Niezatapialni odcinek sto siedemdziesiąty

A więc spotykamy się ponownie.

W tym odcinku rozmawiali dla was:
Dominik Gąska, Tomasz Pstrągowski oraz Iga Ewa Smoleńska

Tematy:
1. Wyniki sprzedażowe Hellblade i Divinity 2
2. Koniec doświadczeń pojedynczego gracza?
3. Lutboksy (bo jak może być inaczej)
4. Pokemony zabijają ludzi
5. EMOCJONALNY TEMAT NIESPODZIANKA

Skoro wprowadzenia mamy już z głowy, to przejdźmy do niezwiązanego z odcinkiem opisu. Bo dzisiaj w pełni mogę poświęcić się sprawom z odcinkiem niezwiązanym (tu mogą być spoilery TLoU, stąd ostrzegam w tym miejscu).

No to takie przemyślenie, po tym jak sobie powtórzyłam The Last of Us (i to w wersji turbo, bo remastered). Nie pamiętałam, jaka ta gra jest upierdliwa. Zupełnie mi to umknęło. Pamiętałam, że nie lubię się skradać. Bo trudno o tym zapomnieć. Ja, ogólnie rzecz biorąc, lubię grać. Stąd pomysł, że muszę chwilę poczekać na granie (to oczekiwanie również jest elementem rozgrywki, ale aktywnym, nie pasywnym) zawsze wydawał mi się kuriozalnym. Ale co kto lubi. Wiem że są ludzie, którzy uwielbiają się skradać i mają do tego pełne prawo. Natomiast zupełnie nie zapamiętałam, jak źle się skrada w TLoU. Alternatywą jest zbiorowy mord, co z punktu widzenia osoby, która nie lubi się skradać wydaje się opcją lepszą, tyle że być może nie z punktu widzenia moralnego. Więc szłam przez grę radośnie wysadzając ludzi w powietrze, wsadzając im domorobne ostrza w grdyki oraz rozdeptując im głowy, bądź wsmarowując ich twarze w meble i ściany. Fun, fun, fun. Ellie przypominała mi czasami, że być może nie powinno mnie to bawić tak bardzo, rzucając od czasu do czasu “Oh fuck!” i “Holy shit!”.

Zważywszy, że wczoraj skończyłam sobie na spokojnie podstawkę, chciałam wyciągnąć ten temat w rozmowie ze znajomym. Zgodziliśmy się najpierw, że gra prezentuje bardzo dobrą, zamkniętą historię. Doszliśmy też do porozumienia na temat sposobów jakie do tego wykorzystuje. Lubimy tę historię. Uważamy, że jest napisana dobrze, sprawnie i jest bardzo ciekawa. Pochwaliliśmy wszystkie rodzaje dialogów, opcjonalne sceny i przeszliśmy do naszego podejścia do gry i wczuwania się w prezentowaną historię. I tutaj doszło do głębszej rozmowy, gdyż towarzysz dyskusji grał ode mnie zupełnie odmiennie. Nie chciał zabijać ludzi, wolał się skradać i bardzo wczuł się w Joela i jego wersję figury ojcowskiej (podkreślę tu tylko: gameplayowo, bo wagę fabularną odczułam również i ja). Bardzo emocjonalnie przeżył porwanie Ellie oraz zakończenie gry, gdzie pędził na złamanie karku by ocalić dziewczynę. Ja natomiast, zrażona nieco przez system rozgrywki i poprowadzona przemyśleniami odnośnie prezentowanej historii, uznałam, że pragnęłabym raczej większego dobra ludzkości niż tego, by dziewczyna przeżyła. Końcówka gry zupełnie straciła u mnie emocjonalną parę. Znając już zakończenie gry i pamiętając jakie wiążą się z nim emocje, grając ponownie po kilku latach zaczęłam więc zastanawiać się nad mechanicznymi rozwiązaniami, którymi posłużyli się twórcy TLoU.

No więc jako osoba, która nie lubi za bardzo skradanek, postanowiłam przejść ostatnie etapy w ten sam sposób jak radziłam sobie w grze wcześniej. Sęk w tym, że gra sugerowała w nich tempo nieco przyśpieszone (zarówno pod względem rozgrywki jak i historii i podejścia głównego bohatera). Stąd zupełnie nie doszło u mnie do zwiększenia napięcia emocjonalnego. Kolega mój podkreślał natomiast jak on zupełnie zmienił swoje nastawienie wobec przeciwników (co zresztą sugerowane jest fabularnie przez postać Joela) właśnie podczas tych ostatnich etapów. Efekt był taki, że kiedy dotarłam już do sali operacyjnej, nie za bardzo odczuwałam jakikolwiek nacisk sytuacji. Wybór jest już podjęty z góry więc nie o to mi rzecz jasna chodzi. Zostawiłam za sobą poziomy, które starałam się przejść po najmniejszej linii oporu, bo gra była upierdliwa – nie dlatego, że musiałam się śpieszyć. Wszak tyle było na szali! Wciąż strzelałam do ludzi z dubeltówki, tak jak robiłam to już tak wiele razy wcześniej. Wciąż rzucałam im cegłami w głowę (ba – jedną rzuciłam nawet w lekarza w sali operacyjnej; jeśli ktoś się zastanawia, czy taki wybór coś dał: nie, po prostu rozleciała się mu na klatce piersiowej) i zdejmowałam ich z karabinu. I słuchałam mojego kolegi i trochę mu pozazdrościłam. Pozazdrościłam mu tego, że w obu warstwach gry doświadczył tego, co zaplanowali dla niego twórcy.

I tutaj jest moje pytanie do was, drodzy słuchacze nasi najukochańsi. Dość przewrotne, abstrahujce rzecz jasna od idei interaktywności ale być może do porozmawiania. Czy w grach fabularnych mogłaby zaistnieć opcja: Press X to skip gameplay?

P.S. Szybkie sprostowanko: Opis jest przyczynkiem do dyskusji. Nie hejtuję TLoU 😀

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Marcin K

    Dzięki za odcineczek.
    Ja was proszę..błagam…nie nagrajcie znowu odcinka nr 171 za tydzień. Mam już wystarczający burdel w numeracji…PAAAVEEELOOO!

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Jack

    Dzięki za kolejny odcinek. Gdybyście potrzebowali to poznałem ostatnio dziewczynę, która ma głos praktycznie identyczny jak Iga. Także w razie wypadku jest dubler gdyby trzeba było coś dograć 😉

  • Denzelon

    Kurcze, jestem po stronie Igi i Domka w temacie emocjonalnym. Nazwij mnie legalistą, ale każdy ma prawo do zajęcia miejsca, które zarezerwował. Ja się zgodzę przede wszystkim z argumentem Igi, która wyjęła argument biletowy (systematyzowania miejsc) i nie ma przebacz.

  • wielkimistrz

    Jestem jeszcze przed odcinkiem ale odpowiem na pytanie Igi. “Skip gameplay” to zły pomysł w grach. Bo rozgrywka jest elementem koniecznym gry. kilka tygodni temu pewnie nie byłbym bym tego tak pewien ale “zagrałem” w “Doki Doki…”. Tam nie ma grama rozgrywki. Bardzo szybko doszedłem do wniosku, że istnienie tego w takiej formie nie ma sensu. Bo niby dlaczego ja mam siedzieć z twarzą wklejoną w monitor i przeklikiwać się przez ściany nieudźwiękowionego tekstu. Ktoś mógłby powiedzieć “Historia jest fajna”. Być może tak jest. Nie wiem tego bo jej nie skończyłem. Dzieło starało się zrobić wszystko żeby mnie do siebie zniechęcić i zniechęciło.

    A skoro da się opowiedzieć historię bez gameplayu to znaczy, że da się to zrobić nie robią z dzieła “gry”

    • Michal Markowski

      U mnie Doki Doki się zbugowało w moencie, gdy szit się zaczął dziać, a po restarcie, to chyba gra jakieś pliki pogubiła.

