• Pingback: Niezatapialni odcinek sto dziewiętnasty | Polskie Podcasty()

  • Adrian Kru

    “Tack”.
    Słuchałem audycji, słuchałem i powiem, że podobały mi się, ale myślałem o Tobie Iga, brakowało mi Ciebie i myślałem sobie, kiedy Ty w końcu wrócisz. Dzisiaj już nie pytam i nie myślę.

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek! Also, WITAMY IGE!!!! 🙂

  • j_uk_dev

    Odcinka jeszcze nie wysłuchałem, więc odniosę się do waszej dyskusji na temat “Arrival” w poprzednim odcinku ( w zeszły weekend dopiero obejrzałem film ). Będzie długo i zarówno o filmie jak i opowiadaniu ( jak @Dominik planuje przeczytać, to lepiej by nie czytał tego, co napisałem ).

    Trudno jest mi patrzeć na ten film jako na samodzielny produkt nie biorąc pod uwagę kontekstu opowiadania. Z bardzo prostego powodu – jak na SciFi, to Sci zostało w opowiadaniu, a film jest bardziej jednak Fi. Doszło nawet do tego, że w głowie mam obraz hybrydy jednego i drugiego – filmu jaki chciałbym obejrzeć, a nie jaki obejrzałem. Wiele rzeczy spłycono ( właśnie cały wątek naukowy ), dodano rzeczy niepotrzebne, zrobiono nieco “hollywood”. Film nie jest zły, ale trudno mi na niego patrzeć jako na “hard-sf”, bo nim nie jest. Ale od początku.

    Wspomnieliście, że postać Iana ( w opowiadaniu jest Gary ) jest zupełnie niepotrzebna i gra jedynie rolę “love interest”. To prawda i się z tym zgadzam. W opowiadaniu natomiast jest to postać kluczowa, która wyjaśnia percepcję czasu Heptapodów. Jest to dosyć ważny moment, oparty na odkryciu, że proste koncepty fizyczne jak prędkość czy przyspieszenie są bardzo trudne do zrozumienia przez Heptapody, natomiast koncept, o który wszystko się rozchodzi – “Fermat’s principle of least time” jest jednym z podstawowych dla obcych, natomiast skomplikowany dla nas. Dlatego był tam fizyk teoretyczny. Cholernie nie podobało mi się, jak rolę Gar…rfu…Iana spłycono w filmie, bo przez to cały pojęcie percepcji czasu pojawiło się z czapy. Opowiadanie daje lepsze wyjaśnienie: “According to Gary, the heptapods’ formulation of physics was indeed topsy-turvy relative to ours. Physical attributes that humans defined using integral calculus were seen as fundamental by the heptapods.”. Jest to też cholernie naciągane, ale…

    I tu trafiamy do drugiej teorii, która w opowiadaniu się nie pojawia i bardzo dobrze ( pojawiają się założenia, ale nie ma bezpośrednich powiązań ). Ten element gryzł mnie cholernie, czyli hipoteza Saphir-Worf ( znana też jako “linguistic relativity” ). Znaczenie jej w filmie rozciągnięto bardziej niż gumę w majtach. Problem tu jest taki, że o ile teoria ta wydaje się mieć jakiś wpływ, to nie ma aż tak dużego, jak jest to pokazane w filmie. Gdyby tak było, nauczenie się obcego języka byłoby właściwie niemożliwe. Powstały nawet sztuczne języki do zbadania tej hipotezy, ale nigdy nie pojawiły się żadne szerzej opublikowane rezulaty i samo pojęcie “rewire of brain” w ogóle jest z czapy. Ale (!) w opowiadaniu i tę stronę da się nieco obronić, a to dzięki dosyć ciekawym przykładom np. języka migowego osób niesłyszących od urodzenia ( brzmi naciąganie, ale można zawiesić niewarę, że śnią i myślą w migowym ) i kilku innych. Nie jest to jednak wciskane do gardła czytelnikowi na siłę, więc o wiele łatwiej zaakceptować tą część “fiction”. Film tak się ze wszystkim spieszy, że po prostu rzuca teoriami z czapy w twarz, byle tylko dobrnąć jakoś do końca. To była spora wada.

