Powrót do bagna

Tak więc gram sobie znowu w Call of Duty: Modern Warfare 3 na multi, gdyż pewien były redaktor serwisu obiecał, że będziemy razem pykać, a teraz mnie olewa.
mw_banner
Więc gram sobie w Call of Duty: Modern Warfare 3 na multi. Idzie mi calkiem nieźle, zbliżam się do współczynnika fragów do śmierci w okolicy 1,0, co takich grach już traktuję jako sukces. Nie przeszkadzają mi ludzie biegający akimbo (z dwoma egzemplarzami broni), sadzący mi headshoty z 50 metrów, zanim ja zdążę odróżnić ich brunatno-brązowe postaci od brunatno-brązowej ściany, nad którą piękne niebieskie niebo wypluwa z siebie zabójcze rakiety.

Nie przeszkadzają mi niedorzecznie małe mapy (trochę przeszkadzają, ale co tam) utrzymane w tak nudnej palecie kolorów, jak gdyby wizja świata w kolejnych Call of Duty sprowadzała się do bomb wysysających całą radość i piękno z otoczenia. Nie przeszkadza mi to, że najciekawszym trybem jest Kill Confirmed (trzeba zebrać nieśmiertelnik po zabiciu wroga, inaczej się nie liczy).

Przeszkadza mi wyzywanie. A raczej zadziwia.

Kiedy włączam Call of Duty na multi jestem całkowicie świadomy, jak toksyczna może być ta społeczność graczy, znana przecież z wrzasków, krzyków, wyzwisk i dwunastolatków obrażających się nawzajem. Owszem, jest to wstrętne, ale na całe szczęście można wyciszać złote myśli konkretnych ludzi.

Wiem, co dzieje się tuż po premierze kolejnego CoD-a, kiedy dziesiątki tysięcy ludzi ściera się, dociera i wyzywa. Dajcie mi wystarczająco dużą populację, a pokażę wam każdy możliwy typ dewianta i buca sieciowego. To nie do uniknięcia. Ale Modern Warfare 3 jest z 2011 roku. 99% osób, które spotykam, wbiły w nią setki godzin, mają poziomy tak wysokie, że nie rozpoznaję już znaczków, które się przy nich wyświetlają. Grają w nią nie dlatego, że jest nowa, ale dlatego, że chcą w nią grać.

Ale i tak wyzywają się od noobów. Noobem jest osoba, która skitra się w rogu i zgarnie jednego fraga przez kampowanie (to CoD, więc po chwili taki delikwent ginie i tak, zazwyczaj w akcie zemsty przed chwilą zabitego). Noobem jest osoba, która używa P90. Noobem jest osoba, która nie trafi rakietą. Wreszcie noobem jest osoba, której uda się zastrzelić kogoś naprawdę dobrego, takiego ze statystykami na poziomie 30 fragów i 2 śmierci.

Wyzywanie od noobów to standard w sumie już niedostrzegalny po kilku rozgrywkach, ale przecież na tym się nie kończy, to dopiero początek. Ludzie tracą czas na wstukiwanie na klawiaturze wyzwisk, kiedy mogliby już grać. Przeszkadza im, jak się biega. Przeszkadza im, jak się nie biega. Przeszkadza im, jak się biega w drużynie. Przeszkadza im, jak się nie biega w drużynie. Dzielnie to wszystko znoszę. Tak już jest, spoko. Jakimś światełkiem w tunelu są coraz częściej pojawiające się po meczu komentarze. “gg”, piszą ludzie i wtedy sobie myślę, że jednak coś z tej całej manii wokół MOBA i League of Legends wyszło dobrego oprócz pornofanfików.

Screenshot promocyjny trybów multi, czyli jak ta gra nigdy nie wygląda.

Screenshot promocyjny trybów multi, czyli jak ta gra nigdy nie wygląda.


Nie wytrzymuję w momencie, gdy nagle wyzywa mnie jakiś Polak. Bo jestem “niegodny flagi w podpisie”, gdyż ponieważ go zastrzeliłem, głównie niechcący, bo nie planowałem tego, ale jakoś tak wyszło. Jestem więc wyzywany od damskich części ciała oraz prostytutek. Ktoś prosi po angielsku o uspokojenie, ale polscy wojownicy go ignorują, bo pewnie nie rozumieją, o czym mówi. Rozumiecie, jestem “niegodny” posiadania identyfikatora narodowości w podpisie, jak gdyby istniał zespół cech prawdziwego Polaka grającego w Call of Duty.

