Niezatapialni odcinek sto osiemdziesiąty piąty

DZISIAJ TEMATYCZNIE! O CYBERPUNKU!


BEEP BEEP BEEP BEEP
BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP

BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP

BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP
BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP

BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP

BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP BEEP

wYsTąPiLi DlA wAs:
164 3w4 5m013n5sk4
70m45z p57r460w5k1
d0m1n1k 645k4

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Komar Komarescu

    Tak patrze na opis odcinka i..
    https://www.youtube.com/watch?v=CZlfbep2LdU

  • ffrreeaakk

    Dziękuję!

  • Łukasz Lipka

    Dzięki za odcinek

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Spuczan

    Po opisie widzę, że będzie dużo o Cyberpunk 2077 od CD Projekt.

  • xyz

    Sorry Tomek, ale gadasz niesamowite bzdury co do SpaceX i NASA. Rzucasz jakimiś wymysłami nie patrząc w ogóle na fakty.
    Budżet SpaceX w porównaniu do NASA jest o rząd wielkości niższy. Przez pierwsze 10 lat działalności wydali miliard dolarów, z czego połowa pochodziła od NASA, połowa od prywatnych inwestorów. Natomiast budżet NASA to było 15-17 miliardów ROCZNIE. Myślisz, że gdyby NASA zachowało sobie te 50 baniek co rok, to by coś dla nich zmieniło?
    Potem SpaceX otrzymali kolejne 500 milionów, ale już na dwa lata. Tylko wtedy już za realne wysyłanie ładunków na orbitę.
    NASA zobaczyło, że jest tutaj gość, który robi to taniej niż oni, więc dlaczego mieli nie skorzystać?
    Również prywatne firmy płaciły SpaceX za wysyłanie swoich satelitów na orbitę. Nie robiły tego za ładne oczy, tylko dlatego, że wysyła je taniej niż NASA/ESA.

    Dzisiaj wszystko co osiągnęło SpaceX, zrobiło kosztem 21 miliardów dolarów przez cały swój okres działalności. NASA wydaje podobną ilość przez rok (19 miliardów).

    W skrócie, SpaceX zrobiło za ułamek rocznego budżetu NASA coś, czego państwowy moloch nie mógł zrobić przez kilkadziesiąt lat.
    I nie wiem dlaczego NASA jest takie powolne, może złe zarządzanie, może zbyt rozdmuchana struktura, może wpływy rządu. Ale NASA swoją szansę przespało, a kasę przejadło. Mówię tutaj o kwestii wynoszenia czegoś w kosmos (czyli podstawy działalności). Program wahadłowców to był ślepy zaułek. Były niebezpieczne, nieekonomiczne, miały niewielką nośność.

    I też nie lubię Muska, buc z niego straszny, ego kosmiczne (hehe…), zamiast tego samochodu mógł wysłać np. satelitę. Ale nie sposób mu odmówić skuteczności w tym co robi. Rozmaici eksperci pukali się w głowę, mówiąc, że to co chce osiągnąć jest niemożliwe przy tym budżecie i w tym czasie. Ale Musk postawił na swoim.
    W ogóle nie sądzę, że on to robi dla pieniędzy. To taki nerd, co to chce polecieć w kosmos, a jak to będzie na siebie zarabiać (a na razie nie zarabia) – to tym lepiej.
    A oskarżanie go, że zabiera kasę NASA, które cierpi przez niego… To już po prostu ignorancja i brak wiedzy.

    • ffrreeaakk

      Do tego dodam, że raczej to nie on jest tym złym, bo od lat ostrzega, że ludzkość wyginie przez brak kontroli nad sztuczną inteligencą i apeluje o jak najszybsze uregulowanie tych kwestii, bo to największe zagrożenie. Żeby to okiełznać założył OpenAI – organizację badawczą której celem jest trzymanie ręki na pulsie w tych sprawach. Popierają to i dołączają tam inne duże firmy. Niewykluczone, że najzwyczajniej sam chciał być w centrum wydarzeń, żeby położyć na tym łapę, ale i tak dobrze, że oficjalnie komuś na tym zależy.

