Niezatapialni odcinek dwieście któryś tam

Na wstępie chcielibyśmy podziękować za Patronite’owy odzew. Zwłaszcza panu do 200 złotych. Dziękujemy.

A skoro uprzejmości mamy już za sobą, to zapraszamy do wysłuchania odcinka. Są w nim tematy, przejściówki i anegdota z życia wcięta ™. Jest także Iga. I jest Dominik. I Tomek też jest.

Tematy:

  1. W co gramy? Domek oczywiście w Red Dead Redemption 2, ale Tomek i Iga są bardziej oryginalni (ok, Tomek gra w Fire Emblem, nie ma w tym nic oryginalnego)
  2. Iga gra też w Fallout 76, więc zrobiliśmy z tego oddzielny temat. Zapnijcie pasy, bo Iga robi Falloutowi z dupy takie mambo jumbo, że własny proktolog go nie pozna (spoiler alert: to zła gra jest)
  3. Omawiamy zakupy Microsoftu, któremu zdarzyło się wejść w posiadanie studiów Obsidian i inExile
  4. Rozważamy trochę nad śmiercią Stana Lee – ale w sumie mniej nad jego śmiercią, a bardziej nad tym, co można po takiej śmierci powiedzieć, a czego nie wypada
Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Sasilton Mihawk

    Powiem wam, że jak Iga gra w “triple eja” to odcinek od razu jest ciekawszy.

  • Sigvatr

    Dwieście dziesiąty 🙂

  • Sigvatr

    To, jeszcze zanim zacznę słuchać, pytanie do @Igi, choć chętnie przygarnę każdą pomoc:

    Postanowiłem odświeżyć sobie Fallout 1. Stworzyłem więc postać, zacząłem grać i nagle się zatrzymałem: moment, to jest ta sama postać i styl gry, jakim grałem te kilkanaście lat temu… I moje pytanie: możecie podrzucić mi swoje postacie, role w jakie się wcielaliście?

    Np. ja grałem zwinną (Agaile: 10), inteligetną (ile wlezie) postacią, o wyjątkowym pechu (szczęście: 2), obeznaną w komputerach, broni energetycznych, ze smykałką do kradzieży. A postać była taka do rany przyłóż: robiła wszystkie zadania, raczej jako “dobra”.

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • xyz

    Ech, Dominik, ale o fizyce to wy macie trochę dziwną wiedzę 🙂 W stylu cośtam słyszałem, cośtam wiem, ale tak naprawdę, to nie za bardzo i niezbyt aktualnie.
    Fale grawitacyjne zostały już wykryte. To nie jest tak, że nie wiadomo czy istnieją, bo istnieją.
    I tak, rozchodzą się z prędkością swiatła. Zmierzono to z dokładnością do bilionowych części jej wartości.
    Notka prasowa https://www.ligo.caltech.edu/page/press-release-gw170817
    Jedna z prac https://arxiv.org/abs/1710.05832
    Wiki https://en.wikipedia.org/wiki/First_observation_of_gravitational_waves

    • Dominik Gąska

      Mhm, i wiemy już, co jest ich źródłem i czemu, tak?

      • Sigvatr

        Z polskiej wiki: “Źródłem fal grawitacyjnych jest ciało poruszające się z przyspieszeniem. Do uzyskania obserwowalnych efektów ciało musi mieć bardzo duże przyspieszenie i ogromną masę”.

        • Dominik Gąska

          No ale to jest takie wnioskowanie po obserwacji. 😀 Wiemy, że grawitację wywołują ciała o dużej masie, więc etc. etc., ale no nie mamy pojęcia, skąd ona się tak naprawdę *bierze*, co nie? Tak jak energia świetlna / cieplna w od gwiazd bierze się z pewnych reakcji termojądrowych, których źródła i efekty znamy i opisujemy dość dobrze, tak grawitacja, no ona po prostu jest i tyle.

          Utrzymuję więc, że wciąż nie wiemy, *czemu* i *w jaki dokładnie sposób* ciała o dużej masie są źródłem fal grawitacyjnych.

