczego nie powinno mieć znaczenia? To właśnie ma ogromne znaczenie, bo miało wpływ bezpośredni na to, jak ta gra wyglądała w momencie (chciałem napisać rilisu…) wydania.
        Może też mieć duży wpływ na to, jak może wyglądać remake. Nie spodziewam się drastycznych zmian, ale dopełnienia poszczególnych wątków mogą jak najbardziej się pojawić.

        • Tomasz Pstrągowski

          Bo FFVII to skończone dzieło, które wygląda tak jak wygląda. I jeżeli próbujemy o nim rozmawiać na poziomie właśnie dziele – jakoś je analizować, interpretować czy recenzować, to powinniśmy brać pod uwagę to, co jest, a nie to, co mogłoby być.
          Więc tak jak mówię: to ciekawe info dla historyków, nie krytyków.

          • Komar Komarescu

            Żebyśmy się dobrze zrozumieli – ja nie rozmawiam o jakości fabuły gry wydanej w 97 roku, tylko o tym, że ta gra została pocięta z pewnych elementów fabularnych, które mogą się pojawić w wersji odświeżanej.

  • Michał S.

    Odcinek super! Giereczkowo zajebiste! IGA wróciła!!! Juhuuu <— to miał być wilk podrywacz z kreskówki ;P

  • Dominik, Sylwester 2015

    https://youtu.be/b0HF8M5UKdA

    😉

  • No. Tym razem Wam się ku*wa udało. Nic nie będę komentował. ;d

  • @IGA: nie mówi się ‘Pizne’ tylko ‘Pizgnę’ 😛

  • Robert

    Tak się za Żyletą stęskniłem, że trzy razy przesłuchałem 😀

  • KrisO_o

    Tak to jest z giereczkami AAA dzisiaj że większośc to jest super ale tylko w oczach recenzentów,dlatego jak szukam czegoś nowego to patrze na produkcje Indie.Ostatnio spędziłem 3 dni na Dungeon of the Endless.Za 30 zeta 3 dni grania – masakra:) A co do odległości do pokonania aby dotrzeć do Padbaru to byli też ludzie z Zabrza a to dalej niż Kraków;P A sam o 5 rano wychodziłem z człowiekiem który przebył 610 km aby wasze mordy kochane zobaczyć. Ps:Tomek,odnoszę wrażenie że słabo moderujesz bo przekleństwa są – wychodzi na to że przeklinać można a post leci do wyrzucenia tylko jak sie o Kukizie wspomina;D

  • Mr. Paw

    Iga, fajnie, że wróciłaś 🙂

    Odcinki specjalne zawsze wychodzą wam najlepiej 😀

    Zastanawiam się czy to był rzeczywiście dobry rok dla gier. Na pewno dobry dla polskich gier. Mimo, że jak słusznie zauważył Tomek, konkurencja była żadna, to i tak Wiedźmin 3 to ogromne osiągnięcie i jeszcze większy sukces. Wyszło w tym roku kilka ciekawych tytułów. Oprócz nowego Wiedźmina, fani dostali nowego MGSa i Fallouta. Nowy Batman był niezły. Jest nowe Halo i Tomb Raider. Doczekaliśmy się nowego SW: Battlefront. Jest kilka innych ciekawych produkcji jak Pillarsy, Ori czy Spaltoon. Na scenie Indie też było spoko. Jednak są trzy duże “ale”.

    Pierwsze “ale” to, że z większością tych tytułów coś jest nie tak albo towarzyszyły im jakieś skandaliki (takie małe skandale). Wiedźmin był kilka razy przesuwany i zarzuca mu się graficzny downgrade. MGS po wyjściu był super, teraz okazuje się nieskończony. Fallout 4 nie jest taki jak chcieliby fani. Wersja PC Batmana była bardzo popsutym produktem (czyt. klienci zostali wydymani). Nowe Halo, podobnie jak Fallout, jest meh. Battlefront jest płytki. Zamieszanie z wyłącznością na Tomb Raidera, itd itp.

