Niezatapialni – odcinek 10

Klawiaturo kronikarza krzywych kartofli i krotochwil krnąbrnych, nie zawiedź mnie teraz.

Oto przed wami odcinek dziesiąty “Niezatapialnych” ze składem wyjątkowo naładowanym intelektualnie, w którym pojawiają się tematy poważne i niepoważne, popkulturowe i ludologiczne. Słowem, strumień świadomości w najlepszym pomorskim wydaniu. Miłego słuchania, aniołki!

W odcinku rozmawiamy o “Strażnikach Galaktyki”, badaniach nad wpływem grania na dzieci i grze tworzonej przez rodzica dziecka, które zmarło na raka. Sporo mówimy też o grach “Dear Esther“, “Depression Quest“, “Katawa Shoujo“, “The Day The Laughter Stopped“, i filmie “Zardoz” (obczajcie go, serio!). Pada także nazwisko Mirosława Filiciaka, którego twórczość polecamy. Ach, i jeszcze Kieron Gillen – dziennikarz, scenarzysta, naukowiec, koneser wina i kobiet, człowiek renesansu.

RSS 2 FeedSubskrybuj nasz podcaścik za pomocą tego właśnie RSS-a, a jeśli szukacie naszej strony na iTunes, to kliknąwszy tutej znajdziecie ją problemu bez.

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • ffrreeaakk

    Dziękuję!

  • Wylfryd

    Super, że jest, ale jednak trochę Wam zajęło 😉
    Ale i tak mimo później pory zabieram się do słuchania 🙂

  • -MR.NiGGa-

    Oj Tomaszu Tomaszu. Czepiasz się licealnego poziomu twórczości, a nie pamiętasz już swojego tomiku wierszy 😉

    “Na huśtawce życia bujam się zupełnie sam” 😀

    A tak na poważnie to super odcinek, fajna dyskusja, wyśmienita dawka humoru i dwie wspaniałe istoty ludzkie. Zaciekawiliście mnie zwłaszcza badaniami na temat wpływu gier na dzieci ( już wiem czemu taki jestem 😉 ).
    Ogólnie, samo piękno i dobro. Oto co może powstać z połączenia sił Korwinistki i zatwardziałego Lewaka.
    Z nieciepliwością czekam na tekstowy debiut Igi.

  • Bio

    Wypisujcie w notce pod odcinkiem listę gier/tematów o których mówicie. Ułatwi to potem userom szukanie kontentu. 😉

    • Bio

      w ogóle, macie na tyle mało komentarzy na stronie, że jest spora szansa, że moje powyższe zostanie przeczytane! 😀

      • Wylfryd

        Pod koniec tygodnia (gdy czytają) dobijamy do 70 😉

        moja pierwsza myśl, gdy podaliście tematy: “Korwinistka i erotoman-zoofil o dzieciach… O mój Boże” 😀 Ale wyszło całkiem spoko 😉

        • Bio

          Właśnie się poczułem specjalny jak zobaczyłem linki w notce! Dzięęęki! 😀 BTW zróbcie krzywdę Michałowi – przez niego defrauduję niedobory czasu na “kamiennymsercu” 😀

  • asur

    dzięki za słuchowisko, doceniam to co robicie i wdzięcznym za dużo radości jaka za tym idzie

    liczę, że w następnym odcinku poza lewakiem pojawi się też buc i emoboi

    Iga lofciam ale tęskno mi za tamtym trójkątem

  • Wylfryd

    Tomaszu (i Igo), co do systemu edukacji w Stanach, to bardzo się on różni od samego siebie. Z rozmów z kilkoma Amerykaninami wiem, że np. w okolicach Filadelfii nie ma pieniędzy na edukację, do tego stopnia, że w szkole nie ma mapy na lekcję geografii (stąd te epickie gafy we wskazywaniu Egiptu itp.), o tym żeby rodzice kupili dzieciom książki też można pomarzyć. No i w takich warunkach dzieciaki wolą siedzieć na ulicy niż się uczyć (bo w sumie z czego skoro nie mają książek). Podobno trochę lepiej finansowo jest w innych stanach, ale niechęć dzieciaków do nauki nadal jest problemem. Do tego dochodzą płatne collegde i uniwersytety, po których długi niektórych studentów sięgają 50 tys. $.
    Ale brak chęci do nauki i “przebimbanie” okresu studiów, to domena nie tylko Amerykanów. Wystarczy się przejść do zwykłego LO w małym mieście. Wszyscy olewają wszystko. Nauczycieli, którzy się starają można wyliczyć na palcach jednej ręki. Robiąc jeszcze prywatną wrzutę na system edukacji w Polsce – co roku bez problemu osiągam średnią powyżej 5,5, a w tym roku jeszcze więcej. NIC, czego się przez te kilkanaście lat nauczyłem, nie nauczyłem się ze szkoły.

