Niezatapialni – odcinek 264

Ten z tematami.

Nie ma to jak usiąść we trójkę i pogadać o tematach, nie? Albo włączyć podcast i posłuchać o tematach. Och tematy. Mmm, najlepiej. Smaczne, soczyste tematy.

W tym tygodniu rozmawiamy o naszych oczekiwaniach na rok 2020 oraz o solucjach. Czy ich używanie to oszustwo? Jakie są granice? Czy są granice?

ODPOWIADAMY!

Poor pigeon is dead on the asphalt.
Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Tomek Wiewiór

    Jeszcze nie słuchałem, ale już wiem co będzie. Znaczy o solucjach. Dla mnie są dobre jak się przechodzi grę po raz trzeci. Aby poznać wszystkie smaczki. Wcześniej psują zabawę z odkrywania. Czyli to co mnie głównie przyciąga. Dlatego też przeszedłem takie średniaki jak np. Oblivion. Póki zwiedzałem dobrze się bawiłem. Jak rozpocząłem główny wątek, to jakaś masakra.

  • xyz

    Ostatnio Tomek trochę dziwnie ocenia dzieła kultury.
    Przez większość czasu mówi o tym, czego nie w nich nie ma (a chciałby żeby było), niż o tym co w nich jest. Cała wypowiedź zmienia się koncert życzeń, w stylu: “chciałbym, żeby pokazali to z tej perspektywy”, “chciałbym, żeby napisali o tym”, “chciałbym żeby pogłębili ten wątek”, “szkoda, że nie ma nic o kotach, bo ja lubię koty” itd.

    • Tomasz Pstrągowski

      Hej, masz racje. Już po nagraniu odcinka trochę żałowałem, że w taki sposób mówiłem o Kształt twojego głosu. Bo nie dość, ze to niesprawiedliwe (Tak jak piszesz, skupiłem się na tym, czym KTG mógłby byc, a nie na tym, czym jest), to jeszcze można odnieść wrażenie, ze mi się anime i manga nie podobały. A jest dokładnie na odwrót, podobały mi się tak bardzo i poruszyły mnie na tyle, ze w swoim zachwycie projektowalem sobie, jak mogłyby być jeszcze lepsze. Postaram się na przyszłość być uczciwszy.

      • Negocjator

        Nie każdy czyta wypowiedzi tutaj więc warto dla spójności kulturowej i zachowania prawdziwości wizerunku XD w następnym odcinku:
        – bić się w piersi,
        – posypać głowę popiołem,
        – zaktualizować wypowiedź
        – wycofać się rakiem
        – wypluć herezje
        – odszczekać…
        aj sorki zagalopowałem się XD
        I gdzie się podziały odgłosy militarne Dominika ja się pytam?
        Do dzisiaj mnie prześladuje kiepsko odwzorowany odgłos moździerza który wyobrażałem sobie inaczej. Wizualizując typa który używjąc np. LM-60 wrzuca w lufę od góry pocisk i zatyka uszy. Pocisk wystrzela i trafia po chwili w cel spadając nań z góry. A brzmi to mniej więcej:
        szluup, …, plumm!, siiiiiiszuuuuuuu, bum!

        • Sigvatr

          Może też zamigać “przepraszam”.

          • Edi Mercredi

            #murem za podcastem

            Nie rozumiem tej napaści ostatnio na Igę za rzekome krzyczenie, teraz Tomka za mówienie własnej opinii.
            W sposób inny, aniżeli ktoś wyobraża sobie wygłaszanie zdania? Rozumiem to jako z perspektywy, napisania w sposób właśnie taki.
            Pokazując czego nie ma, albo jest mało. Wskazuje jednocześnie czego jest za dużo, lub o czym nie warto wspominać.

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Edi Mercredi

    Bardzo szanuję Benjamina Franklina za wniesiony wielki wkład w powstanie Stanów Zjednoczonych
    Np. jego cytat, że
    “Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki.”

    Jeśli wziąć pod uwagę załączony obrazek pigeona to miał niewątpliwie rację.

    Jednak w kwestii podatków się nie zgadzam diametralnie, bo uważam że każda akcyza jest zbrodnią na uczuciach ludzkich.

    Zapewne niejeden z was miał sytuacje, że musiał szperać po kieszeniach, żeby kupić piwko o wódce już nie wspomnę.
    Brakujące parę przysłowiowych groszy często było zaczynającą się kwotą zawartą w podatku.

    A widząc ceny na stacji paliw, można było chwycić się za głowę
    Za to wzrastające wartości tytoniu to jakby nieustannie swoista hossa.

    Pamiętajmy, że świat idzie do przodu. Benjamin słowa te wypowiedział w 18 wieku n.e. Mnóstwo czasu prawda?

    Teraz mamy 21 wiek, jak na razie dobrze mi idzie komentowanie odcinków przy czym zawsze wspieram Niezatapialnych

    Jak słowa Benjamina Franklina mają się do cen gier komputerowych? Właśnie, czy w ogóle mają?
    Już tłumacze bo widzę, że was to zaciekawiło.

    Po pierwsze, coś nie pykło już na samym początku.

