Obojętne obrazki, czyli dlaczego “Transistor” tak bardzo rozczarowuje

Podstawowy problem “Transistor” polega na tym, że jest to gra o niczym. Nie dlatego, że brak jej przesłania – tej ładnej, mądrej lekcji, którą kończą się wszystkie bajki, a o której uczono nas w liceum – ale autentycznej treści. Czegoś, na czym można by zawiesić nie tylko oko czy ucho, ale i umysł. Czegoś, co pobudzałoby emocje, co wlazłoby odbiorcy do głowy i nie pozwoliło się wyrzucić. Ponad zwykłymi grzechami “Transistor” – niewciągającym, przekombinowanym systemem walki i nieumiejętnie poprowadzoną narracją – ciąży wina o wiele poważniejsza. I, niestety, niemożliwa do wybaczenia. To utwór pusty w środku. Wykalkulowany na proste zachwyty. Zdobywający serce gracza za pomocą graficzki i muzyczki, ale pozbawiony ambicji.

Rzecz dzieje się w Cloudbank, cudnym neo-secesyjnym cyber-mieście, w którym każdy ma przypisaną rolę, a artyści i marzyciele spełniają swoje sny ku uciesze gawiedzi. Cloudbank jest atakowane przez tajemniczy Proces (i, przynajmniej z początku, stojącą za nim Cameratę) – wyniszczającego samoświadomego wirusa, ścigającego główną bohaterkę i niszczącego miasto. Problem w tym, że o cudowności Cloudbank dowiadujemy się dzięki manotonnemu głosowi narratora – tytułowego tranzystora, elektronicznego miecza, mającego moc wchłaniania ludzkich dusz i zwalczania sług Procesu. To on wciąż powtarza nam, jakie to miasto było wspaniała. To on zawiesza melancholijnie głos ilekroć mijamy ładniejszą graficzkę. Każąc wierzyć, że kiedyś, tutaj, działy się naprawdę niezwykłe rzeczy, prowokowane przez niezwykłych ludzi. Poza jego słowem nie mamy nic.

Pokazywane przez Supergiant Games miasto jest martwe i nudne. To izometryczne graficzki w wysokiej rozdzielczości. Niemożliwe do zwiedzenia, chłodne, całkowicie obojętne na gracza, dumne i niedotykalne niczym najpiękniejsze i najnudniejsze dziewczyny w liceum – te, do których łatwiej wzdychać z oddali, niż się z nimi przyjaźnić. Zwiedzanie Cloudbank zostało ograniczone do odnajdywania kolejnych aren. Nie ma pomiędzy nimi miejsca na eksplorację. Żadnej ukrytej historii, żadnych sekretów, żadnego momentu przestoju, w którym moglibyśmy odsapnąć i ponapawać się pięknem okolicy. A przecież gry wideo udowodniły, że nawet wyludnione lokacje mogą być fascynujące i opowiadać własne historie. Przypomnijcie sobie dom w “Gone Home” – równie pusty co ulice Cloudbank, a jednak będący prawdziwą, żywą lokacją. Taką, której należy się uczyć, którą chce się poznawać, która ma charakter i duszę. Błądzący po pustym domostwie gracz doskonale wiedział gdzie i dlaczego jest. Gracz błądzący po Cloudbank nie tylko nie ma pojęcia, co to za miasto, ale i czemu ma się nim zachwycać. Ok, jest ładne, ale przecież to tylko graficzka – rozciągnięty na ekranie widoczek, na który można patrzeć, ale którego nie warto podziwiać.

transistor1

Wrażenie obcości pogłębiają momenty akcji, do których dochodzi, gdy interweniuje Proces. Jego emanacje pojawiają się na mapie w najgłupszy możliwy sposób, po prostu wyrastają spod ziemi. Na mapce pojawia się wtedy sztuczna arena, z której Red nie może wyjść, a którą zaścielają cyfrowe ścianki. Taka decyzja sprawia, że Cloudbank i jego architektura tracą jakiekolwiek znaczenie. Po co poznawać miasto, zapamiętywać jego zakręty, wybierać ulubione miejsca, skoro walki i tak odbywać się będą na wirtualnych stadionach, nie mających nic wspólnego z okolicą? Skomplikowany, upierdliwy system walki w “Transistor” jest nie tylko mało satysfakcjonujący, ale i całkowicie oderwany od gry. Grając odnosiłem wrażenie, jakbym wypełniał wirtualne misje w “Metal Gear Solid”, pomiędzy którymi ktoś wcisnął pretensjonalne, urywane dialogi.

Nie lepiej jest z postaciami, zaludniającymi Cloudbank. W “Transistor” nie ma ani jednej, której losami warto by się przejmować. Ba, nie ma nawet jednej, o której wiedzielibyśmy coś poza ogólnikami. Ani jednej, która byłaby człowiekiem. Prym wiedzie niema Red – postać paradoks, z jednej strony udająca typową Half-Life’ową pustą skorupę, z drugiej zaś opisywana wciąż przez narratora, jakby była prawdziwą postacią – z przeszłością i charakterem. Tyle tylko, że ktoś zapomniał je dopisać. Graczowi nie zależy na Red nie tylko dlatego, że nic o niej nie wie, ale i dlatego, że nikt w grze tak naprawdę na nią nie reaguje. Ani miasto, ani potwory (zdające się być zaskakująco obojętne), ani nawet czarne charaktery, porozumiewające się ze światem (bo nie z Red przecież) przy pomocy automatycznych sekretarek. W świecie Cloudbank Red ma tylko dwa zadania. Może walczyć lub słuchać. Jakby była ślicznym, czerwonowłosym spustem, prowokującym Logan Cunninghama (głos narratora) do komentarzy, a Proces do ataków.

Nie lepiej jest z pozostałymi postaciami. Trupy w tranzystorze są… no cóż, trupami. Możemy udawać, że trzy akapity tekstu uczynią z nich postacie, ale tak nie jest. Trzeba nie lada talentu, by na jednej stronie stworzyć przekonującą postać i pisarzom z Supergiant Games się to nie udało. Zamiast prawdziwych, wielowymiarowych bohaterów dostajemy coś na kształt idei postaci – których twórcy zdają sobie sprawę, że powinien był wcisnąć jakiś konflikt i tajemnicę, ale nie do końca wiedzą, jak, gdzie i po co, napisali więc pretensjonalne dziwności i liczą, że przekręt się uda. Takimi samymi wydmuszkami są członkowie Cameraty – postacie nudne i nijakie, których motywacje są mętne, a dialogi bełkotliwe. Co ciekawe, jakby zdając sobie sprawę z ich miałkości, ludzie z Supergiant Games zdecydowali się przedstawić nam tylko jednego z jej członków. Pozostali umierają nim gracz do nich dotrze, utwierdzając mnie w przekonaniu, że nigdy nie byli prawdziwymi postaciami.

transistor2

Żadnymi postaciami nie są też oczywiście potwory Procesu. O ile w “Bastionie” walczyliśmy ze stworzeniami zamieszkującymi świat przedstawiony i słuchaliśmy opowieści o ich przeszłości i motywacji (pamiętacie rozdział z pustynnym potworem?), o tyle zimna obojętność Procesu to idealna wymówka, by nie mówić o nim nic konkretnego. Przywoływane na mapę roboty mają tylko jeden cel – zabić Red; utrudnić życie graczowi. Niczego więcej się o nich nie dowiecie.

A przecież nie jest tak, że Supergiant Games nie potrafi napisać prawdziwego świata. Cholera, sukces “Bastiona” polegał na tym, że przy pomocy jednego głosu, czterech postaci i prostego pomysłu z odpadającą posadzką, udało się stworzyć cały upadły kontynent – wraz z jego tragiczną historią, skomplikowanymi ludobójstwami, a nawet osobistymi dramatami wielkogłowych mieszkańców. W opisywanym przez Rucksa niemym trójkącie Dzieciak-Zulf-Zia kłębiło się więcej emocji niż w martwym związku narratora i Red. A przecież nie było tam mowy o żadnych namiętnościach – co najwyżej rozczarowaniu i gniewie. Co się stało, że ludzie, którzy napisali tamtą grę stworzyli wyprane z uczuć świecidełko? Najprawdopodobniej zachwycili się własnymi zabawkami. Tymi wszystkimi wypieszczonymi lokacjami, secesyjnymi ozdobnikami, wyszukanymi sztuczkami i utworami Darrena Korba. Zapominając o prawdziwej miłości.

 

PS Jak widzicie, nie wszystko jeszcze działa;) Bawimy się wordpressem i ustalamy, jak mają wyglądać posty i teksty. Artykuł jest tylko dodatkiem (choć, oczywiście, bardzo się starałem!). Możecie go przeczytać, a możecie też się wstrzymać, aż wszystko sobie poustawiamy i znikną te wielkie polskie litery.

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Misiakk

    Pierwszy komć. Na zdrowie i powodzenia!

  • Szymeon

    Drugi. Się jaram, że drugi.

  • Sat Asar Un-Nefer

    Świetny artykuł – bezkompromisowy i szczery. Pomimo całego mojego zachwytu nad stroną wizualną i fantastyczną po prostu ścieżką dźwiękową odinstalowałem Transistor po około 2 godzinach z refleksjami bardzo zbieżnymi z autorem powyższej recenzji… duże rozczarowanie, tym większe, iż potencjał gra miała ogromny.

  • daro

    I to jest cała prawda o tej grze. Btw. ja was chyba za sponsoruje, żebyście mieli ładną stronkę 😉

  • Tomek jak zawsze w formie :). Dobra robota!

  • Dżizes

    Do czego doprowadziliście? Pierwszy mój komentarz w internecie… Ale warto. Cieszę się, że funkcjonujecie. Cieszę się, że tekst bardzo mi się podobał ( może za wyjątkiem masy zdrobnień, chociaż mogłem nie zrozumieć zamysłu autora:). Wracam do słuchania NZ – droga do pracy jest przyjemnością, chociaż ludzie potrafią dziwnie patrzeć, tylko dlatego że uśmiecham się bez widocznego powodu:)

  • Tonasz

    Za taki styl recenzowania gier was uwielbiam. Dzięki Tomek, zatem trochę grosza (a właściwie czasu, bo czerwiec ruchliwym miesiącem jest) zaoszczędzone i gra trafia do koszyka “zagrać jak będzie na promocji”. Dla samych kolorowych obrazków, ładnej wydmuszki audio-wizualnej. Chociaż naprawdę silne jest we mnie niedowierzanie, że po takim wspaniałym Bastionie dostajemy od Supergiant tylko tyle. Całe szczęście, stare gry nie znikają po wydaniu nowych i niezdobyty achievment będzie dobrym pretekstem, żeby przypomnieć sobie o pustynnym potworze.

  • affro

    Powodzenia chłopaki!

    Dajcie rss do podcastów, jak będzie okazja.

    • affro

      Już jest rss feed. Idziecie, jak burza 🙂

  • ri0ter

    Hej, dajcie znać jeśli chcecie żeby wam pomóc w ogarnięciu strony.

  • Streecik

    Nawet nie wiecie jak się ciesze że powracacie <3

  • Robert

    Przydalby sie jakis button share i like, zeby Was troszke popromować 😉

  • Notchjohnson

    Im prostsza grafika strony, tym lepsza. Lepiej się czyta, Jest przejrzyście i klarownie. I wbrew pozorom Innowacyjnie !
    Poza tym znacie się na tym. Co Wam będę mówił.

  • Robal

    Może jakiś przycisk “DONATE” też by się przydał. Z chęcią dorzucę się do browara lub czegoś co tam pijecie 😉

  • DocentW

    Drogi Tomaszu. Z przykrością stwierdzam, że jestem rozczarowany. Z przykrością bo z utęsknieniem czekałem na nową odsłonę waszego podacstu. Na widok felietonu ucieszyłem się jak pacholę w dzień gwiazdki. Tyle wygrać!!! Bardzo cenię Twoje teksty. Muszę jednak stwierdzić, że czasem irytuje mnie Twój radykalny ton. Czy Tranistor ma swoje problemy? Czy jednym z nich jest nieumiejętne prowadzenie fabuły? Pewnie tak. Czy owe problemy są na tyle poważne, żeby rażąco zakłócić odbiór? Moim zdaniem nie są. Tekst zawiera kilka przekłamań, jak chociażby to, że o procesie nie dowiadujemy się niczego więcej poza tym, że chcę dopaść protagonistkę i utrudnia życie graczowi. Gra tłumaczy wprost niewiele, ale ZDECYDOWANIE WIĘCEJ niż drogi autorze próbujesz nam powiedzieć. To bodajże red. Gąska stwierdził niegdyś, że gra nie musi robić dobrze wszystkiego, dopóki dobrze robi to co dobrze robić ma. Wydaje mi się Tomku, że spodziewałeś się, że Tranistor będzie dobrze robił te same rzeczy co Bastion. Z tekstu wnioskuje, że z ww. powodu nie patrzyłeś tam gdzie trzeba. Supergiant Games to 10 osób. 10 osób wydłbało te wszystkie śliczności wyskakujące z ekranu monitora. Nie próbuję w ten sposób usprawiedliwiać niedociągnieć, bo niezależnie od stanu osobowego studia developera rozliczamy za produkt finalny. Mam wrażenie, że w tym rozliczeniu nie jesteś do końca rzetelny. A z tym systemem walki to już jawne czepialstwo. To najmocniejszy element tej gry – prosty i elegancki.

  • dal

    Wielkie dzięki za ten tekst. Rozważałem zakupienie Transistor i pomogłeś podjąć mi decyzję. Do tej pory trafiałem głównie na zachwyt gfx tytułu, lub dopracowaniem mechaniki, chociaż ta wydawała mi się przerostem formy nad treścią. Dobrze poznać opinię wynikającą z bardziej dociekliwej postawy. Jednocześnie bardzo się cieszę, iż nie zostaliście zatopieni 😉 Czekam z niecierpliwością na rozwój sytuacji ze stroną.

  • Fanpavela

    Tomasz jak zwykle w formie , nic dodać nic ująć

  • wojtblaugrana

    Fajnie, czekam na więcej.

  • trevelian

    Jestem i ja 🙂 Gra totalnie nie z mojej bajki, toteż tekst Tomka przeczytałem po łebkach. Nie mogłem jednak powstrzymać się przed pogratulowaniem Wam wytrwałości oraz życzeniom na nowej drodze medialnego bytu. Pewnie początkowo krętej i dziurawej, ale wierzę, że docelowo prowadzącej do międzygalaktycznego tunelu czasoprzestrzennego 😉

  • darkspid

    Wow..jaka przejrzysta i zrównoważona oprawa strony. Może to dzięki poniekąd pustym grafikom z Transistor, ale na mnie działa zachęcająco. Zainstalujcie tu jeszcze skrzynkę pocztową i się mogę przenosić z wp.pl ^^

  • wasp

    Dobrze że wróciliście!!! Czy planujecie zapraszać do podcastów Zbigniewa? Bardzo lubiłem jego gościnne występy w waszych materiałach.
    Pozdrawiam I powodzenia!!!!!

  • prejt

    Wszyscy chwala a niezatapialni niezadowoleni. Śmierdzi mi to tanią aktorczyzną żeby być na nie.

    System walki jest fajny i świetnie gra z wszystkimi kombinacjami a co do postaci to z czasem ujawnia nam się coraz więcej wiadomości na ich temat. Żal że gra niewylewa z siebie potoki kontentu jest z dupy bo kto powiedział że wszystko masz mieć od początku wyłożone na tacy. Nie wierzę w szczerość tej recenzji.

    Pierwszy hejt niezatapialnych zaklepany.

    • Mateusz

      To źle że czasem ktoś ma inne zdanie? Zawsze ceniłem sobie odmienne i oryginalne podejście do gier całej ekipy Niezatapialnych. Pozdrawiam i czekam na podcast!

      • CuloVa

        To świetnie mieć inne zdanie. Dopóki posiadanie innego zdania nie jest celem samym w sobie.

        • Mateusz

          Cel w życiu również ważna rzecz! Na szczęście są osoby, którym poza cudowną grafiką zależy również nad fabułą i jej spójnością ze światem przedstawionym. Spostrzeżenia Tomka bardzo fajnie się czyta właśnie dlatego że są oryginalne a nie stanowią jedynie kalki dziesiątek podobnych recenzji.

  • CuloVa

    Wartość artykułu zerowa. Stanie w opozycji dla samego stania. Jestem zdziwiony poziomem fanbojstwa jaki wokół Was urósł. Rozumiem, że jesteście dla niektórych autorytami, ale teksty typu “Miałem kupić, ale Tomek i jego jedyna słuszna prawda sprawiły, że nie wyrzucę w błoto moich złotówek. Hurrraaa!!” powodują u mnie opad szczeny.

  • A_Boone

    Świetnie, że na Waszej stronce coś się zaczyna dziać. Nie mogę się doczekać, aż wszystko rozkręci się na dobre, a jak widać po ilości komentarzy zainteresowanie jest. Pozdro!

  • fanniefan

    Gut lak gajs, mam nadzieję, że nie ubędzie Wam szybko motywacji do pisania, nagrywania i czego tam jeszcze wymyślicie.

  • Rafał

    Hej!

    Śledzę Was od samego początku nieczystych. Czekam na pierwszy podkast, który wypełni mi pustke w drodze z pracy do domu. Pozdrawiam i życzę rozpędu!

    P.S. Odnośnie ‘O nas’
    “…który kocha wszystkie Finale i będzie bronić Heavy Rain” To jest nas dwóch 🙂

  • Klavo

    Cieszę się, że jesteście znów z NAMI 😉

    W grę mam zamiar zagrać – jednak po przeczytaniu poczekam na jakiegoś Bundla

  • Adamis

    Ja też się bardzo cieszę że o was jeszcze będzie głośno, do tego stopnia że się zastanawiam czy to nawet nie wyjdzie na dobre że poszliście “na swoje”, zapowiada się super ciekawy projekt, będę często zaglądał.

  • Caalan

    Trzymamy kciuki wszyscy, oby to był początek czegoś jeszcze większego.

  • Johny

    Dobrze was znowu widzieć : ) Ciekawy tekst, oby tak dalej.

  • AresREAL

    Wincyj!

    Dobry tekst 😉 Idziecie we właściwym kierunku!

  • qb

    No nareszcie jakiś ruch 🙂
    Powodzenia panowie!

  • mateo91g

    Tekst świetny, brakw Tomek. Liczyłem na tą grę, a tutaj okazala się wydmuszką – piękną z zewnątrz, ale pustą w środku. Szkoda.

    • mateo91g

      *brawo

  • Totoro

    Za długie, nie czytałem LOL !

    A tak na serio to trzymam kciuki za ten cały nowy projekt !

    Pozdrawiam,
    Wierny słuchacz od 44 odcinka

  • Wylfryd

    Fajnie, że znów jesteście! 🙂
    Tak z ciekawości – jak będzie nagrywany teraz podcast? Nadal będziecie się starać o “studyjną” jakość, czy raczej kamerka za dwie dychy z Tesco i Skype?

    Jeśli zaś chodzi o sam tekst i grę, to faktycznie grafika i muzyczka (piszę na podst. trailera) są fajne, ale do zakupu mnie nie przekonały. Inna sprawa, że takie gry to chyba nie moja działka, chociaż jednym okiem śledziłem co tam robią SuperGiant.

    @CuloVa
    Ludzie cenią sobie jego opinię. Ja osobiście gry kupować nie zamierzam i nie zamierzałem, ale gdyby ten tekst np. był bardzo pozytywny (i parę innych w Internecie, ale z tego co słyszałem, to Internet się raczej Tranzystorem zachwyca), to rozważyłbym kupno. Chociaż zgadzam się z autorem, że grafika i muzyka to za mało, aby gra mnie wciągnęła.

  • Horikawa

    Hej, można was w jakiś sposób wesprzeć finansowo?
    Jakiś Parenon czy coś?

  • TOmek

    Bardzo ciekawy tekst, szukałem czegoś właśnie o tej grze.
    Szkoda, że nie powtórzyli tego, co zrobił Bastion.

  • mosku

    Nie czytałem jeszcze ale przeczytam dopiero się dowiedziałem o tej stronce i słucham podcastu właśnie.Powiem tylko tyle Transistor przeszdłem na dwa podejścia z chęcią a Bastiona już mi się nie chciało znudził mnie a Transistor nie . Transistor trochę za prosty, Bastion był trudniejszy ale w sumie nie korzystałem w Tr z utrudnień. Poprostu Transitor lepszy jeśli chodzi o grywalność dla mnie a fabuła drugąrzędna sprawa jeśli chodzi o takie gry.

  • kleszcz

    Tekst dobrze się czyta, choć bardzo jednostronnie autor się wypowiada o tej grze. Po przeczytaniu pozostaje wrażenie, że ta gra jest strasznie kiepska. Trudno mi oceniać gdyż jeszcze nie grałem, mam jednak zamiar kupić, nawet tylko po to by przekonać się o słuszności wysuwanych tu wniosków.

    Jedna kwestia – REDAKCJA TEKSU (proofread) – znalazłem co najmniej dwie literówki, u mam nadzieje szanujących się redaktorów nie wypada.

    Pozdrawiam i życzę sukcesów z podcastem – ‘Nieczyste Zagrywki’ był jednym z lepszych polskojęzycznych.

  • Jezu, Mackozer… Tak czesto podkreslasz ze nie jestes fanbojem i ze pc sa spoko, i ty do nich nic nie masz, i ze wogole to sa takie fajne nawet, ze trudno nie odniesc wrazenia ze probujesz cos ukryc a nawet wyprzec. .Mysle ze psycholog i o tobie mialby wiele do powiedzenia.

  • If some one wants expert view on the topc of running a blog then i advise him/her to pay a visit this webpage, Keep up the fastidious job.