  • Marcin K

    Szanowny Panie Tomaszu, chciałbym serdecznie Panu pogratulować podjęcia słusznej walki z numerkowym faszyzmem. Nieistniejący ludzie nie istnieją.

  • Mateusz Ossowski (Levi89)

    Fajny odcinek! Szczególnie ostatni temat. Fajnie się słucha Was w tematach poza gierkowymi – więcej takich!
    Zajmuje się fotografią i często jeżdżę pociągami więc zgodzę się z Igą i problemem “łańcuszka” w komunikacji. Jednak są takie przypadki, że kiedy jedziemy z osobą towarzyszącą często bywało tak, że system umiejscawiał ją w drugim końcu wagonu mimo iż wolne miejsce obok mnie było wolne przez całą trasę. Nic, to! W wakacje wracaliśmy z Gdańska do Włocławka, gdzie całą drogę mieliśmy wolny przedział… a system mimo naszych chęci przy kupnie biletu pod oknem oddelegował nas na miejsca przy drzwiach. Cholernie baliśmy się zmienić miejsca właśnie ze względu na zasadę, o której mówicie 🙂

  • ZiewaJ

    Pragnę zauważyć, że w przypadku pociągu istnieje jeszcze sytuacja posiadania biletu bez miejsca i konduktor upomina ludzi, by siadali na wolne miejsca. No i też kwestia tego, że jak ktoś jedzie jeden przystanek i kupi bilet to człowiek który jedzie całą trasę może nie mieć miejsca tylko ze względu na osoby, które jadą krótkie trasy, a zamówiły bilet wcześniej. Uważam, że strasznie naiwne byłoby stać całą trasę tylko ze względu na to, że ktoś może przyjść. Ja sam nie chcę nikogo podsiadać, nie chcę przeszkadzać, ale nie będę stał 4 czy 7 godzin, tylko z tego powodu. Z drugiej strony myślę, że jeśli pociąg ma przedziały i ktoś kupił miejsce przy oknie, to osoba, która to miejsce podsiadła powinna sama wyjść z inicjatywą i pytać czy nie zajęła miejsca, a jeśli tak to czy osoba która przyszła chce odzyskać miejsce.

  • Marr

    Dyskusja o zajmowaniu miejsca w pociągach – nie zauwazylem kiedy Tomek stał się upośledzonym gimbo-kucem.

  • cosmaty

    Znaczy odnośnie kosztów jakie ponoszą wydawcy przy produkcji giereczek to one są dostępne (chyba nawet muszą jeżeli firma jest notowana?) dla akcjonariuszy (czy tam inwestorów). No i pan internet je znalazł (pewno nawet nie musiał jakoś specjalnie szukać)
    Jestem prostym człowiekiem, widzę filmik, ludek w nim gada do rzeczy, pokazuje jakieś cyferki. Ogólnie włożył w to jakiś wysiłek. Ja mu ufam, że mnie nie okłamuje.
    Ludki w korpo nawet tego nie robią, dysponując kasą całego wszechświata, nawet tego filmiku mi nie nagrają. Narzekają tylko, że te wszystkie dolary się nie zgadzają. No prosty jestem i na słowo nie ufam.
    Owy filmik:
    https://www.youtube.com/watch?v=0qq6HcKj59Q

    W ogóle to dzięki za odcineczek, jak zwykle doskonały wyszedł, Michale 😉

    Ostatnie kilkanaście minut to tak właśnie w mojej głowie, wyglądałyby zwerbalizowane internetowe dyskusje. Znaczy, argumenty powtarzane dziesięć razy, a na koniec i tak każdy pozostaje przy swoim.

    Jak już miał bym wybierać stronę to totalnie jestem po stronie anarchisty Tomka. Numerki przejawem opresyjnego systemu, wymuszającemu na ludziach określone postawy. Jest opresja! Jest opór!

    • Sigvatr

      O sorry, nie zauważyłem Twojego komentarza wcześniej (tzn, nie zauważyłem, że jest o kosztach gier), więc nie potrzebnie założyłem nowy wątek.

      > Jestem prostym człowiekiem, widzę filmik, ludek w nim gada do rzeczy,
      pokazuje jakieś cyferki. Ogólnie włożył w to jakiś wysiłek. Ja mu ufam,
      że mnie nie okłamuje.

      Jesteś zbyt ufny.

  • radoskor

    Dzięki za dyskusje i poruszenie ważkiego tematu, aż skomentuje. Systemy są błędne, założenia są błędne. Systemy nie powinny rozwiązywać problemów międzyludzkich. Ludzie powinni być w stanie się że sobą dogadać. A ustapienie komuś jego miejsca to nie jest rozwiązywanie konfliktów wojskowych na skalę światową. Jak w takiej sprawie nie jesteśmy się dogadać i robimy z tego problem drugiej osobie to słabo o nas świadczy. Team Tomek.

    • Tomasz Pstrągowski

      <3

    • Sasilton Mihawk

      To osoba która postanawia usiąść na czyimś miejscu stwarza problem.

      • Tomasz Pstrągowski

        Zgadzam się. I dobrze by było, gdyby podsiadający sam się pytał czy nie podsiadł, jak widzi, że ktoś się czai. Ale z drugiej strony, naprawdę, really, serio. Nie doprowadzajmy do sytuacji, w której zwykłe założenie, że podsiadany ODEZWIE SIĘ DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA postrzegane jest jako jakaś skrajna agresja i zmuszanie go do nie wiadomo jakiego bohaterstwa, cierpienia etc.

        • gugaguha

          Tak jak mowil domek: to nie jest to w czym widzimy problem:) interakcje ne sa zle

        • Hubert Nowak

          No az sie zagotowalem jak sluchalem waszej rozmowy a z reguly slucham Niezatapialnych dla relaksu 🙂 To jest podrecznikowy przyklad tego dlaczego w PL (oraz w krajach dalej na wschod) wystepuje slowo niewystepujace gdziekolwiek indziej na swiecie a mianowicie “zalatwianie”. Jest to wyrazenie nieprzetlumaczalne na np. Angielski tak jak niemieckie “Kummerspeck” czyli nadwaga spowodowana kompulsywnym jedzeniem wywolanym emocjami 🙂 Niestety nasze niedojrzale spoleczestwo nie wyksztalcilo w sobie wystarczajacego poziomu postaw obywatelskich ktore charkteryzuja rozwiniete demokracje. Nie mielismy na to wystarczajaco czasu a ostatnio znowu mamy przerwe od 2015 roku 🙂 Dlatego wlasnie ze ludzie nie wiedza co powinni a co nie, mamy brak zaufania panstwa do obywatela ktorego na kazdym kroku sie ogranicza zakazami i steruje nakazami. Bo tak jest przyjete. Od takich banalow zaczynajac jak obowiazkowe stanie na czerwonym swietle na przejsciu dla pieszych gdy nic nie jedzie az po “Nie deptac trawnikow”. Gdy mieszkasz w Polsce i za normalny przyjmujesz ten stan rzeczy a nawet jestes sklonny go bronic, wtedy tego nie zauwazasz. Ludzie w PL sami sie nie ustawia w kolejke ani nie uznaja ze jakas regula jest tam po to zeby wszystkim (tak, tym wyjatkowym platkom sniegu tez) zylo sie lepiej. Tak zgoda, osiagniesz swoj cel szybciej jesli wpieprzysz sie komus w kolejke do dziekanatu albo miniesz korek poboczem i nawet bedziesz uznawany za sobie podobnych Polakow-cebulakow za “cwanego” 🙂 Takie podejscie jest krotkowzroczne i bardzo naiwne bo nie da sie na nim zbudowac zadnego funkcjonujacego systemu oprocz takiego gdzie racje ma silniejszy albo bardziej przebiegly. Bronisz wiec takich systemow gdzie nie tylko numerowane miejsca nie sa honorowane ale tez i kolejki u lekarza, zasady ruchu drogowego, podstawowe zasady kultury i funkcjonowania wsrod ludzi. Bo tak, za kazdym razem mozna “przyjacielsko zwrocic uwage” ale cecha zycia w normalnym otoczeniu jest to ze nie musisz wszystkim “przyjacielsko zwracac uwagi”. Bo wymiana zdan jest owszem mile widziana ale nie w kontekscie tego ze sie upominasz o to co ci sie nalezy. Stamtad juz tylko krok dalej do braku respektu dla instytucji i ogolnie norm spolecznych. Zreszta polecam podroze I szybki edukacyjny wypad na wycieczke poza nasza wschodnia granice, tam te wszystkie rzeczy sa wdrozone w zycie. I uwierz mi, nie chcemy tego w PL 🙂 Ty jako lewak powinienes to wiedziec! Lewactwo broni socjalu i slabszych jednostek a nie kaze mu sie uzerac z silniejszymi albo bardziej przebieglymi pasozytami. Poza tym odcineczek super 🙂 ciekawe czy nagraliscie kolejny z podobnymi wymianami zdan, czekam niecierpliwie!