    Wracając jeszcze do tematu naśmiewania się z “głupich Amerykanów”, wydaje mi się, że jest to jakaś pozostałość z XVII wiecznej megalomanii – Patrzcie jacy oni są głupi, takich prostych rzeczy nie wie (a ja po wyszukaniu googlem wiem i jestem mądry). Swego czasu robiłem z kumplem eksperyment. Chodziliśmy po Wrocławiu i zadawaliśmy ludziom banalne pytania w stylu: “Co oznacza skrót PRL?” albo “Gdzie leży Honduras?” (to było zaraz po tym jak Honduras zabłysnął na mundialu, czy coś takiego – było o nim głośno). Fakt, że wyniki nie były tak dramatyczne jak w Matura to Bzdura (swoją drogą odgapili od nas pomysł 😀 ), ale podejrzewam, że chłopaki z MtB specjalnie wycinają co mądrzejsze osoby, żeby nabić sobie oglądalność i poprzeć hipotezę 🙂

    To chyba na tyle. Wracam do słuchania, może coś jeszcze napiszę 😉

  • szalony kapelusznik

    Tomasz Terlikowski Pstrągowski i Iga Ewa Katastrofa Smoleńska 🙂

  • rycerzsmierci

    Czemu przyjęło się że Iga to korwinistka? Ślędzę każdą produkcję w której występuje i nie natknąłem się na nic co mogłoby na to wskazywać. Wręcz przeciwnie – po jej delikatnym tembrze głosu nie słychać by ten aksamit mógł należeć do krwiopijczyni.

    Pozdrawiam Igę, Tomka.

    • guha

      to tomek tak mowi na mnie brzydko 🙁

      • pstraghi

        Bo na pytanie: “czy móżna bić swoją kobietę?” Odpowiadasz: “To zależy”. Nie mówiąc już o Twoich poglądach na pomaganie biednym:P

        • guha

          ktorym pomagam. :>

        • rast

          to działa w dwie strony, jak jak cie bije kobieta i boisz się o własne życie, to instynktownie zaczynasz się bronić. Chyba że Tomek da się zatłuc na śmierć w imię swoich zasad 😛

  • sulinar

    Ta krzywa nazywa sie rozkladem normalnym lub rozkladem Gaussa, bardzo ciekawa rzecz w statystyce.

  • Tomku masz rację ostatni Indiana Jones to niezły film. Mi się podobał. Szczególnie dobrze sprawdził się Sean Connery w roli ojca Indiany. Nie rozumiem tylko, dlaczego o fimie z 1989 r. mówisz “nowy”.

    • -MR.NiGGa-

      Oświecę Cię. Mowa była o NAJNOWSZYM filmie, czyli o “Indiana Jones i królestwo kryształowej czaszki” z roku 2008 🙂

      • -MR.NiGGa-

        Który nawiasem mówiąc był bardzo średni w moim odczuciu.

      • Słyszałem, że były plany ponownej ekranizacji tego filmu, a nawet Steven Spielberg i George Lucas spotkali się w tej sprawie. Potem zgodnie stwierdzili, że nie będą kręcić kontynuacji bo mają już dosyć pieniędzy i nie chcą gwałcić kultowej postaci z lat 80. tylko po to aby mieć jeszcze więcej szmalu. I dobrze się stało, bo pewni w tym filmie zagrałby jeszcze Shia LaBeouf, który pewnie latałby z małpami na lianach w kiepskim CGI…

        • pstraghi

          Wiesz, czemu mam pewną słabość do nowego Indiany Jonesa? Podoba mi się, że przenosząc akcję w lata 50. odważyli się zrobić pastisz taniego SF, które wtedy dominowało – tak jak we wcześniejszych filmach pastiszowali literaturę przygodową z przełomu lat 30. i 40.

          • Na potrzeby tej rozmowy przyjmę na moment teoretyczne założenie, że ten koszmarek jednak nie tylko mi się przyśnił, ale jednak był grany w kinach.

            Przeniesienie akcji w lata 50. i tanie SF jest jak najbardziej ok. Tematyka całkiem fajna i potencjalnie zabawna, ale…
            Problem w tym, że ten film jest źle zagrany, źle napisany i źle zrealizowany. Jakby było tego mało pełno w nim słabych animacji CGI i zupełnie nietrafionych gagów. Tam chyba nawet piesek preriowy był animowany.

            Spielberg zrobił przeciętne kino dla dzieci, a nie dla całych rodzin. A żeby było jeszcze bardziej perfidnie początkowe sceny w magazynie mówią widzowi: “spokojnie. Patrz jest fajnie. Będzie ci się podobało”. Tylko, że to jest kłamstwo.

  • trevelian

    Zdziwiłem się, al e fajnie daliście radę we dwójkę ;-).
    Wiem, że nie jest to tematem podcastu, ale moglibyście w dwóch zdaniach powiedzieć jakie są dalsze losy Waszej paczki z WP? Czy Michał został i pisze o przeglądarkówkach? Czy Tomek jest w książki.wp.pl? Co porabia Dominik, Iga Ewa, Kuba (sądząc po FB to wyprzedaje majątek i podróżuje po świecie na bezrobociu), Zbyszek, Pavelo i weekendowi felietoniści?
    Po prostu śledziłem gry.wp.pl grubo ponad 10 lat, co nieco się zżyłem i ciekawy jestem czy każdy znalazł sobie miejsce.

    • -MR.NiGGa-

      Przyłączam się do prośby 😉

  • Użytkownik_Komentarza

    A ja się do audio przyczepię. Tyle że nie do jakości dźwięku, ale wymowy. Chodzi chyba głównie o Tomka, ale nie tylko.
    Nie dawajcie się tak ponosić chwili, bo się wam literki zlewają w kulminacyjnym momencie; nawet żarty sytuacyjne poczekają, aż się wysłowicie prawidłowo. Przykład z sufitu:
    “- I wtedy założył to na głowę i powiedział: Ns%k$3lw&!
    [głośny śmiech]”
    Przewijam.
    “- I wtedy założył to na głowę i powiedział: Ns%k$3lw&!
    [głośny śmiech]”
    No kurde, a to dobry żart chyba był.
    Rozumiem, że był bardzo ekscytujący i ciężko go było poskromić, ale dajcie nam też się ekscytować.
    Tak więc, oficjalnie składam uwagę, na liście uwag, które nigdy nie zostaną wzięte pod uwagę. Nikt przecież nie zmieni swojego sposobu mówienia, tak jak Iga nigdy nie będzie mówić do mikrofonu.

