Niezatapialni odcinek dziewięćdziesiąty trzeci

Tęskniliście?

Hej kochani!

Widziałam, że tęskniliście! Nawet mówimy o tym w odcinku! Jeju-jej!
JA RÓWNIEŻ TĘSKNIŁAM!

Są w życiu takie chwile, że może nie być człowieka. Szczególnie na nagraniu. W ogóle ostatnio bardziej mnie nie ma, niż jest. Najpierw te doktoraty, a teraz, kurcze ciągle chce mi się grać. Z ręką na sercu Panowie i Panie, ale ostatni weekend grałam non stop. We wszystko. W planszówki, na PC, na PS2, na starym Xboksie. I to do późnych godzin nocnych. A ostatnio nawet zdarzyło mi się odwiedzić pobliski salon gier, bo miałam ochotę na flippery. Potem, jak każdy szanujący się przyjaciel Dominika Gąski, postanowiłam pójść za ciosem i kupić sobie Arcade Pinball na PS4. I co? I gram i gram i gram.

guziecslucha

A poza tym mamy teraz w ogóle sezon bet. O nich to właśnie mówimy w odcinku. O Doomie (Tomek), o nowych Gearsach (Domuś) oraz o Battleborn (TO JA MÓWIĘ!). A mówimy dość dużo i jeszcze raz przepraszam za tak wielkie uproszczenie zasad DotY (bo Y jest wielkie skoro A jest wielkie – tak pomyślałam pisząc ten wyraz). Poza tym wspominamy też o nowym Mirror’s Edge – o kilku związanych z ową grą wspomnieniach oraz tym, że nadchodzi zamknięta beta. I o fatalnym tutorialu oryginalnego tytułu. I o czym jeszcze? O tym, że sony jednak nie robiło sobie jaj i chce nam zafundować lepszą wersję własnej konsoli.

W ogóle to sporo mówimy. Dla Was.

A kto?

Dominik Gąska, Tomasz Pstrągowski oraz, po WIELKIM POWROCIE, Iga Ewa Smoleńska.

RSS 2 Feed Subskrybuj nasz podcaścik za pomocą tego właśnie RSS-a, a jeśli szukacie naszej strony na iTunes, to kliknąwszy tutej znajdziecie ją problemu bez

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Zerthin

    Niesamowicie ważne pytanie. Ile czasu Tomek śmiał się po zakończeniu odcinka?

  • Bartek Różycki

    Co się dzieję? Jakieś bardzo niepokojące zjawisko ma miejsce! Jak to możliwe że Iga nie gra jeszcze w nowe Soulsy i nie wpada w monologi o Soulsach? Przecież to już ten czas w roku żeby to się działo! ta gra wyszła cały tydzień temu już!

    • gugaguha

      ne bede grac w soulsy do oddania doktoratu wiec pewnie jeszcze z rok. wiec chill.

  • dddęs

    dupaaa

  • Garrecisko

    Wohoo! Odcineczek! Do kawy! Its a good day to die, then!

  • Kim_Bo

    dzięki za odcineczek 😉

  • Dzięki za odcinek.

    Tomek – wyjaśniam czemu Doom jest taki, jaki jest – bo twórcy chcą stworzyć tytuł pod najbardziej intratny obecnie trend w gamingu czyli e-sport. Więc zamiast kombinować, stworzyli kalkę gry, która robiła to doskonale i nawet dzisiaj, po 17 latach, pod względem rozgrywki multi nie zestarzała się nic.

    MOBA – Tomek dobrze mówi. Próg wejścia jest potwornie wysoki, ale gdy się już to ogarnie (i najlepiej ma się znajomych w drużynie), to nagle gra robi się znakomita. Przede wszystkim, mimo, że na filmikach to czasem wygląda jak napieprzanie na pałę, wcale tak nie jest. To właśnie możliwości taktyczne i konieczność myślenia w czasie gry sprawia, że MOBA tak długo i mocno trzymają się na rynku.

  • Kim_Bo

    Tomek ma też rację, że Overwatch faktycznie bardziej przypomina fps’a (np. Team Fortress) aniżeli standardowego MOBA typu LOL.
    Ewidentnie chcą zgarnąć jak najwięcej rynku z obu typów gry (fps i Moba).