    Głównym czynnikiem utrzymujący zawsze stałą cenę gry były koszty tłoczenia. Wiadomo, jakieś lepsze naklejki, itp. zdarzały się.
    Jednak nie wpływało to bardzo jakoś na wartość. To tak jakby wybierać między cienką kartką a4 do drukarki a grubą w tym samym formacie.
    Recenzenci przyglądający się raczkującej dystrybucji cyfrowej, byli trochę skołowani, tym że pominięcie nośnika przy sprzedaży gier nie obniżyło ceny.
    Ba! Paradoksalnie ją podnosiło. Byłem wtedy za młody, aby to zrozumieć. Może to jakiś tajny elastyczny podatek. Tu właśnie Benjamin Franklin puka w ekran waszego monitora i przytacza cytat z początku komentarza.
    Swoją drogą genialny trick jak zatrudniać 330 osób i wypożyczać gry kilkunastu milionom graczy na okrągło

    Steama włączyli w 2003 roku.
    Co mi przychodzi do głowy

    Nie na temat, ale smutny fakt, 19 lutego 2003 roku w Iranie: 302 osoby zginęły w górach koło Kermanu w katastrofie wojskowego Iła-76. Każdego jest szkoda.
    To jeszcze nie koniec złych wieści 20 lutego (dzień później) 100 osób zginęło a ponad 200 zostało rannych w pożarze klubu nocnego The Station w Stanach Zjednoczonych.

    Dobra mam
    Firma WarnerMedia razem z Philipsem, Sonym i Toshibą w 1995 roku stworzyła standard DVD.
    15 lipca ta sama korporacja zlikwidowała kupioną 5 lat wcześniej firmę Netscape Communications
    Jeszcze przed powstaniem Steama były próby dystrybucji cyfrowej. Widocznie mieli przeciek, że skala się napiętrzy. Minęły niecałe dwa miesiące. Wizja nie spinającego się budżetu biorąc pod uwagę technologię DVD zmusiła ich do wygaszenia Netscape.

    Tak to mniej więcej wygląda.

    Na koniec roku, też nie na temat, ale smutne przypomnienie
    26 grudnia 2003 w trzęsieniu ziemi w rejonie starożytnego miasta Bam w Iranie; zginęło 26 271 osób. Dużo osób. Bolesna sytuacja

  • macosxgeek

    Re joł dzieki!

  • Sigvatr

    Strasznie demonizujcie naukę języka migowego, jakby to co najmniej pisany chiński.

    Sam PJM jest prosty do nauczenia się (wbija się po prostu kolejne znaki). Trudność to jedynie nadążyć mentalnie za inną osobą migającą. Ale to jest kwestia wprawy, no i zupełnie naturalna przy każdym języku obcym.

    Nie znam co prawda japońskiego języka migowego, ale bazując na tym polskim, jest on oderwany od naszej mówionej gramatyki. Np. wystawcie sobie, że w migowym się nie odmienia słów! Więc wątpię, aby był jakoś trudniejszy niż języki migowe z innych krajów.

    • k0n

      Japońska gramatyka generalnie* z tego, co pamiętam, jest dość prosta i oparta na szyku zdania (to pomaga zresztą w nauce jako j. obcego, bo wiesz, jakiej części mowy się spodziewać w danym miejscu zdania), spójnikach i partykułach.
      Więc podejrzewam, że masz rację z japońskim migowym, to kwestia nauki znaków odpowiadających poszczególnym słowom/zwrotom.

      *) generalnie, bo w szczegółach dochodzą np. rejestry i dziwne rzeczy typu odmiana przymiotników przez czas czy ‘liczniki’ zależne od typu liczonych obiektów)

  • Spuczan

    Co jest grane: U mnie bardzo rpgowo. Przede wszystkim skończyłem Arcanum.[będą SPOILERY} Dla wielu gra achaiczna, niegrywalna i skomplikowana. Pisząc wielu mam na myśli ciebie Tomku. Pierwsze kilka godzin rzeczywiście było trudnych ale jako fan gatunku nie poddałem się i zostałem za to odpowiednio nagrodzony.

    https://uploads.disquscdn.com/images/25d38a4fa0a3d19abb63946d5ab170d6b43481bf8fc7ac96a259b00b3884593c.jpg

    Grałem głupim orkiem (wszystkie dialogi oraz dziennik jest pisany prostym i niegramatycznym językiem z błędami) co znacznie ułatwiło pojedynki. A ponieważ walczymy często to ten element gry miałem z głowy. Starałem się dołączyć jak największą ilość osób pakując w charyzmę (20) jednak na to kto się do nas dołączy ma wpływ wiele czynników, jak na wiele rzeczy w tej grze. I to jest moim zdaniem największa zaleta Arcanum. Ostatecznie miałem Vergila (dobry medyk, fajne teksty), Sogga (świetny wojownik), psa (najlepszy wojownik), Veldo Rubina, Franklina Payne’a, Toriana Kela (świetny wojownik) i Arronaxa (dobry mag, piszę dobry bo dołączyłem go pod koniec gry i nie mogę powiedzieć o nim nic więcej). Niektórych nie mogłem dołączyć bo byłem za głupi, miałem nieodpowiednią reputację (całą grę byłem dobry ale pod koniec użyłem miecza który zmieniał moje nastawienie i ostatecznie skończyłem -34 alignment) lub z racji tego, że wybrałem orka niektórzy nie chcieli ze mną gadać. Grę mogę polecić każdemu fanowi gatunku. Grałem bez modów w wersję z GOGa. Na zachętę dodam, że czekają na was ciekawe zadania jak schwytanie giganta ze Stillwater lub dochodzenie w sprawie ginących króliczków.