    Louise i nauka języka ( zwanego w opowiadaniu HeptapodB ). Wspomnieliście w podcaście, że scenarzysta chciał pokazać więcej samego procesu uczenia. Co ważne uczenie to było jednostronne – to ludzie się uczyli i wojsko bardzo nie chciało uczyć angielskiego obcych ( im mniej wiedzą tym lepiej itp. – ok, z tym się można zgodzić ). Film na tym strasznie ucierpiał, choć z drugiej strony może nie był też to dobry materiał na film. Jest tu jednak jedna ważna rzecz – cały proces jest długi, bardzo długi. Wydaje się, że to przynajmniej kilka miesięcy komunikacji z obcymi. Pismo jest studiowane w każdą możliwą stronę, Louise uczy się ręcznie pisać w HeptapodB i pojawia się sporo wyjaśnień na temat dlaczego jest tak a nie inaczej ( “Sci” ). Zaś film, poprzez wprowadzenie napięcia za pomocą wątku politycznego, skraca ten czas. Stąd Dr. Louise uczy się języka skąd? No z czapy oczywiście. To było moje największe WTF na tym filmie, gdy nagle znikąd Louise potrafi porozumiewać się w tym języku i wydaje się też, że na statku Heptapodów te rozumieją nagle jej angielski ( zauważyliście to? ). Deus-ex machina!

    Tak jak Dominik wspomniał – nie ma politycznego wątku w opowiadaniu i moim zdaniem z jednej strony dobrze ( na pełną powieść pewnie by było ok ), a z drugiej wątek ten mógł wnieść dodatkową wartość do filmu. Właśnie tak jak powiedzieliście – jak mamy porozumieć się z obcymi, jak nie możemy dogadać się między sobą. To samo możnaby odczytać z relacji Louise z jej córką – ta sama metafora na różnych poziomach. Nieważne kim jesteśmy, jak dobrze kogoś znamy, komunikacja nigdy nie będzie prosta. Wydaje mi się, że tę wartość zupełnie olano. Wspomniałem córkę… jedziemy dalej.

    Córka Louise to tak tani zabieg grania na uczuciach, że aż przekręcało mnie w fotelu. Jest spora różnica między opowiadaniem a filmem. Córka nie choruje. Ginie w wieku 25 lat spadając ze skały w trakcie wspinaczki. Natomiast Ian/Gary opuszcza rodzinę zwyczajnie – dla innej baby ( określanej what-her-name-is przez Louise ). Jest to dosyć ważne, bo Ian/Gary nigdy nie dowiaduje się, że ich córka zginie. I to też ma podstawy w…

    …”Book of Ages”. Gdyby istniała książka, która opisuje wydarzenia z przyszłości, jak i przyszłości, to gdyby ktoś mógł zobaczyć swoje wydarzenia, co wtedy? Jest tu sporo rozmyślań właśnie nad wolnością wyboru. Czy znając przyszłość można ją zmienić? Czy nie znając jej, wolny wybór jest tylko iluzją? Opowiadanie samo nazywa to paradoksem, którego nasze, ludzkie mózgi nie są w stanie rozwiązać, ale Heptapody ze swoim “simultaneous consciousness” problemu nie mają. Jest to część, której absolutnie zabrakło w filmie, która tłumaczy właśnie fakt, że wszystko dzieje się jednocześnie dla Heptapodów. Stąd pismo Heptapodów jest również trudne do pojęcia, bo pisząc cokolwiek, wiedzą jak będzie to wyglądało. Przykładem jest kaligrafia, która pozwala na coś takiego w naszym sekwencyjnym piśmie, ale nie do takiego poziomu ( i takiej szybkości pisania ). Tu jest bardzie Sci-filozoficznie 😉 Ważnym elementem jest tego, że ktokolwiek posiadałby taką wiedzę, nie mógłby się z nikim nią podzielić. Stąd Gery/Ian w opowiadaniu nigdy nie wie, co stanie się ich córce: “Conversely, now that I know the future, I would never act contrary to that future, including telling others what I know: those who know the future don’t talk about it. Those who’ve read the Book of Ages never admit to it.”