      • Tomasz Pstrągowski

        Nie chce mi się powtarzać moich argumentów, więc znalazłem artykuł człowieka dużo mądrzejszego ode mnie.

        http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23018927,stankiewicz-wyscig-kosmiczny-dawal-nadzieje-a-misja-muska.html

        • macosxgeek

          Nie wiem kto to Elon Musk ani o co tak dokładnie ani z grubsza nawet chodzi, ale jak artykuł na gazeta.pl ma być jakakolwiek merytoryczna referencja do czegokolwiek – to już chyba wolę umrzeć na Marsie razem z Iga Ewa.. 😉 (może dodam, że wole umieranie na Marsie razem z Iga Ewa od wielu rzeczy, tak w sumie) 😀

        • xyz

          Jeśli tak tekst jest od kogoś o wiele mądrzejszego od ciebie to… Nie wiedziałem że tak nisko się oceniasz.
          Przecież to jest typowy ból dupy na bogatego człowieka, za to, że wysyła coś w kosmos.
          Osiągnięciem Muska nie jest to że wysyła coś w kosmos tylko to że robi to tanio. Dlaczego po programie Apollo NASA nie zrobiła nic równie spektakularnego? Bo było to za drogie. To nie rozwiązania techniczne są głównym problemem w podboju kosmosu, ale pieniądze. I Musk ten największy problem rozwiązuje. W szczytowym momencie program Apollo pochłaniał 4% wydatków rządu USA. 4% kurwa procent! To było jasne że w takim kształcie podbój kosmosu nie może być kontynuowany. Ale mimo to, przez cały czas budżetu NASA jest wielokrotnie większy niż SpaceX.
          Najlepszy jest fragment kursy autor dumnie pisze: „zacznijmy od faktów i liczb „, po czym nie przytacza ich żadnych. Potem ocenia że plany Muska są techniczne niewykonalne w tym czasie i przy takich środkach. Co nie wiedziałem że pan Stankiewicz jest specjalistą od lotów kosmicznych i ma wiedzę by takie rzeczy oceniać. Patrzę na stopkę – filozof… no tak.
          O jego wiedzy świadczy fragment:” Statek krąży po orbicie, a Ziemia się pod nią obraca – lot kosmiczny jest niejako lotem nad całą planetą naraz.” Czyli jak Ziemia się pod statkiem nie obraca, bo np. jest na orbicie geostacjonarnej, to już się nie liczy.
          Ten tekst brzmi jak wyrzyg typowego Janusza. Który pojęcia nie ma żadnego. Nie wie o co chodzi. Nie odwołuje się do faktów. Ale wkurza go, że ktoś ma pieniądze i realizuje swoje cele.
          BTW NASA nie udostępnia swojej infrastruktury za darmo, tylko SpaceX na wynajmuje.

          • Tomasz Pstrągowski

            1. Nie przeklinaj.
            2. Nie bądź chamem.

          • xyz

            Aha, ok

          • Gorthak

            NASA miała jeszcze jeden powód – po wygranej w wyścigu na Księżyc z Sowietami, pojawiło się zasadnicze pytanie “po co?”. Prawda jest taka, że nie ma żadnego powodu, poza argumentem z marzeń i przekraczaniu granic, dla którego ktokolwiek miałby się pchać na Księżyc czy dalej. Wartość naukowa może być powodem, ale, jak sam wspomniałeś, to trochę drogi biznes. Nikt też (chyba poza Muskiem) nie rozważa na poważnie Marsa jako stałego osiedla dla ludzi. To jakby chcieć osiedlać się na Antarktydzie… z tą różnicą, że na Marsie nie ma magnetosfery, zdrowej dawki grawitacji i tlenu…

            BTW pytanie do moda – dlaczego mój wczorajszy komentarz zniknął?

          • Sigvatr

            “Nikt też (chyba poza Muskiem) nie rozważa na poważnie Marsa jako stałego osiedla dla ludzi.”

            Poza tymi wszystkimi naukowcami, inżynierami, czy nawet pisarzami SF od lat 50-tych 😀

          • Gorthak

            Pisarzy SF nie liczę – papier przyjmie wszystko a w SF, litera F pozwala na napisanie czegokolwiek. Mój ulubiony serial Expanse, trzyma się bardzo mocno fizyki, ale nawet tam trzeba było stworzyć magiczne silniki działające na “efektywność”, żeby kolonizacja układu słonecznego miała sens.

            Inżynierowie i naukowcy rozważają dotarcie na Marsa, ale nie traktują go jako realne miejsce na osiedlenie się. Raczej w kategoriach misji badawczych i placówek naukowych. Jako przyszłe miejsca do zamieszkania prędzej wymienia się Tytana, Wenus albo sztuczne struktury na orbicie. Oczywiście, zaprojektowanie zamkniętego ekosystemu działającego w takich warunkach jakie panują na Marsie jest ciekawym wyzwaniem intelektualnym, ale od ciekawego projektu do faktycznego planu daleka droga.

