Przerażająca prostota inwigilacji

To nie będzie tekst o recenzentach growych, obiecuję.

Jest coś odświeżającego w nieuczestniczeniu w wyścigu recenzenckim o pierwszy tekst krytyczny w sieci. W związku z Sami Wiecie Czym ominęła mnie cala fala nienawiści i smutku, która wylała się na “Watch_dogs” po premierze, którą po tych kilku tygodniach można skwitować tak: Ludziom nie podobało się, że gra z otwartym światem we współczesnym mieście, na dziesiątki godzin, z setkami misji, nie wyglądała tak, jak na zwiastunie 2 lata temu.

watch_dogs

Po premierze “Watch_dogs” podniosły się głosy, że gra niedostatecznie porusza temat społeczeństwa monitorowanego. Połączmy to z bardzo krytycznymi recenzjami, wypominającymi błędy, niedociągnięcia, niedoróbki i inne jakże ważne elementy w rozrywce interaktywnej.

To już nawet nie był problem pierwszego “Assassin’s Creeda”, który miał serce we właściwym miejscu, ale wkładał na głowę hełm od dubstepu i machał tabletem w jednej ręce, a szablą w drugiej, bo łączenie motywów historycznych z sf wydawało się tak dobrym pomysłem (nie było i ciągle nie jest). Jak wieść gminna z globalnej wioski niosła, “Watch_dogs” to była kiepska gra.

Swój egzemplarz kupiłem grzecznie w sklepie dwa tygodnie po premierze. Gram od tamtego czasu. Jestem zachwycony i przerażony jednocześnie.

Odłóżmy na bok gadanie o błędach, niedociągnięciach, braku antyvoxelpixelingu v.2415 i 94244p. To są w gruncie rzeczy nudne sprawy, na których tak naprawdę zna się na świecie niewiele osób.

W zdziwienie wpędzają mnie twierdzenia, że “Watch_dogs” w żaden sposób nie porusza problemu zbierania informacji, wszechwładnych korporacji i rządów, które wiedzą o nas wszystko. Że brakuje tu jakiegoś społecznego komentarza, politycznego zacięcia, krytyki sprawy jednoznacznie złowrogiej.

Idę ulicami Chicago, zmieniam światła jednym przyciskiem, wysadzam studzienki, kradnę ludziom pieniądze. A przede wszystkim – widzę, kim są, ile zarabiają, co robią w życiu, a czego nie chcieliby o swoim życiu powiedzieć innym. Jestem przerażony.

Jestem przerażony, bo nie chodzi o brak jednoznacznej krytyki takiej możliwości. Jestem przerażony, bo wizja takiego świata wcale nie jest taka nieprawdopodobna, a w środku mam głęboko zakorzenioną wiarę w to, że istnieje spora grupa złych ludzi, którzy mogliby takie możliwości wykorzystać. Nie do sprawowania władzy nad państwa i kontynentami, ale do robienia złych i głupich rzeczy dlatego, że mogą. Bo inni są tylko cyferką, przecinkiem w kartotece.

Idę ulicą, a smartfon bohatera wyrzuca z siebie dane i informacje na podstawie analizy twarzy. Znajduje w bazie danych obywatela i całkowicie obiektywnie mówi mi, kim jest. Bo mogę wbić się w niektórych miejscach na serwer i obejrzeć, co w tej chwili nagrywa kamera w mieszkaniu jakiegoś człowieczka. Czy to Kinekt, czy kamera w telewizorze lub laptopie. Albo komórce.

Jestem przerażony, bo nie potrzebuję kogoś, kto mi powie, że mam być przerażony – wystarczy mi do tego to, co widzę. Ubisoft pokazuje mi ten świat, a mój mózg, moja wyobraźnia, mój kompas moralny dokonuje reszty. “Watch_dogs” jest tak bardzo przerażające, bo prezentuje otoczenie, w którym takie rzeczy są nie tylko możliwe, ale dziecinnie proste w realizacji, po prostu, na ulicy, przechodząc obok kogoś, oglądając go przez kamery. Nie potrzebuję do tego historii o wielkim spisku korporacji i rządzących, nie potrzebuję konkretnego, złego człowieka (prawdopodobnie z Europy Wschodniej lub Południowej). Przeraża mnie możliwość i łatwość.

Na sam koniec wielka ilość ludzi ma problem z “Watch_dogsami” taki sam, jaki wiele osób ma z “Grand Theft Auto”. Że można przejechać człowieka, dobić go bezjbolem i zabrać pieniądze. Jakoś nie przychodzi im do głowy pytanie, dlaczego chcieliby sami w grze przejechać człowieka, dobić go bezjzbolem i zabrać pieniądze (Dobrze pamiętam, że to recenzja któregoś GTA z nieświętej pamięci pisma Game Star?). A że gra jednoznacznie nie potępia tych działań? Że nie wyskakuje wielki napis “NIEDOBRY GRACZ, NIEDOBRY”? Naprawdę potrzebne jest potępienie ze strony twórców, aby wiedzieć, że takie czyny są niemoralne? Serio?