    Gadałem z kumplem w pracy o Pillars of Eternity [będą SPOILERY]. On zaczął jakiś czas temu, ja skończyłem dawno i tak sobie rozmawialiśmy co każdy z nas zrobił w danym momencie np. na ostatnim poziomie Cad Nua. Jednak do tej pory nie pokonałem smoków na bagnach.

    https://uploads.disquscdn.com/images/3e8a6bc02d073e46193c031b8f2fafce1a6451aba0f04c4941385aa38941da7a.jpg

    Plan był taki: drużyna składająca się z mojej wojowniczki, Edera, Pelleginy, Zauhy, Niezłomnego i Alotha stanęła na moczarach wyposażona w mikstury z odpornością na żywioły, zwoje krytycznego leczenia oraz zmartwychstania. Początek walki, to wypicie mikstur, użycie zwoju odporności na paraliż, zwoju z podniesieniem obrony oraz przedłużeniem czasu trwania pozytywnych efektów. Następnie szarża na pierwszego maga która go zabija i szarża na Llengrath. Niezłomny cały czas rzuca czary wspomagające, wskrzesza towarzyszy jeśli potrzeba a Aloth wskrzesza Niezłomnego jeżeli ten zginie lub używa zwojów krytycznego leczenia. Pozostała czwórka zabija Lyneth o zajmuje się smokami. Pierwszy pada Gafonercos a drugi Turisulfus.

    https://uploads.disquscdn.com/images/956ef7ce5ba7fb8ac634a5c4459a417e9bc162d958be5f3aeb295f57d77c4fe7.jpg

    A ponieważ grałem w Pillars of Eternity to przydało by się skończyć dodatki do Pillars of Eternity II. Pomysły na drużynę mam trzy. Pierwszy to stworzenie drużyny z towarzyszy których nie używałem w pierwszym przejściu gry. Miałem Edera, Xoti, Serafena i Alotha. Wiąże się to z tym, że będzie trudniej. Grałem tak w White March I i White March II i wiem, że taka drużyna nie ma sensu ale da się grać. Opcja nr 2 zrobienie nietypowej drużyny: Geralt z Rivii (wojownik), Szeth-syn-syna-Vallano (mnich), Rolanda z Gilead (enigmatyk), Kaladin (kapłan) i Bayonetta (mag). Pisząc „zrobienie” mam na myśli przygotowanie portretów oraz ubranie i wyposażenie ich w odpowiednie rzeczy. Czyli Biały Wilk z białymi włosami, Roland w kapeluszu z rewolwerem, Szeth w zwiewnych szatkach, Kaladin z włócznią a Bayo z pukawkami. A na koniec trzeba napisać im jakąś historię czemu akurat znaleźli się w świecie PoEII. Będzie przednia zabawa. A trzeci to granie moim podstawowym składem. Meh. Beast of Winter, Seeker, Slayer, Survivor i The Forgotten Sanctum nadchodzę!

    Odnośnie czekania na Wastland 3 to ja czekam ale bez żadnego hype’u. W dwójkę grało mi się dobrze. Wrzucam ją do woreczka “Dla fanów gatunku” i zdaje sobie sprawę z jej technicznych niedociągnięć. Takie 4/10.

  • Mnóstwo ludzi z wielką przyjemnością odwiedza kasyna, aby spróbować szczęścia w grze na automatach lub przy stołach. Ta forma rozgrywki znana jest już setki lat i niezmiennie dostarcza graczom niezwykłych emocji oraz wzrostu adrenaliny. Wraz z rozwojem techniki i nowych technologii zmieniły się jednak rodzaje, a najpopularniejsze stało się online kasyno i gry przez Internet https://onlinekasynopolis.pl/. Nic dziwnego, bo dzięki niemu ludzie na całym świecie mogą przeżywać przyjemny zastrzyk endorfin i dreszcz emocji, bez wychodzenia z domu.

  • wielkimistrz

    Mam porażenie mózgowe . W moim wypadku oznacza to poruszanie się na wózku i niesprawną prawą rękę. Przez około 8 lat byłem ofiarą bullyingu. Z mojgo doświadczenia wynika że nie da się “odpokutować” tych win.

    Dla napastnika jest to “śmieszna zabawa”. Dla zewnętrznego obserwatora są to “wredne dzieciak”. W ofierze natomiast bullying może zostawić poważne zmiany. Mnie dopadło to od 5 klasy podstawówki do końca liceum. W okresie w którym człowiek teoretycznie najbardziej potrzebuje akceptacji rówieśników ja tej akceptacji nie miałem. Mówiąc szczerze to bardzo szybko w ogóle przestałem takiej akceptacji szukać. Nie miało to sensu.

    U mnie było to specyficznie. Osoby będące moimi nemesis zawsze najpierw próbowały się zbliżyć. Być kolegami czy przyjaciółmi. Potem się zaczynało. Bo mogli. Pod koniec podstawówki, w gimnazjum, w liceum nie byłem blisko absolutnie z nikim. Nawet jeśli ktoś akurat mnie nie bullyingował to te osoby nie były zainteresowane przyjaźnieniem się ze mną. Bo wtedy same byłyby ofiarami bullyingu. Na studiach też nie byłem z nikim blisko bo wtedy uznałem już że być z kimś blisko to tylko i wyłącznie “wystawić się na strzał. Skutek taki że z okresu od podstawówki do końca studiów zostały mi trzy kontakty. Potem zredukowane do dwóch. Jedna osoba odpadła z przyczyn zupełnie nie powiązanych z tą historią.