  • Kacper

    Dzieki za podcast 🙂
    Ale dudes (& dudesses), odcineczka nie ma w ajtjunsach! poza tym jestescie tam podwojnie niezatapialni, co jest kinda cool, aczkolwiek. https://dl.dropboxusercontent.com/u/81891869/gliglitch.png

  • Stefan

    RSS nie działa 😥

  • j_uk_dev

    Muszę się trochę przyczepić do dyskusji o Mirror’s Edge. @Tomku, jak bardzo jeszcze mają uprościć sterowanie? Przecież w tej grze korzystało się z dosłownie 4 ( CZTERECH! ) przycisków. Miałeś slide i jump o ile pamiętam po lewej stronie ( trigger/bumper lub L1/R1 ) i low/high punch po prawej. I tyle. Jeszcze chyba był trójkąt do podniesienia i wyrzucenia broni, ale nigdy z tego nie korzystałem. Poważnie chcesz ten system jeszcze bardziej uprościć? To się w samograja zmieni. Już w czasie premiery przecież narzekano, że sterowanie jest maksymalnie uproszczone 🙂 Mam nadzieję, że zostawią tak jak jest, bo jedynka jest do dziś grywalna i sprawia masę radości. Jedna z nabardziej niedocenionych gier zeszłej generacji, która jest “easy to play, hard to master”. Również jeśli chodzi o ścieżki jakimi można się dostać do celu – tutaj gracze zaskoczyli twórców, bo okazało się, że w wielu miejscach mapy dało się zrobić nieplanowany przez designerów skrót. Ta gra miała całą masę niespodzianek ( jeśli tylko wyłączyło się “runner vision”, bo to zwyczajnie sugerowało, w którym kierunku mamy się przemieszczać ).

    Strzelanie było “zepsute” w podobny sposób, jak te w “The Last of Us” – Faith to nie strzelec wyborowy, to nie komandos z serii CoD. Za to jestem w stanie uwierzyć, że Faith jednak jest wyszkolona w sztukach walk. Pamiętam, że w przeszłości broniłem tej gry wielokrotnie, bo została odebrana przez wielu graczy jako shooter, a jako taki rodzaj gry się nie sprawdza. Coś, o czym mówiła @Iga w przypadku Battleborn – wygląda jak shooter, ale to MOBA. Mirror’s Edge wyglądał jak shooter, ale to była platformówka, zręcznościówka.

    Całą grę dało się ukończyć bez użycia broni. Był bug różniący trofeum na X360 i PS3 – nie pamiętam już, na którym jak było, ale na jednym aby dostać trofeum trzeba było przejść grę nie zabijając nikogo z broni palnej, na drugim zaś nie wolno było wystrzelić ani jednej kuli. Później to zapatchowano, bo w ferrorze walki zdarzało się podnieść przypadkiem broń i wystrzelić, co przekreślało trofeum na końcu.

    To jedyna gra, w której speedrun i przejście gry jak najszybciej to była masa satysfakcji. Przeszedłem ME wiele razy, zawsze z coraz lepszym wynikiem. Jak przejdziesz w ~4 godziny to znaczy, że masz niesamowity “flow” ( i to się czuło w grze ).

    Może poza ekranami ładowania ( cutscenki no i najgorsze – windy ), to tej grze nie mam dziś naprawdę co zarzucić. Aczkolwiek nie sądzę, by obecnie tytuł ten wydany był jako AAA. Dziś, biorąc pod uwagę ostateczną zawartość, czas trwania i naturę gry, to byłoby postrzegane jako mały ( no może średni ) tytuł indie 😉 ( taki platformowy odpowiednik pierwszego Portala ).