Gdzieś w mózgach zagubiło się połączenie pomiędzy akcją a reakcją. Pewnie, często gra zmusza do robienia rzeczy złych, jak na samym początku “Watch_dogsów” czy podczas sceny tortur w “GTA V”. Ale przez 99,9% czasu spędzonego w tych grach to TY, graczu, naciskasz guzik strzelania do cywila. Nie gra.

Coraz częściej wydaje mi się, że tak łatwo, łatwo recenzować gry. Włączam w sobie implikowanego recenzenta growego i zaczynam się czepiać, formułując przy tym zdania niewyraźne, pozbawione znaczenia, rozmoczone do granic. “Fabuła może się spodobać, ale nie zachwyca”, “Historia nie jest oryginalna, choć z pewnością znajdzie swoich fanów”, “Gra przypadnie do gustu niektórym, ale innym nie”. Proste, łatwe zdania z twierdzeniami, których nie trzeba udowadniać, bo istnieją po to, żeby maskować brak wysiłku po stronie, uwaga, KRYTYKA KULTURY POPULARNEJ. Któremu nie chce się zastanowić, dlaczego, w jaki sposób, po co.

Zastanawiam się, jak wielu graczy zniechęciłem do gier, które mogłyby im się spodobać, gdyby nie czytali moich słów, bo na autopilocie odpaliłem tego wewnętrznego implikowanego recenzenta growego. I troszkę mam nadzieję, że jednak nie do końca mi wierzyli i myśleli samodzielnie. Tak troszkę, troszeczkę.

To był tekst o recenzentach growych, oszukałem was, przepraszam.

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • AresREAL

    Jaki twist na koniec 😉

    Ale czy Watch_Dogs przypadkiem nie pokazuje co jest dobre a co złe ? Za przejechanie przechodnia spada wskaźnik “dobroci” czy jak to się tam nazywa.

  • questor

    WD ma jeden wielki plus – miasto. Wszystkie miasta GTA są bardzo schematyczne i podobne. Mafia ma puste miasta i raczej nieciekawe, choć klimatyczne. Za to Chicago i to jeszcze w nocy, w czasie deszczu i porywistego wiatru. Ach, miód. 😀 Podoba mi się też system wiatru, który naprawdę dodaje klimatu i uroku całemu miastu. Jest nareszcie jakaś gra z otwartym światem, w której jest sens przechadzać się ulicami i podziwiać świat. A to tutaj kogoś shakujemy, tu przeczytamy czyjś życiorys, może nagle w jakimś zaułku będzie przestępstwo i wkroczymy do akcji. To jest właśnie siła WD i czekam na więcej takich klimatycznych gier z otwartym światem.

  • questor

    coś mi wysyłanie komentarzy nie działa

  • questor

    wd ma jeden wielki plus – miasto. Wszystkie miasta gta są bardzo schematyczne i podobne. Mafia ma puste miasta i raczej nieciekawe, choć klimatyczne. Za to Chicago i to jeszcze w nocy, w czasie deszczu i porywistego wiatru. Ach, miód. 😀 Podoba mi się też system wiatru, który naprawdę dodaje klimatu i uroku całemu miastu. Jest nareszcie jakaś gra z otwartym światem, w której jest sens przechadzać się ulicami i podziwiać świat. A to tutaj kogoś zhakujemy, tu przeczytamy czyjś życiorys, może nagle w jakimś zaułku będzie przestępstwo i wkroczymy do akcji. To jest właśnie siła wd i czekam na więcej takich klimatycznych gier z otwartym światem.

  • WojEnnY_MloTeK

    To nie problem z Watch_dogs’ami, które w sumie są grą całkiem niezłą, cały problem polega na tym, że UBISOFT celowo oszukał graczy prezentująć im “nieprawdziwy” gameplay. Natomiast fabuły tej gry niestety ciężko się czepieć, a to dlatego, że większąść gier UBISOFT’u ma totalnie durne historie i trzeba było być naiwniakiem, żeby uwierzyć, że tym razem będzie inaczej.

  • wojtblaugrana

    Dobry tekst, ale niech mi ktoś wyjaśni jak wysadzić studzienkę telefonem… 🙂

  • -MR.NiGGa-

    “Gdzieś w mózgach zagubiło się połączenie pomiędzy akcją a reakcją. Pewnie, często gra zmusza do robienia rzeczy złych, jak na samym początku “Watch_dogsów” czy podczas sceny tortur w “GTA V”. Ale przez 99,9% czasu spędzonego w tych grach to TY, graczu, naciskasz guzik strzelania do cywila. Nie gra.”

