Niezatapialni dwa sześć dziewięć (hue hue)

No więc mamy dla Was kolejny odcinek.

Ileż to już czasu minęło? Od jak dawna jesteśmy razem? Cóżeśmy wspólnie osiągnęliśmy? Dokąd zmierzamy i czym to się skończy?

W najnowszym odcinku kultowego (w pewnych kręgach) podcastu Niezatapialni, staramy się odpowiedzieć przynajmniej na część powyższych pytań. Rozmawiamy też o współczesnej kulturze popularnej i jej wpływie na niewinne umysły młodych ludzi. Trwożymy się, śmiejemy, wspólnie płaczemy. Są emocje.

Trudno uwierzyć, ale to już 269 odcinek tej wspaniałej przygody. Heh, wspomnienia.

W odcinku rozmawiamy o:

  1. Filmach “Uncut Gems” i “1917”, o których mogliście słyszeć lub nie
  2. Odejściu Dana Hausera z firmy Rockstar, produkującej indie giereczki o samochodach i koniach
  3. Świeżej marce System Shock 3, która ma się świetnie, tak dobrze, że lepiej być nie może
  4. Indie giereczce Anthem, uwielbianej przez graczy na całym świecie, tak popularnej, że twórcy postanowili nieco zamieszać w tym kociołku życzliwości i zmienić kilka rzeczy
  5. W sekcji komentarze Iga ZNÓW opowiada o Danganrompie i prosimy już więcej jej do tego nie prowokować!!

Gif z Rei, bo nie, jeszcze mi się nie znudziło:

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Spuczan

    Tak się nie robi. Cały dzień F5 wciskam.

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • wielkimistrz

    Spotkało mnie dziś coś dziwnego. Gram w gry już ponad 20 lat. Pykanie gierki jako kompletny dzieciak to było ważne doświdczenie ale jakoś nie mogę aię przełamać żeby zaliczać ten okres do “grania”.

    Zawsze unikałem mikro giereczek. Takich które się kończy w godzinę. Dziś odpaliłem The Gardens Between i to było…. dziwne. Wchodze w nową grę która kończy się po mniej niż 90 minutach. Gdyby nie to że postanowiłem zrobić 1000 GSa to pewnie zeszedłbym poniżej godziny.

    Gdybym za nią zapłacił jakieś poważne pieniądze (ograłem z GamePassa) to byłbym zły. I to nie jest kwestia przeliczenia minut na cenę (a przynajmniej nie głównie). Ta gra mechanicznie nie stanowi żadnego wyzwania. Historia jest… no cóż… nie jest “głupia” czy “zła”… jak się ma 34 lata to ta historia jest naiwna….. A wydaje mi się że ta gra jest skierowana do starszych właśnie graczy. Nastolatkowie grają w gry AAA.

    Ogólni nadal nie jestem przekonany do mikro gier. Jednak Credits when Credits do, doceniam to że ktoś potrafił prostą historie (tj nie nastawioną na to żebym siedział i myślał co autor miał na myśli) umiał jasno przedstawić bez słowa dialogu

    • Edi Mercredi

      wielkimistrz kolego platynowy. A widziałeś ile ta gra kosztuje na Steamie? 71,99. Na ile byś ją wycenił?
      Z tego co widzę, to doskonale napompowany balonik cenowy. Steam pomaga utrzymać użytkownika Gamepassa w przekonaniu, że robi interes życia.
      Czyli mamy żywy przykład stosunków dyplomatycznych Zjednoczonych Stanów Gier Komputerowych (Steam) i Republiki Giereczek (Gamepass).

      • wielkimistrz

        Od dwóch dni zaasstanawiam się jak wycenić tę grę. Nie podejmę się wyceny. Ten pomysł na papierze wygląda dobrze- rozwiązujemy zagadki logiczne sterując czasem a nie bohaterem. Jednak grę kładzie prostota mechaniczna i brak zawartości….