    Drugie “ale” – jak przyjrzeć się dokładnie to można stwierdzić, że gracze dostali absolutne minimum gier, którymi mogliby nakarmić napędy w swoich maszynkach do grania. Fajnych gier jest zdecydowanie mniej niż w latach ubiegłych. Sony samo się przyznało, że w tym roku mają dziurę w planie wydawniczym. Nintendo również nie rozpieszcza graczy. Microsoft miał królować w drugiej połowie roku ale szału nie ma. Teraz pewnie się modlą, żeby Tomb Raider wreszcie zaczął się sprzedawać (podobno na razie jest marnie). Tak jakby gracze byli podłączani co chwila do kroplówki w postaci nowej gry, żeby nie umrzeć z głodu. Wszystko to skleja scena Indie i strach się bać, co by się działo, gdyby nie było tych wszystkich artystycznych platformówek i przygodówek z Kickstartera.

    I tu dochodzimy do trzeciego “ale”. Jedynym innowacyjnym tytułem AAA (konkretny budżet, duży wydawca, głośna gra) w kończącym się roku było Splatoon. Jedna gra. Na tyle pozwolono twórcom w korporacjach. Bo pomysły na pewno były, przecież jest ich pełno na scenie Indie. Tyle, że księgowi orzekli nieopłacalność. Można się upierać, że jest kilka nowych fajnych rzeczy w MGSie czy Wiedźminie. Nie będę tu protestować. Ale wg mnie to i tak cholernie mało. Zastanawiam się, na ile to wszystko ma związek ze zmieniającymi się odbiorcami (wzrost popularności gier na urządzenia mobilne, oglądanie gameplayów na YT, gry free-to-play jak LoL i Hearthstone itd), ale także z obecnymi cenami gier.

    Na koniec taka refleksja dotycząca cen gier: ostatnio robiłem remont generalny w moim pokoju, musiałem wyrzucić trochę rupieci, co wiązało się z przejrzeniem absolutnie całego mojego dobytku (szumna nazwa :P). Z czasów emigracji do UK mam sporą bibliotekę gier na poprzednią generację – z powodów budżetowych obecna generacja dużych konsol jeszcze przede mną. Olbrzymią większość z tych gier kupiłem używanych, po niskiej cenie. Z tego powodu mają fantastyczny stosunek jakości do ceny. Ale gdy je ustawiałem na półce byłem absolutnie pewny, że poza kilkoma wyjątkami, żadna z nich nie była warta swojej początkowej ceny. W reboot Prince of Persia czy Gears of War 3 świetnie się gra, gdy ma się świadomość, że kosztowały w przeliczeniu jakieś 40-50 PLN, powiedzmy w 12-15 miesięcy po premierze. Ale absolutnie nie są warte 220 PLN w dniu premiery. Dla mnie w tej chwili to jest zasadniczy problem z większością nowych gier. Są zbyt drogie, biorąc pod uwagę czas rozrywki jak i jej jakość. Ciekawy jestem co Wy sądzicie na ten temat.

    • igimat

      Serio giereczkę na WiiU traktujesz jako AAA? Nie mówiąc o tym, że innowacje można w tym badziewiu znaleźć tylko w stosunku do innych gier od Nitendo….

    • Tomasz Pstrągowski

      @Mr. Paw

      dzięki za rewelacyjny i rzeczowy komentarz:) w sumie się z Tobą zgadzam, choć zwróciłbym uwagę, ile dobra działo się poza AAA (Life is Strange, Her Story, Ori and the Blind Forrest, Invisible Inc., EGTTRapture, Hotline Miami 2 etc.)

      Tak, zgadzam się, że cena gier na konsole jest absurdalnie zawyżona.

      • Mr. Paw

        Masz absolutną rację. Tak jak pisałem, gry niezależne pozwalają w tej chwili uniknąć kryzysu w branży giereczek. Zgadzam się, że trzeba to dobitnie akcentować. Dzięki produkcjom ze sceny Indie ten rok nie jest straconym rokiem. I to właśnie te gry ciągną ten wózek w dobrym kierunku.

    • sajet1

      Z mojego punktu widzenia:
      Wg mnie przeceniasz troszeczkę innowacyjność team shootera w którym użyto farby, żeby sprzedać grę z PG7.
      Co do cen gier konsolowych, nie są na kieszeń przeciętnego Polaka, byle John pracuje na grę 4-5h, Kowalski znacznie więcej.