          • Sigvatr

            Właściwie to wiadomo skąd jest 🙂 To wpływ ciał o masie na czasoprzestrzeń tworzy to co postrzegamy jako grawitację.

            Widzę, że strasznie pieklisz się, że nie rozumiemy, iż grawitacja ma tajemnicę. Rozumiem. I jest nią np.: czemu jest taka słaba (w porównaniu do innych oddziaływań).

          • Dominik Gąska

            No nie wiem, ale na czym ten wpływ dokładnie polega? Co w tych ciałach o wielkiej masie takiego jest, że wywołują ten efekt grawitacyjny?

          • Sigvatr

            Przecież ci przyznałem rację, tylko leży ona gdzie indziej niż wskazujesz.

          • Dominik Gąska

            No więc w jaki sposób ciała o dużej masie wywołują fale grawitacyjne?

          • xyz

            A w jaki wywoływane są fale elektromagnetyczne?

          • xyz

            No za bardzo nie wiem czego oczekujesz. Sorry, ale po pytaniu zakładam, że tak samo nie masz pojęcia skąd się ta energia świetlna i cieplna gwiazd.
            Ta “energia” nazywa się oddziaływaniem elektromagnetycznym, każde ciało posiadające ładunek elektromagnetyczny generuje wokół siebie pole elektromagnetyczne, kwantem (cząstką z którego składa się pole) a jednocześnie jej nośnikiem jest foton. Oddziaływanie elektromagnetyczne jest wszechobecne. To, że twój tyłek nie zapada się w krzesło również jest spowodowany oddziaływaniem elektromagnetycznym. Ujemnie naładowane orbitale elektronowe krzesła wysyłają do ujemnie naładowanych orbitali twojego tyłka fotony, które przekazują tą siłę i powodują, że się nie zapadasz.

            Kolejne oddziaływanie to oddziaływanie silne, które utrzymuje jądra atomowe w względnej kupie. Oddziaływanie elektromagnetyczne miało ładunek elektryczny (dodatni lub ujemny), tak oddziaływanie silne ma trzy różne ładunki, które nazywa się ładunkami koloru (czerwony niebieski zielony). A nośnikiem tego oddziaływania jest gluon. A emitują je cząstki które ładunek kolorowy już posiadają czyli kwarki.

            Następne oddziaływanie, to oddziaływanie słabe i podobnie jak powyższe ma swój własny ładunek oraz nośniki (wuony +- i jeden bozon neutralny). Odpowiada za samoczynne rozpady cząstek (promieniotwórczość jest tego efektem).

            No i oddziaływanie grawitacyjne, także ma swój nośnik (grawiton), także generuje wokół siebie pole (grawitacyjne), generuje je wszystko co ma masę. Jest w tym sensie prostsze, że działa tylko w jedną stronę (jeden rodzaj ładunku, jedna masa. A mas ujemnych nie ma (przynajmniej wśród cząstek realnych)).

            Dlaczego mówi się, że oddziaływanie grawitacyjne jest najmniej poznane? Otóż nie wykryto jeszcze eksperymentalnie grawitonu w przeciwieństwie do fotonów, gluonów i wuonów. Oddziaływanie grawitacyjne jest bardzo słabe (potrzeba dużo masy by było mierzalne), dlatego grawitony są trudne do wykrycia. Fizycy zdają sobie sprawę, że przy dzisiejszej technologii nie będą w stanie go wykryć, ale raczej powszechnie się uznaje, że istnieje.

            Ale skąd się grawitacja bierze to wiadomo, tak samo jak wszystkie poprzednie siły. Wszystko posiadające masę generuję pole grawitacyjne, tak samo jak wszystko co posiada ładunek elektromagnetyczny generuje pole elektromagnetyczne, a wszystko co posiada przewagę jakiegoś ładunku koloru generuje oddziaływanie silne.

            A jeśli pytasz dlaczego, to chyba nie jest pytanie którym zajmuje się fizyka, a raczej religia.

          • Dominik Gąska

            Dziękuję, to jest bardzo rzeczowa odpowiedź, którą postaram się zgłębić i która z pewnością pomoże mi w zrozumieniu rzeczy, których nie rozumiałem, albo wydawało mi się niesłusznie, że rozumiem.