  • Użytkownik_Komentarza

    A ja się do audio przyczepię. Tyle że nie do jakości dźwięku, ale wymowy. Chodzi chyba głównie o Tomka, ale nie tylko.
    Nie dawajcie się tak ponosić chwili, bo się wam literki zlewają w kulminacyjnym momencie; nawet żarty sytuacyjne poczekają, aż się wysłowicie prawidłowo. Przykład z sufitu:
    “- I wtedy założył to na głowę i powiedział: Ns%k$3lw&!
    [głośny śmiech]”
    Przewijam.
    “- I wtedy założył to na głowę i powiedział: Ns%k$3lw&!
    [głośny śmiech]”
    No kurde, a to dobry żart chyba był.
    Rozumiem, że był bardzo ekscytujący i ciężko go było poskromić, ale dajcie nam też się ekscytować.
    Tak więc, oficjalnie składam uwagę, na liście uwag, które nigdy nie zostaną wzięte pod uwagę. W końcu nikt nie zmieni swojego sposobu mówienia, tak jak Iga nigdy nie będzie mówić do mikrofonu.

  • arHitekt

    Super odcinek! Świetna robota, Dominiku! Amazing 🙂

  • mz

    jeden z lepszych odcinkow poki co; duzo tytulow do poznania : – )

  • rast

    Iga, czy mogła byś polecić kilka swoich ulubionych książek? Zaznaczę że najlepiej jak by były w jezyku polskim 🙂

    • guha

      Obcy w obcym kraju to jest moja by far ulubiona ksiazka. procz tego Moby Dick (serio uwielbiam Mobiego Dicka), Londona tez pozeram – wszystkie z nich powinny byc tlumaczone na jezyk polski, bo jestem prawie pewna ze polecalam je komus i potem je w tym jezyku czytali. mam ksiazki naukowe tez? czy wiecej fabularnych? :_:

      • rast

        naukowe mi przede wszystkim chodziło, bo zaintrygowałaś mnie swoimi zamiłowaniami literackimi 🙂 do tej pory czytałem same fabularne, poza jednym wyjątkiem, który Michał polecił w podcascie którego nazwy nie można wymieniać 🙂 z góry dziękuję

        • guha

          moje ulubione ksiazki naukowe z dziedziny literackiej? czy o ogolny zakres tekstow kultury chodzi moze? (troche szerokie pytanie)

          • rast

            😀 twoje ulubione które najbardziej lubisz i najmilej wspominasz. Naukowe ogólnie, takie z których można się dowiedzieć jakichś pragmatycznych rzeczy, o świecie, ludziach, nie fikcji jak w wielu książkach fantazy.

  • k768

    Myślę, że kluczem do “Nowych Gwiezdnych Wojen” jest Steampunk. Gdyby zrobić to fachowo i z rozmachem…myślę, że to tylko kwestia czasu (punktem wyjścia jest specyficzny klimat). Chociaż eksperymenty bywają niedoceniane (patrz: Sucker Punch, a i Seria Niefortunnych Zdarzeń). W przypadku prawdziwych Nowych Gwiezdnych Wojen uważam, że z czasem zyskają na wartości. Jedynka była trochę dziecinna, na plus wyścig podracerów + Watto (fajna postać). Zabrakło za to “ludzkiego” humoru (ten sam argument rzucę niczym jabłko [książka] w stronę Władcy Pierścieni). Druga część GW – mega rozczarowała, ale trzecia zrehabilitowała dwie poprzednie – początek epicki i dalej “coś się dzieje”. Szkoda, że zrozumiano klimat dopiero przy trójce. Jeżeli zaś chodzi o “Kaczora Howarda” – byłem na tym w kinie i jako dzieciakowi podobało mi się. Po raz pierwszy zobaczyłem “niby bajkę”, a “niby na poważnie”. Kaczkę która jest “człowiekiem”. To było coś nowego. Oczywiście nic nie przebije Back To The Future (chyba obejrzałem x100), no i w Howardzie gra śliczna Lea Thompson (też BTTF) z “burzą włosów” (no wiecie, to lata osiemdziesiąte… zresztą, moda już na nie wraca[na włosy czy na lata?;)]). No i “czas nas uczy pogody”…upalnie jakoś…”komary rypią”…brak Asa 😉

    • Kpt. WD-40

      Uważam, że ciekawy kierunek artystyczny w połączeniu z oprawą oraz klimatem to podstawa. (steampunk/cyberpunk i wszelka inna alternatywność są jak najbardziej pożądane)

  • ffrreeaakk

    Sos Sosowski ma Ouye!

  • Kpt. WD-40

    Witam.
    Bardzo spodobało mi się to, że poprzednie odcinki nie dotyczyły jedynie gier. Filmy, książki i komiksy też są dobre 😉
    A może wspomnieli byście czasem coś o grach planszowych/karcianych?
    Pozdrawiam. Oddany fan.

