NIEZATAPIALNI! Odcinek pięćdziesiąty piąty!

Zastanawialiście się kiedyś, jak dziwnym stworzeniem jest koń? Jest od o wiele, wiele większy i silniejszy, a pozwala na sobie jeździć. W ogóle pozwala na traktowanie go jak pojazdu. Nie jestem w stanie określić, jak dziwne jest to dla mnie!

Ale nie jestem tu po to, by pytać się Was o konie. Przedstawiam Wam pięćdziesiąty piąty odcinek podcastu niezatapialni, w którym CZĘŚCIOWO rozmawiamy o grach. No ok, nawet trochę więcej, niż częściowo. W końcu doczekacie się np. rozmowy na temat Wiedźmina. Tych, którzy chcą się przyczepić o to, że nie można rozmawiać o tekście w trakcie jego odbioru, zapraszam już w tej chwili do sekcji komentarzy, żeby potem mogli bez żadnego stresu po prostu słuchać naszego słuchowiska.

Dodatkowo, chciałabym zwrócić uwagę na to, że nagrywamy we trójkę! Bo wystąpili dla Was: Dominik Gąska, Tomasz Pstrągowski i Iga Ewa Smoleńska.

Untitled-1

A o czym dokładnie mówimy?

1. O tym, że okazało się, że ludzie jednak potrafią latać
2. O tym, jak to Apple ściąga apki ze sklepu, ponieważ jest w nich pewna flaga
3. O umieszczeniu w FE: Fates możliwości poślubienia osoby, o tej samej płci
I TO WSZY… nie jeszcze o Wiedźminie.

RSS 2 FeedSubskrybuj nasz podcaścik za pomocą tego właśnie RSS-a, a jeśli szukacie naszej strony na iTunes, to kliknąwszy tutej znajdziecie ją problemu bez

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • ffrreeaakk

    Dziękuję!

  • Sasilton Mihawk

    Co do wątku torturowania naszego towarzysza. Jak damy ją/go torturować, to dowiemy się gdzie jest skarbiec, jak zaatakujemy wcześniej, to się nie dowiemy gdzie jest. Ma to wpływ na późniejszy etap gry i wtedy każdy pewnie się zastanawiam, gdzie popełnił błąd i to była własnie przy tym przesłuchaniu.
    Gram drugi raz i drugi raz odrzuciłem rudą 😀

    • sajet1

      Mnie Jen tak wnerwia, że przy drugim przejściu ciągle mam ochotę wybrać rudzielca.

  • questor

    Boże co ja słucham… pierwsze kilkanaście minut kobieta gada mi o polityce – do kuchni!

    • guha

      jo, trust me – staram sie ne :/

  • SennseJ

    Dla Tomasza. Wrażenia jednej z osób grających w japońską wersję FE 🙂

    “Fire Emblem Fates ma wszystko, co czyniło Awakening świetnym, poprawia parę szczegółów i dodaje masę treści.

    Pierwsze 6 chapterów prowadzących do decyzji, którą ze stron się wybiera skupia się na gimmicku zmiany otoczenia – poświęcając turę głównego bohatera można na przykład wysuszyć rzekę, rozkruszyć górzysty teren, zrobić sobie most z kamieni itp. Mapki obudowane dookoła tego to mile widziany powiew świeżości. To jakby logiczne rozwinięcie pomysłu
    rozwalania ścian w zamkach, taka rozwałka na większą skalę. Jedna z kampanii Nohr polega na tym, że musimy zdążyć pozamykać budynki na mapie, zanim dojdzie do nich przeciwnik. Wroga spowalniamy zamieniając
    topiąc mu lód pod nogami – dosłownie 1/3 planszy tonie.

    Od samego początku też mile mnie zaskoczyły dwie drobne zmiany: podczas ruchu sprzymierzoną jednostką zaznaczeni są czerwonym wykrzyknikiem groźni przeciwnicy. Najlepsze jest to, że w ten sposób tylko pokazuje np. łuczników dla peg knightów, ale też specjalne bronie typu draco killer. Druga rzecz to możliwość połączenia jednostki w pary w fazie przygotowawczej. Wygodne, dodaje przejrzystości na start.

    Najbardziej widoczną zmianą są bronie i nowo działający trójkąt.
    Concealed weapon to broń dystansowa, nie wiem czy nie najlepsza, bo klasy posługujące się nią mają wysoki agility i nie są tak wrażliwi jak łucznicy czy magowie. Tak jak byłem początkowo sceptycznie nastawiony do przewałkowania słabości, tak teraz wydaje mi się sensowny, ponieważ urozmaica dostępne klasy o nowe połączenia typu mordercze sword/concealed. Niestety do braku ograniczeń nadal nie jestem przekonany. Różdżki działają tak jak w zawsze – 20 heali, 2 teleporty
    itd., normalny oręż już się nie łamie i zamiast tego ma specjalną
    umiejętność, czyli głównie dłubanie w statystykach. Może później w grze coś fajniejszego się trafi, ale na razie pod tym względem jest bieda.