            Pisząc, że nikt tego poważnie nie rozważa, nie miałem na myśli, ze takie pomysły nie istnieją, ale że ilość wyzwań inżynieryjnych i zwyczajny brak wiedzy uniemożliwiają zaplanowanie jakiejkolwiek poważnej kolonizacji. Nie widziałem jeszcze ani jednego planu na rozwiązanie problemu nadchloranów, niedoboru azotu czy przeciwdziałania zmniejszonej grawitacji. Musk zaprezentował ładną grafikę osiedli na powierzchni – mało sprytne rozwiązanie, ze względu na promieniowanie kosmiczne i meteoryty. To pokazuje tylko, ze on też nie ma żadnego realnego planu. Realne – słowo klucz mojej wypowiedzi 😀

          • Dominik Gąska

            Also akurat ostatnio przypadkowo trochę czytałem o orbitowaniu i ono też w ogóle nie na tym polega, że się “planeta pod czymś obraca”. 😀

          • Sigvatr

            Właściwie to tak. To kwestia perspektywy. Jakbyś “stał” na ISS to miałbyś takie właśnie wrażanie, że Ziemia się pod tobą obraca.

            Generalnie rzecz biorąc, to wszystko co orbituje tak prawdę spada, ale nie spada idealnie w dół, tylko po skosie, bo oprócz ruchu w dół, porusza się jeszcze prostopadle do kierunku dół. I porusza się na tyle szybko, że planeta (z racji tego, że jest okrągła) mu ucieka.

          • Dominik Gąska

            No tak, dokładnie. Ale żeby orbitować trzeba mieć nadana prędkość, bardzo duża właśnie, w kierunku tego orbitowania (czyli prostopadle do spadania, jak słusznie zauważyłeś). To jest tak dalekie od „stania w miejscu ale planeta się obraca pod tobą” jak tylko się da.

            A stojąc w miejscu i czekając aż planeta się pod Tobą obróci, to byś po prostu spadł idealnie w dół, grawitacja jest tam wciąż bardzo silna.

          • Dominik Gąska

            A wiesz, jasne, ze „z perspektywy” to wszystko zawsze można tak powiedzieć, tak samo jak siedzę w autobusie to z mojego punktu widzenia on stoi w miejscu a wszystko na zewnątrz się porusza. Ale nie zmienia to faktu, ze tak naprawdę dzieje się co innego. 😉

          • Tomasz Pstrągowski

            @dominikgska:disqus wydaje mi się, że rozdmuchujecie zwykły skrót myślowy;) człowiek pisze felieton na dużo ogólniejszy temat, to nie miejsce i czas by szczegółowo tłumaczyć jak działa orbitowanie, bo poświęca temu zagadnieniu literalnie 2 zdania.

          • budda

            Brawo chłopaki! Odkryliście teorię względności! 😉

        • mz

          tbh mowiac malo ladnie: jesli ten artykul byl zrodlem watpliwosci i dodatkowo mial cokolwiek reszcie wyjasnic to rzeczywiscie nie ma sie nad czym rozwodzic. wygodniej sie rozejsc ze swoimi racjami ; – )

    • Gorthak

      Bardzo urzekło mnie też zdanie Tomka o wysłaniu samochodu w kosmos jako “Największej bezpłatnej kampanii reklamowej na świecie”… czyli wystrzelenie największej komercyjnej rakiety kosmicznej w historii z jednym z droższych samochodów i kombinezonem kosmicznym jest bezpłatne. Nie mam więcej pytań. Chociaż fakt, wysłanie drogiego samochodu w olbrzymiej rakiecie wygląda jakby ktoś sobie coś kompensował 🙂

      Wydaje mi się, że sentyment o tym, że “będziemy” kolonizować planety czy latać w kosmos jest trochę naiwny. No bo kim jesteśmy “my”? Realnie to mogą być jedynie rząd lub korporacja. Kogo innego będzie na to stać? Podróż na Księżyc była wynikiem zimnej wojny i kiedy zniknął powód rywalizowania na tym polu, nigdy więcej tam nie wrócono. Żaden rząd demokratyczny nie rozpocznie planu lotów w kosmos, jeśli na Ziemi są inne problem do rozwiązania, bo wyborcy tego nie kupią. A problemy będą zawsze. Z resztą nie wiem czy chciałbym, żeby to rządy trzymały łapę na podróżach kosmicznych. Jest powód, dla którego firmy prywatne lepiej radzą sobie z zarządzaniem finansami i są po prostu skuteczniejsze. Trochę szkoda, gdyby program lotów kosmicznych spotkało to co instytut zajmujący się grafenem w Polsce (hint: politycy obsadzający kierownicze stanowiska swoimi rodzinami).