    • pstraghi

      Chyba się nie znamy na grach planszowych. A przynajmniej ja się nie znam. Wszystkie moje próby poznania gier planszowych wyglądały tak samo. Przychodziłem do przyjaciół, którzy mówili: “choć, będzie fajnie, zagrasz z nami, to proste, wytłumaczymy ci wszystko”. A później zabierali mi kostki i karty i grali za mnie, pytając co jakiś czas: “rozumiesz?” Nigdy nie rozumiałem, ale uśmiechałem się głupawo i kiwałem głową, żeby nie stracić przyjaciół;)

    • guha

      imo daloby rade :_:

    • Pablo01

      W ostatnich odcinkach podcastu, którego nazwy nie wolno wymawiać, jest sporo o papierowych rpg, karciankach i larpach ( larp Dominika owiany mgłą mistycyzmu). To, jak chłopaki nie mogli wbić się do tych grup, bo byli za mało hardcorowi dla nerdów. A wszystko zaczęło od ” GWAŁTU W GRZE” http://wyborcza.pl/duzyformat/1,136812,15691884,Gwalt_w_grze.html

  • szalony kapelusznik

    z Igi to jest jednak niezłe ziółko, czyta same perwersyjne ksiązki i podswiadomie marzy o analu w szopie 🙂

  • Wylfryd

    Igo droga, jeszcze taka mała uwaga – angielskie “confess” tłumaczy się na polski jako “wyznanie/wyznawać”. Mamy więc polski odpowiednik tego, “gdy laska Ci confessuje”. Po polsku mówi się “wyznaje miłość” 🙂

    • guha

      jo to jest jednak troche inne od wyznania milosci. to jest ten moment kiedy ona wyraza zainteresowanie twoja osoba i czeka na krok z twojej strony. ne jest to WYZNANIE milosci, bo to jest jakby kolejny etap. u nas slowo wyznanie raczej jest super powazne a to ma wage oczywiscie ale ne az tak duza bym zakladala..

      • Wylfryd

        Confess też raczej ma poważny charakter. “I must confess you something”… cóż słysząc to od koleżanki oczekiwałbym czegoś poważniejszego niż “I like you”
        Pomijając fakt, że samo “confess” może również oznaczać spowiedź (np. taką kościelną). Serious buisness. 🙂

        A tak w ogóle to po co się męczymy? Przyjdzie Michał i wypełniając swoją misję oświecania internetów i edukowania internautów, rozwieje nasze wątpliwości 😉

  • Mateusz

    Zardoz… Po ostatnim sensie z Six String Samurai czuje że jestem w stanie obejrzeć wszystko i nawet wyciągnąć jakiś punkt na plus dla każdego filmu 😉

  • godspeed you black emeperor

    imo najlepszy technicznie odcinek niezatapialnych. iga mówiła w kierunku wskazującym na mikrofon, a tomek w ogóle ogarnia życie bo on zwykł plasować się w ścisłej czołówce ludzi których słychać.

    do tego merytorycznie ciekawie było.

    jako że w internecie nikt mnie nie znajdzie, a ukrywam się za siedmioma proxy mogę sobie pozwolić na confessa. iga jest moim waifu. *blush*

    pozdro techno moim mili!

  • questor

    Była dyskusja na fejsie na temat streamerów, więc pozwole sobie przenieść tutaj. 😛

    W sumie to nie mam nic przeciwko jak ktoś lubi streamerów, ale boli mnie wymieszanie “grajków” z osobami, które mają pojęcie o grach, piszą o nich i podpisują się nazwiskiem, tzw. redaktorów. Przykre jest, że niektóre osoby pchają się tam gdzie nie ich miejsce, ale pewnie YT przynosi za mało zysków, a ego i przeświadczenie o własnej wiedzy na temat giereczek rośnie. Dlatego zawsze szanowałem spóźnione, albo wyciągnięte z czapy artykuły na imperium, albo teraz na niezatapialnych. Przynajmniej wiem, że ktoś się zna na tym co pisze. A nie robi artykuły z przeklikiwalną galerią żeby więcej odsłon było. 😀 Nie rozumiem tego jak niektórzy streamerzy kreują się na dziennikarzy growych. To jest żałosne. Nie miałbym nic przeciwko gdyby było to w formie postów na blogu, vlogów, własnych przemyśleń. Ale tak nie jest. Przekilkajcie sobie pare stron “domowych” polskich YTberów a zobaczycie, że czasami strony przypominają normalne growe serwisy. Z recenzjami, zapowiedziami, newsami. Co gorsze, nie jestem pewien czy te artykuły piszą oni sami. Raczej nie, mają od tego ludzi, za darmo. Przykro mi się robi gdy widzę, jak goście dostają mega wsparie od swoich widzów, nawet od wydawców, w postaci kasy, gadżetów, robienia strony, pisania newsów, moderowania chatu, wszystko za darmo. Tymczasem prawdziwi redaktorzy siedzą cicho i po upadku serwisów nagrywają chociażby w szopie na jednym mikrofonie. I nie ma mowy o wsparciu od społeczności czy firm. I za to wielki szaun. Rozwala mnie przeświadczenie, że pisanie recenzji to rzecz niewymagająca żadnej wiedzy. Uważam, że polscy streamerzy za daleko przesunęli granicę i są zbyt zachłanni. Trzeba odróżnić dziennikarstwo growe od pisania pierdół na blogu i postawić wyraźną granicę, żebyśmy się kiedyś nie obudzili w świecie, gdzie czytając newsy ujżymy podpisy typu: “baal0nik23”, “kamieńsam”, “żelbetun”. Traktujmy siebie i przemysł growy poważnie.

    • Pablo01

      Zgadzam sie z questor’em. Choć to, że ludzie sobie zarabiają na tym mnie nie boli- niech mają kasę.
      Bardziej wkurza mnie to, że po sukcesie pewdiepie co drugi stara się być, jak on. Przeklinac, krzyczeć, jakieś tam żarty, zbyt emocjonalny i przesadzone reakcje. I jesteśmy cool bejbe. Dlatego z polskich youtuberów nie oglądam zbyt wielu.

