Niezatapialni 166

Miłość. Czymże jest miłość? Odpowiedzi bywają różne.

Dla Natalii Serwety z działu marketingu Polsatu miłość to mrowienie, rodzące się w brzuchu, gdy pomyśli o Grześku z klatki 8c, jeszcze się mu nie przedstawiła, ale wciąż planuje, ma już nawet wybraną na tę okazję kreację, nic krzykliwego, prosta, profesjonalna garsonka, podkreślająca jej status materialny i te buty, co je sobie kupiła w H&M ostatnio, może nie najpiękniejsze, ale dające jej przedziwne poczucie pewności siebie, którego nigdy wcześniej nie znała. A dla Christophera Nolana z kolei miłość jest to wielkość fizyczna, wokół której warto okręcić scenariusz filmu za 200 baniek, bo przecież MIŁOŚĆ w kosmosie, to będzie nowe arcydzieło – mówił producentom – „Incepcja” zmieszana z Bergmanem – objawiał inwestorom – „Iliada” X muzy – wyłuszczał Akademii Filmowej – apokalipsa piękna i zagłada miłości, ostateczny triumf namiętności, oczyszczenia, dobra i szczęścia – wieszczył przed całym światem, i coś w tym być musiało, skoro dały się na to nabrać takie tuzy krytyki popkulturowej, jak Dominik Gąska czy Michał Piwowarczyk. Dla Mikołaja z 1c w Liceum Ogólnokształcącym nr 7 w Lublinie, imienia Cezarego Baryki, miłość zaś zaczyna się w momencie, w który Ilona Pieprznica wchodzi do klasy i siada tuż przed nim, a jej długie, proste, blond włosy opadają na jego piórnik i zeszyt i jest ich tak blisko, że czuje zapach szamponu, wymieszany z jesiennym wiatrem i snem, bo to dopiero pierwsza lekcja, wszyscy są jeszcze zaspani. A dla Lenina miłość to był komunizm. Komunizm i rewolucja. Komunizm, rewolucja i rządy proletariatu. Komunizm, rewolucja, rządy proletariatu i przewodnia rola Partii. Komunizm, rewolucja, rządy proletariatu, przewodnia rola Partii i „Kapitał”, najlepsza książka, jaką w życiu czytał. Komunizm, rewolucja, rządy proletariatu, przewodnia rola Partii, „Kapitał” i „Harry Potter i Czara Ognia” jeżeli mamy być całkiem szczerzy towarzyszu, bo to dla tej książki, a nie dla wywodu Marksa, zarwałeś noc z 13 na 14 listopada 1921 roku, dzięki czemu z kraju zbiegła ostatnia biała księżniczka. Czymże miłość jest dla nas? To pytanie skomplikowane i wieloaspektowe. Iga twierdzi, że miłość jest wtedy, gdy Zelda i Link, w ciemną noc, sami wiecie, ten teges, hehe, za młodzi jesteście,  no rozumienie, wink wink, bara bara, heh, nie będę was tu wprowadzała w szczegóły, porozmawiajcie z rodzicami, ale to nie ma nic wspólnego z pszczółkami, pszczółki są dla dzieciaków, no na pewno wiecie, nie zgrywajcie się. Dominik jest zdania, że miłość jest paradoksem. Pięknym nieszczęściem. Wyczekiwaną katastrofą. Końcem świata, w dzień po spełnieniu marzeń. Pustą salą na twoim najlepszym występie. Najlepszym wynikiem, w grę, której nikt już nie pamięta. Salą pełną przyjaciół, do której zapomniałeś klucza. Raną, przyjemnie bolącą. Marzeniem, którego nie chcesz spełnić. I, oczywiście, improwizowanym wierszem, którego nikt nie zdążył zapisać. Poglądy Tomka na rzeczony temat są skomplikowane. „Miłość JEST”, pisze w swoim doktoracie, i uważa, że w zasadzie już samo to stwierdzenie zaowocować powinno owacją na stojącą i tytułu nadaniem, tym bardziej, że udało mu się zrobić do tego zdania siedem przypisów. Miłość jest i Tomek ma na to niezbite dowody, od wielu lat żyje w miłości, miłością napędzany, miłości oddany, wierny swej miłości, zaskoczony, że miłość ta się zdarzyło i, wynikałoby z obecnego stanu rzeczy, nie zamierza nigdzie znikać, ani uciekać. A jednak wciąż wątpi, bo nie przywykł do świata, w którym miłość jest. Bo jakże to tak, że miłość jest, a obok Rwanda, „Assassin’s Creed 3”, Joseph Kony, David Cage, triumf kapitalizmu i Transformery? Jakże to miłość w tym świecie przeżartym zepsuciem i zniszczeniem. Jakże to miłość obok „Mass Effectów”, przecież to nie ma sensu. Jako podcast Niezatapialni wszyscy jednak zgadzają się, że miłość to są słuchacze, to miłe słowa wsparcia, to komentarze i udostępnienia, to maile wysyłane na ich skrzynkę, oraz, oczywiście konto na Patronite, tak pięknie nabrzmiałe.

