Niezatapialni – odcinek dwudziesty

RSS 2 FeedSubskrybuj nasz podcaścik za pomocą tego właśnie RSS-a, a jeśli szukacie naszej strony na iTunes, to kliknąwszy tutej znajdziecie ją problemu bez.

Oto więc nadszedł kolejny wtorek, dzień tuż po poniedziałku, wcale nie mniej depresyjny, gdyż następujący po dniu powrótu do pracy, ale poprzedzający jeszcze trzy doby słuchania się pracodawcy. Chyba że sami jesteście swoimi pracodawcami, więc wtedy pracujecie non stop!

Ale jednak, wtorek, pogromna biedronek, a więc i podcast.

A w podcaście!

Jak zawsze, jeśli wam się podobało, nie zapomnijcie podzielić się z osobami, które lubicie (jeśli się nie podzielicie, to znaczy, że nikogo takiego nie ma!). Jesteście jedynym sposobem, aby nasz darmowy, nagrywany po godzinach program trafił do szerszego grona odbiorców.

Dobranoc i powodzenia!

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • wario1

    Aż mnie płuca bolą od słuchania tego kaszlu.

  • Penetrator

    “Ja nie wierzę w ludzi” – no typowy lwak

    • Pablo01

      Lwak- połowa samca człowieka, a połowa samca lwa. Może to on zagryzł lwicę w gdańskim zoo?

    • Michał Piwowarczyk

      Ja też nie wierzę w ludzi, wierzę w człowieka. Mam nadzieję, że nie jestem typowym tgrysem

  • Komar Komarescu

    Majn goth. Domek, zdrowia życzę…

  • M.

    Po krótkiej sesyjce w [Shadow of Mordor] na konsoli kolegi, postanowiłem że w najbliższym czasie muszę sobie tąże giereczkę zakupić. Prawdę mówiąc dowiedziałem się o niej po raz pierwszy, tego samego dnia w którym odwiedziłem kolegę, bo od lat o grach słucham w zasadzie tylko z waszego Podcastu i okazyjnie z relacji targów E3 (I jakoś mnie to pominęło). Po kilku dniach rozważań na jaką wersję gry się zdecydować udałem się do najbliższego Media Ma%^tu i ze wzgledu na wciąż chu*ozalne ceny gier na PS4, zdjąłem z półeczki wersje pc-tową… I TU pojawia się moje zaskoczenie dosyć ciężkie, myślę sobie : może jakaś mapka w środku? artbook? Poradniczek ? Otwieram a tu co … PIĘĘĆ płyt DVD szok ! ;p
    Ps. Zastanawiam się teraz czy nie sądzicie że warto było by powoli zmieniać format nośników na świeższy, i swoją drogą czy nie warto by odświerzyć waszą stronkę jakimiś szybkimi newsami o świerzych , piniężnych gierkach ? ;L

    • Michał Piwowarczyk

      Nie, raczej newsików nie będzie 🙂 Walczymy z tym, żeby było więcej materiałów niż jeden podcast, a co dopiero regularne pisanie wiadomości na podstawie czegoś, co ktoś inny napisał.

    • Sasilton Mihawk

      Płyt BR na PC nie będzie, dlaczego? A no dlatego bo mało kto kupuje wersje pudełkowe gier na PC. 80% zakupionych gier na tę platformę to wersje cyfrowe. Obstawiam 4 lata i nie będzie czegoś takiego jak wersja pudełkowa na PC. Sam nie pamiętam kiedy ostatnio używałem płyt DVD w moim napędzie.

  • Magdalena Plonka

    Ja słyszałam, że najlepiej na odporność robi dużo seksu;) myślę, ze wierne fanki chętnie by pomogły;>

    I zgłaszam wniosek o chociaż aktualne zdjęcie całej ekipy;) chyba ze jednak zrobiliście jak za starych czasów odcinek filmowy?;)

  • wario1

    Dyskusja o klatkach taka se. 60 klatek wpływa właśnie na radość z grania, jest płynniej i przyjemniej. Te wszystkie stare mariany, cod, hotline miami to gierki w 60 klatkach. Czyli w dużym stopniu przekłada się to na sukces komercyjny gry.