          • Tomasz Pstrągowski

            Jezus maria, jaki bełkot tu odprawiłeś:D Zgodnie z tym, co piszesz, ja również polecam wyjazd za granicę, np. w Irlandii nikt nie przejmuje się czerwonym światłem. Grecy i Włosi (kolebka cywilizacji) mają na maksa wyluzowane podejście do różnej maści kolejek, a już siadanie na numerowanych miejscach w pociągach to dla nich jakiś absurd. Portugalczycy zresztą tak samo – jak Portugalczyk będzie chciał usiąść na Twoim miejscu, to nawet jak Ty na nim siedzisz, a on nie zna języka, to poprosi Cię, byś mu ustąpił. Nie mówiąc już o krajach arabskich, w których cierpliwość do dziwactw drugiego człowieka bywa ogromna (“no skoro musiał tak zrobić, to musiał”). Niemcy sobie nieźle radzą z takim uporządkowaniem i Skandynawowie. I Japończycy. I jakbyśmy chcieli tutaj fantazjować, to moglibyśmy od tego wyjść, a skończyć na doskonale zaplanowanych programach eugenicznych – w imię porządku;)

            Więc argument geograficzno-polityczny jest absolutnie idiotyczny.

            PS. No i nie mieszaj “wpieprzania się komuś w kolejkę” z siadaniem gdzie chcesz w pustym przedziale. Bo to śmieszna skrajność, od której ja się odżegnuję. (chyba, że chcesz zbudować cudowny ciąg myślowy: zaczyna się od autobusów, później wpieprzanie się w kolejkę, a kończy na gwałceniu na ulicach i totalnej anarchii, ale to jeszcze głupsze)

          • to moje miejsce wypier…

            Wypisałeś luzackie kraje które finansowo ledwie zipią a karne kraje typu Niemcy UK skandynawia Japonia nieźle sobie radzą będąc na przeciwnym biegunie. Widać jak to się przekłada na inne sprawy. Upraszczam ale coś w tym jest.

          • Hubert Nowak

            Haha nie sądzę juz spieszę rozwinąć myśl 🙂 mówiąc ze powinieneś zerknąć za wschodnią granice miałem na myśli Rosję gdzie wszelkie poszanowanie dla zasad społecznych jest w głębokim rozpadzie. Rzekłbym zombie w trzecim tygodniu po zgonie 🙂 czyli to do czego prowadzi takie stopniowe odchodzenie od przyjętych norm (w tym siadanie na numerowanych miejscach). Zgadzam sie ze inne nacje dają sobie dobrze radę z organizowaniem się w taki sposób zeby nie musieć do nikogo strzelać w kinie (No moze poza USA gdzie czasem się to zdarza 😉 Tak sie składa ze mieszkam za granicą od dłuższego czasu w kraju gdzie stanie w kolejkach jest sportem narodowym (UK) 🙂 niestety daleko nam do postaw obywatelskich prezentowanych przez absolutną wiekszosc co ma bezpośrednie przełożenie na jakość zycia wszystkich – w tym jak powiedziałeś No-lajfów którzy nie chca nikogo miec obok siebie w kinie. Rozumiem co chcesz przekazać i tak zgadzam się za każdym razem należy stosować zdrowy rozsądek. Czasami tez to ze starasz się stosować logikę powoduje ze mozna to zinterpretować jako grubiaństwo. Stad podejrzewam tez była cała dyskusja. Popieram punkt widzenia Igi ktora powiedziała ze jesli moje postępowanie moze spowodować niedogodność komukolwiek w moim otoczeniu to tego nie robię. Eugenikę bym zostawił w spokoju ale rozluźnienie norm społecznych powoduje ze wszystkim w efekcie spada jakość zycia i potem np. Dominik musi sie stresować chamstwem gdy idzie do kina!

          • KrisO_o

            W Szkocji na czerwonym po pasach dla pieszych to policja przechodzi jak nic nie jedzie a jak tam mieszkałem to po paru dniach na przejściach już na światło nie patrzyłem tylko czy coś jedzie.

          • to moje miejsce wypier…

            Dokładnie coś w tym tonie miałem napisać ale zrobiłeś to za mnie.

            Rozumiem postawę, że gdy to jest absolutnie możliwe nie szkodzące nikomu jest usprawiedliwione bo to ma większy sens niż przepis lub norma społeczna. Dla przykładu zawracanie na zakazie przy braku ruchu, wyprzedzanie na podwójnej przy braku ruchu (pomijam fakt idotyzmów oznaczeń na drodze ale weź pod uwagę że jadąc dwa kilometry za traktorem bo jest podwójna to ciężka sprawa) i inne podobne, jednak są one przeznaczone dla ludzi świadomych tego co robią. Dla przykładu nie będę naginał przepisów lub “cwaniaczył” przy dzieciaku który rozumie co robię. Chociaż znam takich co tak robią i twierdzą że uczy dzieciaka zaradności życiowej. Każda sytuacja jest indywidualna i należy ją rozpatrywać na bieżąco co można a co się powinno. Osobiście postępuje jak team Iga mając na uwadze że nie jestem sam na drodze parkingu kolejce chodniku czy gdziekolwiek i robię tak by innym nie przeszkadzać. Przeciwieństwem są zwolennicy zasady “kali ukraść krowę dobrze ale kalemu ukraść to źle”

            Akurat przykład poruszania się samochodem jest bardziej miarodajny niż kino czy pociąg. To jak ludzie postępują szczególnie przy parkowaniu to jest cyrk, gdyby mogli to wjeżdżaliby do sklepu i robili zakupy nie wysiadając z auta dla przykładu. Czekam na drive McShopy.

      • Mateusz Ossowski (Levi89)

        Rozwodzicie się nad pierdołą, która zależy tylko i włącznie od doświadczenia społeczno-pociągowego. W systemie pociągowym ma to sens, ale w przypadku autobusu? Nie ma miejsc przy sobie, to siadasz tam gdzie są i już! Jedziesz. Życie. Ja wszystko rozumiem – na prawdę. Wiem, że każdy by chciał w pociągu mieć własny odgrodzony parawanem przedział jednak z nazwy jest, to transport PUBLICZNY, czyli dla nas wszystkich czyli bydła. Nie chcesz siedzieć w obcym towarzystwie, to se kup samochód albo własny pociąg. Amen.

      • Sebastian Pasich

        Myślę, że nie chodzi o fakt nawiązania interakcji, ale o moment, kiedy po poproszeniu o zejście z naszego miejsca możemy usłyszeć soczyste: “Spierdalaj”. I oczywiście problem jest stwarzany przez tego buca, ale my musimy sobie z nim poradzić, ale albo nie umiemy albo się boimy. Ot, taka teoria.

