Niezatapialni – odcinek pięćdziesiąty ósmy

Z okazji okrągłego, pięćdziesiątego ósmego odcinka Niezatapialnych przygotowaliśmy dla was pewną grę. Zapraszamy do zabawy. Wynik was zaskoczy!

Jesteście gotowi? Usiądźcie spokojnie, zrelaksujcie się. Najważniejsze, żebyście na wszystkie pytania odpowiadali instynktownie i bez zastanowienia. Operujcie najprostszymi skojarzeniami.

Zaczynamy!

  • Wymień nazwę pierwszego z głównych prawostronnych  dopływów Amazonki, jaki przychodzi ci do głowy
  • Jego długość pomnóż przez cyfrę znajdującą się na 71 pozycji w liczbie pi
  • Odlicz od początku alfabetu liczbę pozycji równą drugiej cyfrze otrzymanego wyniku
  • Wymień nazwę szczytu w Pasmie Ociesęckim Gór Świętokrzyskich, zaczynającego się na wybraną literę
  • Pomyśl ksywę jednego z prowadzących podcast Niezatapialni

Pomyśleliście Domek, prawda?

Niesamowite, nie? Pamiętajcie, żeby rozesłać ten test swoim znajomym. Na pewno będą równie zaskoczeni jak wy!

A w dzisiejszym odcinku rozmawiamy o:

Nie rozmawiamy o:

Zachęcamy do słuchania mimo tego!

guziecslucha

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Wylfryd

    Pierwszy! 😛

    Podcast dopiero się ściąga, ale mam pytanie do Tomka – po czyjej stronie skończyłeś Wiedźmina 2 (bo domyślam się, że “sejwy” importowałeś)? Chodzi mi o to, czy jeśli się grało po stronie Iorwetha to Roche nadal jest tak chętny do pomocy, albo czy pojawi się sam Iorweth (np. podczas bitwy o Kear Morhen).

  • sajet1

    Dzięki ! 🙂

  • Daniel

    Tomek słuchaj tak mówisz i mówisz że wszystkie gry mają być jak rougelike’i ,a mało rouglików znasz. Ja ci powiem o moim ulubionym ,ale najpierw. Grałem w the Binding of isaac (Podstawkę i dodatek wymaksowałem ;P ,a rebirth grałem trochę ,ale mi się odechciało było za dużo wszystkiego i gra była beznadziejnie zbalansowana, grałeś Ezraelem=win) grałem również w Darkest Dungeon ,Nuclear Throne ,Rouge Legacy (która jest cookie clickerem w przebraniu ,ale cóż :T) ,ale NAJLEPSZY według mnie przedstawiciel tego gatunku to Spelunky HD. Grę można przejść za pierwszym razem w około pół godziny. Przechodziłem ją rok ,ale ta radość gdy udało mi się wygrać ;u; i tam śmierć boli …bardziej niż w innych “znanych” rouglikach. Tam często można zginąć od jednego głupiego błędu. Ta gra boli i to bardzo ,ale jest tak przyjemna że …radzę zagrać 😉

    • Tomasz Pstrągowski

      Grałem w Spelunky;) I nie mówię, że wszystkie gry mają być jak rougelike. Po prostu podoba mi się ich podejście do śmierci, to że robią coś “innego” i nie chciałbym chyba, by ten pomysł rozwijać w większej ilości gier.

  • ffrreeaakk

    Dziękuję!

  • Ja

    Ja pomyślałem “Gandalf Jezus”

  • SennseJ

    Śmierć i rozpoczynanie od nowa rozgrywki – toż to powrót do klasyki! Contra wita. Dla twardzieli – spróbujcie przejść Contrę 4 na normalu 😀

    Już jutro coś taktycznego na 3DSa za 20zł – Mercenaries Saga 2

    http://www.nintendo.com/games/detail/Njf3eJiC2p4OAVCYbp7Sw7TeqvF90HTE

  • Tomek

    Super odcinek, fajne tematy i jeszcze ciekawsze dyskusje:) Pozdrowienia dla Igi która po raz kolejny zaskoczyła mnie swoją wiedzą o giereczkach 😀

  • Michał Bakuła

    Słucham sobie i słucham… I Tomek, który nie może ogarnąć, że zostanie tylko jeden gracz sprawia, że uśmiech nie znika z mojej twarzy od kilku minut!:D

  • Kim_Bo

    Dzięki za odcineczek. A poniżej specjalnie dla Tomka 😛 Game Over m8!!
    http://i.imgur.com/Am6m3x3.jpeg

  • xyz

    Sorry Iga, ale za dużo gadasz i za często przerywasz. Chłopaki chcą pogadać o Wiedźminie, a tutaj: a w Shadow of Collosus to, a Bioshocku tamto, a Pokemony to w ogóle super. Wychodzi z tego taka mieszanina wszystkich tematów. Dygresja dygresji dygresji, w efekcie źle się tego słucha.