    Właśnie w tym momencie przez moją głowę przetoczył się pierdyliard waszych wypowiedzi na temat Modern Warfare 2, a konkretnie sceny na lotnisku, o których rozmawialiście w podcast’cie, który być może kiedyś razem nagrywaliście i którego “imienia nie wolno wymawiać” 😀

  • kOffAll

    Michale masz totalnie racje jeżeli chodzi o odczuwanie emocji. Mnie realnie przerażały obrazy ktore obserwowałem po schakowaniu kogoś kamery. Nie wszystko musi byc dosadnie przedstawione, od czego jest wyobraźnia! A co do ” co innego pokazali a co innego otrzymaliśmy” zapraszam do pierwszego lepszego McDonaldsa, zamówić cos z obrazka a pozniej porównać z rzeczywistością.

  • Aleks DeLarge

    Dziękuję Michale za ten tekst bo opisałeś to co cały czas chodziło mi po głowie od momentu odpalenia gry. Naprawdę świętnny tekst. Liczę ofc na więcej (w miarę możliwości).

  • rast

    Mi się WD podoba, ale boje się że jak fabuła sie skonczy to świat nie wciągnie mnie bym dalej tam cos tam robieł (jak miałem w AC) – wiec poco ten openworld? Oczywiscie to tyko moje odczucia na podstawie gameplayów na YT. Jak na jesień kupię PS4 w bandlu z GTA5, albo w lutym z Wiedzminem3, to może i WD tańsze będą 😛

  • prejt

    Niesłyszałem opinii że watchdogs to gra kiepska a oglądałem i czytałem kilka recenzji. W wielu recenzjach wywnioskowana jest opinia iż jest to gra dobra ale nie rewelacyjna na jaką ona była zapowiadana. Jest to troche słabsze GTA z dość płytką fabułą.

    Co do grafiki to wiadomo tym co się interesują o sprawie pana o nicku “Worst” który odkrył iż świetna grafika którą zapowiadany był wachtogs naprawde istnieje tylko specjalnie została ona zablokowana. Dzięki cfg stworzonego przez pana o nicku “Worst” można odblokowąc wiele z tych efektów jak choćby gęstość deszczu, efekty świateł i cieni, gęstość tłumu. Można dysktutować na różne przyczyny tego posunięcia od choćby tego iż developer nie chce by gra wyglądała znacznie lepiej od konsolowej werssji itd. Ostatnio wyszedł również patch “blokujący” możliwości polepszenia grafiki więc to również mówi samo za siebie.

    Co do swojej wypowiedzi chciałbym aby autor podał źródła tej tak negatywnej krytyki pownieważ wygląda to na kolejny news nz w którym tworzycie problemy jakie wcześniej nie istniały. Dla przypomnienia warto sobie przesłuchać jeszcze raz odcinek z Iga gdzie po wielu waszych tezach Iga pyta się was o przykłady i niejesteście w stanie ich podać.

  • Dobrze, że takie napompowane wydmuszki jak WD wychodzą, bo później Ubi ma kasę na wypuszczanie takich perełek jak Child of Light czy Valiant Hearts, które wychodzi w środę i którego nie mogę się doczekać.

  • darkspid

    Czuję się troche oszukany tym, że to rzeczywiście był tekst o recenzentach i recenzowaniu.. Ale tak właściwie to na co mi kolejna recenzja watch_dogs, pozytywna czy negatywna. Najlepiej jak sam pogram, zobaczę, ocenię…I oceną się nie podzielę bo to kwestia absolutnie subiektywna. Skoro gry czasami po cichu postrzegane są jako nowoczesna sztuka , gdy nie mówimy o odtwórczych taśmowcach, to chyba podobnie jak ze sztuką można je różnorako interpretować i wartościować. Grunt żeby oceniając nie robić tego pod publiczkę…

  • Wylfryd

    Na wstępie – jeszcze nie grałem i powtarzam zasłyszane opinie.