      Niestety, zgodzę się, że facet obrósł kultem. Teraz cokolwiek powie, znajdzie się cała masa ludzi, którzy bezkrytycznie to łykną. Plany “kolonizacji” Marsa przez SpaceX są ekstremalnie nieprzemyślane. Powierzchniowe osiedla (powodzenia z nieumieraniem od promieniowania), brak MAVów (czyli nigdy nie wracamy na Ziemię?), brak informacji co zrobią z toksycznością planety (fun fact, Mars jest trujący… I shit you not, cała planeta jest pokryta toksycznym pyłem, który zabija każdą bakterię czy komórkę w 5 minut), brak planów zarządzania zasobami kolonii (do dziś nikt nie skonstruował działającego zamkniętego ekosystemu), zadziwiający brak myślenia nad rolą grawitacji (może się okazać, że tam po prostu mieszkać się nie da, bo nie znamy jeszcze w pełni roli grawitacji w cyklu życiowym człowieka a Mars ma jej niecałe 40% ziemskiej) czy znikome ilości azotu w glebie (podstawowy składnik odżywczy roślin), to tylko kilka problemów, które będą wymagały dziesięcioleci na rozwiązanie a nikt w SpaceX o nich nawet nie wspomina. Może nad tym pracują, tylko się nie chwalą (albo to ja nie dotarłem do informacji), ale póki co, widzę w tym więcej hype’u niż realnego planu.

      Konkluzja z tego jest smutna – jeśli Musk faktycznie wyśle tam ludzi w latach 20, to oni zginą bardzo szybko. A wtedy cały zakochany w nim świat powie “No skoro nawet jemu się nie udało, to nie ma po co się pchać”. I ostatecznie bardziej zaszkodzi niż przybliży nas do podboju kosmosu. Mam nadzieję, że się mylę, ale im częściej go słucham tym bardziej się tego boję. Bąbel Muska pęknie i nasze nerdowskie marzenia spadną z hukiem na Ziemię, z której tak chcieliśmy się wydostać…

    • Miłosz Kowalski

      Ten artykuł to taki bullshit, że żałuje pięciu minut które na niego poświęciłem.
      Koledzy już tutaj wszystko wytłumaczyli, a ja tylko powiem, że @tomaszpstrgowski:disqus poczytaj na dany temat więcej, bo często masz rację, ale jak nie masz pojęcia na jakiś temat to strasznie to widać i robisz z siebie idiotę. Nawet Iga zwróciła Ci uwagę w odcinku, że po prostu pieprzysz głupoty.

      Co do nierentowności Tesli, to przypomnę, że Amazon też przez wiele lat był nie rentowny a teraz wszyscy widzą co z niego wyszło.
      R&D, infrastruktura kosztuje.

  • Sasilton Mihawk

    OMG, Tomek totalnie nie miał racji w dyskusji o podboju kosmosu, tak samo jak nie miał racji o zajmowaniu miejsc w kinach.

    • Som

      Może za dużo schudł i głupkowaty hejt jest tego skutkiem.

  • Jack

    Dzięki za odcinek

  • mosku

    Nie chcę się wypowiadać na temat kosmosu ale o tej komercjalizacji i hypowania Muska. Oni chyba wiedzą co robią, ludziom łatwiej się utożsamić z osobą (Musk) aniżeli z firmą (NASA). Mogę się mylić ale on nie chciał wysłać Tesli na początku tylko coś innego. Tak jak już ktoś napisał on nie robi tego dla pieniędzy bardziej to człowiek z tego powiedzenia
    “Jest rzecz której się nie da zrobić (tanie loty kosmiczne) i przychodzi człowiek który nie wie że się nie da i to robi”.
    Ludzie potrzebują takiej ikony jak Musk czy Gates czy Jobs żeby za nim podążać a nie jakieś korpo poza tym jak ktoś mówi że pracuje w SpaceX to ma szacun wielki że wysłali samochód w kosmos a nie że to firma Muska.

  • Tony

    Celem było wysłanie w kosmos czegoś, czego nie byłoby szkoda zniszczyć, gdyby się nie udało. Więc byłoby łyso, gdyby były to jakieś tomy z mądrościami czy np. dysk z całą Wikipedią przyczepiony do skały, gdyby wybuchło. Dlatego też nie mógł to być jakiś satelita.