            Natomiast, przy tym wszystkim, co muszę doczytać i poznać i za co, raz jeszcze, dziękuję, sam zauważasz, że oddziaływanie grawitacyjne jest najmniej poznane. Czy w takim razie nie oznacza to, że jakkolwiek nie miałem racji w szczegółach (przeproszę przy najbliższej okazji w nagraniu), to w ogólności nie powiedziałem jakiejś wielkiej głupoty, mówiąc, jak niewiele wiemy o grawitacji?

          • budda

            W pewnym sensie masz rację. Wiemy bardzo dużo, ogólna względności Einsteina, pewnie znasz gościa 😉 Natomiast nie mamy jak zaobserwować grawitonu (yet) i druga kwestia – nie umiemy zaobserwować dark matter, która właśnie to reaguje grawitacyjnie, a nie reaguje elektromagnetycznie, a stanowi 85% masoenergii wszechświata. Więc jakby masz rację i nie masz racji 😉

            Btw, warto se obadać trochę fizykę, bo dziwnie się słucha czasem wykształconych i inteligentnych humanistów tworzących teorie, które 100 lat temu już pozamiatane były. Filozofia jest super, ale w oderwaniu od rzeczywistości, którą niby próbuje opisywać… You catch my drift. Nie będzie mąki bez opanowania podstaw fizyki.

          • Dominik Gąska

            Tak jak już pisałem, dziękuję, obadam ten kanał na YT, który poleciłeś, mam już zasubskrybowany.

          • xyz

            No główna myśl się zgadza :). O grawitacji wiemy najmniej. Może to trochę za agresywnie zabrzmiało, ale mam po prostu takie skrzywienie. W dobie fake news itp. niesamowicie mnie wkurza jak ktoś na tematy fizyczne (a to moje tematy), podaje błędne informacje, bo wiem jak dużo osób w nie wierzy i potem to krąży dalej, a każdy następna osoba dorabia do tego swoje idee.

            Trzeba też powiedzieć, że te tematy są niesamowicie trudne. Osób, które naprawdę je pojmują jest może kilka tysięcy na świecie. A każdy tylko w wąskiej działce. A inni (w tym ja), mogą mieć najwyżej jakieś tam pojęcie.

          • Dominik Gąska

            Raz jeszcze przepraszam, nawiązywałem do filmu, o którym mówił Tomek, coś mi dzwoniło w jakimś kościele i się odpaliłem. Obiecuję doczytać / dooglądać w temacie, na pewno też sprostuję te bzdurdy o falach grawitacyjnych (bardzo mi wstyd) przy najbliższej okazji (nie będzie to najbliższy odcinek, bo nagrywaliśmy dwa od razu, ale kolejny).

          • Sigvatr

            Ja już ci pisałem: sporo nie wiemy, ale nie to co akurat twierdziłeś.

          • Dominik Gąska

            Czego jeszcze ode mnie chcesz?

          • Sigvatr

            Zdążyłeś już wypełnić to, czego chciałem.

    • Sigvatr

      Potwierdzam. Rok, czy dwa temu było o tym dość głośno, więc trochę dziwię się chłopakom.

      Jeszcze tylko dodam, że już ogólna teoria względności Einsteina wyjaśnia, iż wszelkie zmiany w układach grawitacyjnych będą propagować się z prędkością światła (w przeciwieństwie do modelu newtonowskiego, gdzie sprawy działyby się natychmiast). Więc można śmiało mówić, że pytanie, od czasu pana Einsteina brzmiało raczej “gdzie są”, niż “czy są”.

      A skoro już tu jestem, to chyba ciekawszym pytaniem filozoficznym, jest czemu ludzie sądzą, że ich uczucia, mają jakiś magiczny wpływ na rzeczywistość.