  • fredoslaw

    O, takie odcinki to ja lubię. Interesujące tematy, żadnego marudzenia o “rynku”, wszytko ładnie wylinkowane (trzeba będzie wypróbować to i owo), dobra słyszalność Igi. W ogóle jak daliście mówić więcej Idze to wzrosła merytoryka a spadła gimbaza. Brakuje mi tylko jakiegoś gifa z żywą gestykulacją.

    Zardoz jest dla mnie nie do ogarnięcia, Pod koniec lat 90tych puszczali go w kółko na Canal +, chyba ani razu całego nie zdzierżyłem. Warto spróbować.

  • SennseJ

    Nagrywacie podcast po polsku i odbiorcami są Polacy. Rozmawiacie o książkach i kulturze. To dlaczego nie jesteście w stanie mówic po POLSKU! Co to jest “love and hate relationship” Iga? Nie da się tego powiedzieć w ojczystej mowie którą wybraliście jaką tą właściwą to podcastu. Czasami Igo zachowujesz się jak stereotypowy Polak co wyjechał na 3 lata za granicę i już nie umie mówić. Raz na jakiś czas to rozumiem ze względu na specyfikę branży ale jak masz być stałym członkiem tej ekipy to błagam – Ogarnij się!

    • guha

      dude, chill.
      Ne przypominam sobie zadnego wyjazdu za granice kilkuletniego z moim udzialem. Prosze podaj mi utarta fraze na “love-hate relationship” w jezyku polskim, a bede jej uzywac. I ne bylam obecna na zebraniu z wyborem jezyka podcastu:(

      • fredoslaw

        Jak nie ma utartej frazy to się mówi “po prostu”, “z głowy”, opisowo, niekoniecznie dużo dłużej.
        No ale ja tam muszę pochwalić, albo się przyzwyczajam do twoich makaronizmów, albo ostatnio było lepiej, albo ogólnie zainteresował mnie odcinek i nie zwróciłem uwagi.
        Na dłuższa metę to jednak brzmi fatalnie jak ktoś co chwile wrzuca jakieś anglicyzmy. Pal licho że część ludzi nie zrozumie, ale właśnie brzmienie jest masakryczne. Często słyszę Niemców mówiących takim łamańcem niemiecko-angielskim (tam to jest spotęgowane bo wiele słówek przejęli w identycznej formie w ostatnich latach).
        Trochę podobnie też brzmią zwiastuny filmów Bollywoodzkich, no ale tam to już ogólnie groteska i język pasuje 😀

        PS. Z tym wyjazdem to jest tak że nie byłoł, ale efekty są podobne.

      • SennseJ

        Nie napisałem że wyjechałaś i oduczyłaś się mówić tylko że mówisz jak “stereotypowy Polak co wyjechał na 3 lata za granicę”. Po co mam Ci podawać utarta fraze na “love-hate relationship”? Musisz mówić frazesami a nie normalnie tak jak napisał fredoslaw poniżej? Po drugie love hate relationship nie ma tak wybitnie innego i indywidualnego znaczenia, że trzeba je stosować bo dodaje mega głębi wypowiedzi.

        Jeżeli komuś brakuje słów na określenie rzeczywistości to jest wina mówcy nie języka. Pomijąjąc kwestie typowo growe lub technologiczne.

        Jest sobie taki podcast Fantasmagieria. I jest sobie prowadzący który mieszka za granicą. I ten oto Pan mówi o niebo lepiej bo potrafi mówić ojczystą mową i robi to poprawnie.

        Więcej tego nie wytknę ale razić nie przestanie. Z komentarzy wnioskuje że temat był jednak zwykle się nie udzielam w kometarzach i ich nie czytam bo słucham w podróży i nie mam możliwości na gorąco komentować. A po czasie emocje opadają. Jednak nie w tym wypadku.

    • Pablo01

      Jest dziesiąty odcinek i nadal to przeszkadza? Wydawało mi się, że dyskusja o angielszczyźnie Igi zakończyła sie około piątego/ szóstego odcinka, ale widać temat jest niesamowicie ważny skoro wraca, jak bumerang.

    • driverhammer

      dlaczego jesteś taki niemiły?

  • fredoslaw

    Po odsłuchaniu podcastu wczoraj w nocy przeszedłem Dear Esther i jestem zachwycony. Zawsze dla mnie swoista “turystyka” w świecie gry była istotnym elementem przeżycia, a tutaj scenerie są niesamowite i klimatyczne. Bardzo podobało mi się prowadzenie historii, oraz język jakim to zrobiono, wrażenie obcowania z epistołami sprzed wielu dekad. Sama historia i jej finał był dla mnie dość oczywisty, więc nie do końca rozumiem powszechne w sieci dywagacje i absurdalne domysły. Z tego powodu sam “lot”nie zrobił takiego wrażenia jak na niektórych, dla mnie był naturalną konsekwencją całości. Dzisiaj wieczorem przejdę jeszcze raz.

    Jakie gry o podobnej formie (wizualnej, czy też co do rozwiązań fabularnych) byście polecili? Swego czasu dość podobała mi się Serena.

    PS. Z tą tekstówką o gwałcie to mam problem. Jestem pewien że wiele gwałtów w ten sposób przebiega, no ale patrząc od strony “gwałciciela”… przecież on nie usłyszał słowa protestu, chyba że coś przeoczyłem. Rozumiem że bohaterka była zaszokowana przerażona, zawstydzona i niezdolna do wyduszenia słowa. Ale w rezultacie wyglądała jak wiele młodych dziewczyn bez doświadczeń, leżała jak kłoda i czekała aż się wszystko skończy. Z jednej strony trauma na całe życie, a z drugiej być może zniszczone życie (więzienie, potępienie społeczne itd.), a być może wystarczyłoby dobitne nie. Przyznam że grałem raz, więc nie wiem jakby się potoczyły sprawy przy innych wyborach.