    Worki z cementem byłyby trochę mało malownicze, a skała mogłaby nie spłonąć całkowicie w atmosferze spadając i zrobić komuś krzywdę.

    Chodzi o to, że coś trzeba było wybrać i każdy wybór miałby swoje minusy.

    Nie chcę Cię hejtować Tomku jak inni powyżej, ale jestem ciekawy, jaką rzecz byś wysłał, gdyby decyzja zależała od Ciebie.

    Do tego z tego co pamiętam to na Teslę jest wielomiesięczna kolejka zapisów, więc to nie jest tak, że Musk narzeka na brak klientów i potrzebuje reklamować tę markę.

    • Tomasz Pstrągowski

      Tesla (jako firma) jest zupełnie niedochodowa. Być może zacznie zarabiać około 2020 roku, ale to są spekulacje. A miała zacząć zarabiać rok czy 2 lata temu – nie pamiętam dokładnie.

      Wydaje mi się, że coś świadczącego o zbiorowym wysiłku, honorującego pracę zespołu, oddającego cześć poprzednim pionierom kosmosu etc. byłoby bardziej na miejscu. Niech to już chociażby będzie 1-tonowy model wahadłowca kosmicznego (tyle waży ten samochód chyba) z nazwiskami ludzi latających wahadłowcami. Byłby ładnym podziękowaniem za to, co osiągnęliśmy kiedyś i przy okazji symbolicznym zamknięciem rozdziału wahadłowców, pokazaniem, że oto Space X wynosi ost. wahadłowiec na orbitę i idzie nowe.

      • Tony

        Dzięki za rzeczową odpowiedź.

        Moim zdaniem wciąż byłoby trochę nieciekawie, gdyby to, o czym napisałeś, wybuchnęło razem z rakietą. Dziś wiemy, że by nie wybuchnęło, ale wysyłając to nie wiedzieliśmy tego… :]

        W tym co piszesz widzę pewną dostojność, do której nie pasowałby wybuch. Mogłyby się pojawić komentarze, że wybuch makiety przypomina niektórym katastrofę Challengera i pewnie różne inne.

        Dla mnie największą abstrakcją i oczywistym absurdem było to, że podobno głośniki radia tego samochodu miały drgać częstotliwością jakiejś piosenki. Piszę tak dziwnie, bo przecież w próżni nie ma ośrodka, który mógłby te drgania przenieść, a więc trudno powiedzieć, że leci muzyka. Odbieram to jako swego rodzaju hiper-trolling 🙂

        Ja sam zastanawiałem się nad tym samym, co ja bym wysłał i żeby nie był to samochód.

        I wydaje mi się, że niezłym podsumowaniem naszej dzisiejszej cywilizacji byłby wielki wór ze śmieciami.

        Gdyby wybuchnął, byłoby to jak spalenie. Gdyby ocalał, byłby metaforą śmiecącej wszędzie cywilizacji, w tym także w kosmosie, a szczególnie na orbicie. Wydaje mi się, że także byłby to niezły trolling, hurr durr tak bogaczowi odjebało, że wysyła w kosmos śmieci…

        Ale może u kogoś wywołałoby to refleksję, że skoro ktoś wysłał w kosmos śmieci, to może warto byłoby mniej śmiecić samemu, mniej generować śmieci, kupować mniej produktów w jednorazowych opakowaniach?

        Częściej pójść na targ i kupić pomidory, które włożę do przyniesionej ze sobą torby niż kupować w markecie opakowane w folię i tackę, które wyrzucę?

        Wydaje mi się, że szedłbym w takim kierunku, starając się dać przekaz, który może wpłynąć na czyjeś codzienne decyzje.

  • wielkimistrz

    Z hakowaniem w grach jest taki kłopot że to nadal musi być gra. W Sprinter Cell 3 hakowanie to lecące cyferki czyli blisko faktu. Efekt taki że do tej pory nie wiem jak działa ten system.

    A w Bioshocku hakowanie jest super relaksujjące. Szkoda że w dwójce zamienile je na prostackie QTE

    • Sigvatr

      Od kiedy to hakowanie polega na przelatujących cyferkach?