    • Mateusz Kaczmarczyk

      To ja dodam jeszcze, że u podstaw poglądów… no powiedzmy sobie szczerze faszystowskich jest założenie, że ludzie, gdy nie są trzymani na smyczy, to zaczynają zagryzać się na śmierć, podczas gdy wielokrotnie udowodniono nam, że tak nie jest. Gdy w jakimś miejscu brak zasad, to korelacja, empatia, zmysł społeczny i intuicja je zastępują. Tak jak u zwierząt. Udowodniono na przykład, że skrzyżowania typu shared space, oparte na zasadach ruchu drogowego z początku XX wieku, czyli wszyscy na wszystkich w rzeczywistości zmniejszają ilość wypadków drogowych o nawet 60%. Ludzie, choć wielu chciałoby tak wierzyć, nie są robotami z trybem destrukcji w przypadku brakującego kodu.

  • Simini

    Niestety ale fizyczne wersje niektorych gier na switcha za parę lat będą zupełnie niegrywalne. Dla przykładu LA Noire i NBA 2K18 nie mieszczą się na kartridż. Wynika to częściowo z chęci oszczędności produkcyjnych. Wydawcy używają pojemności kart 16 GB zamiast np. 32. Po włożeniu karta wymagane jest ściągnięcie dodatkowej zawartości na kartę sd. Bez tego w la noire zagramy tylko w 4 pierwsze sprawy a w przypadku NBA będą dostępne chyba tylko mecze towarzyskie bez innych trybów. Za parę lat na PS4 i xbone odpalimy stare gry z plyty bez mozliwosci dociągnięcia ewentualnych patchy bo Sony i MS nie będą utrzymywać wiecznie pojemności serwera dla aktualizacji starych gier. Na switchu natomiast za parę lat nie zagramy w wiele gier bo gdy Nintendo zrezygnuje z utrzymywania serwerów z aktualizacjami wielu gier nie odpalimy. Denerwuje mnie to, że Nintendo nie próbuje wymusić na wydawcach obowiązku tego, że cała gra musi mieścić się na kartridżu.

    • Sasilton Mihawk

      Wyjdzie pewnie jakiś Switch S z kartą 64GB, lub więcej.

      • Simini

        Problemem nie jest chyba niemożliwość obsługiwania przez switcha kartridża o pojemności powyzej 16 GB bo karte sd 200 GB na którą trzeba pobrać resztę zawartości
        gry bez problemu ogarnia. Problemem jest to, że wydawcy chcąc oszczędzić używają kartow o mniejszych pojemnościach co za parę lat spowoduje, że te gry będą bezwartosciowe. Kiedy kupuję gre, która opiera się na multi badz ma jego elementy biorę pod uwagę to, że za parę lat wyłącza mi serwery i gra lub część funkcji będzie bezwartościowa. Tu problemem jest to, że będzie dotyczyć to singlowych części gier.

  • Numerowane miejsca

    Argument Tomka jest fundamentalnie nietrafiony bo zakłada, że osoba którą ktoś podsiadł musi skonfrontować się z podsiadającym co powoduje wręcz, że obowiązkiem danej osoby jest walka o miejsce, za które zapłacili. Dziękuję.

    • Tomasz Pstrągowski

      Wchodzenie w interakcję z drugim człowiekiem nie jest od razu walką. “Siedzi Pan/Pani na moim miejscu” – to musi wystarczyć. Jeżeli nie wystarczy to oczywiście mamy do czynienia z podsiadającym bucem i niech Dominik do niego strzela. Będę pierwszy by go usprawiedliwiać.

      Budując świat, w którym każde odezwanie się do drugiego człowieka to już jest “walka” skazujemy się na zatomizowane społeczeństwo, w którym nikt się do nikogo nie odzywa i wszyscy (w ciszy i niewygodzie) stoją w pustym pociągu.

      • Piotr Ziętal

        Niech każdy sobie ten świat buduje we własnym zakresie. Intruzem i agresorem jest osoba zajmująca moje miejsce. A mimo to, odpowiedzialność za rozwiązanie sytuacji ilspoczywa na osobie pokrzywdzonej. Jedynym (na siłę) rozwiązaniem jest przejęcie inicjatywy przez podsiadającego. W UK, w pociągach są wyświetlone informacje na którym odcinku jest miejsce zarezerwowane, ale tutaj ludzie prędzej będą stać niż dojdzie do konfrontacji.

  • gugaguha

    I jak na złość! Jak pochwaliłam ludków na trasie wrocek-gdynia to jak jechałam teraz to każdy siadał jak chciał. Przez to jedna pani odmówiła ustąpienia miejsca osobie, która je zajęła, dużo ludzi musiało się nagle przesiadać (bo powstał ten łańcuszek) przez co powstała kolejka ludzików do pociągu i pociąg się opóźnił (acz potem nadrobił) a ktoś nawet zapalił peta (stwierdził, że nikomu to nie przeszkadza, a on chce zapalić). Raz was pochwalić ludziki a wy mi takie o. 🙂

    I to akurat po tym odcinku… 🙁

    Co do komci: mi się wielokrotnie zdażyło stać w pociągu jakieś 5-6 h bo kupiłam bilet za późno i nie było miejsc. Nie wspominam tego jakos tragicznie tho (a z konci widze, że inni chyba tak), więc pewnie mam też gruntownie inne podejście do siebie po prostu

    • ZiewaJ

      Stanie jak jest pociąg załadowany ludźmi porządnie jest normalne, ale jak są wolne miejsca, a ktoś nie lubi stać godzinami to droga wolna jak dla mnie.

  • Sasilton Mihawk
  • Sigvatr

    “Czy w grach fabularnych mogłaby zaistnieć opcja: Press X to skip gameplay?”

    W sumie istnieje. Może nie do końca z woli twórców gry, ale na przeciwko temu zapotrzebowaniu wyszli twórcy, oferujący filmki “All cutscens from game X”.

  • Majber

    Best odcinek ever, rozmowa o numeracji i ustępowaniu miejsca jeszcze lepsza niż hate na assasin creeda Tomka.

  • siedlack

    Zdziwiłem się czemu odcinek taki długi, teraz już wiem

  • Kim_Bo

    Dziekuję, Ty też jesteś “super cute” i też bardzo Cię lubię 😛
    https://media.giphy.com/media/Ajyi28ZdneUz6/giphy.gif

  • HoLeeFk

    Świetny odcinek. Brakowało mi tu Michała. No ale nic. Tomek ma rację. Przypomniał mi się hotel w Grecji, gdzie usiadłem na leżak i po pół godzinie przybiegł zasapany tatuś z rodzinką. No i się zaczęło. Co ja sobie wyobrażam, jak ja mogę, on przecież zarezerwowal swoim ręcznikiem, a w ogóle to on tam wcześniej siedział itd. Rozmowa w stylu obelgi i rządania z tekstem typu “ja za to zapłacilem”. #teamtomek

    • Frank

      Było 10 leżaków i akurat musiałeś usiąść na ten jedyny z cudzym ręcznikiem. #typowypolaczek #teamdominik&iga

      • HoLeeFk

        Muszę cię zawieść. Bylo około 60 leżaków. A personel hotelu regularnie ściągał “rezerwacje” w postaci ręczników, które to cwaniaczki o świcie kładli przy basenie na leżakach. Ale polskich buraków jak ty to nie obchodzi. Bo po co czytać tabliczki z regulaminem, polska cebula zaplaciła, to jej sie wszystko należy; “jam zapłacił, to moje”. Nota bene, projekcją na innych daleko w życiu nie zajdziesz.