Tematy:

1. David Cage w Detroit chce wziąć się za temat przemocy domowej i Jim Sterling twierdzi, że tematowi nie podołał:
2. Konfa Sony i co myślimy o giereczkach tam zaprezentowanych:
3. Kontynuując temat zamknięcia Visceral, b. dobry artykuł się ukazał na Kotaku:
Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Piotr Kita

    Dzięki za odcinek!

  • Ingardenowskie niedojebanie <3

  • Te opisy to czysta poezja!
    Dzieki za odcinek 😉

  • Mrkjad

    Gdyby ktoś sobie przypomniał jak nazywała się paragrafówka o gwałcie to dajcie znać.

    • gugaguha

      Wydaje mi sie ze The Day the Laughter Stopped

      • Tomasz Pstrągowski

        tak właśnie, to ta gra. dostępna tutaj: https://hypnoticowl.com/theday/play/

      • gugaguha

        Przy okazji Pregnancy tez jest do zagrania.

        • Sigvatr

          No nie wiem, jak tak dwa razy go zaspoilowałaś…

          • Dominik Gąska

            NO TAK TA GRA STAŁA SIĘ OFICJALNIE BEZWARTOŚCIOWA BO IGA COŚ O NIEJ POWIEDZIAŁA!!!

          • Sigvatr

            Oj, powstrzymaj swoją demagogię. Po spoilerach głównej mechaniki, ta gra stała się po prostu historią. Nie doświadczę zaskoczenia tego, że dziewczyna wybrała inaczej niż jej proponuje.

          • gugaguha

            Jo tam jak sklada sie historia i o czym opowiada juz ne jest wazna. W ogole to co prowadzi do zakonczenia mozna do kosza wrzucic. To TYLKO historia w noweli:)

          • Sigvatr

            No tak. A mogłem mieć całe doświadczenie.

          • gugaguha

            Zaskocze cie ze wciaz mozesz. Sprawdz zreszta sam

          • Sigvatr

            Ok, dopisze do swojej listy. Nie wiem kiedy w sumie ją ogram. Swoją drogą: jak teraz zajrzałem na Steam, to ma “mieszane recenzje”. Będzie na ciebie jakby co.

  • Sasilton Mihawk

    Ostatnimi czasy Tomek ma strasznie nie trafione spostrzeżenia dotyczące gier.

  • iluvmusic

    Jakze milo odwswierzyc strone niezatapialnych aby z zaskoczeniem zobaczyc, ze wlasnie jest nowy odcinek. Dzieki!

  • Sigvatr

    @tomaszpstrgowski:disqus: Ja tylko chciałem pokazać, że już krytykujesz jakiś marginalny w horrorze aspekt, to wypada sobie zadać trud jego poznania wcześniej. Albo uznać “ok, to jakiś tam element tła, nie chce mi się w niego wnikać, to go oleję”. Poza tym, tam sam potem sam ci wyznałem, że zajrzałem do też do wiki. Sporo o Unitologii w tej kreskówce (ona naprawdę była paskudna).

  • Sigvatr

    Stanę nieco w obronie Davida Cage’a, bo on faktycznie nie robi gry na temat przemocy domowej. Na tyle, co przedstawiają akcje te jego trailery, będzie to raczej sztampowa historia o tym jak androidy mają świadomość (znowu…). A owa przemoc domowa ma być jedynie motorem historii tej andoridki. Najwyraźniej historii jednej z kilku.
    W linkowany przez was artykule koleś napisał “My history of living with domestic abuse is well known”, no ja jej nie znam. Współczuje, ale widzę też, że ta jego trauma jest jedynym powodem dla którego naskoczył na Cage’a.

    A tak zupełnie obok: mnie tam zaskoczyło, że tego ojca z trailera w ogóle było stać na androida. Widzieliście stan jego domu?

  • Sigvatr

    Nie zgodzę się z Tomkiem, że w “Last of Us” nie było przemocy. Świat jaki znamy się tam skończył. Żołnierze strzelali do podejrzanych o zarażanie, główny bohater sam przyznał, że uczestniczył w zasadzkach, a bohaterka nie miała problemów ze skakaniem na plecy z nożem w ręku. Ta przemoc nie było jej na pierwszym planie, ale była.
    No i sam przyznałeś, że poprzednia jest zamkniętą całością, to znaczy, że druga może być zupełnie inna.

    • Tomasz Pstrągowski

      Nie powiedziałem, że nie było w TLoU przemocy. Powiedziałem, że to nie jest gra o makabrycznej przemocy, wieszaniu ludzi i łamaniu dziewczynkom kości młotkiem, tylko o budowaniu więzi.

      • Sigvatr

        Jak napisałem: tam pomiędzy budowaniem więzi, była przemoc, wbudowana w ten świat, nikogo nie dziwiła.
        Nie wiem czemu akurat przemoc przedstawia trailer. Może chodzi o nakreślenie realiów, a może chcieli pokazać, że Elly z jedynki to nie tylko gra na gitarze. Mnie tam bardziej zaciekawiło to religijne skrzywienie antagonistów (swoją droga, też nie było w pierwszej części).