      • wielkimistrz

        Oczywiście, że nie sensu stricto. Ale wyskakujące cyferki są o wiele bliżej kodowania niż np. mini gry z seri Sly Cooper. Jeśli chcesz rozpocząć dyskuję o różnicch między hakowaniem a kodowaniem to poddaj ją walkowerem. Bo kompletnie się na tym nie znam. Chodziło mi tylko o to, że hakowanie w grach musi być takie jakie jest bo nie może wymagać faktycznej wiedzy programistycznej

        • Sigvatr

          > Bo kompletnie się na tym nie znam.

          Właśnie widzę. Ale hakowanie jest takie w grach, bo prawdziwe, nie jest takie “emocjonujące”, czy widowiskowe, a nie, że trzeba znać się na programowaniu.

          Kilka komentarzy niżej Jack napisał: “Hakowanie to głównie czytanie i jeszcze raz czytanie.”, zdecydowanie bliżej niż “cyferki”.

  • Ann Core

    Tomku, teraz moje trzy grosze odnośnie Muska. Najłatwiej zrozumieć Muska patrząc na niego, jak na protagonistę powieści Ayn Rand. Wiem, że to baaardzo drętwa literatura, ale Musk jak i Peter Thiel (inny współzałożyciel PayPal) są dużymi fanami twórczoći tej pani. Ten drugi pracuje nad projektem, który bardzo przypomina Rapture. I jest to trochę przerażające. Ale wracając do tematu, czytałem ten sam artykuł, tygodnie temu i pomimo, że napisany jest przez osobę, która jest zdecydowanie mądrzejsza ode mnie, to się nie zgadzam ze Stankiewiczem i uważam, że nie nie do końca zrozumiał on o co Muskowi i Space X chodzi.

    Najważniejszym powodem dla którego technologia kosmiczna przychamowała po latach sześćdziesiątych, jest powód ekonomiczny. Zrozumieliśmy, że niektóre technologie były zbyt kosztowne jak na tamte czasy i nie niosły ze sobą żadnych korzyści materialnych. Innymi słowy kosmos stał się bardzo kosztowną fanaberią do tego stopnia, że wiele osób neguje największe osiągnięcie tamtych czasów, czyli lądowanie na księżycu. Mało osób nawet pamięta, że udanych misji załogowych na księżyc było sześć, a ludzi, po nim spacerowali, było dwunastu. Misje załogowe na inne ciało niebieskie stały się po prostu nieopłacalne. No bo co my z tego tak na prawdę mamy? Sytuacja identyczna do tej z czasów Kolumba, który przekonał królową Hiszpani, że jego wyprawa jej się opłaci. I choć wszystkie inne założenia Kolumba były błędne, to w tym jednym się nie pomylił. To zapoczątkowało falę odkryć geograficznych. Perspektywa zysku i kolonizacji.

    I tutaj pojawia się Elon. Koleś tak ogarnięty pomysłem lotu na Marsa, że robi wszystko aby tego dokonać. Bo widzisz nawiększym atutem Elona jest jego upartość. Wszystkie jego firmy biorą na cel technologie, które nie tylko pozwolą na załogową misję na Marsa, ale pozwolą na zbudowanie samowystarczalnej, stałej koloni. Wszystkie te technologie już istnieją, niestety są bardzo kosztowne i nie rozwijają się z taką szybkością jak na przykład elektronika. Dlatego, każda firma Muska zajmuje się popularyzacją tych technologii, po to aby były one skalowane a przez to doskonalsze i tańsze. I tak: Potrzebujemy taniego statku kosmicznego – SpaceX, którego celem jest dostarczenie jak największej ilości ładunku, za jak najmniejszą cenę. Na Marsie, najłatwiej będzie stworzyć kolonię w większości pod ziemią (bo promieniowanie kosmiczne i rzadka atmosfera etc.) – Boring Company, która ma na celu doskonalenie budowy tunelów. Na Marsie pojazdy nie będą w stanie używać silników spalinowych – Tesla. Zresztą Tesla ma też na celu spowodować przełom w technologii, która hamuje nas najbardziej – efektywne przechowywanie energii elektrycznej. I tak dalej. Wszystkie firmy się wzajemnie uzupełniają, a nawet dzielą swoje cele. I tu leży geniusz Elona. Sprawia on że technologia kosmiczna nie jest tak kosmiczna. Albo inaczej… udowadnia że technologia kosmiczna ma zastosowanie tu i teraz a korzyść z niej będą czerpać wszyscy, a nie tylko bogaci. Choć to oni najpierw dadzą kasę na to aby zmniejszyć dalsze koszty, ponieważ nawet jeśli, jakiekolwiek rządy dają kasę Elonowi to na zasadzie pożyczek i konkretnych kontraktów na konkretne usługi. Pamiętaj każdy dolar zaoszczędzony przez NASA to dodatkowy dolar na inne projekty.