    Z tych właśnie zasłyszanych opini dowiedziałem się, że ta cała nienawiść, która się wylała na WD to nie tylko kwestia błędów, czy kiepskiej grafiki. Inna rzecz, że od gry promującej “nową generację” chyba powinienem oczekiwać dobrej grafiki… ale nie o tym.
    (Po raz kolejny zastrzegam) Podobno największym problemem tej gry jest jej nijakość. Aiden (dobrze pamiętam imię?) nie zasługuje na miano bohatera. Jego cechami charakterystycznymi jest to, że chodzi w płaszczu i ma smartfona. I jest zajebisty – zaakceptuj to. Przypomina mi to sytuację z heroic fantasy lat 90. gdzie cechami osobowościowymi bohaterów było to, że ma dwa miecze i łuk. Czaisz to? DWA MIECZE I ŁUK! Łał…

    No i jeszcze mogę dorzucić pare zarzutów czysto od serca, które zaobserwowałem na podstawie trailerów, gameplayów itd.
    Zastanawialiście się co by było gdyby zastąpić wszędobylskie i definiujące tę grę słowo “hack” na “use”? Co tak naprawdę by się zmieniło? Idący ulicą bohater tak naprawdę nie hackuje tej lampy, którą wyłącza. Po pierwsze dlatego, że hackowanie nie polega na pacnięciu w ekran smartfona, po drugie dlatego, że aby móc musi wejść na najwyższy budynek/obić mordy strażnikom i shackować kamerę (dokonać synchronizacji?). Szczerze mówiąc to mam dosyć kolejnych klonów AC, pewnie z tego powodu nie zagrałe w Far Cry 3 i zapewne z tego powodu jednak nie zagram w WD. W AC (pierwszych dwóch) przynajmniej pociągała mnie historia (jako okres historyczny)

    PS. Jeszcze pro po słowa “hack” – wyobraźcie sobie co by było gdyby to podnieść do absurdu. “Hack the door to open it”. Aiden podchodzi i naciska klamkę 😀

  • SimonX

    Wczoraj zacząłem grać w Wach Dogsy. Wcześniej widziałem początek gry u brata i wtedy nie bardzo rozumiałem początku gry i nie podobało mi się to, co gra robi w pierwszym momencie, gdy zyskujemy kontrolę nad postacią. Ale wczoraj dotarło do mnie o co chodzi i ta scena wcale bez sensu nie jest. W tym krótkim wprowadzeniu do gry wszystko jest wyjaśnione, tylko gracz musi od początku się skupić na tym co ogląda.

    Afery pixelowe wycichły, ja sam też ochłonąłem, i na spokojnie sobie zaczynam grać. E3 2012 zrobiło grze trochę krzywdę, bo jest naprawdę ładna i gdyby nie wywindowano oczekiwań tamtą prezentacją, to dzisiaj wszyscy by się zachwycali grafiką, zamiast po niej jechać. Mam nadzieję dobrze się bawić, jak na razie zapowiada się, że tak będzie.

    A wracając do tektu – te wspomniane bezpieczne frazesy z recenzji growych nie przeszkadzają mi (aż tak bardzo), o ile pojawiają się (a pojawiają się, oj pojawiają BARDZO) na amatorskich blogach i w amatorskich podcastach. I przymykam na to oko, chociaż takie recenzje tak naprawdę o grze nie mówią mi kompletnie nic i są zwyczajnie nudne.

  • trevelian

    A ja nie raz nabrałem się na Twoje ‘za’ lub ‘przeciw’ jakiejś grze. Mimo wszystko nie jestem w stanie kupić każdej gry, przetestować, i jak się nie podoba to odłożyć na półkę/wyrzucić w błoto 200-300zł. Z powodu recenzji Two Souls Dominika, nie kupiłem tej gry, na którą napalałem się od czasu rewelacyjnego wg mnie Heavy Rain. Może użył kilku zwrotów od niechcenia, na zaliczenie recki a mnie ominęły niepowtarzalnie i niesamowite doznania 😉

  • tichypn

    A propos inwigilacji to ostatnio oglądałem kilka odcinków serialu “Impersonalni” i o ile sam serial może się nie podobać jak nie lubi się takiej formy (każdy odcinek opowiada o czym innym) to pomysł na siebie ma całkiem ciekawy i nie aż tak bardzo nieprawdopodobny (przynajmniej przez pierwszy sezon, bo później coś co rozumaiałem jako bardzo zaawansowany program staje się prawie skynetem)

  • mateo91g

    Niestety to prawda. Ludzie z obawy przed inwigilacją (słuszną obawą zresztą) zaklejają kamerki w laptopach nieprzezroczystą taśmą. A Internet, aż huczy o wirusach, które umożliwiają takie szpiegowanie przez te kamerki, o inwigilacji całego świata na olbrzymią skale przez rząd USA, a hakerach, którzy włamują się ludziom na komputery i kradną ich prywatne dokumenty i hasła bankowe. To niestety już się dzieje, i nie wiadomo co będzie w przyszłości.

  • Notchjohnson

    Raczej nie zagram w to.

  • spec

    A, ja się zastanawiam jaki fajny będzie skrót WD 40. 😉

  • Pingback: Japonia()