    Wysoka garda została mi również w dorosłości. Liczba osób z którymi mam kontakt przynajmniej raz w roku wynosi 23. W tym są również domownicy i rodzina. Liczba osób z którymi mam kontakt przynajmniej raz w tygodniu wynosi 5 (bez domowników- w domownikami 9) I cały czas tak naprawdę trzymam gardę ponieważ nigdy nie będę mógł wykluczyć że któraś z osób która teraz jest w moim życiu zechce mi zrobić krzywdę. Taką właśnie naukę wyciągnąłem z 8 lat bycia ofiarą. Oczywiście w tym najbliższym kręgu moja garda nie jest specialnie wysoko. Ale zawsze jakaś jest.

    Gdyby teraz miała się jakaś nowa osoba pojawić w moim źyciu to raczej nie wyjdzie ona poza krąg “znamy się z widzenia”. Moje zasieki emocjonalne są tak rozwinięte że już raczej nie przepuszczą nikogo bliżej.

    Gdyby nie bullying prawdopodobnie nie zainteresowałbym się na poważnie grami. Gry pojawiły się w moim życiu bo potrzebowałem rozrywki, która nie wymaga posiadania kolegów.

    Dlatego właśnie uważam, że nie da się “odpokutować” bullyingu. Bo niby jak odpokutować to że całkowicie zmieniłeś życie drugiej osoby

    • Nie jest to aż tak specyficzny sposób bullyingu. Ja w 6 klasie podstawówki padłam ofiarą popularnego dosyć “żartu” – przystojny i popularny chłopak udaje zainteresowanie mniej ładną i niepopularną dziewczyną, by następnie ją wyśmiać publicznie. Co sprawiło, że na jakiekolwiek zainteresowanie osoby płci przeciwnej reagowałam absolutnym niedowierzaniem. W związku z czym w sytuacji niepożądanego zainteresowania osoby płci przeciwnej nie rozumiałam co się dzieje, zareagowałam za późno i nieadekwatnie i skończyło się to źle.

      Ale. Pytanie czy dwunastoletni chłopak, który zrobił komuś “pranka”, mógł wiedzieć, jakie poważne będą konsekwencje? Czy można go uznać za moralnie odpowiedzialnego, skoro jednocześnie prawo nie uznałoby go za odpowiedzialnego nawet gdyby realnie popełnił przestępstwo? Czy takie zachowanie wynika z niedojrzałości mózgu nastolatka, która uniemożliwia mu empatię? Czy też to jednak z takim prześladowcą musi być coś fundamentalnie nie tak? Czy ludzie są z natury dobrzy, czy źli? Co by w ogóle miało tu znaczyć odpokutować? Cierpieć tak jak ofiara? Otrzymać wybaczenie ofiary? Naprawić krzywdy (czego, jak zauważyłeś, nie da się zrobić)? To są widzisz takie duże pytania etyczne, na które odpowiedź osobiście, w kontekście Twojej traumy, Ciebie obchodzić nie musi. Ale kultura już musi się takimi kwestiami zajmować, bo od tego jest.

      • wielkimistrz

        To oczym piszesz w drugim akapicie (pierwszy jest osobistym doświadczeniem więc mogę go tylko przyjąć) jest ciekawe. Ja jednak spoglądam na to z innej strony. Czy mam obowiązek wybaczyć swoim prześladowcom. Moim zdaniem nie mam takiego obowiązku. I przekłada się to na moje “prawo” do odmówienia im pomocy jeśli o tę pomoc poproszą. Wyjąwszy te sytuację , w kttórych prawo zobowiązuje mnie do udzielenia komuś pomocy ale ja mam na myśli sytuacje w stylu- “Łukasz napisz mi pismo bo ściga mnie komornik”

        • Nie no, pewnie, że nie masz, nawet w chrześcijańskiej doktrynie, skrajnie nastawionej na wybaczanie, ktoś musiałby do Ciebie przyjść i przeprosić i jakoś zadośćuczynić (a nie da się), żebyś miał taki “moralny obowiązek” wybaczyć. Niektórzy będą oczywiście twierdzić, że dla Ciebie jest lepiej wybaczyć, ale moim zdaniem to bzdura.

          • wielkimistrz

            Ja na szczęście nie muszę się nad tym zastanawiać 🙂 jestem antyteistą (przekonanie, że świat bez religii byłby lepszy). Doktryna chrześcijańska mnie nie obowiązuje 🙂

          • Zon

            Świat bez religii nie może istnieć. Zauważ że od zawsze człowiekowi religia pod różnymi postaciami towarzyszy. Czy to pod postacią boga słońca, faraona, kołka wbitego w ziemie u pogan, Jezusa czy to appla.
            Także skoro wierzysz że boga nie ma to nie moja brocha. Ale wierzysz.
            I świat nie byłby lepszy bez religii, bo niektórych trzyma ona to za twarz, z różnym skutkiem ale trzyma.

