Niezatapialni 254

W dzisiejszym odcinku planowaliśmy rozmawiać o tematach, ale później stało się życie, improwizacja, chaos i nic z tego nie wyszło.

Tak to się czasami dzieje. Nie mam więc dla Was dzisiaj agendy. Mogę tylko powiedzieć, że mówimy sporo o Modern Warfare 0, The Outer Worlds, Pyre, serialu Sukcesja i filmie Joker, który też przy okazji dość mocno spoilerujemy (chyba?), więc jeżeli nie chcecie nic wiedzieć o tym filmie, to nie oglądajcie. Aczkolwiek chciałbym tylko zwrócić uwagę, iż jest to film o Jokerze, rozgrywający się w Gotham, w którym żyje także Batman i naprawdę nie ma wielu więcej rzeczy w tych filmach (wszystkich)… No ale zostaliście ostrzeżeni

Triumfalnie powraca kącik “Dominik Gąska udaje broń”, ponieważ udało nam się zażegnać wszystkie kryzysy międzynarodowe, jakie się nagromadziły wokół tej inicjatywy. Słuchajcie, wyrażajcie się ciepło o talentach Dominika.

Aha. No i nie ma sekcji komentarzowej, już drugi tydzień z rzędu, ponieważ po prostu nie zostawiacie nam ciekawych pytanio-tematów, a my nie chcemy robić tej sekcji na siłę. Już wolimy jej w ogóle nie robić.

W odcinku występują Tomek, Domek i Iga. Opisy wciąż pisze Tomek, więc gif z Rei:

Ponieważ życie to jest kurna jednak cierpienie i ból i rozpacz.
Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Sigvatr

    “(….) jakiegoś Sokratesa (…)” 😀

  • Sigvatr

    “nie wiem co robią służby Wielkiej Brytanii wpuszczając tylu terorrystów”, no brzmi jak komentarz, wcale nie polityczny, nie wprost, na politykę imigracyjną tego kraju.

  • Sigvatr

    Jacy rebelianci w Star Treku?! Chyba, że Maquis, ale Enterprise do nich nie strzelał. Można było uratować ten dowcip, jakbyś powiedział, że to był “ISS Enterprice”.

    • Tomasz Pstrągowski

      Sigvatr – jest 2019 rok, edytuj swojego posta, jak chcesz coś dopisać, a nie spamujesz trzema jeden pod drugim w ciągu 40 minut 😉

      • Sigvatr

        Ja nie chcę dopisać, to są osobne wątki (inne tematy). BTW. 59 minut.

        • Tomasz Pstrągowski

          Dopisuj, albo będę kasował. Bo spamujesz po prostu. A wątki możesz zaznaczać nowymi akapitami. Albo numeracją.

          • Sigvatr

            Postaram się wziąść do serca twoje porady papciu Tomku.

  • T z Wybrzeża Klatki Schodowej

    Może jestem dziwny ( ok na pewno jestem bo miałem podobną sytuację w życiu, tj. problemy z rozróżnieniem tego co faktycznie ma miejsce a co nie PS: już jest dobrze ), ale wydaje mi się że prawie połowa filmu Joker to były jego urojenia. Mówię tutaj zarówno o przesadzonej przemocy wobec głównego bohatera jak o całych scenach takich jak całowanie z sąsiadką. Która jak okazało się później wcale go nie znała (scena gdy siedzi w jej mieszkaniu a ona prosi go by opuścił mieszkanie). Super szczury w Gotham i wiele innych dziwnych sytuacji ma trochę naprowadzić widza że może nie wszystko jest sensowne co widzimy na ekranie, i że to wszystko ma być ciężkie do rozgraniczenia. Ktoś tam chyba nawet zauważył że gdy Joker pierwszy raz zabijał to wystrzelił więcej pocisków z broni niż maksymalna ilość jaką ta broń mogła pomieścić, zupełnie tak jak by część tego była podkolorowana w jego głowie. Joker sam siebie cały czas postrzegał jako tego gnębionego i czerpał z tego satysfakcję, być może nawet prowokował te sytuacje. Jego ciężkie dzieciństwo odbiło się na nim, matka która podobnie jak on nie potrafiła rozróżnić fantazji od rzeczywistości wcale nie pomagała.
    Tak jak mówię, może pierdziele farmazony xD

  • Komar Komarescu

    Piszę z perspektywy osoby, która Jokera nie widziała.
    Jest to dla mnie totalnie zbędny film w kontekście historii bohatera i mam bardzo mieszane uczucia co do chęci obejrzenia go w kinie. Totalnie zgadzam się tutaj z Tomkiem jeśli chodzi o brak potrzeby w ekranizowaniu historii Jokera. Poszedłbym nawet bardziej – ekranizowanie historii żadnego antybohatera nie jest nikomu potrzebne. To postacie, które istnieją tylko po to, by ci dobrzy mogli z nimi walczyć i wykazać się bohaterstwem. Dorabianie do tego historii tak na prawdę w niczym nie pomaga, a wręcz przeciwnie, może wywołać mnóstwo durnych wywodów w sieci usprawiedliwiających nieakceptowalne społecznie zachowania (żeby daleko nie szukać – motywacja Thanosa do pstrykania palcami).

    • Denzelon

      Objection!