  • Marek Stawowy

    Myślę że problem nie wynika z tego że jest te 30 klatek bo z tym już większość się pogodziła że nowe konsole więcej nie wyciągną przy większej ilości efektów. Problem jest w tym że Ubi najnormalniej w świecie kłamie że to był ich cel a chyba nikt nie lubi jak się go bezczelnie okłamuje. Nie fajne jest też to że Ubi zdecydowało że na obie konsole gra będzie zblokowana tak samo choć doskonale wiadomo że jedna z nich ma mocniejsze bebechy i poradziła by sobie z większą rozdzielczością lub większą ilością klatek.
    Piszę to nie będąc funbojem żadnej z konsol.

    P.S. Słucham was od zerowego odcinka N.Z. ale to mój pierwszy komć 😉

  • wjewiurek

    W kwestii Elite Dangerous:

    – Juz w tej chwili (Beta 2.05) jest grywalna. Latanie i walka sa po prostu FAJNE. Nawet mysza i klawiatura lata sie FAJNIE, chociaz Elite ma wbudowane konfigi dla popularnych flight stickow

    – Grafika, mimo ze to “tylko kosmos” zwywa beret.

    – Subtelna sciezka muzyczna kojarzy sie z sountrackiem Blade Runnera. W pierwszej becie, zwlaszcza w momentach dokowania do stacji, nawiazania audiowizualne byly wrecz zbyt widoczne (nie zebym narzekal…)

    – Kokpity roznia sie od siebie, kazdy dostepny statek jest inaczej udzwiekowiony etc. Dzwiek w tej grze tez zrywa beret.

    – Za Elite stoi duza grupa developerow (ponad 100 osob) ale w przeciwienstwie do Star Citizena jest to jedno studio…

    – …ktore nie wydaje kasy backerow na pierdoly i reklamy nowych statkow.

    – E:Dangerous jest w pewnym sensie rimejkiem gier z lat 90tych. Te same elementy, tyle ze lepiej wykonane + multiplayer + ambitne plany na nowe featuresy. Z tym, ze te nowe ambitne featuresy beda wdrazane dopiero po domknieciu bazowego gejmpleju.

    – Mam Oculusa Rifta (DK2) i Elite jest w tej chwili jedyna tak dobrze wykorzystujaca go gra (wrazenia ciezko opisac).

    • Akzyl Akzylus

      Ja się niebawem przekonam czekam aż przyjdzie mi DK2 (ehh długo paczka idzie).
      Ale właśnie E:Dangerous przekonał mnie do zakupu czy też był bodźcem do jego zakupu.

      Tak jak napisałeś Elite jest już mocno grywalny (choć kosztuje nie mało) wygląd wręcz bosko.
      A kupowanie czegoś co nie istnieje za nie małe pieniądze nie jest znowuż takie stare, kwestia tylko tego czy mamy aż tyle pieniędzy by sobie na taki zakup pozwolić.
      Jak dla mnie jest to bardziej kwestia podatności na “marketing”.
      Dla mnie to jest trochę jak ze znaczkami pocztowymi, których na świecie jest cała masę ale jeżeli wmówimy komuś, że te kilka sztuk jest unikalnych to ludzie są gotowi zapłacić za nie krocie a przecież to tylko kawałek papieru i farby.

  • Sasilton Mihawk

    Co do klatek.
    Gracze nie hejtują bo jest 900p, tylko dlatego bo
    a) wersja na PS4 została obcięta do poziomu wersji XO
    B) jest to początek generacji, a gry już są cięte pod względem graficznym

    Jest to raczej ogólny hejt na “nowe generacje” aniżeli na samego AC.

    Pewnie każdy pamięta jak przed premierą nowych konsol oczekiwał minimum 1080p/60 klatek.

  • Radek

    A propos horrorów, to ja znów wspomnę nowego Aliena o którym już pisałem na grupie. Chodź określenie survival horror jest przesadzone, bo w grze się trzeba skradać a nie walczyć, walka niema sensu, bo Alien jest za szybki a ludziom czy androidom łatwo uciec. Gra nie jest straszna, a przynajmniej nie jest straszniejsza od innych gier. Gracz sam się nakręca, że musi się stać coś strasznego, a w rzeczywistości to po prostu, zgaśnie światło w korytarzu, błyśnie iskra po zwarciu w instalacji, coś spadnie ze stołu, czy coś zabuczy z bliżej nieokreślonego kierunku. I sama ta świadomość, że Alien gdzieś tam może być nas nakręca, ale Obcy nas nie zaskoczy, bo mamy detektor ruchu, jak zacznie piszczeć to podbiegamy do jakiejś szafki (których jest sporo) i się chowamy do środka i czekamy aż zagrożenie przejdzie obok, bo Alien reaguje tylko na hałas i jest prawie ślepy 😛 To jest typowa skradanka, w tematyce hard SF, nie grało mię w nić tak dobrze od czasów Dishonored, która swoją drogą jest świetnym porównaniem.