I tak lecimy dalej. Jestem “pipą”, “durniem”, “debilem”, “kretynem”, “guwnem”. Bo gram z nimi w grę, w którą są ode mnie lepsi! Skoro są lepsi, to po co mnie wyzywają? Przecież nie udaję, że to ja jestem na górze, robią ze mną, co chcą. Już wygrali pokazem umiejętności, nie zaprzeczam. W końcu nie wytrzymuję. Po ostatnim wyzwisku, że “mam małego fiuta”, odpowiadam grzecznie, że “twoja stara wczoraj nie narzekała”.

“Po rodzicach się nie jedzie” – odpowiada kolega. Kontynuuje: “Jakim trzeba być człowiekiem żeby takie żeczy o matce mówić”.

Ale ja już nie słucham, biegam sobie dalej, przeznaczam na grę te 30 minut, które potrafię wygospodarować z dnia wypełnianego pracą, dodatkową pracą, zakupami, opieką nad dzidzią (jest taka śliczna ta moja córeczka) i dojazdami pociągiem.

I nawet, tak przez tę sekundę pomiędzy śmiercią a wskrzeszeniem, fantazjuję sobie, że młody człowiek, którego matkę przed chwilą obraziłem (bo gdyby był starszy, to zapewne pomyślałbym, że żonę obrażam, wiedzieliście to o pokoleniu 50+, oni tak “twoją starą” interpretują?), naprawdę odczuwa jakiś niesmak po starciu ze mną, rzeczywiście uważa, że przesadziłem. Mógłby jakoś to wyekstrapolować, wyciągnąć nauczkę, przestać wyzywać ludzi w sieci tylko dlatego, że grają z nim w grę (gdyby ich nie było, to by nie mógł grać…).

Przez chwilę jestem z siebie bardzo zadowolony. Michał humanista taki, mądry taki, wow, tak do myślenia dał, ale po sekundzie muszę przyznać to sam przed sobą. Chciałem, żeby było mu przykro. Najlepiej dłużej.

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Pe7ot

    Michale jakieś prognozy na temat twojego powrotu do odcinków wiem i rozumiem że masz teraz dużo na głowie ale czy są szanse że pojawisz się w tym miesiącu troche brakuje mi już twojego radiowego głosu.
    A że wczesniej nie pisałem to Gratulacje

    • OldGamer

      Świetny tekst Michał! Ja osobiście nie gram w multi, bo mi nie idzie za dobrze, choć to mało powiedziane, wolę solo kampanie w grach, bo multi powoduje u mnie tylko frustrację, bo człowiek się stara a jest wyzywany od niewiadomo czego.

      “…jest taka śliczna ta moja córeczka…” jak ja ci zazdroszczę 😉 Czas się brać do roboty 😛

    • mihallo

      Cóż, ja wam współczuję takiego grania. Chyba bym nie dał rady. W DkS1 gdzie jest GFWL gracze wysyłali czasami wiadomości, miłe i niemile. Ale nie musiałem słuchać rynsztoku słownego. W DkS2 wiadomości można wysyłać tylko znajomym (o ile wiem) i trochę mi brakuje tych wiadoności z jedynki. Jedynym sposobem w dwójce pokazania co się myśli o drugim graczy jest zaimplementowany do gry system gestów. I nawet on mi czasami podnosi ciśnienie. Wolę nie myśleć co by było gdybym musiał słuchać co ludzie myślą o moim stylu grania i o mnie osobiście 😛

  • witam czy ten skrót “gg” oznacza coś w stylu good game, bo chyba ostatnio grając w Dark Souls troszkę sie osmieszyłem przed graczem, który zrobił inwazje na mój świat 😀

    • mihallo

      Skrót gg oznacza good game, znaczy dzielnie stawałeś w soulsach

  • Kazberg

    Dobrze znam to uczucie, Michu. Kiedyś ostro pykałem w pierwsze blekopsy i pierwsze modren na x360. Och, aż ciary po grzbiecie przechodzą, raz gralem jakąś tam klanówke (tak to sie chyba zwie) dwa klany=dwie drużyny, my nieco starsi oni nieco młodsi. umówiony zasady przed meczem oczywiście zostały złamane ale i tak to my byliśmy nooby itd. To przykre że tak jest wszędzie.