    • gugaguha

      Nie ma za co dude

      • Daj spokoj. Nie sluchaj frajerstwa. Chuj z Nimi. Ja i tak bym sie z Toba przespal bez zobowiazan…

        xyz; Chyba Twoja stara!

    • igimat

      Dygresja dygresji dygresji jest normalnym sposobem omawianiu tematów w niezatapialnych. Pierwszy raz tutaj?

      • questor

        To, że tak było od zawsze nie znaczy, że jest to dobre i ma tak zostać. Podcast ma się przyjemnie słuchać, a to przeszkadza.

      • dude

        W NZ Igi nie było, i pomimo wielu dygresji rozmowy nie były tak chaotyczne jak teraz. Chłopaki wiedzieli kiedy wejść sobie w słowo, a kiedy dać komuś wypowiedzieć myśl do końca. Iga wcina się non stop. Nie zwraca uwagi, że któryś z chłopaków mówi akurat coś ciekawego. Słucha się tego źle. Iga, nie jestem twoim hejterem, nie chcę żebyś przestała nagrywać. Masz olbrzymią wiedzę nie tylko o grach i potrafisz mówić ciekawie. Tylko na miłość boską daj czasem innym dokończyć myśl! Może nie pij kawy przed nagraniem;)
        PS. MICHAŁ WRÓĆ!

  • szuflada

    merytoryczny, nieśmieszny, co się z wami stało, stare nz wróć!

  • Przemek D.

    Ciekawa dyskusja, a ponieważ pojawiło się hasło “roguelike” to natychmiast się wtrącam: wydaje mi się, że rozumiem rozterki Tomka, ale niestety Tomkowi umyka fakt, który zamyka dyskusję zanim de facto się ona zacznie. Mianowicie gry roguelike dlatego mogą sobie pozwolić na ten kluczowy zabieg, jakim jest perma-death, gdyż każda kolejna gra daje (a przynajmniej powinna) zupełnie inne doznania i stawia zupełnie nowe wyzwania. Nowy świat, nowi przeciwnicy, nowe cechy – ogólnie nowe środowisko gry daje efekt zaciekawienia. To jest niezbędne, ale jednocześnie zbyt kosztowne w produkcji rozmiaru AAA (wersja z biedronki w końcu zanudzi oczy powtarzalnością wzorów). Stąd gry mainstreamowe jeszcze długo nie będą mogły sobie na to pozwolić, a wg. mojej koszmarnej wizji przyszłości nigdy sobie nie pozwolą, bo łatwiej klienta złapać na “oko” niż na “mięcho”. Mam nadzieję, że będzie coraz więcej gier wyjątkowych, bo to, co obecnie dostajemy, prosi się o dwa palce do gardła, po tym jak już wtrąbie kolorową, trójwymiarową grafę… 😉

  • Yuber

    Rozbawiła mnie historia z czekającą Yeneffer na plaży i pomyślałem sobie,że fajnie by było gdyby dialogi były dobrane do czasu reakcji gracza na dany quest . I tak np kiedy zaraz po rozpoczęciu zadania lub jakiegoś wątku szybko biegniesz na spotkanie czytasz coś w stylu: “Miło mi zacny Geralcie, że nie kazałeś mi długo czekać na siebie”, a z kolei gdy tak jak Dominik wykonałeś w międzyczasie kilka pobocznych misji, gdzie w grze mija kilka dni, podjeżdżasz na swej Płotce, do głodnej, zmarzniętej, ogólnie mocno podkurwionej Yennefer i wesoło oznajmiasz swoje przybycie i wtem słyszysz od Yen : “Ja pierdolę Geralt, gdzieś ty kurwa był ?!”