        • Frank

          ała, tak strasznie mi pojechałeś…. mmm smuteczek. btw. wszystko co dobre zawdzieczam projekcji na innych ty słodki idealisto 🙂

          • HoLeeFk

            Ojej no przepraszam. Chciałes zabłysnąć a wyszło jak zawsze 🙁 #smuteczek

          • Bartek C

            Tak w zasadzie to obydwoje macie trochę racji. Owszem jeśli za coś płacisz to masz prawo z tego skorzystać, jak płacisz za konkretne miejsce, konkretną rzecz czy usługę to masz prawo usiąść sobie na danym miejscu bez stresu że ktoś je zajmie. ALE w przypadku wakacji to płacisz za pobyt w danym miejscu, za nocleg oraz godzisz się na PRZESTRZEGANIE PEWNYCH ZASAD. Skoro wyraźnie było napisane aby nie robić “aneksji” leżaków poprzez położenie sobie ręcznika o 6 rano to w takim razie bucem jest ten kto łamie regulamin danego miejsca 🙂

  • ziome z bejbe

    Domimiś Ty nieasertywny nerdzie

    • Dominik Gąska

      He he he. No ja jestem mną, w tym wieku już raczej z tym nic nie zrobię, wyzbyłem się takich nadziei dawno temu.

      Natomiast cała kwestia kontaktu z ludźmi i wchodzenia z nimi w interakcje jest jakoś dziwnie umiejscowiona w tej dyskusji. Czemu człowiek, który poszedł, kupił bilet, nic od nikogo nie chce poza wykorzystaniem tego biletu, czemu to od niego #TeamTomek 😉 oczekuje teraz nawiązywania kontaktu z człowiekiem i mówi “ej no kurna, to przecież proste”, i “ej no najprostsza sprawa”, (np. uzasadniając jednocześnie swoje zmienianie miejsca niechęcią siedzenia z kimś innym ramię w ramię…).

      Jak to jest takie proste i ludzkie, i normalne, to podejdźcie do człowieka, który siedzi gdzieś i spytajcie go, czy się z wami zamieni, bo wam wasze miejsce nie odpowiada. To przecież normalny kontakt międzyludzki. Zwyczajna rzecz. Masz prośbę, potrzebujesz pomocy, OK, spoko, nawiązuj kontakt. Ale nie, wy się chcecie zamieniać w sposób właśnie tego kontaktu niewymagający, zrzucając go na kogoś, który tak naprawdę niczego od was nie oczekuję, i jeszcze mówiąc mu “o co ci chodzi typie, to łatwe i normalne w społeczeństwie”.

      Ten kompletny brak symetrii między tymi postawami jest dla mnie problemem trochę.

  • Tomku tak bardzo sie pogubiles… slucham tej klutni o miejsca i plecaki w komunikacji i az mnie glowa boli… Iga i Dominik nie maja w 100% racji ale w spoleczenstwie wazne sa zasady takie jak szacunek i dobre wychowanie. Jak autobus jest calkowicie pusty to ten plecak niech wisi na plecach… ale pamietaj ze jak nagle wsiadzie Ci full osob to nie koniecznie musisz zdazyc ze zdjeciem tego plecaka i w tlumie robiac to tez mozesz komus dac w nos albo wytracic telefon z reki. Tak samo z miejscami w pociagu. Jak jest pusty przedzial to usiadz gdzie chcesz ale jak ktos zaplacil za bilet np specjalnie pod oknem bo inaczej nie chce albo nie moze z jakiegos powodu to nie mozesz zmuszac tej osoby do proszenia sie o to miejsce albo nawet odmawiac jej tego miejsca. Pamietaj ze sa ludzie ktorzy nie tylko maja widzimisie co do miejsc ale czesto konkretne powody. I niektorzy moga nawet nie pojechac jak nie dostana konkretnych miejsc. Tak samo w kinie. Ja jak nie dostane miejsc na miejscach ktore mam upatrzone w swoim ulubionym kinie to nie ide na ten seans tylko poluje na nie na inny dzien… i nawet przy pustej sali kupuje specjalnie np rzad 7 miejsca 13 i 14 bo tam najlepiej widze i slysze… i jak wejde i ktos mi usiadzie na tym miejscu bo sala jest pusta to nie powiesz mi ze mam usiasc gdzie indziej… bo jak jest pusta i nie ma znaczenia dla Ciebie gdzie siedzisz to Ty usiadz gdzie indziej i nie psuj seansu innym… tak samo Iga nie powinnas od razu zalozyc ze jak ktos usiadl na Twoim miejscu to ze jet nie grzeczny. Moze liczyc na to ze nikt nie przyjdzie na to miejsce. Ale jak sie zglosi osoba z miejscowka to powinien od razy puscic bez gadania a i grzecznosciowe przepraszam powinien dodac. A jak slysze jak wpadacie ze skrajnosci w skrajnosc to mi smutno 🙁
    Pozdrawiam Was serdecznie i dziekuje za mimo wszystko zajefajny odcinek 😉
    P.S.
    Sorry za bledy ale pod wplywem emocji na komorce pisalem na kibelku xD

    • Tomasz Pstrągowski

      “A jak slysze jak wpadacie ze skrajnosci w skrajnosc to mi smutno :(”

      Ależ po prostu bardzo wybiórczo słuchasz. Wiele razy powtarzam w tej dyskusji, że np. zmienianie miejsc przy pełnym kinie jest chamstwem, a jak kogoś podsiądziesz nawet w pustym przedziale, to masz obowiązek ustąpić (pominę, bom łaskawy, przykład z autobusem zapełniającym się TAK SZYBKO, że nie zdążę zdjąć plecaka). Pamiętaj, że moje podejście właśnie działa korzystnie dla osób, które muszą jechać przy oknie, zgodnie z kierunkiem jazdy, czy z miejscem na nogi. Bo jak nie dostaną danego biletu, to mogą po prostu, po ludzku, spróbować takie miejsce znaleźć;)

      • Sigvatr

        Żeby było śmieszniej: jednym twoim argumentem, żeby móc sobie siedzieć gdzie się chce, mimo numerka miejsca, jest to, że możemy mieć nie wygodnie. A przecież w kinach masz możliwość wyboru miejsca przy rezerwacji, więc ten argument tutaj nie ma mocy.

        • Tomasz Pstrągowski

          Ale możesz np. kupić zły bilet, bo przecież na ekranie nie wiesz, jak dokładnie wygląda sala. Also: bardzo często o wiele więcej miejsce jest zarezerwowanych, niż ludzi przychodzi na film. Bo cwaniaki z waszej strony, robią rezerwacje na zaś – to nic nie kosztuje. Więc ja muszę kupić gorsze miejsce, a już w kinie okazuje się, że lepsze miejsca są wolne – nikt nie odebrał rezerwacji. No i najbardziej życiowa sytuacja: siada przed tobą bardzo wysoki człowiek. Po lewej wolne, po prawej wolne, trailery już się skończyły, od 10 minut nikt nie wszedł na salę. Rozumiem, że zostajesz na swoim fotelu i przegapiasz pół filmu, bo tak wielkim szacunkiem darzysz swoją rezerwację 😉

          • Ale ja nie mowie o tak sztywnym trzymaniu aoe miejsca. Jak nie przychodze przez te 20 minut zwiastunow i film juz sie zaczyna to nie zglosilwm sie na czas. Ja wtedy bym usiadl na wolnym miejscy i z uczciwoaci zwyklej bym nie przesadzal tych co sie nie spoznili. P.S. ja nie rezerwuje biletow tylko je kupuje od razu…
            Co do szybkiego wypelniania sie aitobusu. Jak jestes w pustym autobusie i np czytasz czy grasz na czyms w sluchawkach to mozesz nie zauwazyc nawet ze jest przystanek… a wlasnie teraz jadac metrem (tak warszawka is hir) tostalem w pol pustym wahonie od typa plecakiem i spadajacy telefon zlapalem za sluchawki. Jak mu zwrocilem uwage zeby sciagnal plecak to nie bedzie ludzi potracal to zacza bluzgac… wiec dla mnie nadal plecak w komunikacji niezaleznie od sytuacji to czeresniactwo.
            Dominik pamietaj ze i tak wszystkich Was Niezatapialno-Nieczystych uwielbiam 😉

          • Tomasz Pstrągowski

            Nigdy w życiu nie byłem tak zamyślony/zajęty czymś, by nie zauważyć przystanku. Musisz się strasznie izolować, by do tego doszło, ale to z kolei tłumaczy, dlaczego popierasz faszystowski system, by izolować wszystkich;)

          • Sigvatr

            To jeszcze śmieszniejszy argument – ze wszystkich miejsc w kinie widać ekran.