          • Sigvatr

            Popełniłeś aż trzy błędy logiczne, z czego najzabawniejszy jest ten drugi: “Także skoro wierzysz że boga nie ma to nie moja brocha. Ale wierzysz.”. Nosz, najprostsza definicja słowa ateista to: “człowiek *nie wierzący* w boga”. Nie znasz jej?

            Najpoważniejszy, to te przekonanie, że religia jest źródłem moralności. Praktyka pokazuje to doskonale, jak wielu potworności (rasizm, niewolnictwo, homofobia, mizoginia …) dokonują religijni ludzie, wycierając sobie gęby świętymi tekstami.

            Świat bez religii może jak najbardziej istnieć. Tak jak istnieje świat, gdzie nikt już nie oddaje czci Zeusowi, czy składa ofiary z ludzi Bogu Słońca. I słońce dalej świeci.

          • wielkimistrz

            I właśnie dlatego uważam że świat bez religii byłby lepszy. Ponieważ ABSOLUTNIE KAŻDĄ potworność jakiej dopuszcza się człowik da się uzasadnić religią.

            Jest też druga strona. Religia to często wymówka żeby nic nie robić. Przy każdej strzelaninie administracja Trumpa “modli się za ofiary”. Ci ludzie mają władze żeby podjąć konkretne działania np ograniczyć dostęp do broni i podjąć trudy wytłumaczenia ludziom dlaczego pers saldo to jest korzystne. Zamiast tego uważają że lepsze będzie recytowanie wierszyków ku chwale takiej czy innej mitologii

          • Zon

            To poleciałeś z tą logiką. Czy oby na pewno słusznie?
            Temat zbyt głęboki by go ogarnąć w dwóch zdaniach a wyciąganie niby błędów z ogólnikowych zdań? To nie jest czarno biała optyka by tak łatwo obalać, no błagam. Dużo tu szarości których niektórzy nie biorą pod uwagę, a jeśli tak jest to daremna dyskusja.
            No to coś naświetlę w temacie.

            Jeśli dajmy na to katolik wierzy w istnienie boga a ktoś kto nie wierzy nazywa się ateistą czyli jednocześnie wierzy, że bóg nie istnieje. Ani jeden ani drugi nie ma dowodów na poparcie swojej tezy więc zostaje wiara. Gdzie tu błąd jeśli ateista wierzy, że boga nie ma?

            Praktyka też pokazuje jakich czynów dopuścili się ludzie nie religijni więc niczego to nie dowodzi. To że religia zazwyczaj zakłada czynienie dobra a ludzie w niej będący postępują źle staje się bardzo rażące, wszystko poza blednie dlatego jest tak o tym głośno i zawsze się wyciąga ten argument i on działa na ludzi, niestety.
            Eliminując te wyznania które powstały lub działają ze złych pobudek i ludzi złych którzy właśnie pod sztandarem religii robią złe rzeczy, pozostałe bazujące na promowaniu dobra wykonały dla ludzi dużo dobrej roboty. Nie da się temu zaprzeczyć.
            Ocenianie religii przez pryzmat złych ludzi którzy wykorzystują ją do swoich celów jest mało miarodajne, Ci ludzie wcale religii nie potrzebują ale skoro jest okazja to korzystają, możliwe że się urodzili w niej więc jakoś tak poleciało. Zapewniam, że gdyby religia nie istniała byliby bardzo podobnie źli.

            Pisząc świat mam na myśli planetę a nie jakiś kawałek gdzie akurat nie ma czegoś na kształt klasycznej religii. Jakoś na te enklawy super świata nie przenieśli się wszyscy ateiści by żyć w szczęśliwości z daleka od tej złej religii w jakimkolwiek kształcie.
            No trochę popłynąłem ale 😉
            Do tego raczej historia nie pamięta by kiedykolwiek na całej planecie nie było procederu religii. A tak głośny ateizm od jakiego czasu trwa? Ile lat? Bo całymi tysiącami lat w częściach globu oddzielonych nawet oceanami taki proceder w większej lub mniejszej sile miał miejsce.
            Więc poczekam kiedy cały świat będzie ateistyczny. Ale raczej to nie nastąpi. Nawet jak przylecą kosmici i udowodnią, że jesteśmy ich eksperymentem, to znajdą się tacy co stworzą nową religię i znajdą członków którzy będą się do nich modlić.

            Deal with this.

          • wielkimistrz

            Ateizm jest wiarą w takim samym stopniu w jakim BRAK KRZESŁA jest rodzajem siedziska. Wklej nam zdjęcie jak siedzisz na BRAKU KRZESŁA i miejmy to za sobą 🙂

            To że są ludzie źle którzy są religijni i są ludzie źli którzy są ateistami nie jest istotą problemu. Istotą problemu jest to ludzie robią złe rzeczy bo są przekonani że taka jest wola ich boga.

            Żadna religia nigdy nie bazuje na promowaniu dobra. Każda religia bazuje na promowaniu woli bóstwa. Woli objawianej przez pośredników. Człowiek który w latach 2001-2011 był proboszczem “mojej” rzymskokatolickiej parafi ogłosił w 2003 roku, że “wolą Boga jest abyśmy nie dawali wiary dzieciom oskarżającym swych kapłanów o niewłaściwe zachowanie. Albowiem nie są to dzieci lecz pomioty szata”. Jest to czysty debilizm (jak sądzę też zgadzasz się z taką oceną). Ale nie da się wykluczyć że to rzeczywiście wola Boga. Bo jeśli Bóg istnieje to i tak objawia nam swoją wole przez pośredników. Jeśli natomiast Bóg jest wymysłem ludzkim to “wola Boga” jest radosną twórczością Umiłowanego Ojca Inkwizytora. Jeśli chciałbyś mi tutaj zaświecić Świętymi Tekstami to zauważ że każda Święta Księga jest tylko kompilacją tekstów. A kompilowali je Umiłowani Ojcowie Inkwizytorzy.