        GamePass daje jeszcze jedną możliwość która zanikła od lat 90tych- możliwość testowania gier. Dwa przykłady: Tekken 7. Zobaczyłem że jest w gamepassie, pomyślałem “od lt nie grałem w tekkena ale będę grał jak szalony”. Okazało się że system walki mi nie odpowiada (przyzwyczajenie do “mortalowego schematu”, kreska jest anime jak dla mnie (wizualnie nie lubię anime) a oprawa audio oparta o techno rani zarówno moje uszy jak i poczucie estetyki… Co zrobiłem? Skasowałem bez żalu..

        GTA 5 ominąłem na poprzedniej generacji ze względu na sterowanie. Ściągnąłem w gamepassie i okazało się że sterowanie nadal czyni ten tytuł niegrywalnym dla mnie. Skasowałem bez żalu.

        Gdybym zapłacił pieniądze za te gry pewnie bym się zmuszał do grania i strasznie bym cierpiał.

        GamePass za 4 zł to jest interes życia. Ale kupili mnie. Kończy mi się za miesiąc i będę płacił pełną cenę. Uznałem że zagranie w dwie gry na miesiąc będzie wystarczającym uzasadnieniem do wydatku 55 zł. Jeśli w jakimś miesiącu będzie więcej niż dwie interesujące gry to tylko lepiej

        • Edi Mercredi

          Z uczciwością i kalkulatorkiem muszę powiedzieć, że podrożało.
          Gamepass obecnie jest to równowartość 9 butelek cienkiego piwa na literę L.
          W świecie fantasy mroczny mag po wypiciu takiego piwa to Zimny Lich.

          • wielkimistrz

            Dla mnie to nie problem- jestem abstynentem 🙂 całkowitym a nie “prawie” czy “w zasadzie”

          • Edi Mercredi

            to dobrze, dla mnie też alkohol mógłby nie istnieć
            tylko ciiii, monopol na reklamę w postaci antyreklamy ma ktoś inny:)

  • ffrreeaakk

    Dziękuję!

  • Mufinek

    Iga chciałbym odpowiedzieć na twoje pytanie dla czego w filmie 1917 leci człowiek a nie gołąb pocztowy. Gołębie pocztowe mają dwa unikalne mechanizmy – jeden to taki mały korbowodzik który powoduje że podczas ruszania nogami gołębiom rusza się główką, a drugi to taki że gołębie mają uproszczonego GPS’a i umieją wrócić z dowolnego miejsca do swojego domu. Wiec niestety przesyłanie listów nie polega na tym że piszesz na gołębiu adres, przyklejasz znaczek i puszczasz go na świat. żeby gołąb dostarczył gdzieś wiadomość musisz zabrać go z miejsca dokąd ma wrócić i tylko tam poleci.

  • Edi Mercredi

    Absolutnie zgadzam się z opisem kapitalizmu Tomka. Czyli mniej więcej:
    “Jeszcze tylko trochę i napewno się uda. O krok”
    Dodam, że w razie czego jest jeszcze wentyl bezpieczeństwa pod tytułem:
    “Łatwo przyszło łatwo poszło”.
    Znowu Syzyfie pchaj kamień pod górę, nie widząc wierzchołka. Z nadzieją, że to już za moment.

    Hah

  • k0n

    Taka mała ciekawostka a propos “Uncut Gems”, która w świetle tego, co opowiadał Dominik o zmianach pod kątem rozgrywek NBA pewnie jest przypadkiem, ale sympatycznym:

    Sprawdźcie, co znaczy “garnet” po angielsku 😉 *

    Poza tym w kontekście bycia filmem o Żydzie, zrobionym przez Żydów i nawiązującym do motywów tradycji judaistycznej, być może słowo “Uncut” w tytule ma jeszcze trzecie dno ;P

    *) Oczywiście wiem, że nazwisko koszykarza pisze się przez podwójne t

    • Dominik Gąska

      Nawiązują do tego w filmie; to przypadek.