    Co do tutoriala nie wypowiem się, bo gdy dostałem grę w ręce, to już potrafiłem w nią grać. Nauczyłem się jeszcze w demie ( pierwszy poziom został wypuszczony wcześniej jako demo ). Nie zliczę ile razy w to grałem szukając nowych, lepszych dróg dotarcia do celu. Ten ruch o którym wspomniała @Iga dało się już na początku wykorzystać przynajmniej kilka razy 🙂 Tylko trzeba było wyłączyć “runner vision” 🙂 Nie miejmy do gry pretensji, że nie prowadzi za rączkę, bo w niej samodzielna eksploracja i szukanie rozwiązań miało stanowić wyzwanie.

    Na kolejną część nie mogę się doczekać i mam nadzieję, że nie zawiedzie moich oczekiwań, bo te są, przyznam, bardzo wywindowane. Co do wyglądu Faith – zgadzam się z Igą. Nadal wygląda azjatycko, ale to nie jest ta sama osoba. W pierwszej grze można było ją kilka razy zobaczyć ( zdarzyły się chyba lustra, oraz na samym końcu, gdy przytula siostrę ). Był też mod na PC zmieniający grę w TPP, ale to było bardziej do pośmiania się ze względu na animację postaci, niż do pogrania 😉

    Uff, to tyle. Mirror’s Edge to “my precious” tamtej generacji 🙂 Gra, która przyszła właściwie znikąd, miała bardzo niewielki hype i niestety przeszła bez echa.

  • j_uk_dev

    Macie moderację komentarzy? 🙂 Wysłałem tl;dr; komentarz na temat Mirror’s Edge i zamiast się opublikować, to czeka na moderację. Od czego to zależy, czy komentarz pójdzie do kolejki moderacyjnej, czy zostanie opublikowany natychmiast?

    • gugaguha

      ni mo moderacji. te dluzsze czasami potrzebuja chwili

      • j_uk_dev

        No ale właśnie taki komunikat mi się pojawił, że komentarz oczekuje na moderację 🙂 Dłuższa chwila trwa 4 godziny 🙂

      • j_uk_dev

        Takie coś się pojawiło jak na zamieszczonym screenie. Musicie mieć jakiś system moderacji 🙂 To samo z siebie się nie wzięło.

        • gugaguha

          zalogowalam sie az do panelu administracyjnego i jest 0 comments pending. czyli jesli juz to jest zakwalifikowane i out of our hands

          • j_uk_dev

            Powęszyłem na tyle na ile mogę, bo jestem w pociągu i raz mam net, raz nie 😉 Wszedłem do swojego profilu i mój komentarz figuruje jako “detected as spam”. Kliknąłem “this is not a spam” i pojawiło się “Thanks, we’ll work on getting this corrected.”. Nie wiem “who are ‘we'”, ale widać tutaj jest pies pogrzebany. To automatyczny spam detector z Disqus. Możesz Iga jeszcze raz sprawdzić kolejkę moderatorską po tym jak kliknąłem, że to nie spam czy coś się zmieniło? Jeśli nie, to trudno 😉 W każdym razie jeśli ktoś będzie miał podobny problem, to we własnym profilu dobrze sprawdzić, czy też nie figuruje komentarz jako potencjalny spam.

          • gugaguha

            wciaz 0:(

  • Andek

    Itunesy nie działają i dopiero dzisiaj słucham bo nie wiedziałem, że już jest! Zróbta coś z tym!

  • Chialdini18

    Tak bardzo tęskniłem <3 lovlololvo

  • j_uk_dev

    ( To ten wcięty przez Disqus komentarz 😉 )

    Muszę się trochę przyczepić do dyskusji o Mirror’s Edge. @Tomku, jak bardzo jeszcze mają uprościć sterowanie? Przecież w tej grze korzystało się z dosłownie 4 ( CZTERECH! ) przycisków. Miałeś slide i jump o ile pamiętam po lewej stronie ( trigger/bumper lub L1/R1 ) i low/high punch po prawej. I tyle. Jeszcze chyba był trójkąt do podniesienia i wyrzucenia broni, ale nigdy z tego nie korzystałem. Poważnie chcesz ten system jeszcze bardziej uprościć? To się w samograja zmieni. Już w czasie premiery przecież narzekano, że sterowanie jest maksymalnie uproszczone 🙂 Mam nadzieję, że zostawią tak jak jest, bo jedynka jest do dziś grywalna i sprawia masę radości. Jedna z nabardziej niedocenionych gier zeszłej generacji, która jest “easy to play, hard to master”. Również jeśli chodzi o ścieżki jakimi można się dostać do celu – tutaj gracze zaskoczyli twórców, bo okazało się, że w wielu miejscach mapy dało się zrobić nieplanowany przez designerów skrót. Ta gra miała całą masę niespodzianek ( jeśli tylko wyłączyło się “runner vision”, bo to zwyczajnie sugerowało, w którym kierunku mamy się przemieszczać ).

    Strzelanie było “zepsute” w podobny sposób, jak te w “The Last of Us” – Faith to nie strzelec wyborowy, to nie komandos z serii CoD. Za to jestem w stanie uwierzyć, że Faith jednak jest wyszkolona w sztukach walk. Pamiętam, że w przeszłości broniłem tej gry wielokrotnie, bo została odebrana przez wielu graczy jako shooter, a jako taki rodzaj gry się nie sprawdza. Coś, o czym mówiła @Iga w przypadku Battleborn – wygląda jak shooter, ale to MOBA. Mirror’s Edge wyglądał jak shooter, ale to była platformówka, zręcznościówka.

    Całą grę dało się ukończyć bez użycia broni. Był bug różniący trofeum na X360 i PS3 – nie pamiętam już, na którym jak było, ale na jednym aby dostać trofeum trzeba było przejść grę nie zabijając nikogo z broni palnej, na drugim zaś nie wolno było wystrzelić ani jednej kuli. Później to zapatchowano, bo w ferrorze walki zdarzało się podnieść przypadkiem broń i wystrzelić, co przekreślało trofeum na końcu.

    To jedyna gra, w której speedrun i przejście gry jak najszybciej to była masa satysfakcji. Przeszedłem ME wiele razy, zawsze z coraz lepszym wynikiem. Jak przejdziesz w ~4 godziny to znaczy, że masz niesamowity “flow” ( i to się czuło w grze ).

    Może poza ekranami ładowania ( cutscenki no i najgorsze – windy ), to tej grze nie mam dziś naprawdę co zarzucić. Aczkolwiek nie sądzę, by obecnie tytuł ten wydany był jako AAA. Dziś, biorąc pod uwagę ostateczną zawartość, czas trwania i naturę gry, to byłoby postrzegane jako mały ( no może średni ) tytuł indie 😉 ( taki platformowy odpowiednik pierwszego Portala ).

    Co do tutoriala nie wypowiem się, bo gdy dostałem grę w ręce, to już potrafiłem w nią grać. Nauczyłem się jeszcze w demie ( pierwszy poziom został wypuszczony wcześniej jako demo ). Nie zliczę ile razy w to grałem szukając nowych, lepszych dróg dotarcia do celu. Ten ruch ( wbieg na ścianę i odbicie się ) o którym wspomniała @Iga dało się już na początku wykorzystać przynajmniej kilka razy 🙂 Co ciekawe, odbić się dało dwa razy, więc można było szybko się wspinać ( i np. zamiast powoli wchodzić po drabinie, w niecałą sekundę dostać się do celu – jak o tym pomyślę to… ach 🙂 ). Tylko trzeba było wyłączyć “runner vision” 🙂 Nie miejmy do gry pretensji, że nie prowadzi za rączkę, bo w niej samodzielna eksploracja i szukanie rozwiązań miało stanowić wyzwanie.

    Na kolejną część nie mogę się doczekać i mam nadzieję, że nie zawiedzie moich oczekiwań, bo te są, przyznam, bardzo wywindowane. Co do wyglądu Faith – zgadzam się z Igą. Nadal wygląda azjatycko, ale to nie jest ta sama osoba. W pierwszej grze można było ją kilka razy zobaczyć ( zdarzyły się chyba lustra, oraz na samym końcu, gdy przytula siostrę ). Był też mod na PC zmieniający grę w TPP, ale to było bardziej do pośmiania się ze względu na animację postaci, niż do pogrania 😉

    Uff, to tyle. Mirror’s Edge to “my precious” tamtej generacji 🙂 Gra, która przyszła właściwie znikąd, miała bardzo niewielki hype i niestety przeszła bez echa.

    Wiedźminy, Fallouty, Skyrimy, Quantum Breaki… eh… czekam tylko na ME 🙂

    • Konrad Wiśniewski

      Z wieloma rzeczami się zgadzam, wiele jest kwestią tego, że gra Ci bardzo przypasowała, ale daleko jej do gry, która przyszła znikąd :). Gra miała dosyć szeroko zakrojony marketing, chwalili się scenarzystką (Panią Pratchett) chwalili się systemem parkour i wieloma innymi rzeczami, dlatego też, dla pewnych ludzi, gra mogła być zawodem, bo jednak hype na nią był robiony dosyć długo. Fabuła jest cienka jak siki węża, walka to niepotrzebne przeszkadzajki, a gra jest dosyć mocno nastawiona na ludzi z podejściem Completionista, co nie jest samo w sobie złe, ale ciężko się przy tym dziwić, że tak duże grono osób było zawiedzione. Tak żeby nie było, ja jestem fanem pierwszego ME i bawiłem się przy nim świetnie, ale po zakończeniu fabuły odpuściłem sobie challange bo były dla mnie zbyt frustrujące.

      • j_uk_dev

        Rzeczywiście pominąłem fabułę. Zupełnie o niej zapomniałem. Niestety chwalenie się panią Pratchett było bardziej robieniem antyreklamy tej grze. Gdy widzę, że przy jakiejkolwiek produkcji figuruje jej nazwisko, to z góry zakładam, że fabularnie gra będzie leżeć i kwiczeć. Pani Pratchett to taka “wannabe writer”. Niestety do kunsztu ojca brakuje jej bardzo wiele i same nazwisko nie wystarczy 🙂

        Najwięcej opinii zawiedzionych graczy, jakie czytałem stanowiły narzekania, że w grze się słabo strzelało. Ale zdaję sobie sprawę, że było tam wiele elementów, które mogły niepodpasować każdemu. Co do hype’u miałem wrażenie, że było go niewiele, ale mogę się mylić. Po prostu jakoś mnie zupełnie ominął 🙂

        • Tomasz Pstrągowski

          Z tego co wiem Pratchett przyszła do ME na etapie: “mamy taką grę, dopisz do niej historię”. Więc i tak trzeba się cieszyć, że tam jest jakakolwiek fabuła.
          Ja kupiłem konsolę dla ME, więc nie jestem hejterem tej gry. Ale tak – sterowanie było bardzo skomplikowane. 4 przyciski, plus dwa dżoje, plus przyciski, o których też trzeba było często pamiętać – to było bardzo skomplikowane do ogarnięcia i ludzie bez samozaparcia się od tej gry odbijali:)

          • j_uk_dev

            Użycie snajperki nie zaliczało się do finalnego osiągnięcia, ale tu masz rację, widać brak spójności. Natomiast całą resztę dało się przejść bez użycia broni. Później potyczki z uzbrojonymi po zęby przeciwnikami stają się nie tyle trudne, co po prostu męczące i frustrujące. Pod koniec to bieganie wokół serwerów było rzeczywiście koszmarne.

            Nadal nie mogę się zgodzić co do sterowania. Przecież jeśli będziemy tak upraszczać wszystko, to ostatecznie wrócimy do czasów joya z Atari 2600 – jedna gałka, jeden przycisk. Możliwe, że po prostu mi sterowanie podpasowało, ale naprawdę nie przypominam sobie z tym problemów 🙂

            Porównanie z TLoU pojawiło się, bo Faith tak samo nie jest ekspertem od broni, jak i Joel. Odniosłem się tu do zarzutów niektórych graczy, że ME to bardzo słaby shooter.

            Pratchett miała kilka razy możliwość się zrehabilitować i naprawdę nie kupuję wymówki, że przyszła za późno, bo w nowe TR była zaangażowana od samego początku i wyszło jak wyszło. Po prostu jeśli chodzi o fabułę, to jej nazwisko zawsze mnie zniechęca. Choć muszę przyznać, że zrobiła ona jedną dobrą rzecz – wprowadziła do gier zupełnie nowy typ kobiety-protagonisty i tej zasługi nie można jej odmówić.

          • Tomasz Pstrągowski

            Akurat Joel w TLoU jest ekspertem od broni (no, może nie ekspertem – ale to przemytnik, dla którego przemoc i zabijanie to codzienność).

            Sterowanie: 4-5 klawiszy i dwa dżoje wykorzystywane w zasadzie cały czas, w ciągu ułamków sekund (w większości gier tak cały czas w ciągu sekund używa się 2-3 klawiszy i jeden/półtora dżoj). To naprawdę było bardzo skomplikowane sterowanie.

            Akurat w samym konstruowaniu postaci w pierwszym TR, Pratchett sprawdziła się świetnie IMHO.

          • j_uk_dev

            @Tomku, odpowiadam z opóźnieniem, bo postanowiłem w weekend zweryfikować problem sterowania w ME. W końcu mógłbym się mylić i po prostu pamiętać ME jedynie przez nostalgię, więc wykopałem z poddziemi PS3, znalazłem grę i zweryfikowałem ( znów kończąc bez użycia broni 🙂 ). Nadal nie uważam by sterowanie było skomplikowane. Ta gra to zręcznościówka i tego ma od graza wymagać. To trochę jakby od gier z serii Arkham wymagać, by Batman pokonywał przeciwników jednym przyciskiem ( bo przecież można uwierzyć, że Batman jest dobrym wojownikiem, więc jeden przycisk “zabij” powinien wystarczyć 😉 ). W Batmanie w czasie walk korzystasz z całego arsenału, z prawie wszystkich przycisków na padzie. To samo w mordobiciach, to samo w grach zręcznościowych. Jeśli obedrzesz grę zręcznościową z jej głównego aspektu, to co ci zostanie?

            Zgadzam się, że walka mogłaby być w ME lepiej zrobiona. Ale lepiej, nie znaczy prościej. Bardziej bym stawiał na coś intuicyjnego. Przykładem niech tu będzie walka z Celeste. Możesz z nią tak tańczyć do końca świata, jeśli nie domyślisz się, że w pewnym momencie musisz ją obezwładnić. Jeśli grasz na hard i nie masz runner vision, to pistolet ( choć to chyba paralizator, nie jestem pewien ) nie podświetli się, dając ci wskazówkę, co powinieneś zrobić. Tutaj widać błąd w designie. Jest duża różnica mędzy uczynieniem sterowania przystępnym i intuicyjnym, a uproszczonym. Za przykład podałeś jeśli dobrze pamiętam Assassin’s Creed, gdzie trzymasz jeden przycisk we free runie. Gram teraz w Syndicate ( przypomniałem sobie dopiero, że w ogóle ją kupiłem 😀 ) i to jest chyba najbardziej wkurzająca rzecz w sterowaniu. Im mniej kontroli dajesz graczowi, tym więcej gra musi się “domyślić”, co gracz chce zrobić. Przy takim świecie jak w AC są dziesiątki możliwości na jednostkę czasu i tylko jedna będzie tą, która jest zgodna z zamysłem gracza. Nie zdarzało ci się biegnąc w AC wskakiwać na przeszkody, które chciałeś ominąć, czy przyklejać się do miejsc, do których nie miałeś zamiaru, ale gra zdecydowała inaczej? Mnie zdarza się to ciągle, przez co nie mam szans przebiec od punktu A do B tak, bym nie utknął na przeszkodach. To była zawsze bolączka AC, w Syndicate jest gorzej niż wcześniej ( dodatkowo doszły przyciski do wspinania się i zeskakiwania – to ma sens, jeśli możesz decydować całą drogę, a nie czasami, na ogół jak się na czymś zatniesz ).