    Flashbacki ( lub raczej “forward-flashes” ) w filmie są niezbyt zrozumiałe. W opowiadaniu zaczynamy rozumieć o co chodzi, gdy dochodzimy do “simultanous consciousness”. Pojawiły się pytania dotyczące filmu, dlaczego te “wizje” pojawiają się jeszcze przed wylądowaniem obcych. Opowiadanie tłumaczy to całkiem nieźle. To nie są wizje. To wszystko dzieje się jednocześnie i nie ma tu takich akcji jak ta z chińskim generałem ( to było w ogóle głupie i niepotrzebne ). Flash-forward/back’i pokazują tu jedynie, że Louise nie ma wpływu na to, że jej córka zginie, bo to już się stało/dzieje, stąd ta część jest właściwie wyprana z emocji, a jednocześnie bardzo potrzebna właśnie w celu pokazania jak zmienia się komunikacja ludzi wraz z wiekiem – rozmowa z nastoletnią zbuntowaną córką nie jest łatwiejsza niż z obcym kosmitą 😉

    Dodam jeszcze, że szybko film pożegnał język HeptapodA, czyli mówiony, bo ten był w opowiadaniu również analizowany do samego końca, jednocześnie prowadząc do konkluzji, że język mówiony i pisany to mogą być zupełnie dwa różne, zupełnie niezależne języki, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Natomiast czy da się np. myśleć w języku pisanym i czy ten wpłynie na postrzeganie świata? Na to pytanie właściwie nie pada odpowiedź. Louise zaczyna mieć sny w HeptapodB, co porównuje do obcowania z innymi językami, które jeśli wwiercą się w mózg, to powodują podobne efekty, ale kwestia postrzegania czasu nie jest aż tak rozdmuchana do granic absurdu ( znów – durna scena z generałem w filmie ). Stąd lekkie zawieszenie niewiary to wszystko, czego potrzebujemy w opowiadaniu. W filmie tę niewiarę trzeba zawiesić wysoko na szubiennicy i jeszcze zastrzelić i podpalić dla pewności.

    Opowiadanie oceniam wyżej niż film właśnie dlatego, że ono bardziej zasługuje na bycie “hard-sf”. Balans między S i F jest moim zdaniem wyważony właściwie i jak wyżej wspomniałem, zawieszenie niewiary jest wskazane, ale nie zepsuje odbioru. Film z kolei oceniam również pozytywnie, ale zbyt wiele rzeczy po prostu mi tam nie gra ( wspomniałem scenę z chińskim generałem? ). Film próbuje uderzyć w inne struny – to dobrze, ale rezygnuje z najważniejszego aspektu, czyli skupienia się właśnie na komunikacji z obcą cywilizacją. Przez to cała warstwa “S(cience)” została uszczuplona, a nadmuchano “F(iction)”. To taki trochę bardziej przegadany “Prometheus”. Natomiast opowiadanie porównałbym do “Primer” ( ale mniej zakręconego ) 😉

    Film obejrzany, opowiadanie przeczytane dwa razy ( pierwszy raz n-lat temu, nie pamiętam już ile, teraz sobie odświeżyłem – nadal się trzyma, choć widać, że technologia jest trochę zacofana na dziś 😉 ).

    Nie bijcie. 5/10 ( za pewne rozczarowanie )

    • Komar Komarescu

      Jesu… powinieneś gdzieś recki pisać, a nie 10k znaków w komentarzach na blogach strzelać.
      Nie mniej like leci.