  • Tony

    Nie wiem jak słuchałem, coś mi umknęło i zrozumiałem, że dokument Amerykańska Fabryka jest “must see”, więc obejrzałem. Chociaż ja lubię dokumenty i tego typu tematykę, więc się nie nudziłem.

    Przede wszystkim uważam, że w filmie nie ma rasizmu, jest najwyżej ksenofobia przy zderzeniu kultur. Mam wrażenie, że film w pewnym momentach delikatnie promuje multi-kulti. Nie uważam tego za wadę.

    Myślę, że Tomkowi jako lewakowi spodobałyby się końcowe przemyślenia właściciela fabryki. Mnie bliżej jeśli chodzi o gospodarkę do liberała i też mi się one spodobały.

    Ten film przypomniał mi, o czym chciałem się już nie raz wypowiedzieć. Korporacje notowane na giełdzie, takie jak EA czy chociażby nasz CD Projekt, wchodzą na giełdę po to, aby generować coraz większe zyski, to staje się ich celem i robią to wszelkimi metodami dozwolonymi prawem. O decyzjach do tego prowadzących można dyskutować i ja zgadzam się z opinią, że np. EA popełniło wiele błędów, a wręcz wyrządziło wiele szkód światu giereczek. Ale każdy kij ma dwa końce, ostatnie fatalne Sim City doprowadziło do powstania chwalonego Cities Skyline.

    Zmierzam do tego, że tak jak praktycznie nigdy nie zdarza się, że pracownik przychodzi do szefa z informacją, że chciałby mniej zarabiać, tak samo myśli inwestor, niezależnie od tego, ile kapitału zgromadził 1% najbogatszych ludzi świata. Czy multimiliarder inwestor, czy zarabiający 10 średnich krajowych np. prawnik w dowolnym kraju, czy pracownik żabki, myśli tak samo: “wincyj piniendzy”. Różnica to jedynie skala, jednego ledwo stać na ubranie i buty bez dziur, a drugi myśli o tym, aby przeskoczyć wyżej w rankingu najbogatszych Forbesa.

    I tutaj wracam do giereczkowa, jeśli chodzi o zadowolenie gracza, to jest to jedna z wielu zmiennych, które pod uwagę biorą korporacje tworzące gry, chcące wygenerować maksimum zysku. Daleko takiemu myśleniu do ideału z punktu widzenia graczy, ale… Z drugiej strony mamy np. Valve, prywatną firmę, która tyle zarabia i nie musi się przed nikim tłumaczyć (inwestorami), że nie opłaca jej się zrobić Portala 3 i innych trójek. Gdyby to była korporacja notowana na giełdzie, mielibyśmy dzisiaj Portala 10, tak jak mamy mnóstwo Assasin Creedów. I czy to byłoby źle? Na pewno wiele z tych gier byłoby kiepskie lub wtórne, ale to my gracze zagłosowalibyśmy portfelem. Ja bym wolał mieć do wyboru zagranie w Portala 3 i kolejne części, albo niezagranie. A przez to, że Valve jest prywatną firmą, takiego wyboru nie mam wcale. W takim układzie wolałbym, aby prawa do tej marki miało nawet EA, przynajmniej miałbym wybór. Wniosek: dążenie wyłącznie do zwiększania zysku przez korporacje nie jest złe samo w sobie.

  • Sigvatr

    Pytałem o coś podobnego w przypadku poprzedniego odcinka, mogę się wydać monotematyczny: ten obrazek z Reią.
    Pomijając samą tą scenę i jej wydźwięk, to trzeba przyznać rysownikowi, że oddaje dobrze ruch sutka, powodowany przez rozciągającą się skórę i od pewnego momentu brak ciężaru głowy. I to właśnie mnie tak dodatkowo niepokoi: długo chyba nad tym myślał, albo … był świadkiem takiej sceny.

    • Dominik Gąska

      Ale to też rodzi pytanie – czy *Ty* byłeś świadkiem takiej sceny?