      • Mr. Paw

        Mamy oczywiście subiektywne opinie na temat mijającego roku i to jest ok. Chciałbym wyraźnie zaznaczyć: nie uważam, że to był tragiczny rok. Nie był zły. Był wg mnie dość przeciętny. Akcentując wszystkie pozytywne aspekty, zgadzając się, że część tych tytułów może być różnie odbierana, vide Fallout, biorąc pod uwagę solidną pozycję Indie (jak trafnie poniżej zauważył Tomek), uważam, że nie można, powtórzę, nie można, ignorować tych problemów, które powracają jak zły szeląg. Wg mnie to co kiepskie, równoważy to co dobre. Kto nie idzie naprzód, to co robi? Nikogo nie chcę przekonywać. Po prostu tak to widzę. Jeszcze jedna sprawa. Moim zdaniem na nową generację ciągle brakuje tzw. system sellerów – gier tak dobrych i ważnych, że trzeba dla nich kupić sprzęt. Być może kwalifikuje się tu Wiedźmin 3, ale jest przecież na kilku platformach, można grać na PC.

        Co do Splatoon, to zupełnie nie rozumiem o co Ci chodzi. Przeceniam innowacyjność. Czy chodzi Ci o to, że tak naprawdę patent z farbą nie jest aż tak świeży i służy jako zamiennik napalmu i pocisków kaliber 9mm? Bo tak rzeczywiście by było, gdyby to był zwykły paintball. Ale zdajesz się chyba nie zauważać unikalnej mechaniki poruszania się, wspinania na ściany po pomalowanej na nasz kolor powierzchni, jak i faktu, że samo celne strzelanie nie wystarczy w żadnym z trybów gry. Trzeba malować powierzchnie, aby wygrać lub umożliwić wygraną. To wystarczy, aby grać w shootera, jakim jest Splatoon, w zupełnie nowy sposób. I to się nazywa innowacyjne podejście do tematu. Takie prawdziwe.

        Pragnę zauważyć, że nie jestem ekspertem, pomimo dużego doświadczenia i na pewno coś mi umknęło. Ciekawy jestem, czy ktoś mógłby podać inne konkretne przykłady na innowacje w giereczkach w tym roku.

        • sajet1

          “nie jestem ekspertem”
          Nikt z nas nie jest, zwyczajnie gadamy. Pozdro.

          • Mr. Paw

            Widzę, że masz podobne odczucia. Ja osobiście się dziwię się, że to nie jest temat nr 1 publicystyki branżowej. Owszem Sterling o tym trąbi, Yahtzee trochę też, ale mam wrażenie, ze większość tak jakby ciągle czeka. Na ten wielki przełom. Na tego system sellera. Co chwilę dostajemy solidne gry, ale ludzie chcieliby znowu jakiejś gry 10/10, czy panda/pandę (+ delfin). Takiego Bioshocka czy Batman: Arkham Asylum. Wiem, jest Wiedźmin 3. I tylko dlatego ten rok nie jest tragiczny.

            W poprzedniej generacji po porównywalnym okresie była już na rynku pokaźna liczba ważnych tytułów. Dokonał się kolejny skok techniczny, więc nie można twierdzić, że architektura konsol ogranicza twórców. Nigdy wcześniej chyba nie było tak wielkich pieniędzy w branży. Na scenie Indie są tuziny utalentowanych twórców. A jednak tego skoku jakościowego nie widać.

  • j_uk_dev

    FF7 to jedna z takich gier, do których lepiej nie wracać po latach, bo można zniszczyć sobie naprawdę dobre wspomnienia. Rzeczywiście, na dzisiejsze czasy ta gra nie jest zbyt grywalna. Ja wróciłem do FF7 właśnie jak wyszedł port na PS3/PSP. Podobnie jak Iga, miałem problemy z wejściem na drabinę, czy przejściem przez drzwi. Ale to nie było to, co drażniło mnie najbardziej. Chyba wyrosłem z tych losowych potyczek. Poza tym brak możliwości wyłączenia animacji w czasie walki ( szczególnie podczas ataków sumonów ) też nie pomagał, bo wtedy im częściej walczyłem tym bardziej to się po prostu dłużyło. Fabuła też nie należy do wybitnych – to prawda. Jednak trzeba pamiętać, że w roku kiedy gra wyszła na PC ( bo przypuszczam, że tak większość z nas się z tą grą poznała ) to było coś nowego – gameplay, mechanika walk, dziwna fabuła prosto z Japonii. Niestety wróciłem po latach do tej gry i zacząłem dostrzegać wszystkie wady. Do tego doszła też znacznie lepsza znajomość angielskiego (za małolata to więcej sobie dopowiedziałem niż przeczytałem ;)) i czar w pewnym sensie prysł, ustąpił narastającej frustracji.