    Cały model biznesowy Muska opiera się na marketingu jego osoby. Wiekszość z jego pomysłów nie zaistniała by, gdyby nie było szumu wokół niego. Zgadzam się że jest to populistyczne, ale na takiej samej zasadzie działa demokracja, gdzie nie wygrywa najlepszy ale najpopularniejszy. Już sam fakt, że mówi się o lotach na Marsa, że rozmawia się o technologii kosmicznej, jest wielkim osiągnięciem. I nie zgadzam się, że Elon sprywatyzował kosmos. Nie wiem czy jesteś w stanie wymienić nazwy innych rządowych agencji kosmicznych z głowy? Nie jest to absolutnie przytyk z mojej strony. Wszyscy znają NASA i pamiętają że Rosjanie coś tam, coś tam. Chodzi mi o to, że podbój kosmosu już jest bardzo elitystyczny. Kosmonauci jako wysłannicy Ludzkości i inne romantyczne idee, brzmią jak nacjonalistyczna propaganda i taką miały rolę w czasach zimnej wojny i wyścigu w kosmos, kiedy prawdziwym celem było zdobycie przewagi militarnej nad drugą stroną. Radzieckie i Amerykańskie programy kosmiczne napędzały technologie militarne. W dużo wolniejszym stopniu technologie cywilne. Dlatego w tej chwili, pomimo oficjalnie neutralnego statusu Kosmos należy on do garstki bogatych krajów. Dokładnie tak samo jak igrzyska olimpijskie.

  • Sigvatr

    @Iga: świetne obrazki, bardzo się wpasują w temat.

  • Sigvatr

    Jejku, ale Tomek odjechał z tym kosmosem…

    1) Tesla Muska została wysłana w locie PRÓBNYM. Elon zapytał NASA, czy nie mają czegoś, co on im wyśle na orbitę za friko, tylko, że jest szansa, że to może zlecieć z powrotem, spłonąć w atmosferze itp… Jakoś nie skorzystali. Wysłał swój samochód, podobno zamiast na Mars, doleci do pasa asteroid, bo jednak nie wszystko poszło gładko.

    2) Podbój kosmosu w latach 60-tych był motywowany wyścigiem z ZSRR. Nie wiem gdzie Tomek znalazł te opiewanie pionierstwa, z propagitek ówczesnych?

    3) Jak to Iga zauważyła, Elon rozwija technologie reużywanych rakiet: czyli interesuje go redukcji kosztów. I nie, do cholery, wahadłowce nie są rakietami, zapytaj Igi Tomek. BTW. dzisiaj NASA korzysta rosyjskich rakiet.

    4) To nie jest tak, że NASA nic nie robiła po lotach na Księżyc. Wystarczy zerknąć na ISS.

    5) I PS: dla wszystkich fanów kosmosu, żyjących w Europie, mamy coś takiego Europejska Agencja Kosmiczna.

  • macosxgeek

    Ja już nic nie piszę… Zasadniczo bo mam już wszystko czego mi w życiu potrzeba.. Twarde narkotyki, prywatną armię i miłość Anki z 3c xD i zaorane. :DD

  • Jack

    Gdzie jest wasz entuzjazm?! 🙂
    Co do hakowanie. Hakowanie to głównie czytanie i jeszcze raz czytanie.

    Chciałbym wrócić do wspomnianej w komentarzach dyskusji na temat zajmowania cudzych miejsc w kinie. Ogólnie byłem z tym po stronie redaktora Tomka, że nie ma w tym nic złego w końcu ktoś przychodzi, mówi to moje miejsce i bez problemu ktoś ustępuje. Okazuje się, że ta teoria się bardzo załamuje w momencie gdy do kina przychodzi ktoś mało asertywny. Moi rodzice ostatnio wybrali się do kina. Gdy weszli na sali już było ciemno i reklamy chyliły się ku końcowi. Ich miejsca zostały zajęte przez pewną parę. Na prośbę o ustąpienie miejsca państwo stwierdzili, że nie mogą bo ktoś siedzi na ich. Na ich miejscu znowu ktoś siedział bo ktoś zajął ich i bali się spytać. Skończyło się na wezwaniu obsługi. Ze względu na to, że film już się rozpoczął obsłucha usadziła moich rodziców na skraju. W ramach rekompensaty otrzymali bony na darmowe bilety, ale film ten obejrzeli ze skraju rzędu.
    Także to wszystko działa o ile mało asertywni ludzie nie przyjdą i nie zajmą miejsc innym ludziom, a za nimi kolejni.