      Ekranizacja bohaterów negatywnych ma sens, ale właśnie wtedy, gdy nie jest o antybohaterze (w sensie postaci żyjącej tylko po to, aby być łotrem i dać pretekst do wykazania się bohaterowi), a o żywym człowieku. Takim filmem jest właśnie “Joker”, który pokazuje dramat jednostki w świecie pełnym zła. Moim zdaniem jest to przede wszystkim film o moralności ludzkiej w XXI wieku. Widzimy w nim nie tylko ciąg zdarzeń prowadzący do powstania Jokera, ale także filozoficzny wymiar hejtu i poniżania, którego owoce zbierają tysiące ludzi na świecie. Zresztą już to, że film ma wymiar szerszy niż biografia antybohatera (właśnie mówiący np. o kondycji społeczeństwa, relacjach międzyludzkich, etc.) jest przesłanką do tego, że jest on potrzebny. Za inny przykład takiego budowania filmu można uznać “Split” Shyamalana, w którym McAvoy gra życiówkę.

      PS. Domek jest najlepszy w udawanie broni! To było genialne i chcę(emy) więcej!

  • budda

    Baba is back! 🦇

  • budda

    Jak ma być po frąsusku, to bedzie Ką Le Win.
    (żę akcent na win)

  • Edi Mercredi

    Dziękuję kochani Niezatapialni niech moc będzie z Wami
    A ja mam znowu tydzień czego słuchać <3 forever love najdroźsi

  • Jack

    Dzięki za kolejny odcinek 🙂
    Kobieta zmienną jest. Moja dziewczyna niedobrowolnie słucha ze mną już od jakiegoś czasu Niezatapialnych. Wystarczy stwierdzić, że w wyniku przyciągającej osobowości Igi lub rozwinięcia się syndromu sztokholmskiego bardzo wspomnianą polubiła. Do wczoraj 🙂 Słuchając waszych opinii na temat filmu Joker dodawała co chwila “Nie zgadzam się”, “To nie tak”, wszystko przebiegało miło do słów Igi, że film może być krzywdzący dla osoby bez sitka intelektualnego. Na te słowa moja dziewczyna rzuciła “Co powiedziała ta gołębiara?” 🙂 Aż dopytałem, o którą gołębiarę chodzi? “Tą z filmu o batmanie, z Gotham, starą, co karmiła gołębie pod mostem”. Oczywiście, nie powstrzymałem się i zapytałem, czy przypadkiem nie chodzi o gołębiarę z Kevina… przeżyłem 🙂

  • Jeśli chodzi o usługi abonamentowe Microsoftu z grami to są:
    – Xbox Live Gold;
    – Xbox Game Pass for console
    – Xbox Game Pass for PC.

    Poza tym jest Xbox Game Pass Ultimate, który zawiera wszystkie powyższe trzy usługi w sobie (Gold, Pass console, Pass PC).

    Oprócz tego jeśli ma się np. aktywne 12 miesięcy Golda (lub Passa Console lub Passa PC), a potem wykupi 1 miesiąc Game Pass Ultimate, to wtedy ma się 13 miesięcy Game Pass Ultimate (czyli tych wszystkich usług). Maksymalnie można mieć 36 miesięcy. (Nie wiem jak to się łączy jak ma się np. Golda i Passa console i wtedy wykupi Ultimate.)

    Jednak jak ma się już np. 13 miesięcy Game Pass Ultimate i potem doda do tego Golda (lub Passa console lub Passa PC), to wtedy przelicznik już nie jest 1:1, a gorszy.

    Jak ma się więc np. jakieś kody do np. Golda, a ma się już aktywnego Ultimate, to lepiej zaczekać aż się skończy Ultimate (no, i przed tym wyłączyć automatyczne przedłużanie abonamentu). Jak się skończy to nie pamiętam czy trzeba jeszcze coś kliknąć, żeby anulować Ultimate. Dopiero wtedy dodać Golda, a potem znowu kupić Ultimate.

    ***

    Więcej np. tutaj – https://support.xbox.com/en-us/billing/xbox-subscriptions/xbox-game-pass-ultimate-faq (lepiej czytać po angielsku, bo polskie tłumaczenie czasem nie jest do końca dobre).

    ***

    Jeszcze jest sprawa, że jak niedawno była promocja:
    – 18,99 zł GamePass tylko na PC na 3 miesiące
    – 8 zł za GamePass Ultimate na 2 miesiące.

    Nie miałem żadnego abonamentu i kupiłem ten na PC na 3 miesiące i ta promocja na Ultimate już mi się nie pokazywała po zalogowaniu (tylko ta zwykła cena 54,99 zł za miesiąc), a chciałem z niej też skorzystać, żeby mieć w sumie 5 miesięcy Ultimate..

    Jednak po jakimś może miesiącu pojawiła mi się promocja na Ultimate za 4 zł na miesiąc (to z niej skorzystałem i prawidłowo przedłużyło).

  • Frank

    Ostatnio dużo w giereczkowie pojawia się aspektów poliycznych, proponuję zabawę jak by to wyglądało na poletku religijnym 🙂
    Kto z developerów mógłby być np. Jesusem gamingu a kto Judaszem, Samarytainem. Które ‘korpa’ by odpowiadały Rzymianom i Judei. Czy hardkorowi gracze byli by uważani za fanatyków a casuale za grzesników skazanych na potępienie. A może wielobustwo by bardziej pasowało w giereczkowie?