      • Dominik Gąska

        No nie wiem, nie wiem, ja jak Jacek Dukaj z kontynuacją Perfekcyjnej niedoskonałości czekam, aż się jeszcze parę rzeczy w fizyce wyklaruje. 😉

        A serio to – tak, macie rację. Dałem ciała. Zapomniałem o tych falach grawitacyjnych, że tak – faktycznie zostały zaobserowane. Wciąż, mój argument był generalnie taki, że bardzo mało o grawitacji wiemy. I o ile, oczywiście, jak słusznie zauważacie, wiemy więcej, niż sugerowałem, to nie zmienia to sedna argumentu. Wciąż jest wiele rzeczy, których nie wiemy. OKEJ!?

      • Dominik Gąska

        “Czemu ludzie sądzą, że ich uczucia”, well ludzie w mechanice kwantowej sądzą również, że fakt obserwowania przez nich układów ma jakiś magiczny wpływ na rzeczywistość, więc właściwie czemu nie uczucia?

        • Sigvatr

          Źle uczą tej fizyki…

          Ano: czym jest obserwacja? No właśnie, tu leży wampir pogrzebany: obserwowanie polega na sondowaniu obserwowanego obiektu za pomocą np. fotonów (czytaj obieramy światło odbite od obiektu). W naszym makroświecie wiele to nie zmienia, więc możemy sobie do woli patrzeć na różne zjawiska.

          Ale w świecie kwantowym każdy foton, to “olbrzymia dawka energii”, która powoduje, że cząstki zmieniają swój stan energetyczny. Dlatego mówi się, że w mechanice kwantowej fakt obserwacji zmienia wyniki. Nie ma tu magii, sorry.

          • Dominik Gąska

            No ale jakie to ma znaczenie dla rzeczywistości, czy my to światło odbite odbierzemy, czy się ono odbije od ściany? To my nagle tam wysyłamy jakieś fotony, których inaczej by nie było, kiedy to obserwujemy?

          • Sigvatr

            Ponieważ ściana istnieje w makroświecie. A to oznacza: bardzo wiele cząstek, efekty kwantowe się “rozmywają” w tej wielości.

          • xyz

            Nie ma znaczenia, to czy człowiek dokonuje pomiaru, czy jakiś foton lecący z kosmosu przypadkiem padnie na obiekt pomiarowy. W obrębie tego układu stan kwantowy zostaje ustalony (funkcja falowa się zapada). Jeśli ten foton trafi do oka człowieka, do człowiek wpada do tego ustalonego obszaru. Nie ma znaczenia bierze w tym udział świadomy obserwator (mało kto już wierzy w interpretację kopenhaską (w jedną z niej wersji)).

            Ludzie nie mają specjalnego wpływu na świat.

          • budda

            No nie wiemy wszystkiego. To nie znaczy, że wiemy mało. Co więcej, wg Hawkinga np. wiemy w chu, problem tylko z zaprojektowaniem eksperymentów, które to udowodnią.

            Grawitacja to ogólna teoria względności. W gruncie rzeczy bardzo prosta i intuicyjna, PBS spacetime spoko tłumaczy na jutubu.
            Świat mikro tłumaczy mechanika kwantowa. Też fajna i w zasadzie sprowadza się do faktu, że cząstki lepiej opisuje się jako fale. Prawdopodobieństwa.

            Obie teorie łączą w jedno (czysta teoria, zero eksperymentów) struny, brany czy jak zwał.

            Nie ma teorii miłości w fizyce, sory Tomek. Fizyka poszukuje “prostych” modeli, które opisują reala. Miłość to miljardy miljardów miljardów cząsteczek opisywanych równaniami fali uporządkowanych w najskomplikowańsze struktury nam znane. Come on 😉

            Jak dziura wygląda to marketing filmu 🙂 Kip Thorne dawno to ogarnął, na potrzeby filmu cyferki tylko wrzucili do maszyny renderującej, nic nowego nie odkryto. W dodatku w filmie dziura to wizja artystyczna, w realu wygląda fajniej, polecam zerknąć. Z jednej strony niebieska, z drugiej czerwona. Będę dumny jak dojdziecie dlaczego 🙂

          • xyz

            ech człowiek tu się produkuje, pisze eseje, a tu wejdzie taki z bzdurami… I najgorsze jest to, że dla kogoś nie zaznajomego z tematem wszystkie te rzeczy brzmią jednakowo fantastycznie i uwierzy jeszcze w te bzdury bo są prostsze do zrozumienia (co nie znaczy, że ciekawsze)

          • budda

            Cieszy mnie twa niezmierna mądrość, podziel się nią, bo w przeciwnym wypadku rzeczywiście zatrucie grozi. Co jest bzdurą?