          • Kwestia gustu… ja lubie siedziec na wprost ekranu a nie ogladac film z pno pierwszego rzedu. Jak dla Ciebie nie ma to znaczenia to uszanuj to ze ktos placac ponad 30zl za bilet chce ogladac go w taki sposob jak chce. Ja nie zmuszam nikogo do siadania na innych miejscach… jak mi miejsce nie pasuje to kupuje bilet na inny termin. Nie rozumiem czemu jak ja kupuje bilet odpowiednio to planujac mam ustapic osobie ktora wziela inne miejsce i i tak siada na moim miejscu. Jak nie przyjde to niech nawet lezy na 3 miejscach ale jak bilet kupuje i sie zjawiam to nie widze innego powodu niz brak wychowania zeby upierac sie ze mam siadac na innych miejscach.

          • A co do wyboru miejsca to z kinem mam tak jak ze sluchawkami. Jedni kupuja za 50zl “pierdzace” sluchawki i dla nich nie ma to znaczenia jala jest jakosc dzwieku. Ale sa osobu ktore wola odlozyc na drozsze sluchawki ktore sobie upatrzyl i np wyprobowal w sklepie i cieszyc czystym dzwiekiem… ja mam swoje upatrzone miejsca na kazdej z sal w cinema-city niedaleko mnie i nie ide na chama na “moje upatrzone” miejsca jak sa juz zarezerwowane czy wykupione… poprostu nie ide na ten seans…

          • Sigvatr

            Czy Ty mnie przypadkiem nie przypisałeś do #timTomek z rozpędu?

          • Sorry Sigvatr chyba rzeczywiscie nie zalapalem ze to odpowiedz do Tomka… ale wku@#$y byłem bo akurat byłem po codziennej dawce “plecaka na twarzy” i troszke mnie ponioslo 😉
            Peace and Love ;-*

  • gugaguha

    Troche poczytalam regulaniny komunikacji miejskich i widze ze plecak nalezy zdejmowac w ogole (w zyciu ne wymyslilabym ze to jest w regulaminie!).

    Also jakby mi sie co roku loty opoznialy przez ludzi takich jak w pociagu ostatnio to obliczylan ze by mi zeszlo na to 4 dni urlopu:(

    • W ogóle w życiu by mi nie przyszło do głowy jechać z plecakiem na plecach, nie tylko dlatego, że potencjalnie nim trącam innych lub tarasuję im przejście, ale także dlatego, że ktoś mi może ten plecak otworzyć i coś z niego wyjąć. Ale widać ja się wychowałam w znacznie gorszej dzielnicy 🙂

      • Sigvatr

        Mam to samo 🙂

    • Sigvatr

      Ja chciałem tylko napisać, że twój poprzedni wywód o ściąganiu plecaków (będzie z dobry rok temu) w tym podcaście sprawił, że zacząłem faktycznie postrzegać ściąganie plecaka w komunikacji miejskiej jako działanie prospołeczne, a nie tylko coś, co się robi ze strachu przed kradzieżą.

      • gugaguha

        Dzieki ci wielkie od wszystkich ludkow, ktorzy plecakiem dostac mogli a jednak ne:) jestes dobrym czlowiekiem :*

      • Febia

        Przecież te obydwa powody są powiązane ze sobą. Po drugie nie zdejmuje się plecaka w autobusie tylko w momencie gdy podjeżdża on na przystanek. W środku można sobie zdejmować gdy podjeżdża prawie pusty i lub na przystanku jest niewiele pasażerów.
        Generalnie cała ta dyskusja ma liche podstawy bo sama w sobie stwarza zagrożenia, czyli samo stwierdzenie że można siadać gdzie się chce powoduje że część ludzi zacznie tak robić więc pula robiących to do tej pory powiększa się co spowoduje wiekszą iość ukubionych przez Toma interakcji niestety z rożnym skutkiem. Dodatkowo za zwrócenie uwagi na zbyt głośnie zachowanie pasażerów lub niezamierzone popchnięcie dresika można zebrać garści a mowa o próbie przejęcia miejsca to może być nieciekawe. Tomek chyba się zapędził w swojej zapalczywości i pod osłoną walki z systemem miał ochotę trochę spuścić pary. O rekordowej ilości komentów nie wspomnę (koniec roku, trzeba zamknąć statystyki jakimś pierdolnięciem hehe). Pozdrawiam jako fan Trudnych Spraw i Dlaczego Ja a teraz i “Niezatapialnych v2.0 walka o przetrwanie w miejskiej dżungli” jak widać efekty słuchania kłótni są interesujące ;).

        • Sigvatr

          Zdaniami: a) nie są b) dzięki, nie wiedziałem c) ? d) masz racje e)
          prawda f) też tak myślę g) działa 🙂 h) eee… tutaj masz bardziej
          życiowe problemy niż w “Trudnych” i “Dlaczego ja”.

  • Mrkjad

    Zajmowanie czyjegoś miejsca w pociągu jest bardzo, bardzo nieuprzejme. Nadrzędną zasadą funkcjonowania w społeczeństwie jest nieutrudnianie życia innym i tu nie chodzi tylko o to, że ktoś się czuje niekomfortowo, bo musi się odezwać. Ktoś zajmuje komuś miejsce, dyskusja trwa, na korytarzu robi się kolejka, czyjaś walizka spada ci na głowę, bo okazuje się, że osoba podsiądnięta wysiadła wcześniej i na jej miejscu powinien siedzieć ktoś inny, ludzie depczą ci po nogach, bo w pociągu jest ciasno… Jeśli chcesz konkretne miejsce to je sobie zarezerwuj. Jeśli nie zrobiłeś tego wcześniej to cierp, ewentualnie poproś, ale nie zakładaj w ciemno, że ktoś się zgadza, bo jeszcze go nie ma.
    Plecak w autobusie to taki sam dowód chamstwa jak rozmawianie głośno przez telefon w komunikacji miejskiej. Ostatecznie mogę się zgodzić z argumentem o pustym kinie.
    Ogólnie rzecz biorąc, warto być przyzwoitym, więc WRACAJ NA SWOJE ZAREZERWOWANE MIEJSCE TOMEK.

  • mosku

    Tomek ale z ciebie lewak nawet nie sądziłem że aż tak. Jedyną rzeczą jaką broni osobę siedzącą na nie swoim miejscu to pomyłka w innych przypadkach to jest nawet nie chamstwo ale cwaniactwo. A przykład kina jest najgorszy jaki masz bo przy pustym kinie możesz sobie wybrać miejsce które chcesz podczas kupna biletu I każde siedzenie jest identyczne a wygoda to jest tylko wymówką bo zakładam że mało kto jest w kinie pierwszy raz.