    • Sigvatr

      Brawo, napisałeś, co Iga mówiła.

  • Mateusz Kaczmarczyk

    Jezu, uwielbiam ludzi, którzy nie oglądają trailerów i obrażają się na spoilery. Mam takiego znajomego. Ogólnie sprawa wygląda tak: jest sobie Jaś. Jaś bardzo chciałby być w centrum uwagi, być liderem grupy, samcem Alfa. Ale nie ma żadnego talentu, ani specjalnych cech. Normalnie przeciętne poglądy, zainteresowania i charakter. Jest, tak jak 99% z nas, kompletnie PRZECIĘTNY. Ale on chce być nieprzeciętny. Chce być w centrum. Bierze więc elementy zewnętrzności i czyni je elementami cechującymi go jako osobę wyjątkową. Zaczyna mieć chorobę, której nie da się zdiagnozować, a która sprawia, że ludzie ci współczują (depresja), alergię na coś co jest WSZĘDZIE (gluten), albo zaczyna robić coś, co w sumie i tak powinien robić (siłownia), albo też, uwaga, uwaga, uczula się i odrzuca moralnie element kultury, który jest tak wszechobecny, że nie da się od niego uciec (spoilery). Teraz i ty, za pomocą tych kilku kroków możesz być ciągle w centrum uwagi obwiniając świat o własną nijakość : D 😀 :D.

    • Sigvatr

      Problem ze spoilerami to nie są ludzie, którzy nie mogą oglądać trailerów!

      A swoją drogą trochę ich rozumiem, bo trailery (do filmów) rzadko kiedy mnie nie odpychają.

      • Mateusz Kaczmarczyk

        Meh. Niestety to się mało pokrywa z rzeczywistością. Większość ludzi jest w stanie emocjonalnie wytrzymać obcowanie z zapowiedzią filmową, albo usłyszenia jednego wątku z dwugodzinnego filmu. Tego typu życzeniowość jest na miejscu u dziecka, które rozpłakuje się na widok krupniku, a nie dorosłego chłopa : ). Z moich obserwacji wynika, że jeśli komuś, tak jak mówiła Iga, nie wystarcza możliwość samego doświadczenia drogi bohatera, docenienia wartości twórczych, czy kunsztu twórców filmu, a dba jedynie o przyczynowo-skutkowość fabuły, to….. może oglądanie filmów nie jest dla niego??? Może powinien zaprzestać na słuchaniu historii, które przeżyli znajomi i to tylko opowiadanych w sposób: kiedy>kto>co>z jakim skutkiem? Oczywiście zaznaczam, że nie ma w tym nic złego. Nie każdy musi kochać kino.

  • Adrian Kru

    Ja mam sposób na życie, słucham sobie Avril namiętnie 🙂
    Fajnie, fajnie. Kto też słucha Avril niech da Lajka. Pozdrawiam wszystkich hej joł.

  • KrisO_o

    Elon Musk zwrócił mi marzenie że jest możliwe w niedalekiej przyszłości lądowanie na Marsie i ogólnie powrót do podboju kosmosu.Bez komercjalizacji tego podboju nic się nie ruszy bo żadne państwo nie będzie wydawać kasy na idee(ew: Chiny żeby pokazać supremację ale i to nie wiadomo).Gdyby nie Musk to dalej bylibyśmy w głębokiej du… a tak mamy nowe otwarcie.Tomek – po prostu nie ogarnąłeś tematu i masz błędne wyobrażenia.A tak poza tym są jeszcze chyba 2 inne firmy myślące o podboju kosmosu.Firma Jefa Bezosa plus nie pamiętam 😉

  • KrisO_o

    PS:Polecam miniserial na Netflixie Mars.Bardzo fajny o kolonizacji Marsa z odniesieniem do przeszłości i kawałkami rozmów z naukowcami i Muskiem.

  • Tea Junkie

    Spoilery są przereklamowane, a jeżeli ktoś się nie zgadza proponuję spojrzeć na to badanie: http://pages.ucsd.edu/~nchristenfeld/Publications_files/Spoilers.pdf
    Jeżeli nadal się nie zgadza, to życzę powodzenia, bo straszne musi być życie ze świadomością, że na każdym rogu może czaić się jakiś spoiler.