  • j_uk_dev

    Mimo brakach w składzie, jest to moim zdaniem jeden z lepszych odcinków. Może powinniście pomyśleć o spinoffie z waszym duetem 😀

    Odniosę się do kilku kwestii z dyskusji. Otóż skóry i skórzane ubrania w post-apo wbrew pozorom są dosyć logicznym rozwiązaniem. Większość materiałów jest o wiele trudniejsza w produkcji niż skóry ( zresztą skóry i futra stanowiły właśnie jedne z pierwszych okryć ludzkości ). Przy upadku cywilizacyjnym i co za tym idzie – technologicznym będziemy musieli wrócić, do tego, co da się zrobić najprościej. Stąd mniej dziwią mnie skórzane ubrania, niż zdziwił by mnie ktoś noszący nowiutkie jeansy w erze post-apo 😉

    Teraz o dzieciach, bo przez jakieś dwa lata z hakiem pracowałem w edugamingu ( istnieje taki odłam tej branży ). Jest to chyba najbardziej ryzykowna branża jeśli chodzi o gry, bo o ile tworzy się dla dzieci, to trzeba mieć też na uwadze rodziców. Dać dzieciom “lepsze gry” oznacza też, że lepsze muszą być z punktu widzenia ich opiekunów ( pomijam “opiekunów”, którzy mają gdzieś co robią ich dzieci ). Trochę w Igę się zabawię i powiem “to cut the story short”, ostatecznie firma padła 😉 Taki mały postmortem:

    – Preferencje dzieci bardzo się zmieniają w bardzo krótkim czasie ( 10-latek i 12-latek to zupełnie inna bajka! Jeśli celuje się w jeszcze młodsze, to jest jeszcze trudniej )
    – “Attention span” był sporym problemem. Jeśli nie zainteresowało się dziecka grą dosłownie w ciągu pierwszych minut, to gra ląduje w koszu
    – Niezrozumienie tematu ze strony deweloperów. Co nam dorosłym wydaje się proste dzieciom niekoniecznie. A czasami jest też na odwrót. My myślimy, że coś będzie trudne, nieintuicyjne, a dziecko samo znajdzie w tym drogę. Mieliśmy kiedyś przypadek, kiedy wkurzony rodzic napisał nam, że skoro on nawet nie wie o co w tym chodzi, to jak jego dziecko ma wiedzieć ( inna sprawa, że dziecko jego było za młode na tę grę ). Dlatego właśnie napisałem wcześniej, że pod uwagę trzeba brać zarówno dziecko jak i rodzica.

    Gry dla dzieci to nisza, głównie dlatego, że ta gałąź branży nie pozwala się zwykle utrzymać deweloperowi na rynku. Nie ma tu mowy o przywiązaniu do marki. Dzieci “wyrastają” z każdej gry bardzo szybko. To co bawi je teraz, za miesiąc, dwa odejdzie w niepamięć. Natomiast im dziecko jest starsze, tym mniej chce grać w “gry dla dzieci”, a bardziej ciągnie je do kolejnych “Call of Duty” czy “GTA”. Stąd też nie ma wysypu gier przeznaczonych dla najmłodszego odbiorcy. Wdepnięcie w ten biznes bardzo szybko może zakończyć żywot firmy.

    Poza tym jest tu jeszcze kwestia platformy. Im dziecko młodsze, tym bliższa mu jest raczej platforma mobilna niż PC ( nawet, mimo swojej mobilności, laptop ). Obecnie dzieciaki wychowują się z tymi gadżetami od małego. W sumie, to tylko dla nas, “starych pryków” są to gadżety. Dla nich jest to coś normalnego, co zawsze jest, zawsze można dotknąć, pobawić się. Kilka dni temu córka ( “na oko” jakieś 10 lat ) znajomej mojej żony pogrywała na iPadzie w Minecrafta. Ona nie potrzebuje PC do tego, jej nie przeszkadza, że podobno nie da się grać na dotykowym ekranie w takie gry. Ona po prostu gra. Jeśli zaś “wdepniemy” w mobilny sektor i w dodatku edugaming, to profitów możemy się nigdy nie doczekać, bo rodzice wolą dać coś co jest free ( tego sektor mobilny ich nauczył – zawsze jest jakaś darmowa alternatywa ).

    Dzieci to bardzo trudny odbiorca jeśli chodzi o rozrywkę. W dodatku odbiorca nie dysponujący własnymi środkami finansowymi. Tworząc grę dla takiego odbiorcy trzeba przedewszystkim przekonać rodzica, że produkt jest warty zainwestowania. Można powiedzieć, by stworzyć “lepsze zabawki”, ale na dłuższą metę raczej to się nie stanie, bo jest zupełnie nieopłacalne i zbyt ryzykowne.

  • j_uk_dev

    Coś nie tak jest z komentarzami. Napisałem komentarz, nie pojawił się. Chciałem jeszcze raz go wysłać, to strona mi mówi, że wysyłam duplikat i że taki komentarz już jest 😉

    • questor

      Czasem mnie trafia jak pisze olśniony komentarz i w ferworze natchnienia nie skopiuje, wyśle iiii przepadło. :] Sam mam bloga na wordpressie i naprawdę mam masę spamu. Filtry muszą być mocno ustawione.