            Wydaje mi się, że postrzegasz ME jako gra, którą ta nie jest. ME należy do gatunku, który został niemal zapomniany na zeszłej generacji konsol – gier platformowo-zręcznościowych. Nie widzę w tym naprawdę nic złego, że wymaga od gracza często małpiej zręczności i sterowanie naprawdę nie staje na przeszkodzie ( przynajmniej mi 😉 ). Jeśli freerun zostanie obrócony w trzymanie jednego przycisku, a reszty gra się “domyśli”, to nie sądzę bym spędził z nią dużo czasu. Jednak jest różnica między graniem, a oglądaniem gry, a z takimi uproszczeniami wyszłoby to drugie. ME nie stoi fabułą, ani niczym innym poza czystym gameplayem. Uproszczenie tego tak, by grało się samo po prostu zepsuje wszystko. Nie mam nic przeciwko ulepszeniu. Jedynie nie chcę upraszczania czegoś, co już jest proste.

  • Jurji

    RSS wam nie działa

    • gugaguha

      wiemy o tym
      praca wre

  • Konrad Wiśniewski

    Mam wrażenie, że Iga zaczynała mówić o modzie do F2 w momencie kiedy Tomek zaczął się dusić ze śmiechu :P.
    Chodziło o Restoration mod? Słyszałem o tym jak byłem na konkursie wiedzy o świecie Fallouta na tegorocznym Pyrkonie (Baj de łej przekonałem się, że NIC nie wiem o świecie Fallouta :D). Nie wiem jednak czy jest on dobry dla początkujących ludzi. Z tego co zrozumiałem Restoration dodaje elementy, które w grze powinny być ale nie zdarzyli ich dodać, nowe/brakujące lokacje itp. Z nim czy bez, gra nadal będzie miała dosyć wysoki próg wejścia na dzisiejsze czasy. Chyba, że się mylę i mod zmienia więcej, wtedy proszę o naprostowanie mnie :D.

    Co do MOBY i namawiania do DOTY. Uważam osobiście, że do tej gry nie należy podchodzić bez jakiejś ekipy, która nas wprowadzi. Po prostu ogarnięcie samych podstaw jest zbyt wymagające a community (mimo, że lepsze niż dzieciarnia w LoLu) niezbyt wyrozumiałe. Bardzo łatwo można się zniechęcić przez sam strach, że znowu dostaniemy opierdol bo nie ogarniamy super świetnie swojej postaci i nie ważne, że gramy 3 mecz w życiu.

  • Gorzałka

    Zmieniłam zdanie, ustawie sobie śmiech Tomka jako budzik w komórce XD

  • isaak911

    Playstation 4K/4.5/NEO czy inne doprowadzą do tego że o ile teraz część gier na PS4 jest w 1080p to teraz już żadna gra nie wyjdzie w takiej rozdzielczości bo po co bawić się w optymalizację skoro PS4K jest do gier dla 1080p więc zwykłe ps4 to będzie w najlepszym wypadku 900p, i 20kls wygranym może być Nintendo i Microsoft, nie wyobrażam sobie dostosowywania gry pod kolejną konfigurację sprzętową. Jedno jest pewne że z PS4 nikt już nie wyciągnie wszystkiego.

  • RSS dziwnie działa:

  • mateo91g

    Słychać jakość nowego sprzętu – zbiórka nie poszła na marne. Co do Pavela – jako dźwiękowiec robił kawal dobrej roboty, Nieczyste jakością dźwięku dorównywały audycjom radiowym. Natomiast Pavelo jako podcaster nie za bardzo się nadawał – porucz niesmacznych żartów i mielenia ciągle o tym Diablo 3 i Final Fantasy nie miał nic ciekawego do powiedzenia, i nie rozumiem skąd się wziął ten kult Pavela – gościu pojawił się parę razy w podcaście i słuchacze się z tego cieszyli bo była to jakaś nowość w Nieczystych, ale teraz nie widzę sensu by miał współtworzyć Niezatapialnych, wole obecny tradycyjny skład, czyli Tomka, Igę i Dominika.

  • Pingback: Niezatapialni odcinek dziewięćdziesiąty trzeci | Polskie Podcasty()

  • Szepard

    Wow, nie zwróciłem uwagi na to jak bardzo zmienili wygląd Faith i jestem lekko zszokowany po przyjrzeniu się. Totalnie pozbawili ją “rodowodu”.