            Podając argument “jak długo” nie strzelasz sobie w stopę. Strzelasz sobie w głowę z shoutguna, z przyłożenia. Mikołaj Kopernik żył i pracował na przełomie XV i XVII wieku. Czyli teoria geocentryczna “obowiązywała” dużo dłużej niż heliocentryczna. Czy będziesz się upierał że w związku z tym geocentryzm jest obiektywnie prawdziwy?

          • Zon

            Skoro brniemy w nietrafionych porównaniach to lecimy. Skoro religia powoduje złe rzeczy to wyeliminować religie i bedzie git. Skoro ileś ludzi zgineło od noża a nie chcemy by ludzie gineli od noża to wszystkie noże do utylizacji. Ani jedno ani drugie się nie stanie.
            I tak można sobie porównywać i porównywać.

            A dalej brnąc. To tak nie działa, religia nie jest tu przyczyną, jest nią człowiek który ją tworzy, zarządza i czerpie korzyści wynikające z różnych pobudek.
            Jak mawiał klasyk: Piękny kraj tylko ludzie kurwy.
            Oczywiście, że religię tworzą ludzie, ludzie nią zarządzają, ustalają reguły, czerpią korzyści i to ci ludzie są przyczyną tego co się dzieje.
            A że powołują się na wyższe istoty…
            Tak się składa że człowiek od zawsze potrzebował wytłumaczenia sobie pewnych rzeczy, potrzebował mieć świadomość że istnieje coś więcej, ktoś potężny mający pieczę nad światem i ludźmi. Chcieli wierzyć że śmierć nie jest końcem bo lepiej się żyje, nie ma takiego strachu przed śmiercią. Tak działa istota rozumna, tak działa mózg. A ludziom takie wytłumaczenie wystarczy. Ludziom którzy tego potrzebują. I tu wchodzi religia. Tadam.
            To wszystko jest opisane w opracowaniach naukowych. Nie wymyślam tego na szybko heh.
            Będę się trzymał tych nieszczęsnych kosmitów bo to jeśli się pojawią jak już pisałem to religie będą miały problem. I dużą szansę na armie bezrobotnych głosicieli.
            Bo puki co babrzemy się w we własnym bagienku i żaden zielony nie chce zmienić tego statusu, a szkoda byłby ciekawie.

            Po kolejne wytłumaczmy sobie pewne luźne definicje. Wierzenie w coś to nie religia chociaż słowo wiara jak widać używa się zamiennie. (Co prawda wierzenie w to że ajfon jest najlepszy to też rodziaj religii XD)
            Idę do lekarza to wierze mu że leki które dostanę mnie nie zabiją (haha porównanie z d). Podobnie tutaj. Wierzenie w coś to element religii. Przyjmuje się jakieś słowa bez negowania i bez przedstawionych namacalnych dowodów. Jak zresztą w wielu innych aspektach życia. Religia to raczej zestaw zachowań i obrzędów a także przynależność do pewnej wspólnoty ludzi dzielących takie same przekonania i wierzących w pewne idee.
            Ateizm to nie jest religia jednak wierzą oni że boga nie ma. Tylko tyle. I będę się tego trzymał.
            Dla mnie wiara to jest to co myślę i czuję. I czy dobrze mi z tym.

            Książki święte czy inne korany nie mają w tej dyskusji znaczenia. To nie ten poziom zwariowania XD

            Nie religia jest tu problemem tak jak polityka nie jest problemem. Tylko Ludzie którzy kręcą tym cyrkiem.

          • wielkimistrz

            Ty nadal nie rozumiesz że zwyczajnie mnie obrażasz. Większość katolików, buddystów, wyznawców judaizmu czy muzułmanów. wyznaje te właśnie religie dlatego że urodzili się na określonej szerokości geograficznej. Ja żeby zostać ateistą musiałem podjąć się wysiłku intelektualnego i emocjonalnego. Ty stawiasz znak równości między wyznawcami a ateistami. Negujesz w ten sposób kilkanaście lat moich wysiłków. Obraża mnie to

            Wiesz jednocześnie że ja Cię obrazić nie mogę ponieważ za pazuchą masz pałę w postaci prawnokarnej ochrony Wyznania

          • Zon

            No to grubo. Po co wchodzić w polemikę będąc wrażliwym na pewne aspekty tematu dyskusji? A jak już to w momencie krytycznym albo się pasuje albo albo przyjmuje na klatę. Współczuje niskiego progu obrażania się, i to w sieci, wśród randomów.
            To rzeczywiście może być frustrujące.