  • kicek

    “Wrzuciłem wczoraj tekst na Niezatapialnych o tym, jak wyzywamy się w Call of Duty. Ani jednego komentarza :(”

    Jejku Michał, dziwisz się? Ten tekst to rozwleczone pisanie o jednej oczywistej oczywistości, żadnych ciekawych spostrzeżeń. Temat jest tak oklepany, że nawet komentować się odechciewa. Zawiodłem się trochę. 🙁

  • A może tak komć na temat:

    n00b!

  • wzdryngiwacz

    Ja tam w CODa czy inne fpsy się nie zagrywałem. Kiedyś jedynie miałem dłuższą przygodę z Medal of Honor Allied Assoult. I zawsze grało mi się całkiem przyjemnie. Zawsze się sie zastanawiałem czemu zwykle tyle ludzie psioczą na innych współgraczy. Mnie to zawsze jakoś omijało. A jak kląłem siarczyście to w duchu do siebie. Ale teraz już wiem dlaczego. Ja grałem bez słuchawek! I tak jest lepiej.

  • włochaty

    Wszystko to co opisałeś to powód dla którego nie gram w tego typu gry. Jestem stary, niedołężny i słabo ogarniam to co się dzieje na ekranie. Na dodatek próg wejścia jest bardzo wysoki i wcale nie chodzi o to że grałbym 30 minut i nawet nie zbliżył się do wycelowania w kogokolwiek, a chodzi mi o poziom “skurwysyństwa” w tych grach, o poziom chamstwa, który trudno zbagatelizować bo biegasz z tymi ludźmi po tej samej mapie. Ja na chamstwo reaguję “źle”, mam ochotę chamowi “wpierdolić”, a z za monitora jestem bezsilny. Nie chce też pisać, że w tym świecie rządzi gówniarstwo bo nie pamięta wół jak cielęciem był, ale tak jest, dzieciaki mają czasu od groma stąd My “mamuty” nie mamy z nimi szans, ale nie mam żalu taka jest kolej rzeczy, szkoda tylko, że to “gówniarstwo” nie szanuje pokolenia starszych graczy, a to przecież My im przecieramy drogę. To się dzieje na ich oczach, a tego nie widzą. To się dzieje na Naszych oczach i też tego nie widzimy. Jest pewien problem jak dostrzegam w tej chwili w branży – taki dysonans pokoleniowy. Dzieciaki/młodzież dostają gry dla dorosłych, robione przez dojrzałe ekipy, za to mają branże grową na ich poziomie umysłowym i dojrzałości, a My pierniki co mamy, gry na Naszym poziomie umysłowym i dojrzałości, ale za to branża i otoczka to jakaś jedna wielka papka młodzieżowa, nic dojrzałego. I tak mieszamy się na tych forach, grupach dyskusyjnych, wspólnie gramy i się “wkurwiamy” bo się nie rozumiemy. I teraz pytanie: czy sami powinniśmy sobie stworzyć świat dorosłego gracza? czy dalej się wkurwiać?! Wali mnie co internet myśli o inicjatywie wskrzeszenia Secret Service, a wali mnie dlatego, że wkurwia mnie takie płytkie myślenie jakie wykazują ludzie krytykujący całą tą akcję a zwłaszcza wsparcie na polakpotrafi. Nikt nikogo do niczego nie zmuszał, a dzięki temu mamy w tej chwili zjednoczoną grupę dorosłych graczy, która właśnie “w tej chwili” poznaje się i zaczyna umawiać na wspólne granie, browar i wszystko do co lubi dorosły gracz. Tak, tak, SS wyda 2 nr a potem się zwiną z całym hajsem. Zgadzam się może tak być, ale społeczność przetrwa. Miłego dnia.

  • Patryk

    Drugi!

  • Piec

    Dobry tekst, ale nie będę sobą jeśli nie dodam czegoś od siebie 😀

    Ja kupuje CODy systematycznie co roku, i wraz ze znajomymi świetnie się bawimy (DLCki omijamy szerokim łukiem). Jestem osobą na ogół spokojną, ale w CODzie rzeczywiście emocje dają mi się we znaki, i może nikogo nie wyzywam ale często przeklnę pod nosem lub powiem: “jak on mnie zabił”. Te emocje są dla mnie synonimem zaangażowania w tą wirtualną rywalizację, i mam ogromny fun z tego że uda mi się zlikwidować 6-8 przeciwników pod rząd. Kiedyś miałem Soldier of Fortune, Q3 i UT, teraz mam CODa i jako jedyny się nie zmiena całkowicie co dla mnie jest plusem. Jak ktoś się zmęczył i chce czegoś nowego to tego CODa nie kupi. W dodatku stęskniłem się za Unrealem 2004, który był niesamowicie grywalną grą a nowy Cod idzie włąśnie w tym kierunku i jesli Activision może jest tym dużym złym Corpo ale kuźwa mają teraz 3 studia pracujące nad Codem, które wzajemnie wymieniają się doświadczeniem, ale też rywalizują ze sobą. Może to jest evil plan, ale dla mnie to tworzenie w firmie wewnętrznie zdrowej konkurencji.