      • j_uk_dev

        No jest to upierdliwe. Spróbuję jeszcze raz wkleić. Całe szczęście nawyk pisania “na brudno” nabrałem dawno temu.

  • j_uk_dev

    (drugie podejście, bo komentarz ugrzązł gdzieś w innym wszechświecie chyba 😉 )

    Mimo brakach w składzie, jest to moim zdaniem jeden z lepszych odcinków. Może powinniście pomyśleć o spinoffie z waszym duetem 😀

    Odniosę się do kilku kwestii z dyskusji. Otóż skóry i skórzane ubrania w post-apo wbrew pozorom są dosyć logicznym rozwiązaniem. Większość materiałów jest o wiele trudniejsza w produkcji niż skóry ( zresztą skóry i futra stanowiły właśnie jedne z pierwszych okryć ludzkości ). Przy upadku cywilizacyjnym i co za tym idzie – technologicznym będziemy musieli wrócić, do tego, co da się zrobić najprościej. Stąd mniej dziwią mnie skórzane ubrania, niż zdziwił by mnie ktoś noszący nowiutkie jeansy w erze post-apo 😉

    Teraz o dzieciach, bo przez jakieś dwa lata z hakiem pracowałem w edugamingu ( istnieje taki odłam tej branży ). Jest to chyba najbardziej ryzykowna branża jeśli chodzi o gry, bo o ile tworzy się dla dzieci, to trzeba mieć też na uwadze rodziców. Dać dzieciom “lepsze gry” oznacza też, że lepsze muszą być z punktu widzenia ich opiekunów ( pomijam “opiekunów”, którzy mają gdzieś co robią ich dzieci ). Trochę w Igę się zabawię i powiem “to cut the story short”, ostatecznie firma padła 😉 Taki mały postmortem:

    – Preferencje dzieci bardzo się zmieniają w bardzo krótkim czasie ( 10-latek i 12-latek to zupełnie inna bajka! Jeśli celuje się w jeszcze młodsze, to jest jeszcze trudniej )
    – “Attention span” był sporym problemem. Jeśli nie zainteresowało się dziecka grą dosłownie w ciągu pierwszych minut, to gra ląduje w koszu
    – Niezrozumienie tematu ze strony deweloperów. Co nam dorosłym wydaje się proste dzieciom niekoniecznie. A czasami jest też na odwrót. My myślimy, że coś będzie trudne, nieintuicyjne, a dziecko samo znajdzie w tym drogę. Mieliśmy kiedyś przypadek, kiedy wkurzony rodzic napisał nam, że skoro on nawet nie wie o co w tym chodzi, to jak jego dziecko ma wiedzieć ( inna sprawa, że dziecko jego było za młode na tę grę ). Dlatego właśnie napisałem wcześniej, że pod uwagę trzeba brać zarówno dziecko jak i rodzica.

    Gry dla dzieci to nisza, głównie dlatego, że ta gałąź branży nie pozwala się zwykle utrzymać deweloperowi na rynku. Nie ma tu mowy o przywiązaniu do marki. Dzieci “wyrastają” z każdej gry bardzo szybko. To co bawi je teraz, za miesiąc, dwa odejdzie w niepamięć. Natomiast im dziecko jest starsze, tym mniej chce grać w “gry dla dzieci”, a bardziej ciągnie je do kolejnych “Call of Duty” czy “GTA”. Stąd też nie ma wysypu gier przeznaczonych dla najmłodszego odbiorcy. Wdepnięcie w ten biznes bardzo szybko może zakończyć żywot firmy.

    Poza tym jest tu jeszcze kwestia platformy. Im dziecko młodsze, tym bliższa mu jest raczej platforma mobilna niż PC ( nawet, mimo swojej mobilności, laptop ). Obecnie dzieciaki wychowują się z tymi gadżetami od małego. W sumie, to tylko dla nas, “starych pryków” są to gadżety. Dla nich jest to coś normalnego, co zawsze jest, zawsze można dotknąć, pobawić się. Kilka dni temu córka ( “na oko” jakieś 10 lat ) znajomej mojej żony pogrywała na iPadzie w Minecrafta. Ona nie potrzebuje PC do tego, jej nie przeszkadza, że podobno nie da się grać na dotykowym ekranie w takie gry. Ona po prostu gra. Jeśli zaś “wdepniemy” w mobilny sektor i w dodatku edugaming, to profitów możemy się nigdy nie doczekać, bo rodzice wolą dać coś co jest free ( tego sektor mobilny ich nauczył – zawsze jest jakaś darmowa alternatywa ).

    Dzieci to bardzo trudny odbiorca jeśli chodzi o rozrywkę. W dodatku odbiorca nie dysponujący własnymi środkami finansowymi. Tworząc grę dla takiego odbiorcy trzeba przedewszystkim przekonać rodzica, że produkt jest warty zainwestowania. Można powiedzieć, by stworzyć “lepsze zabawki”, ale na dłuższą metę raczej to się nie stanie, bo jest zupełnie nieopłacalne i zbyt ryzykowne.