  • Jack

    Dwa moje komentarze w jednym odcinku… aż poszedłem żonę obudzić.
    Dzięki za poświęcony czas i kolejny odcinek teraz mogę umrzeć 🙂

  • @tomaszpstrgowski:disqus – według mnie trochę zbyt prosto postrzegasz kwestię przegranej/porażki w grze, utożsamiając ją wyłącznie ze śmiercią. Wiedźmin 3 akurat realizuje to rewelacyjnie. Główny wątek fabularny musi się skończyć, a Wiedźmin przeżyć (chyba, nie znam wszystkich zakończeń). Śmierć bohatera nie jest też definitywna i loada używa się często.

    Jeśli jednak się od niego powstrzymujesz, to gra genialnie realizuje element porażki w questach głównych i pobocznych. Np. to co stało się w moim świecie z Baronem albo los jaki spotkał woja, który zlecił mi zadanie z nawiedzoną latarnią na Skellige, sprawiły, że mimo iż dany quest skończyłem, dostałem za niego złoto i doświadczenie, to do teraz mam ogromne uczucie porażki. W taki piękny, możliwy tylko w grach sposób, który wynika bezpośrednio z tego co zrobiłem lub nie zrobiłem.

    Łatwo jest zrobić Ironmana z XCOMA. Po prostu wprowadzasz permadeath i nowy system zarządzania saveami. Trudniej coś takiego jak powyżej, gdzie w pewnym sensie przegrywasz, ale gra się nie kończy, a bohater nie ginie. IMO właśnie tego brakuje najbardziej w nowych grach. By nieliniowość świata polegała na tym, że czasem coś nie idzie po naszej myśli, ale historia jaką stworzyliśmy jest na tyle ciekawa, że mimo porażki nie wciskamy load.

  • Sliwovsky

    Pomysł na grę z ograniczoną populacją, która ginie i powoli się kurczy do pozostania jednego gracza to fantastyczny pomysł. Przy założeniu że gracze szybko się będą eliminować, bo tak na pewno będzie, gra w momencie szczytu swojej popularności może też zostać zakończona…czyli zostanie jeden gracz z artefaktem i pewnie dostanie jakąś nagrodę za to…albo i nie 😛 Ale to rozwiązuje problem gier, które są hitami na chwilę jak Titanfall a jeszcze lepiej Evolve na ten przykład. Mało kto o nim pamięta a jeszcze mniej w niego gra, i to umiera powolną bolesną śmiercią. A tak jest pomysł jak zdobyć założony zysk i zyskać odpowiednia popularność i zakończyć projekt bez ryzyka przyszłych strat 🙂

  • Błażej Wdowikowski

    Jak zwykle fajnie się was słucha.

    Tomasz Pstrągowski: Gra gdzie jest permanentna śmierć gdzie każdy rzeczywiście odgrywa swoja historię to fajny pomysł. Mi do głowy przyszły jeszcze inne rozwiązanie. Zaczynasz z ograniczoną grupą postaci/żyć. Taki Zombieu z ograniczoną liczbą żyć. Nie dasz rady przejść gry zamykając się w pewnym limicie żyć. Trudno, to jest twoja opowieść.

    Znacie inne gierki pokroju “Her story”,”Lifeline”?

    • igimat

      Na steamie jest demo Black Watchmen, choć przy pierwszej prawdziwej zagadce ja odpadłem

      • Błażej Wdowikowski

        Dzięki wygląda obiecująco 🙂

  • Egofidelis

    Wyczuwam mocny friendzone (mój bardzo dobry przyjaciel ktorego serdecznie pozdrawiam^^)

  • Rexio

    a czy ja mogę mieć do Was prośbę? ;P z racji tego że z grami jestem od dłuższego czasu na bakier a Wy nigdy nie proponujecie żadnych ciekawych giereczek typu RTS to może chociaż w komentarzu dalibyście radę polecić mi coś godnego uwagi? wiecie urlop się zbliża i w ogóle 😀

    • igimat

      W tym roku była jakaś polska strategia, która miała dobre recenzje, ale tytułu w tej chwili nie pamiętam

    • kalez

      Z nowych to może sprawdź Grey Goo

  • kjubus

    pytanie do wszystkich o lata szczeniece: jakie przezwiska nadali wam rowiesnicy i jakie bylo ich pochodzenie? wiemy, ze 10-latkowie potrafia byc okrutni, wiec moze byc to ciekawe 😉