    A tutaj bonusik z trybu “zabawa z bronią” znanego m.in z CSa: http://youtu.be/OEcRXmyodfc?t=30s
    Uwielbiam to jak można w tej grze wymiatać grając na słuch, i wspierając się minimapą.

    PS: Przyłączam się się do zapytania z komentarza Pe7ota, we trójkę jesteście niezatapialni, wręcz niezniszczalni 😀

  • rogaty

    fajny tekst. Ciekawy i przyjemnie sie czyta. grając w World of tanks nigdy nie doświadczyłem takich sytuacji ( no dobra raz sie zdarzyła )

  • Jacek

    Podobny artykuł ukazał się w ostatnim CDAction tylko, że na temat World of Tanks.

  • Aleks DeLarge

    Od pewnego momentu zacząłem bardzo interesować się CoD i zacząłem powoli uzupełniać swoją koleklcję gier o wszystkie części (idzio to powoli aczkolwiek jednak stale ww. się powiększa), oczywiście poza samym zainteresowaniem nadrobienia gier w które kiedyś grałem na piratach przyszedł czas na granie w multi. Będę szczert: jeżeli chodzi o CoD po prostu wyłączam czat głosowy oraz tekstowy. Just so nie mam najmniejsze ochoty patrzyc na coraz to kolejne wyzwiska. Jestem świadom ogromu problemu, ale ileż mogę reportować graczy za niestosowne zachowanie skoro to nic nie daje? P.S. Michał proszę wróć do podcastu :C

  • CellarDorr

    Michale, gram/grałem (teraz mam dłuższą przerwę) regularnie w gry MMO. Zgodzę się, wyzywanie jest na porządku dziennym, a polscy gracze mają fatalną reputację. Jednak jest na horyzoncie ‘coś więcej’ niż samo światełko w tunelu. W World of Tanks nie uświadczysz szykanowania (no chyba, że gra oznaczyła cię jako TeamKillera), przynajmniej ja się z wyjątkowo mocnym (opisanym przez ciebie) nie spotkałem się podczas ponad 5 tysięcy meczy. W LoL’u są ‘rage kidy’, ale przez takich przegrywa się grę. Tu jest taka sama zasada jak na meczu piłki jakiejkolwiek – albo angażujesz się w kibicowanie, albo oglądasz uważnie mecz, multitasking w tej sytuacji jest ciężki do niemożliwego. Jeśli gracz angażuje się w pisanie i flame’y, rychło dostanie ‘heada’/plombę od wrogiego artylerzysty/szybki, skoordynowany atak od wrogiego junglera etc. i to go oduczy od wygłupów. Jeśli przeszkadza Ci to, zablokuj wszelką komunikację z drużyną – czat i głos (choć nie wiem, czy w CoD jest to możliwe). W meczach losowych takowa i tak nie ma znaczenia. Pomaga ona jedynie jak masz znajomych w drużynie i możecie się zgrać. W innym przypadku, przeszkadza ona bardziej niż pomaga.

  • Elmi

    Ogólnie na takich “pr0sów” działaja 2 rzeczy mute jesli kolega za dużo mikrofonu używa oraz komenda /hide chat ;] lub jak to ja mówie “miej wyjeba** a będzie ci dane” 🙂 i nie zwracam uwagi co dany ziomek pisze

  • garret

    Żeby chociaż ta cała frustracja wylewała się w pełni w sieci, ale do cholery, w życiu offline wcale nie jest jej mniej. Jak człowiek wchodzi do basenu to nie wyzywa innych, że pływają jak nooby, a wszyscy dobrze się bawią.