    Wyrównano za to szanse przeciwników, którzy teraz też się mogą łączyć w parki oraz korzystać z offensive/defensive stance. Trzeba się trochę przestawić podczas „wyciągania” wrogich jednostek do siebie. Są trochę mądrzejsi i jeżeli istnieje możliwość ustawienia pary to korzystają z tego. Dlatego zawsze warto samemu mieć odpowiedni backup, ale nawet z
    tym czasami bywa trudno. Otóż trzeba uważać ile ciosów się wykonuje, żeby nie naładować wrogom paska w defensive stance. Powoduje to zanegowanie jednego ataku, co w wielu wypadkach moim zdaniem jest lepsze niż wyprowadzanie kontry/drugiego ataku.

    Nie wszystkie wady na które niektórzy tutaj narzekali w Awakening zostały usunięte. Voice acting to znowu tylko urywki pierwszego zdania, bossowie nadal jak kołki większość czasu stoją w miejscu, posiłki z dupy są na porządku dziennym, a mapy ciągle są stosunkowo małe, jednak w szczególności kampania Nohr jest stworzona dla corowców. Nowo wprowadzone mechaniki są sensownie wplecione w rozgrywkę, dają
    wystarczająco możliwości do pokombinowania weteranom. Nie mogę jeszcze nic napisać konkretnego o nowych klasach, bo dopiero pierwsze jednostki zaczynam upgradować, pewnie jeszcze mnie czeka sporo nowości.

    Np. w My Castle. Twórcy nie kłamali, że to mogłaby być osobna gra. Dwa duże elementy, dostępne od razu to pokemon i domek w którym smyramy. Pokemonowi co rozdział możemy dać coś do jedzenie, wtedy rośnie mu level. Nie wiem co z niego wyrośnie, ale mam nadzieję że potężny smok, który będzie siał z niszczenie. Ciekawostka: w Hoshido jada po
    wegetariańsku, w Nohr mięcho

    Domek do smyrania to jak sama nazwa wskazuje ukłon w stronę otaku. Można tam zmienić swój wygląd oraz zaprosić jedną z postaci na dolny ekran i trącać ją stylusem. Jeśli ktoś grał w nowe Pokemony i bawił się w Pokemon Amie to działa to na podobnej zasadzie. Smyramy aż napełni się serduszko, co podnosi poziom suportu. Później z małżonkiem serc jest
    więcej niż jedno i raz zapełnione zostają do następnych rozdziałów. Co kilka jest jakieś wydarzenie, np. czułe wyznanie miłości w pełnym VA. Pewnie już wszyscy wiedzą o suporcie A+ dla homo-małżeństw, ale jest lepsza opcja: możecie poślubić swoją nastoletnią siostrę i mieć z nią dziecko. Incest is back! Ciekawe co na to nasz lokalny SJW Kradek

    Nowe budynki stawia się za smocze emblematy, które się zdobywa za ukończenie rozdziałów i skrimishów. Są to między innymi kuźnia, sklepy z bronią, loteria itemów czy arena (!). Arena działa trochę inaczej niż w starych FE. Raz na rozdział pojawia się losowa postać, która może brać udział w walce i zamiast kasy stawiamy surowce: na przykład rzepę, którą
    karmimy pokemona. Kuźnia korzysta również z różnych surowców, które zdobywamy od postaci i w specjalnych budynkach, a teraz najlepsze: co jakiś czas dostępne są inwazje na nasz zamek! Wrogie jednostki włamują
    nam się do chaty i niszczą budowle. Jeśli zniszczą wszystkie albo
    dostaną się do naszego punktu startowego to mamy game over. Poza tym można odwiedzać zamki innych graczy i się na nich tłuc – w czasie rzeczywistym po sieci Zaledwie skrobnąłem powierzchnię My Castle, bo jeszcze wieje pustkami. Zdecydowanie plus.

    Teraz najważniejsza kwestia: czy opłaca się brać dwie wersje gry? Zdecydowanie tak. Kolejne rozdziały Nohr i Hoshido rozgrywją się na zupełnie różnych mapkach oraz z innymi jednostkami, co tak naprawdę równa się drugiej grze. Takie same są tylko side-chaptery, np. te służące do rekrutowania nowych jednostek i dzieci oraz My Castle, który różni się tylko kosmetycznie. Jeszcze tam znać pod koniec gry czy gdzieś
    po drodze się nie złączają ścieżki, bo podejrzewam że endgame będzie taki sam dla obu edycji, ale na razie jestem wniebowzięty.