      • j_uk_dev

        Rzecz w tym, że może i dużo piszę, ale “styl” mam koszmarny 😀 Nie ma sensu bym bawił się w “poważniejsze” pisanie 😉 Zostawmy to tym, co się na tym znają 😉

        • Komar Komarescu

          Prawdę mówiąc masz styl nie gorszy od połowy branżuni więc nie jest tak źle 😉

    • Mr. Paw

      Nie czytałem opowiadania, więc nie jestem na tyle kompetentny, aby zgadzać się lub nie, ale napaliłem się na ten film. Namówiłem kumpla nawet. Jak film się skończył to kumpel chciał mnie zabić, a ja miałem bardzo mieszane uczucia. W tym filmie wg. mnie coś bardzo nie gra. Jeszcze nie wiem, czy brak rozwinięcia wątku politycznego, szczątkowe zarysowanie momentu decyzji Louise na końcu, czy ślimacze tempo filmu. Wiem tylko, że byłem na pewno zażenowany momentem “Deus ex Machina”, o którym pisze j_uk_dev. Tak się nie kręci sci-fi. Ja uważam, że to zmarnowana szansa na powstanie legendarnego filmu, takiego jak “Blade Runner”. “Moon” jest filmem skromnym, ale kompletnym. Tutaj zabrakło kilku elementów układanki.

      Teraz zaczynam się bać o “Ghost in the Shell”. Bo GITS jest mój najulubieńszy i najlepsiejszy.

      • j_uk_dev

        Jeszcze mała dygresja do wątku politycznego właśnie, a dokładnie dlaczego ja go nie kupuję w tej formie. W tym roku przeczytałem świetne “World War Z” ( książka nie ma nic wspólnego z filmem i naprawdę warto po nią sięgnąć – 9/10 ). Tam wątek polityczny to właściwie całość i pokazane jest jak bardzo skomplikowane są relacje międzynarodowe w obliczu globalnego zagrożenia, jak bardzo złożone takie są relacje na własnym “podwórku”, gdzie w tym wszystkim są media, armia, a nawet celebryci. Napisane jest to tak, że w pewnym momencie nawet zapomina się, że to powieść o zombie, bo właściwie zagrożeniem mogłoby być cokolwiek. Po prostu łatwo uwierzyć, że gdyby doszło do globalnego zagrożenia o tak destrukcyjnej sile, to kraje właśnie tak, a nie inaczej by zareagowały, że polityczne mury, którymi się odgradzamy nie upadają z dnia na dzień, że nawet w obliczu współpracy najważniejszy pozostaje własny interes, a proces jednoczenia się, choćby szczątkowego, nawet w czasie kryzysu może potrwać lata. Właśnie dlatego nie jestem w stanie kupić tego, co zaserwowano w Arrival – tu był potencjał, ale został zmarnowany. Wiem, że było wprowadzenie elementu napięcia, którego nie ma w opowiadaniu, tylko że zrobiono to na szybko, bez przemyślenia jak to może się wpisać w treść filmu bez sprawiania wrażenia, że tu nie pasuje. W angielskim jest taka fraza “to jump out of tune” – właśnie to robi wątek polityczny w Arrival. To tyle, bo znów się rozpisuję 😉

  • budda

    Drogi Tomku, koledzy w rasie nie poinformowali, że dżifos ekspirjens się nie instaluje nawet? Przy instalacji sterowników odhaczasz to i 3dvision, zaznaczasz za to okienko clean install poniżej. Z Bogiem.

    Aha, btw, skąd się wzięła Szanownego Pana wymowa plejstejszion z tym szion (SPOJLER!111: zamiast szyn (czy przesz szłę))? Jakiś żart czy to wymowa legacy z czasów licealnych?

  • Jack

    To całe głosowanie na steamie oprócz zabawy z klikania po sklepie przez 40 minut daje coś wymiernego?

  • Dishonored

    To daleko idące tłumaczenie intencji twórców, ale może motywacje bohaterki są tak nikłe, bo tytuł Dishonored odnosi się do tego, że swoimi działaniami bohaterka hańbi sama siebie?

    Z czysto samolubnych pobudek, jako rozpieszczona arystokratka z nadanym tytułem, na który w żaden sposób sobie nie zapracowała, morduje niewinnych ludzi i własnych poddanych. Na końcu zapewne się jej to uda, zdobędzie tron i okryje się ostateczną hańbą.

    Zasiada na tronie. Kamera odjeżdża powoli do tyłu pokazując pustą salę. Tytuł. Napisy.

    Widzowie klaszczą i krzyczą. Na wirtualną https://uploads.disquscdn.com/images/4105b77d037543257fd7a4ae5e3dfa348afe780ac1df450c94a2195e46ba6130.jpg scenę lecą wirtualne kwiaty. Ktoś mdleje. Radość przenosi się na ulice miast. Ludzkość łączy się we wspólnym podziwie z głębi Dishonored 2. Rozpoczyna się nowa epoka pokoju i dobrobytu.

    Choinka

    Iga, jak nie masz miejsca na choinkę, to polecam coś takiego jak na zdjęciu (tylko ładniejsze, bo ta stoi od zeszłęgo roku i coś nie chce zdechnąć :D). Max 50 cm, mini drzewko + trochę stroików. W zeszłym roku miałem podobny problem co Ty, zrobiłem coś takiego i było naprawdę spoko. Nie zajmuje więcej miejsca niż przeciętna paprotka czy orchidea, a z lampkami i bombkami dodaje domu świątecznego klimatu.

  • starsipanowie.eu

    @Iga (ew. inni zainteresowani psvr)- kilka moich “tipow” o psvr:

    – zakup: wszedzie ceny takie same (1769zl) ale ja kupilem w Saturnie (tez online), bo tam dostaje sie 5%rabatu na przyszle zakupy (a maja dobre ceny np. na gry psvr ). Na dzien dobry nie trzeba kupowac move-ow, bo co prawda SA KONIECZNE!, ale tylko w kilku grach za strzelaniem: rush and blood, london heist, brookhaven exp. its. Mozna je sobie potem spokojnie dokupic na allegro.

    – do vr trzeba podchodzic jak do jeza – ostroznie, gdyz latwo sie zniechecic. Wiec to robic? ano po pierwsze- nauczyc sie go dobrze zakladac! tzn. jest jedno takie ulozenie na glowie, przy ktorym wyraznie widac “literki” (i rownoczesnie jest najwygodniejsze) i trzeba go sobie umiec znalezc.
    Po drugie- skorzystac z opcji ustawienia rozstawu oczu.
    Po trzecie- na poczatku uzywac w sesjach po max 10min.
    Po czwarte- unikac zle zaprojektowanych lub zbyt meczacych gier tj. (imo): here they live, eve valkiria, rigs, battlezone, driveclub, stardust, World War Toons, Scavengers Odyssey, VR Luge
    Po piate- spokojnie zaczac od darmowych dem: tj. sciagnac demo dysk z amerykansciego! pss (jest obszerniejszy) oraz inne dema i zaczac od tych “bierno-stacjonarnych” typu: Ocean Descent!!! invasion, Allumette, Gary the Gull, kitchen (uwaga: moze przestraszyc na dobre) itp.

    – KONIECZNIE! obejrzec odcinek o BOUND na kanale “Przegrani” i ew. szybko kupic ja, bo jest teraz za 33zl na psn.

    – mozna sobie pogooglac jak ogladac na psvr filmy 360 ( i ew.180 😉 )

    to tak na szybko tyle. Wiem ze, troche nieskladnie ale jako entuzjasta/ewangelista vr staram sie by ta technologie nie zostala zarzucona a bedzie o to latwo jesli ludzie beda masowo nabierac ambiwalencji po pierwszym kontakcie. Bardzo odradzam pierwszy kontakt z vr na jakims przypadkowym stanowisku w sklepie czy innym pokazie, a polecam znalezc znajomego, ktory na spokojnie w zaciszu domowym bedzie wszytko prezentowal. Wierze Igo, ze bedziesz wlasnie taka osoba, pozdr.