    Jest jeszcze kwestia klimatu gry. Remake idzie w ślady tego, co ustanowione zostało przez film “FF7: Advent Children”. Zauważ, że to ten sam klimat i w filmie wcale źle to nie wyszło. Zresztą do dziś “Advent Children” jest jednym z moich ulubionych filmów animowanych. Natomiast w grach poważniejsza nuta zagrała jeszcze na PSP w “FF7: Crisis Core” i przyjęte to zostało całkiem nieźle. Bardzo możliwe, że pewne rozwiązania z “Crisis Core” przenikną też do remaku (choćby walka bardziej real-time).

    W każdym razie FF7 jest dowodem na to, że pewne rzeczy powinny pozostać w świecie nostalgii 😉

    • Tomasz Pstrągowski

      Porównanie do Advent Children bardzo trafne, problem w tym, że ja na Advent Children byłem załamany. Oglądałem to chyba jeszcze w liceum lub na początku studiów i już wtedy czułem się zażenowany oglądając to gówienko;)

      • j_uk_dev

        Fabularnie to miało tyle sensu co i gra, ale mnie chyba najbardziej urzekła sama animacja. Ale to było dawno i też wolę nie rozgrzebywać 😉 Niech to zostanie właśnie w nostalgii. A grałeś w Crisis Core? Tam cofamy się nieco bardziej i gramy Zackiem. To zdarzenia jeszcze zanim FF7 się zaczyna ( więc i Aeris żyje 😉 ).

        • Tomasz Pstrągowski

          Nie, nie grałem w CC, warto? Jest na PSP?
          Tylko zwróć uwagę, że FFVII był idiotyczny, absurdalny i nadymany, ale przy tym zabawny, ciekawy i graficznie “dwuznaczny” (że się tak wyrażę). Advent Children był tylko idiotyczny i nadymany.

          • j_uk_dev

            CC wyszło tylko na PSP. Trochę przypomina gameplayem Monster Hunter. Utrzymany jest też w nieco poważniejszym tonie. Natomiast jeśli chodzi o absurdalność i idiotyczność, to dotyczy to większości jRPG 🙂 To jest właśnie ta nowość z którą zetknęliśmy się gdy FF7 trafił w nasze ręce – tak bardzo różne od zachodniego podejścia. Film z kolei – cóż, tego się nie oglądało dla fabuły 😉 Ja jestem fanem animacji od Square – to są po prostu mistrzowie jeśli chodzi o cutscenki i ogólnie CGI. Ujęcia, kolorystyka, praca kamery – jeśli odrzucić właśnie tę “japońszczyznę”, to na to się po prostu dobrze patrzy. Sama fabuła i świat FF7 to zupełnie inna bajka, zresztą to to, co mnie i obecnie nieco odepchnęło od gry, ale postanowiłem “zawiesić niewiarę” 😀 FF7 to była dobra gra, ale w swoich czasach i wyciąganie trupa z szafy nigdy nie pachnie dobrze 🙂

            Tak z innej beczki, to ukończyłem w jednym posiedzeniu wczoraj (w sumie to dzisiaj rano) “Life is Strange”, więc w końcu mogłem was odsłuchać w poprzednim podcaście i machnąć tam elaborat 😉 Taka mała prośba – jak robicie odcinki specjalne, to nie zastępujcie nimi regularnych podcastów, bo dla tych, którzy po 10 minutach muszą wyłączyć, by uniknąć spoilerów, to po prostu rozczarowanie 🙂

          • Tomasz Pstrągowski

            To nie był odcinek “zamiast” tylko “obok”, po prostu nagranie normalnego odcinka nam wtedy nie wyszło, bo Dominik się rozchorował, a Iga była na urlopie.

          • j_uk_dev

            Dzięki za sprostowanie. Z racji dosyć naturalnego przebiegu odcinka specjalnego, założyłem, że było to coś planowanego (szczególnie, że “krzyżowaliście miecze” :P). Dominik to strasznie chorowity. Widać nie posłuchał rady o rozpoczęciu nauki karate 🙂

  • Fredosław

    pozdro szejset, wczora z wieczora: