Niezatapialni odcinek sto siedemnasty

Wiecie, co miało być w dzisiejszym opisie? Moja opinia o Dishonored 2.

A wiecie, czego nie będzie w dzisiejszym opisie? Mojej opinii o Dishonored 2. Chyba pierwszy raz rozpieprzona premiera gry trafiła w sam środek mojego wielkiego, zimnego serca i powiem Wam, że nie jest to miłe uczucie. Byłem gotowy. Moje ciało było gotowe! Ale najgorsze w tym wszystkim nie jest to, że nie mam gry dzisiaj – niecały tydzień po jej premierze. Najgorsze jest to, że nie wiem, czy w ogóle kiedykolwiek będę ją miał. Nie kupię rozpieprzonej gry, a Arkham Knight nauczył nas, że gry nie zawsze bywają naprawiane. W takich czasach przyszło nam żyć i jest to dla mnie cholernie przykre. Bo naprawdę chciałem zagrać w Dishonored 2.

A w odcinku rozmawiamy o:

  1. Filmach Arrival (bez spoilerów), Służąca (z lekkim spoilerem) i 13 piętro (bez spoilerów)
  2. Pierwszym zwiastunie aktorskiego Ghost in the Shell (spoiler – podoba nam się)
  3. Rozpieprzonej premierze Dishonored 2 (niespodzienka!)
  4. Nowiutkim, świeżutkim i działającym Tyranny (Dominik recenzuje)

Mówią dla Was Tomek i Domek, Iga wciąż jest na urlopie.

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Chris Black

    BTW Co do Arrival to zgadzam sie z Domkiem, jest to film wybitny i naprawde warto obejrzec. Co ciekawe, unlike Domek ja nie trawie Interstellar a Arrival uwazam za jeden z lepszych filmow Sc-Fi od wielu wielu lat. Tomek obejrzyj, na pewno sie nie rozczarujesz 🙂 promise 🙂

  • Pingback: Niezatapialni odcinek sto siedemnasty | Polskie Podcasty()

  • j_uk_dev

    Ghost in the Shell. Absolutnie się z wami zgadzam w tej kwestii. Zadowolić wszystkich się nie da, a trailer pokazuje, że twórcy starają się być wierni w znacznym stopniu z oryginałem i jednocześnie dorzucić coś od siebie. Jestem nastawiony pozytywnie i szczerze mówiąc, właśnie te kopie scen z anime na mnie najbardziej zadziałały. Zresztą wyciekł też opening:

    https://www.youtube.com/watch?v=F5amv-vqUFo

    Przypomina wam to coś? 😉 Podoba mi się w trailerze właściwie wszystko. Kolorystyka, kadrowanie w scenach, atmosfera. Jedynie nie jestem do końca przekonany do Scarlett Johansson. Nie dlatego, że nie jest Azjatką ( zresztą w anime mało która postać wygląda jak Azjata ), ale dlatego, że przez ostatnie lata jej twarz strasznie się opatrzyła. Oceniać przed obejrzeniem nie będę, ale z pewnością pójdę do kina.

    Z innej beczki, to @Tomku, zupełnie zaplątałeś się w fabule “13th Floor” ( można spoilować? chyba wystarczająco stary film ). Tam chodziło o to, że świat lat chyba 20-30 ( nie pamiętam dokładnie ) to była symulacja. AI. Natomiast ludzie z czasów “obecnych” mogli wcielić się w dowolną postać z symulacji ( stąd właśnie wynikała amnezja u tych symulowanych ). Natomiast plot twist polegał na tym, że czasy “obecne” były też symulacją i był to pierwszy przypadek, że w ramach jednej symulacji powstała druga ( taka “incepcja” 😉 ). Jakoś tak to było 🙂 Z Matrixem miało to wspólny tylko wirtualny świat, ale cała reszta była zupełnie inna. W mojej opinii to nie był na pewno zły film 🙂

    • Tomasz Pstrągowski

      Hej. Nie chciałem spoilować całego filmu. Also: ludzie nie mogli się wcielać w dowolnych – zawsze wcielali się w siebie, co sugerowało, że każdy z AI jest odpowiednikiem jakiegoś użytkownika ze świata wyżej. Co do podobieństw do Matrixa – zwróć uwagę, że Matrix jest przede wszystkim filmem, o zwykłym kolesiu, który dowiaduje się, że całe jego życie jest kłamstwem i symulacją komputerową;)

  • Fredosław

    Polski tytuł “Nowy początek” ma sens w kontekście treści, trudno wejść w temat bez spoilerów. Nie jest to film idealny, pewne wydarzenia międzynarodowe pod koniec toczą się zbyt łatwo, tak jakby świat chciał pomóc scenarzyście. Nie będąc idealnym jednak pozostaje cholernie blisko tego ideału. Również siedziałem na krawędzi fotela, co niestety rzadko mi się zdarza. Villeneuve już umie tak zrobić, co mnie nastraja pozytywnie w kontekście Blade Runnera. Nazwisko wymawiamy “Wilnew”, tak samo jak mistrza F1 Jacquesa Villeneuva. Nie mogę się zgodzić że film jest o tym jak język kształtuje nasze widzenie świata, z przywołaniem teorii “kogośtam”. Ja bym raczej powiedział że to jest tylko narzędzie do opowiedzenia tej historii, a konsekwencje tego założenia są daleko posunięte poza sajens w stronę fikszyn. Niemniej jest to bardzo smaczne.

    “Służącą” stawiam równie wysoko i to ją polecam do obejrzenia w pierwszej kolejności, bo już niestety znika z kin. Ciekawie mi się go oglądało na seansie z prawie samymi kobietami. Film zaskakujący, piękny, brutalny, ale i pełen humoru. Cholernie fajne jak w kolejnych aktach przechodzimy z eterycznego i sennego szkicu o niewinności w jakieś kompletne hardcory.

    • Naprawdę ktoś jest w stanie iść na ten film na czysto? Wydawało mi się, że ta historia jest bardzo powszechnie znana. Ale może to tylko na śląsku i w Zagłębiu.

      • Fredosław

        W sumie dobre pytanie. Wśród moich znajomych z Warszawy nikt raczej tego nie kojarzył. Ja pamiętam z dzieciństwa wampira z Bytowa, bo był “w telewizorze”.

        • No ja byłam na chyba ze dwóch różnych sztukach teatralnych o tym, były ze trzy filmy telewizyjne (dokumentalne i nie), solidna porcja serialu “Kryminalni”, książki…

          • Fredosław

            Nie znam “Kryminalnych”, ale nie wykluczam że widziałem jakiś dokument w latach dziewięćdziesiątych i zdążyłem dawno zapomnieć. Teraz na YT obejrzałem ten autorstwa reżysera wersji fabularnej. Jeżeli coś w ostatnich latach leciało w TV to przeoczyłem bo od kilku lat nawet nie mam telewizora.

  • Chciałam napisać na facebooku pod wątkiem o Arrival, ale tam się nie da ukryć spoilerów a tu się da, więc napiszę tutaj.
    Ogólnie jak to zwykle bywa wiedza dotycząca teorii naukowych użytych w filmie nie pomaga w odbiorze tego filmu, ponieważ interpretacja teorii Sapira-Worfa jest w filmie dokładnie odwrotna od ich pierwotnej teorii: film zakłada, że nauczenie się obcego języka może wpłynąć na postrzeganie świata (w tym wypadku: czasu), podczas gdy relatywizm/determinizm językowy zakłada, że język ojczysty wpływa na/determinuje to, jak postrzegamy świat, czyniąc inne jego postrzeganie bardzo trudnym/niemożliwym.. Ale taka sytuacja występuje zawsze, gdy się ogląda film traktujący o dziedzinie, o której mamy jakiekolwiek pojęcie.

    Druga sprawa, odnosząca się nieco do porównania Arrival i Interstellar niestety moim zdaniem i wbrew zapewnieniom Dominika na facebooku Arrival nie uniknęło wcale “kostki wypełnionej miłością w środku czarnej dziury” z Interstellara. Nie mówię, że wątek osobisty bohaterki nie powinien się tam znaleźć, ale nie podoba mi się, że film tak silnie się na nim koncentruje, tak jakby pęd do wiedzy i chęć uratowania świata nie były wystarczająco dobrymi motywatorami. Nie odpowiada mi zarówno tu jak i w Interstellar sugestia, że miłość do dziecka jest jednak najsilniejszą i najważniejszą siłą sprawiającą, że ludzie podejmują jakikolwiek trud. Rozumiem jednak ten wybór, bo na poziomie emocjonalnym z pewnością więcej osób jest w stanie się zidentyfikować z miłością do dziecka niż z miłością do językoznawstwa.

    Wiem, ze niektórzy widzowie mieli zastrzeżenie do kwestii decyzji o urodzeniu dziecka, które w wieku nastoletnim ma umrzeć na raka, ale ja z tym akurat nie mam problemu, umieranie na raka to nie jest jakaś najgorsza rzecz, która może się człowiekowi zdarzyć, nawet w wieku nastoletnim i zgadzam się z bohaterką filmu, że wartość tych lat przeżytych przez jej córkę przeważa nad cierpieniem, jakie spowoduje jej śmierć. Nie rozumiem natomiast decyzji obarczenia ojca dziecka tą informacją, zwłaszcza tak wcześnie, ponieważ on nie mógł mieć całego obrazu sytuacji i pogodzić się z tym, co się stanie.

    I tu dochodzimy do najważniejszego moim zdaniem pytania: czy ta przyszłość była możliwa do zmiany. Tutaj niestety teoria językowa zupełnie nie może udźwignąć ciężaru teorii dotyczących czasu. Czy gdyby bohaterka nie zdecydowała się na dziecko, to stworzyłoby alternatywną rzeczywistość? Czy w tej rzeczywistości zmieniłaby się także przeszłość – tj. kosmici nie porozumieliby się z bohaterką? Czy na jej decyzję o niezmienianiu przyszłości wpłynęła jakoś jej odpowiedzialność za losy świata – tzn. nie zmieniła nic właśnie w obawie o konsekwencje, jakie by to miało? W filmie kompletnie nie ma odpowiedzi na te pytania, ale to jest oczywiście super, że film te pytania stawia i prowokuje do rozważań.

    Ogólnie dla mnie film jest fantastyczny, ale byłby jeszcze o wiele lepszy, gdyby było nieco więcej nauki i filozofii, a nieco mniej wątku osobistego. Tym niemniej rozumiem, że wtedy być może przemówiłby do znacznie węższego grona osób.

    Zgadzam się natomiast, że gra aktorska jest niesamowita i to co robi Adams przez cały film w obliczu końcówki powala na kolana.

    • Tomasz Pstrągowski

      Joanno! 100 proc. racji w ostatniej sprawie: dla mnie to też największa wada tego filmu. To jest film, który w ostatnich minutach rzuca znienacka Drugim Wielkim Pytaniem (bo Pierwsze to kwestia języka i porozumienia), ale już w ogóle nie daje sobie czasu, by się tym pytaniem zająć, więc je całkowicie ignoruje.

      Jak robisz te takie zaślepki na spoiler? Bo chętnie bym się rozwinął, ale nie umiem tego zasłonić:(

    • Tomasz Pstrągowski

      Tak se myślę, że jednak się odniosę do filmu w odcinku:) Podrażnię Dominika, bo choć podobał mi się mocno, to mam sporo zastrzeżeń (i część pokrywa się z Twoimi).

      • Zgadzam się, że motyw naginania czasu jest wyciągnięty z kapelusza i końcówka niepotrzebnie zarzuca widza nowymi motywami SF i zbyt szybko gna z wyjaśnieniami. Nie jest na szczęście aż tak łopatologicznie jak w Interstellar, ale jest zbyt szybko.

        Co do odpowiedzi na Twoje wszystkie pytania, to jednak uważam, że nie jest to aż tak istotne. Bo to nie jest film o tym. Gdyby pod koniec filmu zacząć nagle skupiać się na typowo technicznych kwestiach “podróży” w czasie, to emocjonalne przesłanie filmu dotyczące nieuchronności, miłości i wartości czasu spędzonego razem w zestawieniu z bólem śmierci, by się rozmyło.

        A jeśli patrzeć na to od strony technicznej, to język obcych powoduje, że jego użytkownik postrzega czas nieliniowo, więc być może zarówno heptopody jak i bohaterka pod koniec filmu nie patrzą już na upływ czasu na zasadzie – “coś zrobię, coś się zmieni – przyczyna –> skutek”, ale widzą go w całości, tak jak obcy swoją kolistą formę komunikacji. Jeśli tak jest, to zarówno dla obcych jak i Louise przeszłość, teraźniejszość i przyszłość mają taką samą wartość. Dlatego np. heptopody nie próbują komunikować się wcześniej, nie pomagają na początku ludziom w ich badaniach, nie usuwają bomby itd. Dla ludzi przyszłość dopiero się kształtuje, ale oni już wszystkie wydarzenia widzieli i dla nich są już dokonane.

        PS Dominik – hipoteza Sapira-Whorfa wcale nie pojawia się szybko w filmie 🙂 Dobrze, że nie słuchałem Was przed seansem, bo byś mi go trochę zepsuł (sama wiedza o tym, jaka hipoteza będzie istotna w moim mniemaniu modyfikuje skupienie widza w innym kierunku, w widać, że twórca tego do pewnego momentu nie chciał).

  • Karuzel

    Zgadzam się z Domem w kwestii oczekiwań vs wyobrażeń vs rzeczywistości vs pobożne życzenia vs ja chcę albo nie chcę co do filmu na podstawie kilku ujęć z trailerów lub nawet już gotowego filmu. Co prawda Dom tylko sygnalizuje problem w jednym zdaniu ale co bardziej ogarnięci od lat już nagłaśniają zjawisko i wszystko to idzie jak krew w piach. Zero nauki i wyciągania wniosków. Wciąż i wciąż kolejni widzowie (mam wrażenie że większość to dorastające nowe pokolenia nastoletnich popzjadaczy) jęczą że kolejna część jakiegoś filmu lub serialu, rimejk lub ribot itp spowoduje zrujnowanie, profanację, i zniszczenie oryginału, generalnie najgorzej. Nic takiego na szczęście nie ma miejsca bo nowy terminator nie spowodował wymazania z historii terminatora 2, to tylko nieudany film którego nikt nie ma obowiązku oglądać po raz kolejny w przeciwieństwie do dwójki ;). Podejrzewam że tego zjawiska nie da się zatrzymać ale ciężko się czyta jednozdaniowe komentarze pod trailerami, newsami itp klasy noooooo! Oczywiste jest że lepiej aby kolejna część była dobra ale jak ostanie lata pokazują to odosobnione przypadki, jednak wolę aby powstał kolejny film z serii Alien nawet jak będzie słabszy (słabszy a nie ścierwo – Prometheus jest w miarę ok jak dla mnie) niż nie powstawał żaden. Moda na robienie kasy na klasyce i odcinaniu kuponów pewnie się nie skończy, prawdziwym pasjonatom tworzenia filmów jest bardzo ciężko się przebić – został już tylko chyba Cameron robiący filmy które okupują pierwsze miejsce listy wszech czasów i mający tyle szmalu że może decydować o wszystkim i robić jeden film na 10 lat ;). Reszta musi żebrać o szmal i wykłócać się o każdego centa z każdym od księgowego do producenta z dolarkami zamiast oczu.
    Ghost in the Shell aż się prosił o wersję aktorską więc ją dostajemy. Ciekawią mnie opinie na temat gotowego już filmu od ludzi nie skażonych wersją rysowaną. Każdy inny będzie porównywał, a to warto jednak rozdzielić na poziomie jakości samego filmu.
    BTW: jak niby można spolerować GitS? Spoilery się przedawniają a w nowej wersji nie wiadomo co będzie oprócz tego co może być 😉
    Fanie że Ewa na urlopie bo chłopaki mogą spokojnie pogadać o filmach i serialach bez patrzenia na zmarszczony kobiecy nosek ;). Ale już wracaj z tego Smoleńska.
    Ciekawe czy na urlopie gracie bo teoretycznie powinno się robić coś innego niż na co dzień.
    Pozdrawiam ekipę.

  • Kacper

    Tomku, Zagrywki Bethesdy sa BE i z tym w ogole nie ma co dyskutowac, ale nie zmienia to tego, ze Dishonored 2 jest fantastyczna gra ktora w kazdym aspekcie poza wydajnoscia przeskakuje D1.

    Dotarlem do piatej misji grajac bardzo skradankowo i co zakret, zachwycony mrucze pod nosem ‘kurna jakie to jest zajebiste’. Zaczalem jako Garret eee Corvo, bo nie moglem oprzec sie temu, ze bohater gada glosem Zlodzieja. Lootuje co sie nawinie i powiem Ci, ze to bardzo dobre Dishonored, ale tez Thief na ktorego czekalem 15 lat (nawiazan i zapozyczen ze Zlodzieja jest duzo wiecej).

    Wydajnosc? Nierowna, ale moim zdaniem drama z inetow nijak ma sie do rzeczywistosci. Gram na PC – G970 / i7 2600K / 16GB RAM / SSD czyli przecietnym sprzecie. W rozdzielczosci 1920×1080 wymaksowalem wszystkie ustawienia, stosujac sie do niektorych zalecen z “poradnika bethesdy”. Gra troche klatkuje na otwartych przestrzeniach (np panorama miasta w drugiej misji, nawiasem mowiac wygladajacego jak totalnie inspirowane moja ulubiona Lizbona, za co kolejny plus); we wnetrzach z reguly jest dosc plynnie. Na pewno nie zblizam sie do 60fps, ale przy moim statyczno-partyzanckim stylu gry spadki plynnosci nie przeszkadzaja.

    Do czasu kiedy bede tej plynnosci potrzebowal (na drugie przejscie planuje Krwawa Emily z ADHD, biegajac i mordujac wszystko co sie rusza) developerzy naprawia. Arcane Studios to nie wyrobnicy od Falloutow, w kazdym zakamarku gry widac gory pasji, pracy i milosci i nie wierze troche, zeby zostawili gre zle zoptymalizowana. Kupuj i graj.

    • Fredosław

      Sorry, ale to ma być przeciętny sprzęt? Zazdraszczam koledze finansowej dezynwoltury.

      • Kacper

        Proc i plyta z 2011 (wtedy owszem byly mocne, dzis procesor Sandy Bridge to juz prawie antyk) reszta stopniowo upgrejdowana: gtx970 dwa lata temu (poprzednik poszedl na ebayu), dodatkowe 8gb rok temu. Ciezko to (chyba?) nazwac dezynwoltura 🙂

        • Fredosław

          Mnie przyszło jakoś łatwo, no ale każdy ma swoją perspektywę. Jak to jest antyk to ja jestem sprzed Wielkiego Wybuchu.

          • Kacper

            No luz, moja faktycznie jest troche skrzywiona, bo zarabiam w funtach wiec wkladanie £150-200 raz do roku w kompa nie wydaje mi sie ekstrawagancja.

            Ale, jestem tez strasznie stary, pamietam lata 90-te i czasy kiedy procek kupiony dwa lata wczesniej nadawal sie najwyzej do grania w weza. Oraz gry, ktore na kupionej za ostatnie pieniadze pentiumnie i geforce 256 z trudem dobijaly do 30 klatek na sekunde… wiec troche nie rozumiem o co to cale halo, ze framerate w wymaksowanym graficznie D2 na nienowym juz sprzecie skacze pomiedzy 25 a 60fps.

          • Fredosław

            No tak, sprzęt już nie starzeje się tak szybko (szczególnie dobry procesor). Chyba w 2001 roku kupiłem komputer za 4,5K i nowe gry chodziły na nim dobrze chyba przez rok, góra dwa lata. I to wszystko przy niższych oczekiwaniach, płynna gra to było 25-30 klatek. Ja sam grałem w pierwszą Mafie przy ~19 klatkach i uznawałem to za akceptowalne (choć nie optymalne) osiągi.

  • Kim_Bo

    Hej, dzięki za odcineczek.
    Jeśli chodzi o Drifting chalange w sklepie to domyślałem się jedynie, że jest różnica w sterowaniu. Kierunek driftu na klawiaturze ustala się pozycją kursora myszki, nie ruszając myszką driftujesz w tę i spowrotem co ułatwia sprawę. Wydawało mi się że na padzie cały czas mysisz analogiem wskazywać kierunek w którym chcesz driftować (ale mogę sie mylić)..

    Kamienne relikwia- odblokowanie wszystkich pozwala na zebranie kilku monet oraz jednego ubranka dla naszego drifter’a. Można je zmienić w domku gdzie budzisz się po pierwszej części gry, można tam też zmienić wygląd drona oraz kolor miecza.
    Istnieje interpretacja która definiuje alfabet w HLD, dzięki któremu można czytać napisy na tych monolitach.. troche jak w FEZ. Dodatkowo oprócz napisów na samych monolitach, które możesz sobie tłumaczyć to po zebraniu wszystkich w północnej części jest pomieszczenie a’la biblioteka. Tam pojawi się dodatkowy napis. Razem mogą Ci wytłumaczyć troszkę historię za całą grą. Ale przyznam szczerze, że nie chciałoby mi się samemu tłumaczyć tych tekstów i wszystkiego rozkminiać (ja dowiedzialem się od kogoś). Fajny dodatek dla fanatyków… ale dla zwykłego gracza nie jest to oczywiste rozwinięcie fabuły gry :/

    W większości otwarcie tych drzwi pozwala zdobyć monety, dotrzeć do monolitów, czasem outfitów (o ile dobrze pamiętam).

  • Roxy Kot

    Chciałbym uratować ludzi przed Arrival przynajmniej tych którzy kierują się logiką i uczulić że ten film jest niebotycznie nudny, bardziej należy do gatunku Fantasy niż SiFi i tak jak Interstellar wszystko tłumaczy gmeraniem w czasie.
    Pozdrawiam

  • Roxy Kot

    Chciałbym uratować ludzi przed Arrival przynajmniej tych którzy kierują się logiką i uczulić że ten film jest niebotycznie nudny, bardziej należy do gatunku Fantasy niż SiFi i tak jak Interstellar wszystko tłumaczy gmeraniem w czasie.
    Pozdrawiam

  • Sajgon

    Niezatapialni nurtuje mnie pewna kwestia. Chodzi o oglądanie tzw. walktrough gier. Co o tym sądzicie? Czy wg was w gry powinno się tylko i wyłącznie grać? Moim zdaniem nic nie odda tego feelingu gry co właśnie samodzielne doznanie. Problem w tym, że gier wychodzi cała masa i to na różne platformy. Dochodzi również kwestia finansowa. Sam osobiście mam na swojej liście życzeń kilka tytułów, w które na 90% nigdy nie zagram ze względu, że są na konsole (PC MR 🙁 ). Oczywiście oglądanie takiego Diablo, czy gier opierających się praktycznie wyłącznie o samą rozgrywkę to nie ma sensu. Ja zastanawiam się nad Shadow of the Colossus czy The Last of Us. Muszę się przyznać, że kiedyś w życiu miałem ten mroczny moment i obejrzałem walktrough… Heavy Rain. Muszę, przyznać, że nawet ciekawie mi się oglądało, nie czułem jakbym zbyt wiele tracił nie grając, a nawet czułem się trochę jakbym oglądał serial. A może macie jakieś tytuły godne polecenia do oglądania? Pozdrawiam serdecznie całą ekipę Niezatapialnych. Jesteście najlepsi!!!

  • Betonowy

    Tomku, odnoście cycuszków Major ^____^
    A nie jest to po prostu jej mechaniczne ciało? Nie wydaje mi się że pod ubraniem nosi jeszcze dodatkowy kostium.
    Tak wygląda “nago”. Anime znam od młodych lat, zawsze miałem takie wrażenie, a w wersji filmowej tak to właśnie wygląda.

    • Tomasz Pstrągowski

      Nie-e. Major nago wygląda jak normalna kobieta. To jest kamuflaż. W komiksie masz nawet scenę porno z Major, a w filmie w wejściówce widzisz ją całkiem nagą.

      • Tak jest w komiksie i w anime, natomiast wygląda na to (patrząc na Shelling sequence), że w filmie live action nie będzie miała sutków także na zupełnie nagim ciele.

  • blowfish

    Wiecie co byłoby dobre?
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    mpiwo w Niezatapialnych!

    .
    .
    .
    .
    .
    .
    albo pavelo w Niezatapialnych!!!