    • Piotr

      teraz w Saturnie daja 100zl (bon na zakupy zywnosciowe) za kazde 1000zl wydane, wiec w zestawie z kamerka bedzie akurat.

    • gugaguha

      wielokrotnie korzystalam juz z vr i przeszlam bound chyba nawet na streamie 🙂

      generalnie wolalabym uniknac kupowania w saturnie ale sprawdze ten rabat o ktorym piszesz – dzieki!

      • starsipanowie.eu

        chodzilo mi o BOUND VR grany i komentowany przez developera – mozna sie sporo dowiedziec generalnie o dev vr a prowadzacy jest super sympatyczny

    • starsipanowie.eu

      a z dupereli to jeszcze to to sie jeszcze bardzo przyda do ps4 z psvr , jako ze zajmuje jedno usb a trzeba ladowac dodtkowo move-y:

      https://saturn.pl/konsole-i-gry/multi-hub-bigben-do-konsoli-ps4-2

  • HoLeeFk

    Miałem sen. Śniły mi się skarpety, kalesony i reptiliony w piwnicy Tomka. Kiedy następny Grak odbytu?

  • Sigvatr

    Miałeś rację Tomaszu, coś mi się pokręciło, żadne z Was nie mówiło o Dishonored 2 jako innowacji. Przepraszam za zamieszanie.

    BTW: Odnośnie odmiany – czemu nie “Sigvatrze”?

    • Tomasz Pstrągowski

      Bo Sigvatronie brzmi epicko!

      • Sigvatr

        Brzmi 🙂 jakby bym Desepticonem, czy innym Autobotem.

  • Tony

    Co do tej PS offline w biurze, to może ktoś ma większy pakiet internetowy i może zrobić z telefonu hot spot, a może ktoś ma tablet z internetem Play bez limitu (z limitem 100 GB), mógłby użyczyć trochę swojego netu też hotspotem. A może ktoś po prostu ma telefon firmowy 🙂

  • Michał Rybiński

    To ja tak tylko zostawię tutaj świetne podsumowanie kwestii:

    – early access
    – DLC
    – wypuszczania zabugowanych i niedokończonych gier
    – wypuszczania tych samych gier na okrągło
    – i jeszcze kilka innych ciekawych tematów 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=ngEhgqGlyjQ

    Iga – fajnie że jesteś! , ale oczywiście też fajnie że jest Tomek i do tego powiedziałbym że Tomkowi należy się większe uznanie bo nie dość że użycza swojego kosmiczn… wróć, swojego mieszkania, to jeszcze jest prawie że zawsze na nagraniu! Dzieki Tomku! – fajnie że jesteś!

    No i generalnie pozdrowienia dla całej ekipy!

  • Jeszcze nie grałem w Dishonored 2, jednak stwierdzenie Tomka, że konstrukcja poziomów i rozmieszczenie w nich znajdziek nie współgra z motywacją bohaterów jest trochę naciągane w ogólnym odniesieniu do gier jako takich. Gry nie są filmami czy też książkami. Dlatego, w większości przypadków twórcy dają nam aktywności poboczne, które rzadko kiedy mają wiarygodne uzasadnienie fabularne, a jeszcze rzadziej pokrywają się z motywacją protagonisty.
    W mocno filmowej i liniowej serii Uncharted główny bohater czując na plecach oddech najemników powinien jak najszybciej brnąć do celu, jednak gracz może lizał ściany w poszukiwaniu ukrytych skarbów. Rozumiem, że poukrywane runy w Dishonored wpływają na rozwój głównego bohatera, jednak nikt nie każe ich zbierać. Można obrać drogę szybkiej zemsty i je całkowicie pominąć. Podobnie jest w innych grach. W serii Dragon Age możemy skupić się na ratowaniu Ferelden i olać lokacje, do których nigdy byśmy nie trafili poruszając się po głównej osi fabuły. Przy okazji omijając opcjonalne przedmioty itp. W Final Fantasy VII pasowałoby lecieć do North Crater zakończyć ten cały cyrk ale lepiej hodować złotego Chocobo, czy spędzać godziny w Gold Saucer żeby zdobyć opcjonalne materie. Świat chyli się ku zagładzie i drużyna powinna myśleć o czymś innym. Na szczęście gracz może zdecydować inaczej.
    Tomku, przy całym szacunku do Twojej osoby mam wrażenie, że czasem na siłę czepiasz się szczegółów albo po prostu masz problem z czerpania prostej radości z gier. Czy gdyby te runy i inne poboczne questy były umiejscowione bliżej głównego celu lub wcale ich nie było (Dishonored w wersji bardziej liniowej), to bardziej byś się cieszył?