          • xyz

            “grawitacja to ogólna teoria względności”, jakie to proste, dlatego tysiące fizyków próbuje znaleźć kwantową teorię grawitacji, która nie opisze tylko efektów grawitacji (jak OTW), ale też jej działanie w świecie mikroskopowym. I nie jest prosta i intuicyjna, możesz studiować to 10 lat i tak wszystkiego nie pojmujesz.

            “Też fajna i w zasadzie sprowadza się do faktu, że cząstki lepiej opisuje się jako fale. Prawdopodobieństwa.” Opisuje się je jako cząstki albo fale, w zależności jak jest wygodniej w danym badaniu. Wcale nie lepiej jako fale.

            “Obie teorie łączą w jedno (czysta teoria, zero eksperymentów) struny, brany czy jak zwał.” Ogólna teoria względności była wielokrotnie eksperymentalnie potwierdzona, podobnie jak mechanika kwantowa, a zwłaszcza jej najbardziej ogólna wersja czyli model standardowy. Brany i struny i inne takie, dotyczną teorii strun, która jest tylko teorią, ale nie równaj jej z całą mechaniką kwantową

            “Z jednej strony niebieska, z drugiej czerwona.” Z której czerwona, z której niebieska? Nieruchoma czarna dziura? Bzdury. Jeśli się porusza to tak, ale to nie czarna dziura tylko jest dysk akreacyjny. Ale to w zależności w którą stronę się porusza (do nas czy od nas). Wpadając do czarnej dziury możesz zobaczyć przesunięcie ku niebieskiemu jeśli się odwrócisz, ale tylko to.

          • budda

            Omg, jaki czepialski.

            Oczywiście, że nie da się ogarnąć ogólnej w 1h ani 100h. Nie zmienia to faktu, że można “zrozumieć” zakrzywienie czasoprzestrzeni w 1 minutę.

            OK, cząstka jest i falą i cząstką, jednak dla zrozumienia mechaniki kwantowej opis jako fal nie tylko jest “lepszy”, ale obowiązkowy ;p “lepszy” to oczywiście złe słowo.

            Nie przyrównuję ogólnej i kwantowej do strun. Zaznaczyłem, że nie ma eksperymentu. Niektórzy twierdzą, że struny są “not even wrong”. Mi się podoba ich idea “wszystko* jest możliwe”, bo to jedyne logiczne wyjaśnienie rzeczywistości i połączenie ogólnej i kwantowej. Again, just a theory, nic nie równam nigdzie.

            Większość dziur, żeby nie rzec prawie wszystkie, jest wirująca. Oczywiście, że jej nie widać, to chyba akurat każdy wie, więc wybacz skrót myślowy. Widać efekty jej roboty, czyli wirujący dysk akrecyjny i zawiniętą czasoprzestrzeń.

          • Dominik Gąska

            Poczekaj, ale “wejdzie taki z bzdurami” – to do mnie? Więc sprzeciw. Starałem się przekazać coś, co przeczytałem lub zrozumiałem według mojej najlepszej wiedzy. Nie miałem w tym żadnych złych intencji. Jak się teraz dowiaduję – myliłem się. Chętnie doczytam i się dokształcę, sprostuję też oczywiśce przy najbliższej okazji. Wstrzymaj agresję, ja nie jestem z tych przeciw nauce, po prostu czegoś nie zrozumiałem i tyle.

          • xyz

            Gdzież bym śmiał, to do kolegi Buddy 🙂

          • Dominik Gąska

            Ach OK, dzięki. 🙂 Fakt, Ty tu akurat najbardziej racjonalny jesteś.

          • Dominik Gąska

            Dziękuję za kanał na YT, obadam!

          • budda

            FUN FACT:
            W 1897 J.J. Thomson odkrył nową cząstkę – elektron.
            Potem jego syn G. P. Thomson odkrył, że elektron ma właściwości falowe.
            Obaj dostali Nobla.