  • oko

    jak możecie edytować style.css to znajdźcie tam “body, button, input, select, textarea” i zamień to: ‘font-family: “PT Sans”,sans-serif;’ na ‘font-family: “Source Sans Pro”,arial,sans-serif;’ a najlepiej wszystkie ‘font-family: “PT Sans”,sans-serif;’ na ‘font-family: “Source Sans Pro”,arial,sans-serif;’ bo ten pt sans nie ma pl fontów i sie strasznie brzydko kaszani.
    Dodaliście co prawda source sans ale tylko do akapitów() i jak wam gdzieś wskoczy tekst bez akapitu, albo tutaj w tekstarea gdzie teraz piszę to jest kaszanka.

    poza tym graj w Titanfall Michał! to jerst gra, która toleruje innych ludzi niż tylko 12-letnie terminatory i tam tylko raz mnie ktoś zwyzywał od smart pistol nooba 😀

  • Susz

    To jest jeden z powodów dla których nie bawię się w tego typu gry. Po ciężkim dniu w pracy nie mam ochoty użerać się z gówniarzami. Rozwiązaniami dla mnie są: możliwość całkowitego wyciszenia innych graczy, ewentualnie rozwiązanie które mamy zaimplementowane np w Hearthstone czy DarkSouls, system kilku/kilkunastu wcześniej zdefiniowanych “wypowiedzi” w zupełności wystarczy. Jeżeli mam ochotę komunikować się głosowo z moimi znajomymi to mam do tego TS’a.

    Temat, który Michał poruszył w tym wpisie w gruncie rzeczy jest sporo szerszy. Pomyje w internecie to nie tylko gry, to każde miejsce w którym komentujący są anonimowi. Wystarczy spojrzeć na to jak wyglądają komentarze np na yutube i na fakt że PewDiePie postanowił całkowicie z nich zrezygnować. Sprawa jest bardzo szeroka i bardzo śmierdząca.

  • OldGamer

    Świetny tekst Michał! Ja osobiście nie gram w multi, bo mi nie idzie za dobrze, choć to mało powiedziane, wolę solo kampanie w grach, bo multi powoduje u mnie tylko frustrację, bo człowiek się stara a jest wyzywany od niewiadomo czego.

    “…jest taka śliczna ta moja córeczka…” jak ja ci zazdroszczę 😉 Czas się brać do roboty 😛

  • pavelafan

    Hmm , w strzelanki na multi nie grywam za dużo,częściej obserwuję rozgrywki, ale problem ten nie dostyczy tylko COD. Może do takiego typu gier trzeba dojrzeć ??? Moją przygodę z multi zaczynałem w Warcraft 3 , potem LOL . O ile na W3 bywało różnie , bo i prostaków, i naprawdę miłych i kulturalnych graczy można było tam spotkać, to w LOL każda wiązanka, agresja spotykała się z natychmiastową reakcją i nie tylko Adminów , ale i samych graczy którzy chyba wychodzili z założenia “we własne gniazdo się nie sra”, i jeżeli chcą miło i przyjemnie spędzić czas w grze to muszą o to zadbać. Chcesz się dobrze czuć w świecie gry ??? Nie nieszcz go swoim zachowaniem, zasada ta sama jak nie sranie po pijaku do piaskownicy gdzie jutro będzie się bawić twoje dziecko. To gracze tworzą społeczność, i to od nich zależy jaka ta społeczność będzie. Podobnie jak w prawdzIwym życiu , także w wirtualnym, nie reagowanie , ignorowanie problemu chamstwa i agresji, prowadzi do eskalacji, I o ile nie oczekuje że każdy ma sie rzucić an bande drechów demolujących przysatanek ( jestem realistą, chociaż kliku więcej realistów i możnaby zareagować), to w wirtualnym świecie każdy ma szanse wpłynąć na to jak tenświat będzie wyglądał. Może poprzez promowanie odpowiedniej postawy, może poprzez banowanie agresywnych wulgarnych graczy. Twórzmy przyjazne , koleżeńskie wirtualne place zabaw, a nie wirtualne slumsy pełne penerstwa, wyzwisk i agresji.

  • asur

    Świetny artykuł Michale 🙂

    ps. Gratulacje

    ps2. Wracaj

  • Pawel

    Pogrywam sobie od jakiegoś czasu w War Thunder. Oczywiście – pełno maruderów, że drużyna nie gra zespołowo, że jeden w drugiego wlatuje, że nóby, kretyny i inne takie. Ale miałem też pewną bardzo sympatyczną przygodę tam. Cytat będzie nie dosłowny (bo też rozmowa po angielsku była to raz, dwa, że już jakiś czas temu).
    Zaleciałem przypadkiem drogę gościowi z mojej drużyny. Ten we mnie wleciał i obydwoje spadliśmy. Zrobiło mi się głupio, więc od razu zacząłem na czacie klepać przeprosiny (coś typu “sorry, moja wina”). Nim zdążyłem napisać i wysłać gość już mnie zdążył zwyzywać. Co przeczytałem dopiero po klepnięciu entera.

