Rysuneczki!

Hejo!
Jako że rysuneczki zostały już wysłane (ok, jeden musze podrzucić jeszcze do paczkomatu:)) to prezentuje tutaj malusie ich miniaturki, żeby zapewnić, iż każdy, który otrzymacie jest wyjątkowy i rysowany specjalnie na zbiórkę. Macie oryginalny wydruk każdego! Woo-hoo!
Czytaj dalej >

Niezatapialni – odcinek dziewięćdziesiąty drugi

Fajnie jest mieć te nowe mikrofony. Ale wiecie, co by było fajniejsze? Gdybyśmy potrafili je obsługiwać. Bo dzisiaj na przykład rozstawianie ich zajęło mi 15 minut. A później instalowanie software’u i ogarnianie, jak on działa zajęło Dominikowi 40 minut. A później i tak co jakiś czas zwartowybuchowe eksplodują z naszych jam wprost do waszych uszu. I mówimy nie całkiem do mikrofonów (a bardziej do siebie nawzajem). No, ale jak mawiał Pavelo (u którego borykaliśmy się z tymi samymi problemami): “W końcu się nauczycie się sucze syny, ale będę was opierdalał tak długo, aż zapamiętacie”. Tęsknię za Pavelem.

Czytaj dalej >

Niezatapialni – odcinek dziewięćdziesiąty pierwszy

Wiecie, co jest nudne? Wtorki są nudne. Programy we wtorek są nudne. Nudne jak wszystko, co najnudniejsze na świecie. Dlatego wczorajszy program przełożyliśmy (no i przez Łukasza Zająca, który dopiero co skończył słuchać poprzedniego odcinka, więc bądźmy poważni, nie będziemy od razu publikować kolejnego!). Ale środy są fajne, więc mamy dziś program. A w nim występuje jedna Iga, jeden Dominik i jeden Tomek. Trzy niewykorzystane mikrofony Procaster i jeden całkiem dobrze sprawujący się Yeti Pro. Ponadto cztery tematy i cała masa heheszków.

Czytaj dalej >

Tomasz czyta: “Bękarty z Południa” i “Azymut”

Problem z pierwszymi tomami serii, polega na tym, że są pierwszymi tomami serii. Trudno więc coś o nich napisać, bo są… coż, pierwszymi tomami serii i jedynie bogowie chaosu raczą wiedzieć, czy cała seria będzie równie dobra/zła co pierwszy jej tom (poza bogami chaosu mogą to wiedzieć jeszcze czytelnicy z krajów, w których ukazały się już całe serie). Dlatego, czytając, co napisałem o “Bękartach z południa” i “Azymucie” pamiętajcie proszę, że moja opinia może się jeszcze zmienić, a poniższa ocena może być niesprawiedliwa.

Czemu akurat o nich razem? Bo wydaje mi się, że fajnie ze sobą kontrastują. “Bękarty z południa” to komiks tak konserwatywny, jak tylko konserwatywny może być komiks uderzający w konserwatywne, rasistowskie amerykańskie południe. “Azymut” jest zaś tak świeży i zaskakujący, że łatwo można przegapić, jak miałką fabułkę kryje.

Czytaj dalej >