  • j_uk_dev

    Odniosę się do dyskusji o klatkach na sekundę 😉

    Jest kilka powodów dla których stosuje się “cap” do 30 klatek. Renderując 60fps mamy zaledwie 16ms na update sceny i wyrenderowanie wszystkiego ( chociaż renderowanie może być 1-2 klatki w tyle, zależy od buforowania ). Bardzo prawdopodobne jest, że w pewnych warunkach ( jak np. dynamicznie spawnujące się particle ) nie wyrobimy się i update+render zajmą więcej czasu niż 16ms. Wówczas doświadczymy framedropu i to jest to, na co nasze oko jest szczególnie uczulone. Jeśli framerate ma oscylować między 40-60fps, to o wiele lepiej jest zrobić “cap” do 30 i utrzymać animację stabilną ( dając jednocześnie dwa razy więcej czasu na wyrenderowanie kolejnej klatki ). O wiele bardziej zwrócimy uwagę na dropy z 60fps niż na mniejszą płynność ( ale stałą ) przy 30fps.

    Rozmycie w czasie ruchu w ramach zasymulowania płynności występuje również w grach i nazywa się motion blur.

    Oko w dużym uproszczeniu “strumieniuje” zmiany i to jest ostatecznie rejestrowane jako ruch. Oko nie ma framerate’u ( i wszelkie bzdury, że dostrzegamy maksymalnie X czy Y klatek na sekundę są bzdurami i będą bzdurami ). Im większa zmiana, tym intensywniej na nią reagujemy. Dlatego np. wszelkie światła alarmowe migają, a nie świecą światłem ciągłym. Ta sama reguła powoduje, że wszelkie framedropy również dostrzeżemy o wiele szybciej, bo są to na ogół zmiany gwałtowne w animacji. Dlatego o wiele lepiej jest dążyć do stałego framerate’u niż wysokiego, ale niestabilnego.

  • Tomek – czemu tak uparłeś się na to, że Star Citizen i jego produkty nie istnieją? Fakt, że nie mają fizycznej manifestacji nie umniejsza im jako produktom. Żadna gra w cyfrowej dystrybucji, żaden film z VOD, żadna postać w MOBACH, żadne ikonki na Facebooku, żadne aplikacje na komórkach, żadne komiksy w wersji cyfrowej itd. nie istnieją. Są to jednak pełnoprawne produkty, za które ludzie płacą od dawna prawdziwymi pieniędzmi. Statki i ich ubezpieczenia w Star Citizen to takie same produkty i usługi jak wyżej wymienione. Fakt, że nie dotkniesz ich palcem (jeszcze 🙂 niczego tu nie zmienia.

    Fakt, że ludzie kupują coś, czego jeszcze nie ma (koncepcję), to inna kwestia. Też to rozumiem (podniecenie, chęć bycia pierwszym itd.), ale nie podoba mi się, bo to kolejny etap rozwoju przedsprzedaży, której nie znoszę.

    Dominik – jeśli jesteś aż tak chory, to po prostu nie nagrywaj i zaproście gości lub przesuńcie publikację. Wybacz, ale okropny jest ten kaszel 🙁 Kilka razy miałem ochotę wyłączyć podcast, a nie zdarzyło mi się to w Waszym przypadku jeszcze nigdy.

    • Tomasz Pstrągowski

      Od końca. Nie było możliwości nagrania z kim innym lub w innym terminie. Michał i Kuba odmówili, Iga w podróży. Domek się poświęcił:)
      No tak, ja rozumiem płacenie za fragment kodu. Ale mówimy o grze, która nie istnieje! O wirtualnych statkach, których nawet wirtualnie nie ma.