    Jeśli mimo wszystko nie chcecie double-dipować to którą wersja jest lepsza? Normalnie odpaliłbym pewnie bez zastanowienia: Nohr, ale im dalej w grze jestem tym mniejszą mam pewność co do tego. Otóż Nohr ma jak na razie dużo ciekawsze mapki, zazwyczaj stworzone dookoła jakiegoś patentu: obrona Częstochowy przez 11 tur (są nawet machiny wojenne!!!!!!!!111oneone) albo przeciwnik łażący po domach i rekrutujący wsparcie (trzeba dotrzeć do chatek i je zamknąć zanim przeciwnik tam dojdzie) mi się bardzo podobały. Niestety kosztem tego padły prawie wszystkie funkcje „okołordzeniowe”. Jest mniej jednostek, mniej kasy, mniej skrimishów, no mniej wszystkiego. Dojście do tego samego rozdziału w Hoshido zajęło mi ok. 2,5h więcej niż w Nohr, bo tyle jest
    dodatkowego shitu w My Castle, konwersacji suportowych, walk z
    przydupasami, co za tym idzie wyższy level suportu i już nawet pierwsze małżeństwo mam w ekipie. W efekcie Nohr jest też dużo trudniejsze – pierwszego side-chaptera nie zrobiłem od razu tylko wisiał przez dwa rozdziały. Szczerze mówiąc to optymalne wydaje mi się w tej chwili Hoshido na pierwsze przejście, żeby się zaznajomić ze zmianami w mechanice i poznać postacie, a Nohr jako wisienka na torcie na drugą nóżkę. Z resztą po samym designie bohaterów, klasach i klimacie
    ciekawsze wydaje się właśnie wschodnie królestwo. Stylizowany na Azję FE zdecydowanie ma swój urok, ponure Nohr to na razie standard bez fajerwerków.”

    To była część pierwsza 🙂 A tutaj druga

    “Parę ciekawych rzeczy na które zwróciłem uwagę w ciągu dalszego grania:

    Poziom
    trudności gry jest bardzo elastyczny. Można zmienić poziom trudności w
    dół podczas kampanii. Dobra sprawa, chociażby po to żeby obadać lepiej
    mapkę albo sprawdzić czy jest wyczuwalna różnica (jest wyczuwalna).
    Ważne tylko, żeby nie zapisywać stanu gry, bo nie da się później
    podwyższyć poziomu.

    Ponadto można zapisać grę w dowolnym momencie
    na mapie aka. save-scamming. Twardo resetuję do początku rozdziału jak
    ktoś mi z ważniejszych postaci padnie, ale dla niecierpliwych jest
    kolejne narzędzie do nadużywania. Poza classic i casual dodano jeszcze
    jeden, niższy poziom trudności który pozwala na wskrzeszanie bohaterów
    jeszcze na mapce.

    Nie podoba mi się mapa świata. Krok wstecz w
    porównaniu do Awakening – ledwo widocznie zaznaczony punkt na silącej
    się na realistycznie wyglądająca kartę z lotu paka i tabelka.
    Side-chaptery często pojawiają się jako kula w kosmosie, tak żeby nie
    trzeba było się spinać z łączeniem tego w jakiś szerszy kontekst.

    Poruszania
    się po mapie świata nie ma w ogóle, więc nie czuć tak mocno progresu
    jak w FE:A. Zastąpić to poczucie postępu ma niby My Castle i owszem,
    pięknie mi się rozrasta zameczek, ale traktuję on ma swoją własną
    dynamikę nie związaną tak mocno z poczynaniami w głównym wątku jak
    odkrywanie kolejnych plansz w Awakening. Brakuje mi różnych sklepików z
    Anną (teraz się je buduje w zamku i upgraduje, obsługą są postacie z
    naszej armii) i dowolności zmiany klas (jest parę rodzajów master seali i
    mają one ograniczoną dostępność. Np. jeden rodzaj to przejęcie klasy
    małżonka, drugi wymaga suportu A+). Cholera, nie spodziewałem się – tak
    krytykowałem otwartą mapę w FE:A, a teraz się za nią zaczynam tęsknić.

    Na
    szczęście na każdy odebrany element znajdzie się nowy bądź naprawiony.
    Kuźnia chyba pierwszy raz w serii jest zrobiona dobrze. Otóż niełamiące
    się bronie wyższych poziomów (od C wzwyż) powodują negatywną zmianę
    statusu do następnej tury (np. -3 crit, tragedia!). Poprawia się to w
    kuźni łącząc np. dwie takie same bronie i korzystając z surowców
    zdobywanych w My Castle. Świetnie się to zazębia z nową areną. Nie służy
    ona do grindu expa tylko do zdobywania większej ilości materiałów na
    bronie i dodatki. Im wyższy poziom areny tym więcej walk można stoczyć.
    Przegrywając postać nie ginie tylko tracimy surowiec. Fair trade.