  • Splendorius

    Iga, mam dla ciebie polecanke:

    Fallout 1.5 ressurection
    http://resurrection.cz/en/

    Mod do fallout 2 który robi bardzo wiele rzeczy lepiej od falloutów od bethesdy. Praktycznie bez bugów (spokojnie można grać korzystając z 1 quicksave, a np o Megamodzie nie można tego powiedzieć) , questy mają kilka dróg aby je rozwiązać, rozbudowane dialogi (które mogą mieć nic wspólnego z questem/fabułą), parę nowych broni i perków. Naprawdę czuć klimat starych falloutów.
    Jedyne do czego można się doczepić do główny quest, ale ciągle lepszy od bethesdy. Jeśli będziesz miała czas to gorąco polecam, a i poziom trudności jest wyższy niż w oryginalnych falloutach, ale nic nie do przejścia.

    • gugaguha

      znam to od dlugiego czasu – ale dzieki:)

  • Komar Komarescu

    Ja bym się z wielką chęcią wprosił na taką pokazówkę PSVR do Igi :3 Jest to jedna z dwóch rzeczy odnośnie VR, jakie bardzo chcę przetestować (drugą jest Oculus z Google Mapsami…) ale z racji ceny lekko zaporowe dla mnie (brak PS4 included).

  • wielkimistrz

    Coś macie nie tak z mailem. Wysyłam na info@niezatapialni.pl a przychodzi mi zwrot niedostarczonego maila jakby od Igi. Wiadomo że adresu to nie wklewje ale jego brzmienie wskazuje na Igę

    • Tomasz Pstrągowski

      Do mnie doszło normalnie.

      • wielkimistrz

        Czyli masz maila zaczynającego się pd słów “taka rozkmina”? Jeśli tak to problem solved bo jak dotarło do jednego z Was to jakby do eszystkich dotarło

        • Tomasz Pstrągowski

          Tak, do mnie dotarło. Nawet dwa razy.

  • Michał Haba

    Po pierwsze: Iga! Tak, wszyscy tęsknili, a jak twierdzą, że nie tęsknili, to kłamią, bo tak bardzo tęsknili, że nie głupio im się przyznać!!! 😉
    Po drugie: Co do ‘Dishonored 2’, to jest to pierwsza gra, od czasu ‘Zaklínač 3: Divoký hon’, której plakaty są przy przystankach tramwajowych, autobusowych. Co troszkę dziwne, biorąc pod uwagę, że Deus Ex takiej promocji tutaj nie miał, a przecież w Pradze akcja miała miejsce (Nadal uczę się jeździć metrem ‘bez trzymanki’ 😀 )

  • Jakub Ciemny

    Pytania i tematy do odcinka:
    1) iga, prosimy o raport z farmy
    2) czy wasi bliscy (rodzice, konkubenci) wiedza, ze nagrywacie podcast?rozumieja to? Sa z was dumni?sluchali was kiedys? No i czy nie boicie sie, ze kiedys ktores wasze dziecko znajdzie to w internecie?

  • wielkimistrz

    http://polygamia.pl/demo-resident-evil-7-wreszcie-kompletne-zagadka-sztucznego-palca-rozwiazana/

    Wychodzi Iga, że miałaś rację 🙂 Wygląda na to, że moje poczucie godności jednak nie uniemożliwi mi grania w RE 7. Bardzo się cieszę 🙂