  • Pablo01

    Przesłuchałem trzeci raz i przypomniało mi się, co chciałem napisać.
    “Katawa Shoujo” swego czasu było dość głośnym tytułem. Gra pojawiła sie, gdy był trend oskarżania gier o porno, seks itakie tam. Pamiętam, że ta gra to spadła zwolennikom teorii porno-spiskowej, jak manna z nieba. No bo, ajk to nie dość, że seks to jeszcze z niepełnosprawnościami. Przeciwnicy tej gry tak napedzali się w swoim hejterstwie ( nie pamiętam autorów, ale postaram sie poszperać w necie i znaleźć te atrukuły) posuneli się do… Nie wiem, jak to nazwać, ale osby niepełnosprawne wg nich nie powinny- nawet nie tyle- uprwaiać seksu, ale nawet negują prawo niepełnosprawnych do życia w związku, miłości i szczęściu. Dla mnie jest to o tyle dziwne, że dziewczyny maja niepełnosprawności fizyczne i są świadome swoich decyzji. Nie pamietam, ale nie bylo w tej grze zadnej dziewczyny z niepełnosprawnościa intelektualną, która “nie mogła za siebie decydować”.

    “Strażnicy Galaktyki” to dobry film. Nie wiem w jaich warunkach Tomek oglądał w kinie ten film, ale u mnie była pełna sala ok 200 osób. Rodziny, pary, trochę nerdów itd. Wszyscy sie smiali. Nwet ” I’m Groot” jest tak wpasowene, że sie człowiek uśmiecha. I tu jest jeden aspekt tego filmu, który chce ugryźć. Postacie CGI Rocketa i Groota. Sorry, ale te postacie mają więcej “osobowosci” niz nie jedna tradycyjna rola aktora/ aktorki. A reakcje, jakie zbierały te postacie są wręcz niesamowite. Rocket mówi. Śmiech na sali. Groot mówi ” I’m Groot”. Śmiech na sali. Groot jeden jedyny raz w filmie mówi cos innego niż ” I’m Groot”. Dzieci płaczą, kobiety piszczą, mężczyzną jedna męska łza leci po poliku. Tylko, aby potem się śmiać. Cholera ludziom zalezało na tych postaciach CGI. Na sztucznych postaciach Drzewa i Szopa. Takiej reakcji na postacie CGI nie wiedziałem nawet na “Harry Potter i Insygnia Śmierci częśc 1”, gdy umiera Zgredek.

  • Ghost

    Dear Esther to nie jest gra, to interaktywny benchmark.

  • Sliwovsky

    Grałem kiedyś “The Day the Laughter Stopped”, było o ile pamiętam w poście na Fejsbuniu na grupie wrzucone ;P Mocno przeżyłem tą gre, bo specjalnie wybierałem opcje “uległe” żeby zobaczyć do czego to doprowadzi…a na koniec było mi smutno, przez to, co się stało :/ Wtedy grałęm na nie swoim kompie 😛 Przed chwilka dosłownie zagrałem jeszcze raz, i ta gra oszukuje 🙁 Bo niby są decyzje asertywne ale one i tak nic nie daja bo ta historia MUSI zostac w tej grze opowiedziana 😛 A już w trakcie “aktu” są zablokowane decyzje “stop” :/ I znów było mi smutno na koniec 🙁

    • Mrkjad

      Powiedziałabym raczej, że właśnie ze względu na ten brak możliwości innego zakończenia jest tak dobra i daje do myślenia.

  • Mrkjad

    Co do polskich publikacji o grach to w tym roku wyszedł doktorat Radosława Bomby na temat “Gry komputerowe w perspektywie antropologii codzienności”. Przeglądałam go raczej niż czytałam ale to z pewnością… coś. O grach.
    Przy okazji byłabym wdzięczna za wrzucenie linka do badań Amerykańskiego Naukowca™ z dziećmi i grami, o których wspominała Iga.
    Bardzo spoko, że mówicie o niezależnych quasi-grach – o większości nie wiedziałam, a szkoda. Chociaż granie w “Depression Quest“ zdecydowanie nie było najprzyjemniejszym wydarzeniem mojego życia to z pewnością było poruszające i pewnie w wolnej chwili spróbuję też Dear Esther, które czeka już od jakiegoś czasu.
    Co do Guardians of the Galaxy to chociaż bawiłam się świetnie to ciężko mi przełknąć lekko seksistowski wydźwięk. Koniecznie trzeba było pokazać, że główny bohater to womanizer, koniecznie trzeba było wcisnąć wątek romansowy, koniecznie trzeba było wczisnąć Gomorę w obcisłe wdzianko z dekoltem, Nova Corps ma na stanie jedną, jedyną kobietę… itd. O ile jestem w stanie znieść antagonistów z tektury i rozwiązanie głównego wątku za pomocą Magii Przyjaźni to kwestie przedstawienia płci już mi przeszkadzają. Prawdopodobnie dlatego, że mam problem i za dużo o tym myślę.
    Wszystko to jest nieistotne skoro jednocześnie przy tym filmie można grać w Disney Drinking Game! – martwa matka, sceny musicalowe, zwierzęcy sidekick, przyjaźń to magia, para, która najpierw się nie lubi…! Jak Pocahontas!

  • dzie?

    dzie?!

  • pstraghi

    jutro

    • Wylfryd

      Środa nowym wtorkiem? 😀

      • pstraghi

        Nie. Mieliśmy wpadkę techniczną i nagrany odcinek przepadł. Będziemy nagrywać drugi raz.

        • dzie?

          tic tac tic tac

          czekamy pełni nadziei

  • Sliwovsky

    W ogole to.za namowa Igi gram w Katawa Shoujo 😉 Emi Ibarazaki the fastest thing on no legs jest rewelacyjna 😉 I poki co strasznie duzo czytania…a malo wyborow, dotychczas mialem 2 lub 3 ;P

  • Kurosaki Ichigo

    Uwielbiam wszystko związane z Japonią ale gdy występują w czymś (anime, manga, gry, VNy) jakieś traumatyczne momenty, sceny to ja muszę odpuścić. Zbyt przeżywam. Zbytnio się wczuwam.