      • Michał Piwowarczyk

        Nie odmówił, ale nie mógł

      • Według mnie, w takiej sytuacji lepiej nie nagrywać. Nie chodzi o to, że to nieprofesjonalne, bo nie musi takie być, robicie to dla zabawy. Ale jest po prostu nieprzyjemne i psuje wrażenia z fajnej rozmowy. Z mojej strony EOT. Keep up the good work 🙂

        Stateczki – jasne, ale z drugiej strony czym to się różni, od zamawiania gry w przedpremierze półtora roku wcześniej lub kupowaniu biletu na koncert rok przed występem? Gra może nie wyjść, wokalista może się zaćpać, a w Islandii może pieprznąć Eyjafjallajökull. Przy takich ramach czasowych wszystko jest wirtualne.

        • Tomasz Pstrągowski

          Jestem absolutnie przeciwny kupowaniu grom przed premierą. I tak, uważam, że jest to płacenie za coś, co nie istnieje (i psucie rynku do tego).
          Co do biletów, to nigdy nie patrzyłem na to w ten sposób – być może dlatego, że bilet na koncert kupuję raz na ruski rok.

          • Ja też testem przeciwny kupowaniu multimediów w przedpremierze, bo to po prostu niepotrzebne, a rozbestwia twórców. To nie te czasy, gdy na półkach mogło zabraknąć danej gry. Nawet jeśli Diablo III się skończyło w Empikach, to i tak było przecież w wersji cyfrowej. Ale rozumiem czemu ludzie to robią. To decyzja podyktowana uczuciami, a nie logiką.

            Jak chcesz Tomek, to możemy założyć Partię Walki Z Przedpremierami. Skrót PWZP, to też Procentowy Wskaźnik Zaawansowania Prac, więc pasuje idealnie 😉

      • D3

        Ależ owszem Tomaszu – Star Citizen “wirtualnie” istnieje, ludzie wpłacający pieniądze na ten projekt na kickstarterze mają dostęp do pre-alphy. Dostępny jest moduł “bitewny” w którym po prostu walczymy z innymi statkami, jest również moduł hangaru, w którym możemy obejrzeć nasze drogie stateczki z bliska. Dodatkowo ostatnio udostępniono moduł “wyścigów” – wiadomo co tam się robi.
        Moim zdaniem twierdzenie, że ta gra nie istnieje to dość duże nadużycie – twórcy nie sprzedają już tylko samej koncepcji, ale sprzedają konkretny kawałek kodu i tekstur, który można osobiście ograć.

    • AnalnyAtak

      Ja generalnie rozumiem że każdy ma prawo robić ze swoimi pieniędzmi to co chce, ale uważam że to idzie w złym kierunku i różnica co jest do nas należy a co jest własnością firmy wydającą grę coraz bardziej się zaciera niestety na naszą niekorzyść. Weźmy pod lupę jedną z najpopularniejszych gier MOBA czy Lola i tam możesz sobie kupić skórkę do postaci i jesteś jej właścicielem ale tak naprawdę ona do ciebie nie należy ponieważ to skórka jest tylko przypisana do twojego konta i tylko ty z niej możesz korzystać a biorąc pod uwagę definicje własności to jeżeli coś nabywam mam prawo do rozporządzania nią we własnym zakresie, może się mylę ale na chłopski rozum tak mi się wydaje.
      PS
      Jak nie ma kto przyjść do podcastu to chętnie wpadnę do tej waszej dziury w falowcu sam mieszkam niedaleko.
      Pozdrowienia dla całej ekipy i również Ewy Izy Smoleńskiej.

      • Analny atak wie gdzie mieszkasz Tomek i odgraża się, że wpadnie. Creepy stuff

        • AnalnyAtak

          Nie no bez przesady lubię Tomka ale nie aż tak.

      • Każdy medal ma dwie strony. Z jednej, to jest fatalne dla odbiorcy, bo jest wiecznym abonentem, a nie właścicielem treści, które kupuje. Jednak z drugiej taki model pozwala np. na to, byś dostęp do swojego zbioru filmów czy gier miał z każdego miejsca. Zdejmuje z Ciebie też ciężar archiwizacji treści i całej infrastruktury.