          • wielkimistrz

            Najpierw czepiasz się jednego zdania w dyskusji o czymś zupełnie innym. Potem wpierasz mi wyznanowość a potem “po co się ze mną nie zgadzasz? Wyznanizator level hard. Byłbyś świetnym rzymskokatolickim biskupem. Tego Ci nie załatwie. Ale jeśli powiesz do jakiej parafii należysz bardzo chętnie złoże formalny wniosek do Twojej Rady Parafialnej żeeby uhonorowała Cię Orderem im. Pana Petza

          • Zon

            Tylko po co mi trzeci order? Dwa stare tylko leżą i się kurzą 😉
            Generalnie wyluzowanie jest wymagane. To tylko gadu gadu w sieci. A mam wrażenie że usłyszałem szczęk wyciąganego miecza.
            Zbyt personalnie odebrałeś moje pisanie a waliłem same ogólniki, no z jeden nie XD.
            Więc dla relaksu i odstresowania jakaś strzelankę włącz a ja Untitled Bishop Game. Peace.

          • wielkimistrz

            Wprost nazwałeś mnie wyznawcą. To nie jest ogólnik

          • wielkimistrz

            Jest bardzo duża różnica pomiędzy “nie umiem sobie wyobrazić istnienie X” a “X nie może istnieć”. Ty nie umiesz sobie wyobrazić świata bez religii. Twoje prawo. Może to kwestia światopoglądu Może czegoś innego. Twoja sprawa. Nie możesz jednak powiedzieć że świat bez religii NIE MOŻE istnieć. Już choćby z tego powodu że naukowcy nie są w stanie przeprowadzić żadnych adekwatnych badań czy symulacji w tej sprawie.

            Jeśli chodzi o moją precyzyjną pozycję to wygląda ona następująco, jestem agnostykiem- ateistą-antyteistą

            Agnostykiem ponieważ NIE WIEM czy bóg lub bogowie istnieją. Ateistą ponieważ nie znajduję dobrych powodów aby wierzyć w to że bóg lub bogowie istnieją, jednocześnie znajduję sporą ilość dobrych powodów aby NIE WIERZYĆ w to że bóg lub bogowie istnieją. Antyteistę masz wyjaśnionego

            Dlaczego dokładam agnostyka? Bo według klasycznej definicji (a)gnostycyzm to jest pozycja wiedzy. Jeśli ktoś twierdzi że WIE że bóg lub bogowie istnieją/nie istnieją musi być gotowy przedstawić spójne i konkluzywne naukowe dowody na poparcie swojego stanowiska. Ja nie jestem gotowy sprostać takiemu wyzwaniu. A skoro są ludzie którzy wierzą w bogów oraz ludzie którzy w bogów nie wierzą sugeruje mi że nikt nie jest w stanie sprostać wyzwaniu jakie stawia pozycja wiedzy

  • Daner

    Moim zdaniem religia jest kolejnym etapem dla dalszego rozwoju ludzkości ale w pewnym momencie zdamy sobie sprawę że to ściema i ruszymy dalej.
    Co do poradników totalnie rozumiem Dominika, dawno nie grałem przygodówki ale ostatnio w Bloodborne gracze pomogli bo pokonać bossów, po czasie stwierdziłem że to nie ma sensu, równie dobrze kolega może mi zabrać pada i przejść ten etap, to już nie moja rozgrywka.

    DS1 i 2 skończyłem legalnie mam w CV ale już chyba nie mam tej cierpliwości dla takich gier albo jestem słaby na Bloodborne:)

    • wielkimistrz

      Właśnie takiego “Boga” proponuje Harrari (chyba w “Sapiens” ale głowy za to nie dam)- Jeśli starożytni Egipcjanie żwawiej kopali kanał bo ten kanał był potrzebny a oni bali się że jak nie będą żwawo kopać to zje ich Bóg-krokodyl tzn że w tamtym momencie bóg-krokodyl był spoko. Ale po tym jak ten kanał już został wykopany Bóg-krokodyl przestał być potrzebny

      • Daner

        Warto wspomnieć że to chrześcijanie powinny nas przekonać do wiary jeśli chcą nas uchronić od ogni piekielnych które zafunduje miłościwy.

        Problem w tym że ich świętą księga obrazuje Boga jako niezbyt przyjemnego gościa lubiącego czystki etniczne, morderstwa, kradzieże, mam nadzieję że ten byt nie istnieje choć sama idea takiej istoty jest fascynująca, bez obrazy(:)

        • wielkimistrz

          Chrześcijanie już dawno przestali martwić się o zbawinie “nie-chrześcijan”. Ini walczą o dominacje na świecie. Nawet to że ksiądz Bergolio odchodzi w pewnym miejscach od koserwatyzmu ma na celu zachowanie przywilejów instytucjonalnych KK.

          Bo faktyczne znaczenie KK spada. W Polsce mniej to widać bo KK silnie zespolił się z władzą polityczną. Ale nawet tutaj oficialne statystyki kościelne wskazują że do Komuni przystępuje jedynie 17 % ludzi. Robi to wrażenie jeśli zestawić to z tym że formalnie katolikków rzymskich jest prawie 100%

          Zgadzam się z Twoim opisem chrześcijańskiego Boga. Dlatego nawet gdyby ktoś bez wątpliwości byłby mi w stanie udowodnić że to Bóstwo istnieje to i tak bym go nie czcił

      • Sigvatr

        No, weź, starożytni Egipcjalnie, nawet nie wykształceni nie byli głupi, wcześniej czy później, ktoś z nich musiał zapytać “a kogo już zjadł ten Bóg-krokodyl?”.