    Nie
    brakuje fanserwisu – hot spring, śmieszne dodatki do ubioru (i bikini
    oczywiście), bronie zdzierające ubiór z postaci, smyranie stylusem,
    nieco zeldowy trade quest polegający na rozdawaniu prezentów (dodatków
    kupionych w sklepie) swoim żołnierzom. Jest co robić, ale jest to
    zupełnie opcjonalne i nikomu wrażliwemu na cycki i majtusie nie powinno
    przeszkadzać. Dla tego typu osobników z resztą jest czarne wydanie gry –
    mniej surowców = mniej spędzania czasu w My Castle, mniej budynków,
    mniej smyrania stylusem po twarzach nieletnich bohaterek. Wszyscy,
    których takie coś z kolei jara biorą białą wersję gierki, gdzie co
    chwila pojawia się coś nowego w My Castle, jeśli nawala się w skirmishe.

    Wracając
    jeszcze do tematu mapek: jednak się powtarzają. Te związane z
    cutscenkami bynajmniej. Ustawienie postaci jest inne, ale sam layout
    terenu identyczny. Powtórzenia zdarzają się w zupełnie innych miejscach
    fabuły, więc można powiedzieć że odwiedza się daną mapkę drugi raz w
    innym czasie. Dużo jest wykorzystania głebii, więc warto od czasu do
    czasu włączyć 3D. Kapitalny był jeden paralogue nawiązujący do mapy na
    statkach z Awakening. Trzy płynące obok siebie statki zmieniające co
    turę ustawienie, uderzając o siebie. Raz, że wizualnie to robiło
    wrażenie, dwa wprowadza inną dynamikę walki i element zaskoczenia,
    odcinając jednostki nielatające od dostępu do któregoś ze stateczków.

    Gra
    perfekcyjna nie jest, szczególnie pod względem epickości pozostawia
    jeszcze wiele do życzenia, ale trzeba się przyzwyczaić, że czasy
    heroicznego Ike’a się skończyły i od FE:A będą zawsze jakieś kosmosy,
    potwory i dramy rodem z oper mydlanych. Koncept zwaśnionej rodziny,
    wydający się z początku spoko w praktyce wygląda na mega popelinę. Nie
    oceniam, dopóki nie zagram w zlokalizowaną wersję, bo ledwo co rozumiem i
    tylko śledzę skrawki tłumaczenia kontekstu, ale z samych cutscenek
    szału nie robi (pod względem produkcji cgi są bardzo efekciarskie i
    ładne, ale o klimat mi chodzi).”

    • Tomasz Pstrągowski

      “możecie poślubić swoją nastoletnią siostrę i mieć z nią dziecko. Incest is back!”

      SOLD!!!

      Dzięki za mega wyczerpującą recenzję. Jaram się jak flota Stannisa

    • Mr. Paw

      Dzięki za info i cenne wrażenia. Z ilości innowacji można wnioskować, że przyłożyli się i starają się pielęgnować markę FE. Teraz czekamy na wydanie gry w EU.

  • Adam Michnik

    Swasta to jest nic. Ile w Polsce jest promocji innego totalitaryzmu i nikt z tym nic nie robi, a to równie zakazane. Białystok przy tym to błahostka…

  • Mateusz Walichnowski

    Homoseksualny tetris tekstem odcinka!

  • :*

    lepiej było, jak Dominik był na obozie sztuk walki…

  • aeks

    Flaga konfederatów nie powinna byc interpretowana jako symbol rasizmu. Wojna secesyjna była walką o władzę a nie o uwolnienie niewoliników. Rząd Stanów Zjednoczonych składał się z ludzi chcących scentralizować władzę. Lepiej rozwinięte północne stany chciały uniezależnić południe poprzez nałożenie cła które uniemożiwiało sprzedaż bawełny, jednego z najważniejszych produktów na południu. Statkom przybywającym z Europy nie opłacało się tam cumować. Północ kontrolowała handel południa. Bezpośrednią przyczyną był wybór Lincolna na prezydenta. Stany które na początku się odłączyły mogły to zrobić ze względu na prawo które gwarantowało im taką możliwość w konstytucji. Lincoln uznał ich za buntowników i nie zgodził się na ich oderwanie od reszty. Oczywiście stany południowe ze względu na rolinctwo opierały się na niewolinctwie, ale zdawały sobie sprawę, że ten stan nie może trwać wiecznie. Był przygotowany specjalny plan rozłożony na 20 lat majacy na celu uwolnienie ludzi. Najwięksi fabrykanci z północy byli przeciwni uwolnieniu niewoliników, bali się, że ich biali pracownicy nie zgodzą się pracować z murzynami. Rasizm panował w całych Stanach Zjednoczonych. W 4 stanach połnocych nie zniesiono niewolinctwa, pomimo dekretu Lincolna. Generał Grant stwierdził, że jeśli by wiedział, że niewolnicy staną się wolnymi ludźmi walczył by po drugiej stronie. Licoln chciał zachować unię niezależnie od tego czy niewolnicy stali by się wolni.