        Inna sprawa jest też taka, że już tego za bardzo nie zmienimy. Praktycznie każda działka przemysłu rozrywkowego idzie w stronę modelu abonamentowego, licencji itd. Z jednej strony mnie to też wkurza, ale z drugiej gdybym wszystkie ulubione multimedia miał w Netflixie, Steamie i Amazonie, to był bym szczęśliwy. Uzależniony od wielkich korporacji, które tak naprawdę mają mnie w dupie, ale szczęśliwy 🙂

        • Tomasz Pstrągowski

          Byłbyś szczęśliwy do czasu aż Netflix nie zbankrutuje, albo im się usługa nie zepsuje;)

          • Oczywiście. Powiem więcej – do czasu aż im się nie przestanie opłacać wspierać dany tytuł. Ale nośnik fizyczny może się zepsuć lub mogę go zgubić. Podobne ryzyko.

          • Tomasz Pstrągowski

            Tylko wtedy ty będziesz odpowiedzialny i będziesz mógł winić sam siebie. Gdy zawini korpo będziesz mógł tylko kląć.

          • Więc od strony psychologicznej też jest to uzasadnione. Lepiej wkurzać się na innych, niż na siebie 😉

          • j_uk_dev

            Zniknął South Park w Netflixie UK jakiś czas temu 😉 Usunęli kilka azjatyckich produkcji. Usuwanie kontentu nie jest w przypadku Netflixa rzadkością. Działa to na zasadzie oglądalności. Jeśli oglądalność czegoś spada, nie nie opłaca im się odnawiać licencji na pewne tytuły. Więc nie mówimy o czymś, co może stać się w przyszłości, ale o czymś co się dzieje już teraz.

          • Fredosław

            Bo to w ogóle nie jest serwis którego zadaniem jest archiwizacja światowej kinematografii. Tam jest określony zbiór filmów który się zmienia. W dodatku mocno ograniczony. Swego czasu na 200 poszukiwanych filmów znalazłem jakieś 20, a były to w większości głośne tytuły z ostatniego półwiecza. Netfliks jest w Polsce strasznie zmitologizowany. W dodatku jak wejdzie do polski to będzie miał ułamek swojej amerykańskiej wersji. To w czym jest dobry to seriale. Nikt rozsądny nie zakupi np 20 ulubionych seriali na płytach, a tu można oglądać do woli.
            Choć ostatnio znikneła Battlestar Galactica, a miałem zamiar odświeżyć sobie. Pewnie się pojawi znowu. Ale kiedy? Za pół roku? dwa lata? Pięć?

          • j_uk_dev

            Ja to rozumiem, że oni nie mają archiwizować kinematografii. Bardziej chodziło mi o wskazanie, że w takiej formie, dla nas, jako odbiorców, nic nie jest wieczne i serwisy z których usług korzystamy mogą z ofertą robić co im się podoba ( bo w sumie czemu nie? 😉 ). Z serialami też nie jest tak różowo ( choć zależy w którym Netflixie ). W UK dominują produkcje brytyjskie, natomiast w tej bardziej “pop” serialowej części są straszne braki. No i UK jest bardzo w tyle z ofertą w porównaniu do Stanów. Choć przyznam, że sporo tam znalazłem dla siebie, to od kilku miesięcy nie widzę nic wartościowego i obejrzę coś może 2-3 razy w miesiącu ( bo jestem za leniwy, by subskrypcję anulować 😛 ). W każdym razie za lepszą zawartość jestem w stanie zapłacić więcej. Za stary jestem by szukać filmów po torrentach itp. a wygodnicki na tyle, że bez szukania, chcę wybrać pozycję, wcisnąć “Play” i oglądać. Tylk że trzeba się liczyć z tym, że zawartość właśnie się będzie zmieniać.

  • polterghost

    Tomek, 720p, 900p to JEST problem i jest on ważny. Wiesz dlaczego? Blokuje to rozwój technologii gier i uniemożliwia poprawną optymalizacje gier pecetowych. Od 2-3 lat chcieliśmy next-gena i co dostaliśmy? Konsole zacofane o 2 lata na które nikt nie chce nic przez to produkować. 60fps jest zawsze lepsze od 30 i JEST to zauważalne. W niektóre gatunki gier nie da się wygodnie grać przy góra 30 fpsach. Gry to nie filmy. Stwierdzenie, że gra będzie filmowa przez 30fps i czarne pasy na ekranie jest debilne. Tylko tępi konsolowcy tego nie rozumieją.