  • szpak

    Tomek nie masz racji, jeśli kupiłeś zły bilet to trudno każdemu się zdarzy i nic się nie stanie jeśli będziesz podróżował mniej wygodnie lub nie obejrzysz filmu w swoim ulubionym miejscu w kinie. A zajmowanie wolnych miejsc bo może ktoś nie przyjdzie to zwykłe chamstwo i cwaniakowanie. Ja osobiscie nie mam ochoty zwracać komuś uwagi na to że usiadł na moim miejscu to miejsce jest moje zapłaciłem za nie i każdy powinien to szanować. #teamdominik&iga

  • Mateusz Kaczmarczyk

    Totalnie zgadzam się z Tomkiem w kwestii zarówno plecaków w autobusach jak i siedzeń w kinie. Odnoszę wrażenie, że w waszym wyobrażeniu życie we Wspólnocie nie jest zdefiniowane przez możliwości, a jedynie zakazy. Wasz obraz rzeczywistości przypomina trochę kafkowski totalitaryzm wyzbycia się spontanicznego “dostałem siedzenie jeden, ale wolę siedzenie dwa” na rzecz bycia zredukowanym do numerka na bileciku. Swoją drogą współczuje ludziom, których życiowe akcje i decyzje definiuje treść papierka wydrukowanego przez maszynę. A co do argumentu o Pokemon GO, że to nie gra zabija, tylko ludzie, to jest taka jedna organizacja w USA, która ukuła powiedzonko “To nie broń zabija ludzi, tylko ludzie”. Nie wiem, czy istotnym jest fakt, że organizacja ta ma za zadanie za wszelką cenę utrzymać dostęp do niebezpiecznych zabaweczek dla dorosłych, ale to ciekawe jak szybko można zmienić stronę w konflikcie, gdy tylko w grę wchodzi TWOJA niebezpieczna zabaweczka : ).

    • Tomasz Pstrągowski

      Tutaj zabija nie gra tylko samochód. A na samochody trzeba mieć pozwolenie. I chyba wszyscy się zgadzamy, że jest to słuszne. Nietrafiona analogia 😉 No i myślę, że gdybyśmy żyli w świecie, w którym Pokemony Go prowokowałyby tyle śmierci co broń palna, to spoooookojnie moglibyśmy zacząć rozmawiać o regulowaniu dostępu do Pokemonów. Ja byłbym za.

      • Mateusz Kaczmarczyk

        Sam jestem mocno przeciwny w ogóle wprowadzaniu zakazów jako domyślnego sposobu na życie. Rzeczy, które są krystalicznie dobre nie istnieją, są utopią, więc zabranianie czegoś, bo wystąpił przypadek złego użycia tego czegoś nie ma sensu. A co do analogii, to odnosiła się bardziej do argumentacji kolegów z programu : ). Bo prawdą też jest, że nie zabija tu tylko samochód, tak jak powiedziałeś, bo kierowcy nie polują na graczy Pokemon GO, tylko nakładające się na siebie czynniki. Dla mnie więc argumentacja, że nie tylko KTOŚ jest winny, co że z automatu wszyscy inni są NIEWINNI też jest o dupę jasną potłuc.
        P.S.: Ktoś kiedyś powiedział, że z inżynieryjnego punktu widzenia samochód to najgorszy sposób lokomocji na świecie. Źle się nim kieruje, ciężko ruszyć go z miejsca, ciężko zatrzymać, wolniejszy od samolotu i pociągu, mniej miejsca, niebezpieczny, a cała idea polega na wywoływaniu ciągłych eksplozji w silniku napędzanym najgorszym rodzajem energii na świecie. I wielu też zauważa, że gdyby wszystkie autostrady zamienić na tory kolejowe mielibyśmy wielokrotnie bardziej wydajny system podróży. Czy powinniśmy więc zakazać samochodów? Bo gdy dojdziemy do sedna, to gracze Pokemon GO żyliby, gdyby świat nie wybrał samochodu, jako głównej formy lokomocji : D. Tak tylko gdybam.

        • Dominik Gąska

          Totalnie byłbym za zakazaniem samochodów i przejściem na transport publiczny, przytoczona przez Ciebie argumentacja jest bardzo sensowna.

  • Sigvatr

    Co do kosztów gier, no cóż… raczej są tańsze:

    1) istnieją na rynku świetne, sprawdzone silniki do gier
    2) sporo ludzi ma doświadczenie z owymi
    3) nie tylko programiści, także graficy, aktorzy, i jakaś tam karda menadżerka
    3) Microsoft, Sony itd… robi wiele, aby na ich platformy można było łatwo tworzyć gry
    4) współczesne konsole (ta święta dwójca +PC) mają bardzo zbliżoną architekturę, co oznacza mniej problemów, zresztą, to i tak w większości kwestia silnika – patrz punkt 1
    5) wiele tytułów AAA to tak naprawdę klony poprzednich części

    Najlepszym dowodem na to jest rynek gier indi. Lub pomniejsze studia, które produkują niezłe gry (czasem konkurujące nawet z AAA).

    Jasne, to są moje przemyślenia. Ale nie sądzę, by robienie gier było jakoś bardzo drogie. Raczej myślę, że to kwestia tego, że jest konkurencja na rynku (mniejsze zyski z średnich tytułów). I także tego, że konkurować może sobie gierka z budżetem miliona z taką, na którą wydano kilka tysięcy.

  • Sigvatr

    @dominikgska:disqus : Diminishing returns = Prawo malejących przychodów (według Wiki).
    Też nie wiedziałem, więc z ciekawości sprawdziłem.

  • KrisO_o

    Do kina chodzę w 95% na seanse które już lecą parę tygodni.Na sali w 99% przypadkach jest 5-10 osób.Więc kupuje miejsce w środku sali w środkowym miejscu rzędu i jak wchodzę to zajmuje któryś z środkowych rzędów(plus,minus 3 rzędy).I nie patrzę który mam rząd na bilecie bo sala prawie pusta.Według IGI powinienem siąść w dokładnie tym rzędzie który mam na bilecie.Po co jak sala pusta?

    • Sigvatr

      Tego nie wiesz kiedy zasiadasz.

  • Bartek C

    Team Iga&Dominik! Tomek no wybacz…. lubię Cię ale właśnie przez takich ludzi chodzę wk*rwiony do kina czy korzystam z komunikacji 🙁 Jakby ludzie przestrzegali ogólnie przyjętych zasad życia w społeczeństwie a nie uważali się za lepszych to by nie było takich problemów. Absolutnie KAŻDY ma identyczną szansę na to żeby sobie wybrać miejsce w pociągu czy kinie więc argumentacja, że chcesz zmienić miejsce bo Ci nie wygodnie jest z dupy. Nie raz jeździłem polskim busem i nie raz byłem świadkiem tego jak ktoś zajął nie swoje miejsce co za tym idzie kolejna osoba musiała szukać miejsca do siedzenia nie dlatego, że jej miejsce było nie wygodne ale dlatego, że jakiś buc zajął miejsce za które zapłacili. To znowu doprowadza do sytuacji gdzie kolejna i kolejna osoba musi szukać dla siebie miejsc bo ich są zajęte… przez jednego osobnika który zrobił to jako pierwszy. OK zgadzam się, że jak idziesz do kina na film jakiś czas po premierze i widzisz że w kinie są 3 osoby masz prawo sobie usiąść gdzie tam Ci się podoba ale kurde… idąc w miejsca z numerowanymi miejscami zgadzasz się na pewne ogólnie przyjęte zasady, które tam obowiązują, a te nie są wymyślone po to żeby utrudnić Ci życie, wręcz przeciwnie. Nie hejtuję ale wyobraź sobie sytuację kiedy idziesz do kina (tak nadużywam tego przykładu, ale stąd mam najwięcej doświadczeń) i ktoś siada na twoim miejscu. Powiedzmy że kupiłeś sobie miejsce na premierę w najlepszym miejscu sali gdzie idealnie widzisz cały ekran, nie męczysz karku patrząc w górę… po prostu miejsce idealne, ALE ktoś sobie tam siedzi bo kupił sobie miejsce na samym dole gdzie powiedzmy sobie szczerze obcowanie z filmem jest utrudnione. I Ty nie możesz sobie na spokojnie bez stresu usiąść na swoim miejscu, zrelaksować się i przygotować na film bo musisz się użerać z przesiadką, z kolesiem, który siedzi na twoim miejscu i tak dalej, a przecież zapłaciłeś za tą usługę nie po to żeby się denerwować a po to żeby cieszyć się filmem. 🙂 Powtórzę, zasady w takich miejscach nie są wyjęte z tyłka 🙂

    • Sigvatr

      No, trzeba przyznać, że Tomek uważa, że na użeranie się nie może być miejsca, bo koleś, który zajmuje nie swoje miejsce powinien bez dyskusji oddać swoje nielegalnie okupowane miejsce. Więc trochę mijacie się tutaj.