        • wielkimistrz

          Oczywiście. Ale zanim ktoś zapytał to się nakopali kanałów a kanałów 🙂 Podobnie to działa dziś. Episkopat Polski próbuje jak najwięcej praw dla siebie zabezpieczyć póku jeszcze ktokolwiek ich słucha

          • Edi Mercredi

            Apropos religii

            Nad Zatoką Adeńską oraz Morzem Arabskim czyli na południu półwyspu arabskiego mamy dwa państwa Oman oraz trochę na zachód graniczący od północy z Arabią Saudyjską, Jemen. Skupmy się na tym całym Jemenie. To właśnie tam w osiadłym trybie życia mieszkali Arabowie. Na północy zaś, rozsiane koczownicze plemiona arabskie. W pierwszym wieku skrzyknęli się i zaczęli podbijać cały rejon a także dopłynęli do Sycylii we Włoszech, Hiszpanii, Francji, Portugalii itp. celem podbojów.

            Z kolei nad zatoką Perską mamy wspomnianą już Arabię Saudyjską oraz od północnego wschodu Iran, kraj znany wcześniej jako Persja.
            Trzeba przyznać, że dobrze trzymający się w walce przeciwko Arabom. Nie poddający się idei demokracji religijnej do czasu rządów osoby znanej jako Ruhollah Chomejni. Panującej w latach 1979-1989. Jego ojcem był Seyyed Mostafa Musavi. Urodził się w 1790 a zmarł w 1869. Czyli jego życie przypada na czas wojny ze strony Wielkiej Brytanii 1856-1857. Zatem informacje, że pracował dla Anglików, mogą okazać się prawdziwe.

            Przypominam, że 31 sierpnia 1907 roku Wielka Brytania podpisała z Rosją traktat sankcjonujący nieformalny dotychczas podział Iranu na strefy wpływów – północną rosyjską i południową brytyjską. Podział ten utrwalił się podczas pierwszej wojny światowej.
            Wielka Brytania faktycznie kontrolowała południowe prowincje Iranu, gdzie wydobywała ropę za pośrednictwem założonej w 1909 r. Anglo-Persian Oil Company

            W latach 1949-51 powstał masowy ruch na rzecz nacjonalizacji złóż ropy naftowe. Na początku lat 50. powstał reformatorski rząd Mohammada Mosaddegha. Premier przeprowadził w 1951 roku nacjonalizację przemysłu naftowego.

            W 1953 doszło do zainspirowanego przez Brytyjczyków zamachu stanu który obalił rząd Mossadegha. W latach 1949-51 powstał masowy ruch na rzecz nacjonalizacji złóż ropy naftowej. Po obaleniu liberalnego rządu renegocjowano umowy naftowe z Brytyjczykami. Nowym premierem został Fazlollah Zahedi, wybrany w praktyce przez CIA i MI6.

            Obecnie litr benzyny w Iranie kosztuje 0.11 centów

            P.S.
            Uważam, to za skandal, że w Polsce za litr benzyny płaci się 1.30 dolara a u kilkakrotnie więcej zarabiających Niemców 1.56 dolara
            Przy czym w Stanach Zjednoczonych jest to 0,76 dolara. Gdyby u nas płaciło się tyle co w Stanach i tak by było nadal to nieuczciwe.
            Przekłada się na ceny wszystkiego, bo transport uczestniczy w każdej dziedzinie.

            Interesującym wyjściem jest stworzenie dogodnych warunków dla przedsiębiorczości, obniżenie ceny paliw. Opracowanie własnej technologii wydobycia gazu łupkowego. Skuteczne odpieranie napastliwej krytyki, której jedynym celem jest zapewnienie interesów obcych mocarstw.
            Wtedy możemy pokazać Niemcom i innym przyjacielskim krajom, że ich zarobki są nie tyle bańką spekulacyjną, co niestety za wysokie o reparacje za II wojnę światową jakie muszą nam wypłacić.

          • Sigvatr

            PS. Spory udział w polskiej cenie mają podatki. Z czego największy akcyza.

          • Sigvatr

            Musiałbym to całe wysłuchać, żeby oceniać. Poza tym mówimy o okresie, który raz, że trwał dawno temu, dwa, trwał długo, mógł więc ewoluować i zmieniać się po wielokroć.

          • wielkimistrz

            Polecam książki Pana Hararriego jeśli tylko ktoś nie jest prawicowym fundamentalistą 🙂

          • Woroq

            Ja tam polecam Hararriego zwłaszcza prawicowym fundamentalistom 😉

          • wielkimistrz

            Można i tak. Ale obawiam się żeby ich to tylko sfrustrowało. Znam paru prawicowych fundamentalistów i nigdy żaden się nie “odfundamentalizował” pod wpływem argumentów. Ale faktem jest że przecież nie znam wszystkich prawicowych fundamentalistów 😀

  • Jeśli chodzi o gry przygodowe, to moim zdaniem jednym z usprawiedliwień dla korzystania z solucji (oprócz tego, że np. nie ma się ochoty głowić nad czymś, jest dla kogoś zbyt trudne) może być to, że niektóre mają pewne błędy w “designie” (projekcie?).

    Ron Gilbert napisał tekst powiązany z tym tematem – “Why Adventure Games Suck And What We Can Do About It” – https://grumpygamer.com/why_adventure_games_suck