    • Nie wiem po co ten hejt na końcu, skoro to właśnie konsolowcy narzekają aktualnie na konsole. Konsola i jej użytkownik – prosta. PeCet i jego właściciel – skomplikowany. To są argumenty gdzieś z lat 90tych ubiegłego wieku. Polecam melisę na uspokojenie 😉

      Ale co do pierwszej części się zgadzam. Tomek mówi, że nie piksele są najważniejsze i oczywiście ma rację. Bardziej istotna jest stylistyka, pomysł pewna wizja artystyczna. Ona jest w stanie obronić nawet grę z 20 pikselami na ekranie.

      Niemniej, po pierwsze, istnieją gry takie jak Crysis, gdzie fotorealizm jest integralną składową zbudowanego świata i dużą zaletą produkcji. To jak w kinie. Są filmy pięknie nakręcone, bogate w treść i są Transformery. Te drugie muszą wyglądać dobrze, bo inaczej nie miałyby sensu. Przyznaję, lubię czasem obejrzeć Transformery 🙂

      Po drugie gry są medium uzależnionym od technologii. Jeśli styl jest ich sercem, to procesory są mózgiem. Cofnięty w rozwoju mózg ogranicza realizację wizji serca.

      • Tomasz Pstrągowski

        Co ciekawe, ja wiele razy mówiłem w programie, że od dłuższego czasu jestem graczem PC-towym raczej. Głównie dlatego, że nie ma jeszcze gier na nowe konsole, nie widzę więc sensu kupować którejś.

        • j_uk_dev

          @Tomasz
          Podobnie postrzegam problem braku tytułów na nowe konsole i przerzuciłem się na PC tymczasowo ( a może na dłużej ), choć nadal jestem w znacznej mierze “konsolowcem” 😉

          @Szymon
          Rozdzielczość jest w znacznej mierze problemem spowodowanym przez GPU. Najbardziej wymagające są wszelkie efekty jak post-processing itp. Przykładowo, W Ethanie Carterze wyłączenie motion blur i light shafts pozwoli grać w wyższej rozdzielczości, bo shadery będą miały mniej roboty z uwagi na mniej pikseli. W skrócie light shaft to efekt liczony w screen space i aplikowany do całego framebuffera, dodając occlusion, by “szafty” nie pojawiły się przed obiektami, blisko kamery, scenę trzeba wyrenderować przynajmniej dwa razy i to wszystko ze sobą połączyć. Grając w 1920×1080 masz 2 miliony pikseli, na na których będzie musiał biegać dosyć skomplikowany fragment shader ( pomijam już samo renderowanie sceny, powierzchnia każdego trójkąta to też w końcu piksele ). Przy 1600×900 ( zakładam aspect 16:9 ) ilość pikseli spada do 1,4 miliona. Dla fragment shadera jest to ogromne zwycięstwo. To samo z motion blur. Czasami wyłączenie pozornie niewinnego efektu może pozwolić grać komfortowo w wyższej rozdzielczości. Niestety jeszcze długo to GPU będzie odpowiedzialne za to, czy gramy w wyższej rozdzielczości, czy możemy użyć tekstur w wyższej rozdzielczości, bardziej skomplikowanej geometrii ( choć z tym akurat dziś nawet mobilne GPU radzą sobie bardzo dobrze, więc co dopiero desktopowe ) itd. Twórcy gier nie mają nieograniczonych zasobów na konsolach. Gra ma wyglądać dobrze i zawsze będą potrzebne kompromisy. Albo postawimy na “wow” efekty, albo na wyższą rozdzielczość. Przykładowo wysoka rozdzielczość może pozwolić na pominięcie implementacji antialiasingu, z kolei jeśli zmniejszymy rozdzielczość, to dojdzie postprocessing, aby wygładzić krawędzie, bo inaczej nie będzie to wyglądało dobrze itd. itd. itd.

          Nieważne czy to zeszła generacja, obecna, czy następna, ograniczenia zawsze będą, natomiast ograniczeń nie mają niestety oczekiwania graczy ( i często obietnice twórców :> ) .

          Ja również preferuję wysokie rozdzielczości, płynność 60 klatek itd. ale dobrze zrobiona gra, która trzyma stabilny framerate 30 klatek i popełni ten upscale z 900p do 1080p i która będzie “eye candy” oraz oczywiście wciągnie mnie tak, że nie zauważę, że już nastał następny dzień – naprawdę nie mam z tym problemu. Może to trochę skrzywienie zawodowe i rozumiem, gdzie leży “trade off”. Choć działa to też w drugą stronę. Czasami po prostu nie mogę uwierzyć, jak gry potrafią być spartolone technicznie, bo jestem w stanie powiedzieć co dokładnie zostało spartolone ( prym wiedzie TellTale ze swoim “silnikiem” i najbardziej spartolonym background loadingiem jaki widziałem ).