  • Michal Markowski

    Przecież w wielu grach jest “Press X to skip gameplay” i nazywa się “Game difficulty: Easy”. O ile mniej* Wiedźmina 3 jest w Wiedźminie 3 na easy! Nawet chyba nazywa się – “tylko historia”

    *)dla osoby obytej ze sterowaniem

  • Tea Junkie

    Właśnie wysłuchałem do końca i choć mało się udzielam to chciałbym zauważyć, jak bardzo Tomek ma rację. Mnie osobiście wręcz przerażają sytuacje, gdy muszę komuś zwrócić uwagę, że siedzi na moim miejscu, a już nie daj boże, żeby to ktoś mnie zwracał uwagę. Spaliłbym się ze wstydu. Dlatego zawsze siadam na swoim miejscu, ale czasem widzę, że dużo lepsze miejsce (z dala od ludzi przeważnie) jest wolne i choć nie jest tego warte, to jednak nieco korci. Bardzo nie lubię takich sytuacji, ale odbieram je jako własną klęskę, jako moje własne nieprzystosowanie. Bardzo nie lubię też ludzi, którzy w podobnej sytuacji zbyt szybko szufladkują innych, przypisując im wrogość i perfidie, a potem mamroczą coś pod nosem o braku wychowania i upadku obyczajów. Może warto jednak zwrócić tej osobie uwagę, może jej głupio, może będzie przepraszać.

    • Sigvatr

      To może lepiej, żeby wszyscy zajmowali swoje miejsca, to nie będzie powodów do przeprosin?

      • Tea Junkie

        To trochę absurd, skrajność, utopia. Równie dobrze można stwierdzić, że gdyby wszyscy zajmowali nie swoje miejsca, nie byłoby powodu do przeprosin.

        • Sigvatr

          To po co są numerki? Widzisz, sam wykazałeś, że twoje rozumowanie prowadzi do absurdu.

          • Tea Junkie

            Wygląda na to, że się nie zrozumiemy. Ja nie chcę nikogo zmuszać by podążał za jasno określonymi schematami, ani nie chce wprowadzać kompletnej anarchii. Liczę tylko na nieco większy kredyt zaufania dla osób, których zachowania nam nie odpowiadają. Nieco empatii. Mam wrażenie, że ludzie zbyt szybko z niej rezygnują, bo wymaga od nich zbyt dużo wysiłku i zbyrt często prowadzi do rozczarowania.

  • igimat

    Czyli żeby pozostać w zgodzie ze swoimi zasadami Domek lub Iga jak siedzą w kinie na miejscu za koszykarzem, który urósł 50 cm wyższy niż ludzie dla których są projektowane miejsca w kinie to będą oglądać tył jego głowy zamiast filmu, bo mają siedzieć na swoim miejscu które kupili?

  • Sir Mesmer

    Muszę absolutnie przyznać rację Domkowi i Idze. Nie można robić wyjątków. Nie można założyć, że miejsce będzie puste, należy założyć, że nie będzie. Co szkodzi usiaść na swoim miejscu a potem zmienić miejsce. To nie jest tak, że nie ja np nie chcę interakcji z ludźmi, bo mi ona nie przeszkadza, ale to powinna być interakcja niewymuszona. Wymuszona interakcja nie jest dobra. Można mieć interkację gdzie ktoś zapyta czy zamienisz się miejscami.Pozwalanie ludziom na dowolność buduje negatywność. Nie ma luzu, bo ludzi łapie ból dupy o to, że ich miejsce jest zajęte.

  • Marek Bolesta

    Cała dyskusja mnie trochę dziwi, bo regulamin intercity mówi, że można siedzieć na wolnym miejscu tak długo, jak osoba uprawniona do niego nie zgłosi potrzeby “odebrania” tego miejsca.

    Więc zasady są po stronie Tomka?

  • wielkimistrz

    Widziałaś ten materiał o Doki doki?

    https://www.youtube.com/watch?v=i28Dd8jXZxs

    Interesujące ale nadal nie zmusi mnie do przeklikiwania się przez nią

    Ewidentnie coś macie ze skrzynką. Któryś raz nie mogę wysłać do Was maila

    • Tomasz Pstrągowski

      Dostaliśmy od Ciebie maila bez problemu 🙂

      • wielkimistrz

        To mega dziwna sprawa bo ja dostałem auto replay o niemożności doręczenia

  • disklejmator

    O kierwa, jaki mordor w komentarzach a zaczęło się od plecaczka. Teraz patrząc na każdy plecak, miejsce w pociągu albo wchodząc do kina będę powtarzał tylko jedno: interakcja, interakcja. Jeśli moje miejsca będą wolne lub nikt nie będzie miał plecaka to się do kogoś przyjebie o coś bo interakcja interakcja, podstawa życia w społeczeństwie.
    To mógłby być dlc do simsów albo farming sym. Masz dla przykładu za zadanie znaleźć niejakiego Tomasza i wejść z nim w interakcję by zwolnił np kabinę wc w publicznym kiblu. Niestety we wszystkich kabinach są klony Tomka a ty musisz bo musisz. Tomek jest czasem chujem a czasem lewakiem lub both. Gdy już Ci się uda (level master) to w kabinie nie ma papieru i musisz przekonać Tomka z sąsiedniej by dał ci papier. Ai i iq jest wysokie Tomka wiec ciężkie przesrane zadanie. Powodzenia.

  • Egofidelis

    sorry tomek ale wyszedłeś na totalnego chujka :C Takie typowe roszczeniowe myślenie że wszyscy są tacy jak ty oraz totalne nie szanowanie umów międzyludzkich i prawa własności (w przypadku kina- “dzierżawy miejsca”).

  • mzr

    Zdecydowanie zgadzam się z Dominikiem, tak w kwesti Half Life’a jak i miejsc w kinie, ale trochę przesadziliście z tą kłótnia:)
    PS. Battlefront jest po 99zl !
    Polecam, ogólnie bawi mnie typowy dla internetu hate ludzi, ktorzy nawet nie grali w tą grę.
    Rozumiem, że EA jest złe i w ogóle, ale strzela się przyjemnie, klimat fajny jest, nic tylko pykać.
    Ani razu gdy zginąłem nie miałem wrażenia, że to z powodu P2W.
    Jeśli chodzi o walki piechoty to te bonusy i tak nie są specjalnie znaczące, a żeby grać Darthem Vaderem i tak najpierw w meczu trzeba nabić sporo punktów, poza tym są inni bohaterowie (również mocni), którzy są dostępni bez odblokowywania.

  • Kamil Sebastian Karita

    Co jak co ale zgadzam się z Tomkiem. Nie możemy popadać w skrajności. Jeżeli widzę, że jest tłoczno bądź wiem, że tak będzie, to siadam na “swoim” miejscu. Ale jeżeli idę do kina na film miesiąc po premierze i wiadomo, że na seansie będzie 5 osób na krzyż to nie widzę żadnego problemu by móc usiąść gdzie indziej niż na wcześniej wyznaczonym miejscu. Zupełnie inny temat to wizyta u lekarza czy kolejki przy kasie.