          • Michał Rybiński

            Hej Dominik, widze ze juz potezna dyskusja sie na ten temat wywiazala wiec nie bede dorzucac do pieca, tylko chcialbym Ci polecic jeden z odcinkow serii “The Infinite Monkey Cage” prowadzonego m.in. przez Briana Coxa, ktory wlasnie dotyczy fal grawitacyjnych i wystepuja i wypwiadaja sie w nim naukowcy zajmujacymi sie nimi na codzien, czyli ludzie ktorzy zdecydowanie wiedza co mowia.
            https://www.bbc.co.uk/programmes/b09kxt28
            A tak generalnie to jesli interesujesz sie troche nauka to szczerze poelcam Ci przesluchac cala serie, od pierwszego odcinka do obecnych, bo jest po prostu genialna i w bardzo przystepny sposob tlumaczy wiele zaawansowanych czy czasem po prostu ciekawych tematow, rownoczesnie bawiac swoja lekko komediowa oprawa. Mozesz ta serie znalezc na praktycznie kazdej platformie podcastowej.

          • Sigvatr

            Bo efekt doplera… wiedziałem, więc dumny nie możesz być 😛

  • Bartosz Witoszka

    Widzę, że Tu Dominik i Sigvatr zaczęli już niezłą dyskusję o falach grawitacyjnych, a ja zwracam się z nieco innym pytaniem. Wielu dziennikarzy growych, jako dalszy, naturalny rozwój swojej kariery traktują przejście do PR albo gamedevu. Wiele jest takich przypadków i praktycznie większość znanych kiedyś nazwisk w dziennikarstwie (Kosman, Mielcarek, Iga Ty też , Paweł Olszewski, chyba Gop też pisał, na pewno Tadek Zieliński, pewnie Gnyp też) i masa mniej znanych osób przeszła na “ciemniejszą stronę mocy”. A czy znacie jakieś osoby, które przeszły z gamedevu/PR do dziennikarstwa. Jeśli znacie kogoś takiego to czy możecie powiedzieć kto to i może rozważyć czemu? Sam mam trochę przemyśleń na ten temat, ale nie znam tylu osób w branży, co Wy :-). Dzięki za odcinek.

    • k0n

      O, i to jest interesujące pytanie dość – w innych dziedzinach życia dość często mamy do czynienia z przejściem od czynnego wykonywania zawodu, do bycia jego komentatorem. ALE – co wg. mnie bardzo ciekawe – właśnie raczej “komentatorem”, niż zawodowym krytykiem, zwłaszcza w obszarze kultury ciężko mi takie przykłady wskazać.

      Aczkolwiek jeśli o giereczkowo chodzi, to wiem, że np. Jerzy Poprawa (CD-Action) i w scenie i odrobinę w gamedevie siedział swego czasu.

      • Bartosz Witoszka

        O nim nie słyszałem, dzięki. 🙂 Generalnie planuję jakiś dłuższy materiał o tym i szukam takich ludzi, może ktoś będzie chciał odpowiedzieć na kilka pytań.

  • Przemysław

    Dziękuję za odcinek. Bardzo dziękuje.

  • zenek73

    Wincej Nintendo!

  • Adi Kru

    Sygnalizuję azaliż jest to odcinek numer 210

    • Tomasz Pstrągowski

      Następny będzie 210. Ten, w oficjalnym continuum podcastu jest 200 któryś tam

  • k0n

    Wątek o Falloutach od 5 do 75, o którym Iga wspomina w podcaście, i obiecała podlinkowac, ale zapomniała:

    https://twitter.com/rockpapershot/status/1062673183109799938

    TO JEST ZŁOTO.

  • JK

    Dominiku i Tomaszu. Jak JRPG to Valkyria Chronicles i Vaklyria Chronicles IV. Zwłaszcza dla Tomka, bo to też bardzo ciekawa strategia.

    • Tomasz Pstrągowski

      Ja wbiłem w VCh jakieś 25h. Nawet mi się podobało, ale trafiłem na misję z minami na plaży, która była tak korytarzowa i nudna, że odpadłem i już nie wróciłem.