    • Tomasz Pstrągowski

      Myślę, że flaga Konfederatów w mniejszym stopniu kojarzy się z rasizmem ze względu na samą Konfederację i wojnę secesyjną, a w większym ze względu na segregację rasową i rasizm, które stały się powszechne po tej wojnie, a którym towarzyszył mit przegranej wojny i raju utraconego wspaniałej Konfederacji. Przez wiele lat działało tam KKK, lincze i dyskryminacja (także ekonomiczna) była na porządku dziennym, a Prawa Crowe’a obowiązywały na południu aż do lat 60.

      ALSO: oczywiście, że nikt nie wywołałby wojny z powodu niewolnictwa, bo prawdziwe wojny zawsze toczą się o pieniądze, ale jednak wierzę tym przekazom, które mówią, że Lincoln był postępowym i “porządnym” człowiekiem (na tyle, na ile porządny może być człowiek prowadzący wojnę)

      • aeks

        Zagarnięcie danego symbolu przez pewną grupę i nadaniu mu nowego znaczenia, nie powinno przekreślać i spychać w zapomnienie jego pierwotnego znaczenia. Nie jestem pewny ale wydaje mi się, że większość gier z których nakazano usunięcie flagi dotyczy bezpośrednio samej wojny secesyjnej, utożsamianie samych żołnierzy jako bojowników rasizmu jest beznadziejnym pomysłem który zakłamuje historię. Zamiast tego powinno się zostawić samą flagę z dodanym dokładnym opisem jej powojennej historii. Zakazywanie dekoracji grobów żołnierzy południa flagami konfederacji to najgorsza droga jaką można pójść. Może to zbyt duże porównanie ale przypomina mi to co teraz dzieję się na Facbooku, wycieranie sobie mordy flagą i symbolami Polskiego Państwa Podziemnego i zapominanie to czego te symbole służyły. A wracając do tematu podcastu to dzięki, że wam a szczególnie Tobie i Idze się chce i co tydzień robicie ten zajebisty podcast. Wielki kudos dla was.

        • Tomasz Pstrągowski

          Ale ja chyba mniej więcej to mówię w odcinku – że uważam, że te symbole jak najbardziej powinny pozostać, tylko powinny być wpisane w kontekst. Nawet nie ze względu na szacunek do żołnierzy, ale właśnie na zakłamywanie historii. Naszym obowiązkiem nie jest udawanie, że nic się nie stało, bo komuś może być przykro, ale ciągłe przypominanie, że owszem, stało się i trzeba o tym pamiętać, by nie stało się znowu.

  • Kamil Dziwota

    Skoro w Fire Emblem Fates (Fire Emblem if) są homoseksualne małżeństwa, to teraz (i chyba nie tylko teraz) czekam aż wprowadzą do gier osoby, które starają się uwolnić czy uwolniły się z homoseksualizmu i np. chodzą na grupowe spotkania anonimowych seksoholików (gdzie uczęszczają także osoby między innymi uzależnione od heteroseksualnego seksu czy masturbacji) i/lub spotykają się z terapeutą.

    • dmitrij

      Hurr durr

  • Magdalena Plonka

    Pozdrowienia dla dawno nie słyszanego Dominika! Dla reszty oczywiście tez, ale Was mamy częściej;) ps. Tez jestem w drużynie Triss:)

  • Denzelon

    Po pierwsze dziękuję za podcast. Mimo, że nie zgadzam się ze wszystkimi poglądami, cenię sobie tę wymianę zdań, bo uważam całą waszą trójkę za wspaniałych ludzi o szerokich horyzontach (nowa Trójca?). Dziś postanowiłem być merytoryczny i rzeczowy, więc mam PYTANIE do Igi (której przymiotami od początku przygody z Niezatapialnymi są właśnie te dwie cechy), która kiedyś wspomniała, że ludzie nie ślą do niej pytań w komentarzach 🙂
    Ostatnio napotkałem przygodową gierkę eksploracyjną indie opłacaną z Kickstartera pt. “Homesick”. Gra mnie tak zauroczyła, że od momentu zagrania w nią wszystkim tę grę polecam. Została ona wydana i opracowana przez Lucky Pause i oczarowała mnie oprawą graficzną, muzyką i zagadkami. I tu pojawia się moje konkretne pytanie. Co sądzisz, droga Igo, na temat tej gry? Czy słyszałaś o niej wcześniej i jak ją oceniasz? Jakie widzisz jej wady i zalety? W moim odczuciu właśnie dla takich gier powstał Kickstarter, ale prawdopodobnie jestem zamroczony i ta gra, jak każda inna, ma swoje wady. Stąd też moje pytanie o opinię. Pozdrawiam serdecznie całą ekipę i liczę, że negocjacje z agentami redaktora mpiwo zakończą się pomyślnie (“Dawaj Michu!”).