      • polterghost

        Chodzi mi o to, że konsolowcy muszą ciągle usprawiedliwić swój zakup. Jeśli grafika jest paskudna to mówią, że grafika to nie wszystko. Jeśli maja tylko 30fps to mówią, że to filmowe doświadczenie. Może to znów mniejszość jest najgłośniejsza, nie wiem. W każdym razie, problem się rozszerza jeśli Sony i Microsoft wymuszają na developerach degradacje wersji pecetowych żeby niczym się nie wybijały na tle konsol (Ubisoft wkońcu puścił parę na ten temat).

  • questor

    Tomku, polecam Ethana, chociaż w pierwszej chwili miałem dość mocne skojarzenia z Dear Esther. Ale lubiłem tę gre i Carter też mi podpasował. Screamer jest jeden w kopalni, ale można przebiec z zamkniętymi oczami. 😛 Zagadek nie jest za dużo, fabuła mnie nie zrobiła. Grafika jest super. Ogólnie polecam obczaić. 🙂

    • Tomasz Pstrągowski

      No jak fabuła Cię nie zrobiła, to nie wiem, czy to jest dobre polecenie.

      • questor

        Ale ja nie mam gustu. 😛

      • j_uk_dev

        Mnie akurat fabuła jak i cała gra też “nie zrobiła”. Akurat w kopalni można poczuć, że gra decyduje się złamać pewne reguły. Możliwe, że ja też gustu nie mam, ale mimo, że gra ta krótka, to nie pamiętam kiedy tak się wynudziłem. Może moje oczekiwania były zbyt wysokie. Spodziewałem się czegoś w rodzaju Myst i o ile klimat gra ma naprawdę świetny, to brakuje w niej samej po prostu gry. To taki symulator chodzenia po lesie.

  • wstydliwy

    Mam wstydliwe wyznanie. Ciężko mnie nazwać graczem. Mój pecet jakoś zawsze niedomagał w tych kwestiach, a konsoli poza pegazusami nie posiadałem. No, nie liczę gejmbojów itp.
    Ale masochistycznie Was słucham. Po prostu nawet jak nie mam bladego pojęcia o jakiej grze rozmawiacie to jest ciekawie. A jak pojawi się coś bardziej popkulturalnego, albo zabawna rasistowska anegdotka, to jestem tym bardziej ukontentowany.

    Dzięki!

  • Cygan Murzyn

    !!! Zapomnieliście (bądź nie wiedzieliście) o https://www.kickstarter.com/projects/joshparnell/limit-theory-an-infinite-procedural-space-game, innej grze kosmicznej, robionej przez jednego kolesia który dosyć regularnie wrzuca filmy z postępów https://www.youtube.com/watch?v=MumoTz8CKtE

  • Pablo01

    Dominik wypluwa płuca i nie jest to zabawne. Życzę powrotu do zdrowia. W następnym odcinku- zaskoczenie- będzie Tomek i bedzie prowadził dyskusję sam ze sobą. Albo Michał puści godzinę “głużenia” swojej córki.

    Takie akcje, jak ze Star Citizen pewnie bedą coraz częściej. I nie zapowiada to nic dobrego.

    Akcja z klatkami mnie nie interesuje. Dlaczego? Nie mam żadnego next gena. I w tej chwili nie widze sensu kupować. Za mało gier. Pewnie, jak będzie więcej tytułów to zakupię.

    Serial Sony- ciekawe. W sumie bardziej jestem zdziwiony, że np. HBO wyprodukowało polski serial. Pewnie nie zdobędzie sławy na świecie, jak “Gra o tron”, ale na naszym rynku lokalnym seriali może to być coś ciekawego. Ogólnie zachód popatrzył na Polskę i pomyślał “zróbmycos dla nich”. Polski serial AXN, HBO i Holland wyreżyseruje dwa odcinki “Domku z Kart”. Coś się dzieje.

  • rogaty

    To Michał sie znowu rozmnożył ? :O podziwiam 😉