  • macosxgeek

    Dzienks za odcinex !

  • Marcjanna S

    Ten problempojawiał się już wiele razy, sami o nim dyskutowaliście ale wydaje mi się iż warto byłoby do niego wrócić, z powodu iż, według moich własnych obserwacji, ostatnio się do pewnego stopnia zradykalizował. Chodzi mi o ‘konflikt’ pomiędzy dziennikarzami growymi a youtube’rami. Często już pojawiały się opinie iż ludzie wolą oglądać, słuchać youtube’rów i że w pewnym sensie to oni stali się ‘prawdziwym’ głosem graczy, a dziennikarze zostali zepchnięci na dalszy plan. Sami dziennikarze w tej sytuacji zaczęli aktywnie krytykować youtube’rów (Jason Schreier ostatnio sam nazwał YongYea prowokatorem/podjudzaczem). Jednakże w obliczu ostatnich wydarzeń – zapowiedzi Diablo Immortal, problemów z Rainbow Six Siege i z jego wprowadzeniem na rynek chiński, wydaje mi się z większą mocą pojawiły się ponownie tezy iż dziennikarze coraz częściej zaczęli stawać z punktu widzenia graczy ‘w obronie korporacji’. Dziennikarze zaczęli generalizować jak i krytykować Gamer Rage, zaczęli krytykować review bombing oraz wielokrotnie wspominali o tym iż z powodu tego typu sytuacji twórcy gier zaczeli obawiać się samych graczy oraz wielu z nich straciło ochotę do tworzenia gier. Zaczęto głosić iż wydawcy jak i twórcy powinni zaprzestać słuchania graczy i podejmować zupełnie autonomiczne decyzje, niezależnie od zdania opinii publicznej. W jednym z artykułów pojawiła się też wzmianka o tym iż pierwszym przypadkiem gamer Rage które zaczęło (zdaniem autora negatywnie) oddziaływać na twórców, było zmuszenie BioWare do wydania dodatku rozszerzającego zakończenia Masz Effecta 3. Zakończenia które w oryginalnej wersji wszyscy w tamtym czasie krytykowali. Co sądzicie o tej sytuacji? Czy to konsekwencja jedynie tych wydarzeń czy może część jakiegoś większego procesu polaryzacji wśród części dziennikarzy growych jak i samych graczy? Co może go wywoływać i napędzać? Czy, w pewnym sensie rewizjonizm poprzednich wydarzeń – jak w przypadku Mass Effecta 3 nie wzbudza wątpliwości, zważając na fakt iż w tamtym okresie nikt nie watpil w błąd BioWare przy tworzeniu zakończeń tej gry? Czy gracze nie mają trochę racji w momencie krytykowania Ubisoftu i Rainbow Six Siege za wprowadzanie zmian ktore maja dostosować całą grę do praw Chińskiej Republiki Ludowej – praw konserwatywnych i tworzonych przez bądź co bądź rząd totalitarny. Jestem ciekawa waszej perspektywy, a też jestem pewna iż te sytuacje obiły się Wam o uszy. Dzięki za odcinek! – Marcjanna

  • Szop Jacek

    Pytanie do sekcji komentarzy, w szczególności do Igi – Co myślicie o nadciągającej nowej części Aliena o podtytule “Blackout”, w którą ponoć ma być zaangażowany Hideo Kojima? I pytanie do wszystkich – w jakich seriach najbardziej widzielibyście lub nie tą osobę? Fallout by Hideo? Tetris by Hideo? Proszę o ŚMIESZNE odpowiedzi. (W głowię słyszę Tomka, który nie odpowiada na pytanie tylko śmieje się z napisanego caps lockiem słowa ŚMIESZNE). Buziaki. ;*

  • Sławek Przystański

    Na zdrowie tym w Auschwitz to nie wyszło.

  • Michal Markowski

    Żeby było o czym gadać: Jakie są Wasze doświadczenia z wersjami beta gier? Wiem, że czasem gracie, ale ciekawi mnie, czy to z ciekawości, dla przyjemności, czy z obowiązku? Czy przechodzicie po premierze gry ograne w becie?