  • Kochan

    Pytanie
    Czy nie uważacie ze w czasach gdy kazdy może obejrzeć fragment rozgrywki a gdzie producent sam potrafi dostarczyć trailer do odbiorcy, recenzenci grozi i newsmeni jako tacy nie sa potrzebni jako tacy?

    • guha

      Dzieje się generalnie więcej, niż tylko premiery. Są odwołania produkcji, wypowiedzi, sytuacje z zakresu kultury gier — teksty krytyczne na wszelkie tematy zawsze są i będą potrzebne.

  • Wylfryd

    Co do przeklinania w Wiedźminie, to Iga ma rację. Podczas walki z facetem nie padają pewne wulgaryzmy, bo chodzi tu o stosunek owego świata do kobiet, który jaki jest chyba wszyscy wiemy. Na swój sposób jest on (jak całe fantasy – ale jestem odkrywczy 😀 ) podobny do średnioweicznej Europy, ale nie tej z legend. Pamiętacie Joannę d’Arc i jak skończyła? 😉
    Jeśli zaś chodzi o sytuację: “Ty ch*ju” (Domek chyba nie wie, że nie przeklinacie na antenie 😛 ), to świat ten pełen jest rasizmu. Rasizm jakikolwiek podszyty jest nienawiścią, a ten tutaj to tak na prawdę rasiszm prostego chłopa, który nienawidzi, bo inni nienawidzą. A Geralt jest odmieńcem. Na dodatek takim, co gdy wchodzi do karczmy, to wychodzi zostawiając 4 trupy… Jakoś się nie dziwię, że go nie lubią. No i nie zapominajmy o całej trwodze przed wiedźminami jako takimi (bo kto o zdrowych zmysłach idzie zabić strzygę, a na dodatek porywa dzieci?).

    To taka moja uwaga 😉

    PS. Kilka odcinków temu Domek mówił o błędach językowych w W3. Nie przeszkadzam wam, że jest ich tam w ch… tzn. bardzo dużo? Wieczne używanie “jak” zamiast gdy/jeśli, bynajmniej jako przynajmniej, “tą książkę” itd. Chłopów mówiących po polskiemu, a nie po polsku się nie czepiam, bo rozumiem, że to miała być stylizacja.

  • Oszczyp

    Pani Igo akurat po Pani nazwisku nie spodziewałem sie tak lewicowych poglądów. Jestem głęboko rozczarowany ale i tak gorąco pozdrawiam.

  • Chris Black

    Iga, you have made my day/week/month/life? tym ze odpowiedzialas na moj komc 🙂 Ja to sie na WarCrafcie wychowalem, ale w SC:BW to lata cale gralem rowniez… SC2 to niestety tylko bardzo casualowo, ale scene e-Sportu sledze do dzis. WCS Season 3 in Krakow anyone? 🙂 IEM Katowice 2016 ktos? 🙂

    Dzieki za przypomnienie D3 premiery… w D2 to ja 3 lata non-stop gralem (na zmiane z SC:BW), Error 34 – cannot log in, 15 lat czekania, wielkie rozczarowanie… sweeeeet po prostu…

    Pytanie Iga: Follow up question, a co sadzisz o Heroes of the Storm (hero brawler) i grach MOBA?
    Pytanie Iga – 2 – Czemu nie zagrasz w Wiedzmina 3? Czy to z jakis “politycznych” powodow czy po prostu nie lubisz takich gier (watpie – CDP R – hate hate hate 😉

    Pytanie Domek: Wyjasnij mi prosze Drogi Domeczku, dlaczego PoE jest gorsze niz Witcher 3? 🙂 w PoE jeszcze nie gralem a chcialbym kiedys jako ze na Kicku to backnalem 🙂

    Pytanie Tomek: Powiedz prosze co sadzisz o Jurassic World!!! Jesli widziales w ogole, jak juz pisalem ja uwazam ze jest totalnie slaby… ;-(

    • igimat

      Mam nadzieję, że ten ponglish jest żartem z Igi, jeżeli tak to się udał 😀

      • Chris Black

        Nie, ja mieszkam w UK 8 lat juz i po prostu 9/10 razy prosciej mi napisac po zmixowaniu dwoch jezykow 🙂 All the more reason dlaczego tak lubie Igi sluchac bo wtracenia z ENG to +10 do zajebistosci – Pozdrawiam Iga!!!