    I po chwili następna wiadomość, w której pan był juz grzeczny, napisał, że się zdarza i nic się nie stało.

  • darkspid

    Dobry komentarz odnośnie toksycznej społeczności graczy…Nie brakuje takich. Z obrzydzenia do takich ludków swojego czasu przestałem grać w World of Tanks i z pozostającego niesmaku musiałem zdjąłem ze ściany fajniutki, nie powiem, plakat z owymi stalowymi bestiami.. Ale po pewnym czasie (po rekonwalescencji psychicznej) powróciłem i zainstalowałęm na dobry początek chat mod blokujący wszelkie komentarze zawierające słowo klucz m.in. noob, idiot, retard. I WoT stał się grywalny jak nigdy dotąd!

  • Co do tekstu, to szczerze mówiąc aż sprawdziłam w połowie kto napisał(zwykle czytam jak leci, bez sprawdzania) bo w zupełnie innym klimacie niż normalnie. Mimo to, na plus.

    Mam to szczęście, że gdy używam ewidentnie żeńskiego nicku nigdy nie usłyszałam złego słowa od innych graczy (niezależnie od narodowości). Czasem kibicując mężczyźnie miałam ‘przyjemność” zetknięcia się z tym o czym piszesz i według mnie..nie ma nadziei na zmianę tej sytuacji. Grając wyzwalają się emocje – coś jak gdy stoimy w korku. Normanie nie powiesz gościowi obok że jest zawszonym..hmm..męskim narządem. Ale gdy adrenalina buzuje standardy się obniżają. Przewrotnie, może by to uznać za komplement dla twórców gry? Im bardzie się gracze wczuwają i zatracają tym lepiej;)

    Jeszcze raz gratuluje pociechy, bo jakimś cudem poprzednie komentarze chyba zaginęły.

  • Dormada

    Daaaaaaamn.
    Mam wbite ponad 350 godzin w Black Ops i 100godzin w Modern Warfare 3, biegałem z Polską flagą i z tak dziecinną reakcja od rodaka w życiu się nie spotkałem.

    Skoro zaprzyjaźniony redaktor Cie wystawił to zgłaszam się na ochotnika żeby wypełnić lukę. Moje ratio było bliżej 2jki niż 1ki 😉

  • kusiek

    No wlasnie na koniec i tak zaczyna wychodzic z ciebie (mnie) zwierze. Mi tez zdarzylo sie kilka razy nie wytrzymac slyszac przez godzine jak ktos po tobie (mnie) jedzie. Wydaje mi sie ze to wszystko sie lawinowo dzieje, kazdy ma swoje granice, jednak my – czytaj starsi nie ulegamy temu tak szybko jak mlodziki.
    Dziwne wydaje mi sie tylko to ze w Battlefieldzie rzadziej slysze obelgi, a jak tylko wejde do CoDa to po mnie jada jak po psie. Bez nog. I bez ogona.

    • Mateusz

      Nie wiem jak to jest rozwiązane w nowym Battlefieldzie ale w trójce nie ma wbudowanego czatu głosowego co dla mnie jest zaletą. Cisza i spokój. Nie należę do żadnej gildii a akcje drużynowe wychodzą spontanicznie. Fakt zdarza się że ktoś czasem napisze coś głupiego ale czat tekstowy łatwo się olewa w ferworze walki. A jak trafi się ktoś, kto po mojej udanej akcji zaczyna mnie wyzywać tylko za to że okazałem się lepszy (albo po prostu miałem chwilowy przypływ szczęścia) to napawa mnie to dodatkową dumą. Ja podchodzę do tego typu giereczek na luzie i w momencie jak mnie przeciwnicy łoją jak przedszkolaka to wyłączam grę i się tym faktem specjalnie nie przejmuję 😉

  • zielona zabka

    gram w MW3 odkąd wyszło i w sumie nie zwracam uwagi na takie sprawy jedyne co mnie wku** to gdy ktoś oszukuje psując zabawę całej reszcie. a niestety często się tacy zdarzają. a polacy raz są ok a raz właśnie tacy 🙂