        • Tomasz Pstrągowski

          nie napisałeś tego. napisałeś: “nie zgodzę się z tomkiem, że w tlou nie było przemocy”. no więc nie masz się z czym nie zgadzać, bo ja nic takiego nie powiedziałem.

          • Sigvatr

            Tam było więcej niż pierwsze zdanie.

          • Tomasz Pstrągowski

            Ale już pierwsze zdanie jest kłamstwem.

            No i gdybyś dokładnie przesłuchał naszej rozmowy, to przecież my mówimy, że w świecie TLoU jest przemoc. Śmiejemy się nawet, że giereczki zbyt chętnie korzystają z chwytu budowania relacji poprzez wspólną przemoc.

          • Sigvatr

            Nie kłamstwem, lecz nie zrozumieniem. Więc sami zauważycie co i ja napisałem.

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Paweł Kuzia

    Prawie rok. Tyle czasu milczeliśmy. Żądza jest jednak zbyt silna. @gugaguha:disqus, wypowiedz się proszę na temat swojego PS VR, bo ostatnie co powiedziałaś to, że czeka pod choinką. To było w 2016 🙁

    • Paweł Kuzia

      A, odcinek klasycznie przezajebisty, wiadomo!

    • gugaguha

      To ne jest prawda. PS VR to cool rzecz. Nestety wciaz bylo malo wartych cokolwiek gier, zeby ten sprzet byl uargumentowany. Ale job simulator jest amazing, thumper na vr to duzo lepsza rzecz niz bez, headmaster i static byly super itd. Idzie zapomniec w tym ze mija czas (zdazylo sie zalozyc po poludniu a sciagnac w glebokiej dupie nocy). Jest wygodne i intuicyjne (mama moja ogarnela to bez problemu). Zdecydowanie bardziej przyjazne mniejszym M niz vibe i oculus. Sprzet sie wydaje w miare delikatny wiec mialam mini problem z przewozem go ale wszystko dziala. No i ne zajmuje tyle miejsca co wszelkoe gadzety do XXX hero ktore nakupowalo sie przez lata. Jest fun. Ostatnio mniej gralam bo zajmuja mnie ciut inne gry potrzebne mi do pracy:( i jest mi smutno bo daje super fun (ten z gatunku pierwszej konsoli jaka sie mialo)

  • wielkimistrz

    Dzięki, że przypomnieliście mi, że mam na półce Drogę. Kupiłem ją i zapomniałem o niej na jakieś 4 lata.

    Also Tomku, Twoje śmieszki na temat gra z artstylem- książka z literami nie do końca trafione jest. Moje wydanie Drogi nie ma liter. Za nim uznasz, że to troll przypomnij sobie jak zapoznawałeś się z Blade Runnerem na rowerze

  • Sigvatr

    Nie żebym was narzucał tematy, ale właśnie oglądam ten film: https://www.youtube.com/watch?v=Rwx1N5BbqaY
    No trochę mnie to smuci. Oczywiście, wiem że to gada biznesmen o biznesie dla biznesmenów (inwestorów). Ale nie mogę pozbyć się wrażania, że kolo nie do końca rozumie o czym mówi (w sensie, o co chodzi w tych całych ich produktach). Kiedy mówi, że niebezpieczeństwem dla nich jest nie zrobienie gry wybitnej. No trochę proszenie się o porażkę, ileż jest dobrych gier, które miały marną sprzedaż. Albo, że trzeba koniecznie wstawić multi w ich grę, i to mimo, że wszystkie poprzednie stały właśnie silnym singlem.
    Wcale nie podrzucam wam tematu 😀

  • Vel Synth

    Jeśli chodzi o rozterki czy zacząć przygodę z Monster Hunterem to są paradoksalnie 2 odpowiedzi: tak i nie.

    Tak – gra zapowiada się na 10/10 dla fanów serii. Można ją opisać jako jeden gigantyczny ‘quality of life change’ gdzie tytuł skupia się na rozgrywce właściwej, a nie jak wcześniej na rozmaitych różnych czynnościach, które były dosyć uciążliwe i zabierały cenny czas. Moja pierwsza gra, którą zamówiłem w przedsprzedaży, bo ten franchise to jest taki ‘crack & cocaine”.

    Nie – ta gra zabiera MNÓSTWO czasu. Nie jestem żadnym weteranem serii według standardów MH, przegrałem jakieś 600 godzin w MH4U i Generations, ale jak się zacznie to nie widać końca. Dla osób, które cenią sobie czas, częstą żonglerkę grami wydaje mi się, że to na dłuższą metę nie jest dobry pomysł,

    I jeszcze jedno: w grudniu jest beta dla plusowiczów, można sprawdzić.

    I wreszcie Iga: ja od MH4U odbiłem się 3 razy. To co mnie przekonało, to multi w demie – w tym samym dniu kupiłem grę i przez jakiś najbliższy miesiąc dziennie gierczyłem koło 8 godzin, przeważnie w multi.