  • Chris Black

    Kolejny zajebisty podcascik, i do tego moj komc zostal wyrozniony – Iga <3 – fajnie, ze Domek w koncu sie tez pojawil 🙂 Dzieki ze nadal robicie dobra robote, tak trzymac 🙂

    Kiedy bedzie mPiwo??? 🙂

  • JadenKorr

    Iga – Fajnie, że wspomniałaś o tym że w Falloucie grając kobietą ma się trochę więcej możliwości. Pytanie do całości załogi czy znacie inne gry (bo ja osobiście znam tylko Fallouta właśnie) gdzie wybór płci głównego bohatera ma podobny wpływ na rozgrywkę (poza romansami rzecz jasna)?

    • gugaguha

      Ja myślę nad odpowiedzią na to pytanie, ale tak znaczących różnić jak w pierwszych Falloutach ne wymyślam coś… :_:ale wciąz myślę!

    • W Resident Evil 2 dużo łatwiej było typem bo on był silniejszy i wytrzymalszy. Poza tym fabuła była inna, w sumie to trzeba było przejść dwa razy żeby sobie te dwie fabuły poskładać w całość.

  • Chris Black

    BTW Czy ja jestem jedyna osoba, ktora wolalby zeby Van Buren zamiast Fallout 4 sie ukazal? 😀

  • Mr. Paw

    Bardzo się cieszę, że znowu udało się nagrać odcinek we troje. Fajnie się tego słuchało.

    Dzięki za opinie o Wiedźminie 3. Byłem ciekawy jakie jest Wasze zdanie. To mnie tylko przekonuje do, że nadszedł czas na nową konsolę – tym razem chyba wybiorę Sony.

    Na koniec chciałbym stanowczo zaprotestować określeniu “zhejtowali w komentarzach”. Starałem się w sposób rzeczowy i dojrzały wyrazić krytykę na temat opinii o konferencji SE i dodałem do tego prywatną opinię o poziomie ostatnich odcinków i możliwych przyczyn tej sytuacji. Krytyka miała być wyrazista, ale nie złośliwa. Moja wypowiedź nie była nacechowana żadnymi inwektywami, ani negatywnymi emocjami. Uważam za błąd antagonizowanie rozmówcy w taki sposób i fakt, że moja wypowiedź została tak odebrana budzi we mnie smutek i rozczarowanie. Myślałem, że prowadzimy jakąś dyskusję, ale słyszę po reakcji Tomka, że jest nią raczej znużony, a komentarze słuchaczy na ten temat zdają się być mu natrętne.

    Myślę, że chyba na pewien czas dam sobie spokój z pisaniem komentarzy i wygłaszaniem opinii. Lubię się czasem nawet pospierać na różne tematy, ale tylko jeśli jest w tym jakiś sens. A teraz ciężko mi go znaleźć.

    Pzdr dla całej ekipy i dzięki za dobry odcinek podcastu.

  • Deniro

    Kiedyś byliście zajebiści, a teraz to aż szkoda powiedzieć CHUJOWI. A najCHUJOWSZA jest dziewczyna. Ostani raz słuchałem.

    • guha

      no wez Deniro :*

      • Chris Black

        Was that even for real?

  • Mors

    A ja chce sie odniesc do jednego z poprzednich odcinkow. Przez cale lata w NZ mowiliscie, ze nie rozumiecie, ze durne gracze nie chca czekac na recenzje gry tylko zaraz po uslyszeniu tytulu leca wplacac swoje ciezko wyludzone od rodzicow pieniadze na preordery. Ciezko bylo dyskutowac z waszymi slusznymi argumentami.

    …Po czym przychodzi teaser Fallouta 4 i Iga przez pol godziny rozklada go na czesci pierwsze i planuje zakup w preorderze plastikowej obudowy na smartfona w ksztalcie pipboya.

    Jest to taki poziom fanbojstwa level hard. Bo o ile fanboje kolejnych Battlefieldow czy CODow dokladnie wiedza czego sie spodziewac i dokladnie to dostaja, to od Fallouta Bethesdy mozna spodziewac wszystkiego co najgorsze i prawdopodobnie to sie wlasnie dostanie.

    Sam teaser byl kiepski, ale jak juz przyszlo do gameplaya, to poziom drewna zaczal sie na samym poczatku, i skoro byla to wydzielona czesc gry, ktora miala zrobic najlepsze wrazenie, to strach sie bac jak bedzie wygladala reszta.

    Oczywiscie, jest szansa, ze Fallout pomimo przykro kiepskiej grafiki i drewnianych animacji postaci okaze sie dobra gra. Ale czy fani zrazeni czescia 3 fallouta beda chcieli poczekac na pierwsze recenzje? 🙂

    …Oczwiscie, ze nie i juz pol roku przed zapowiedziana premiera 4 odlona serii jest w top10 sprzedazy Steama.

    • guha

      Hejo Mors:)
      ano szukałam preordera, zeby miec tego pipboya (a wlasciwie zeby w razie czego rozkrecic go i wymodelowac w lepszym plastiku o czym chyba mowilam?). Natomiast ne kupilam go w koncu – co byc moze ne jest tak wazne, bo ne bylam czescia tych lat mowienia o tym w NZ:C Pomimo tego bede raczej sama starala sie dostac w jakis sposob te gre przed premiera albo pogram w nia zaraz po wydaniu, bo chce zobaczyc, co tez tam bedzie na wlasnej skorze. tak samo bylo z reszta z falloutem 3 (nestety :C). ale preordery generalnie to nigdy ne jest dobry pomysl – zal tylko ze ne mozna zamowic gadzetow bez gry;(

      • Mors

        Hej,
        Każdy uzależniony próbuje racjonalizacji swoje zachowanie. 😉 Patrząc na ilość projektow 3D pipboya z pewnością po premierze ktoś wrzuci do internetu model Bethesdy.A być może nawet lepszy, pasujący do większej ilości smartfonow. Inna sprawa, co robić z takimi gadzetami z gier. Ją patrząc na te piekne unboxingi, postrzegamy je tylko przez pryzmat siedliska kurzu. Poza tym, wg mnie, tego typu trofea, są ostatnimi jakie powinny znaleźć się na półce mężczyzny.

        Seria Fallouta skończyła się dla mnie na drugiej części. Jeszcze przy F Tactics byłem podobnie nakręcony. Pewnie wówczas bym również kupił preordera, gdyby takowe wówczas istniały. Szkoda, bo Fallouty były najlepszymi grami jakie grałem i tak pewnie juz pozostanie, bo już niemal wcale nie gram. Jestem graczem 3.0 którzy nie graja, wolą za to mieć swojego murzyna, który przejdzie za nich grę i umieści ją na YouTube.
        Ciekawe jak oceniacien fenomen letspayow.

  • Tomek – W grze dużo więcej jest Triss i tworzysz z nią silniejszą więź (tym bardziej, że była wcześniej), ale Yen jest ciekawsza. Gdy musiałem dokonać wyboru, to zdecydowałem się na rudą i potem autentycznie przez 20 minut siedziałem i rozmyślałem czy dobrze zrobiłem. Jeszcze nigdy nie miałem takiej reakcji w grze. Jakbym naprawdę decydował się na związek 😀

    Ale potem spotkałem się z Yennefer, zrobiłem z nią kilka zadań i bardzo szybko okazało się jaka Triss jest niestety po prostu nudna. Yen traktuje Geralta jak szmatę i to zła kobieta jest, ale również charyzmatyczna i pewna siebie. Triss jest tak bardzo słodziutka, że po większej dawce boli od niej brzuch.

    Rude są fajne, ale team Yennefer!

    • Krzysiek

      Yennefer to zimna suka i tyle 😉 Ale w książkach też taka była. Kojarzysz może opowiadanie. w ktorym Geralt miał bić się o Yen z jakimś czarodziejem ? Cała ona 🙂
      Jeśli faktycznie podejmowałeś wybór niemal jak w prawdziwym związku to wcale nie dziwię się, że wybrałes Triss. Myślę, że większość racjonalnie myślących facetów tak właśnie by postąpiła. Triss oznacza stabilność i bezpieczeństwo związku. Yennefer to adrenalina ale również sporo znaków zapytania na przyszłość 🙂
      Mój Geralt wybrał Yen 😛

      • Tomasz Pstrągowski

        Moje uprzedzenia do Yen pochodzą jeszcze z powieści;) W grze dopiero trafiłem na Skalige, gdzie spędzę z nią więcej czasu.

        • Krzysiek

          Sądząc po tym co powiedziałeś w podcascie quest “Ostatnie życzenie” powinien byc dla Ciebie niezwykle satysfakcjonujący :)) To jest misja poboczna, nie przegap jej.

  • BTW wysokie buty Ciri – so true. Głupie to 🙁

    I widać, że niektórzy twórcy czuli, że wiedźminka powinna biegać w płaskich butach, bo na animowanych przerywnikach takie właśnie ma. A w grze korki jak na imprezę.

  • Zinio

    Sądząc po tym jak głosują Polacy w Wielkiej Brytanii, a głosują w większości na partie bardzo konserwatywne tak samo zresztą jak Polacy mieszkający w USA czy w Norwegii to wątpię we wpływ imigracji na prawa dla homoseksualistów w Polsce.