Niezatapialni odcinek sto czterdziesty drugi

HA! Mam cie! Jesteśmy w końcu sam na sam.

Już od dawna czekam na okazję, by w końcu móc powiedzieć ci coś w sekrecie. Tamtych dwóch ciągle kłapie – jak nie o jakimś kolejnym serialu, który wszyscy muszą zobaczyć, ale tylko dwa pierwsze sezony, bo trzeci jest słaby, to wciąż i wciąż i wciąż i wciąż śmieszkują sobie gimnazjalnie z narządów rozrodczych i spółkowania. Zero prywatności z nimi. Tylko pełne ręce roboty. No ale ja nie o tym – widzisz? Nawet jak mam cie tylko dla siebie to mówię głównie o nich! Jestem z nimi związana jak jakiś dziwoląg z objezdnego cyrku. Właściwie mogłabym mieć pewnie trzy głowy, jedną lewacką, drugą trochę emo a trzecią piękną, rumianą i powabną. Sama dam ci rozsądzić która byłaby która. No ale do rzeczy.

Słuchaj fajnie, że tu przychodzisz, żeby nas posłuchać. Serio. Właściwie to chciałam ci za to coś sprezentować. To drobnostka, nic wielkiego. Więc sobie tam też nic nie myśl. No nie wstydź się, weź. Przygotowałam to specjalnie dla ciebie.

A o czym mówimy?
– o SERIALU (super zaskoczenie, co?)
– o grach, w które grał Dominik
– o Nintendo i takich tam….

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • k0n

    No elo. Jak do dziesiątego, czyli do jutra, to mam ;p

    Dzięki za odcineczek!

  • Kuba Płysa

    To zdecydowanie najlepszy odcinek w tym tygodniu. Gratsy!

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

    • Tomi

      Sądzę że ekipa powinna wydać honorową koszulkę z guźcem na motorze z napisem, chyba nie muszę dodawać jakim 😉 Hit murowany. Gang dzikich guźców – ciekawe czy gdzieś istnieje.

  • Jakub Ciemny

    “Tylko pelne rece roboty” to chyba spora przesada, jesli mowimy o handjobach, Dominiku i Tomku. Na pewno nie wypelniaja rak:-p

  • Ja miałam dziś matki boskiej pieniężnej, mogę pożyczyć.

  • xyz

    quake na padzie. quake na padzie… QUAKE NA PADZIE!!!!!!! No ludzie, ja rozumiem, wolność, każdy gra jak chce… ALE KURWA QUAKE NA PADZIE?????

    • cosmaty

      Doom na PSX był wyśmienity (zwłaszcza po linku), Quake 2, także na PSX, jeszcze lepszy. Q3 na Dreamcasta na JEDNEJ GAŁCE ANALOGOWEJ był okej. Nie rozumiem o co kaman.

      Dzięki za odcineczek ekipo i standardowo – “Doskonały odcinek Michale, wyborny”.

  • Jack

    Dzięki za odcinek

  • Kim_Bo

    nie wiem czy o tym wiecie, ale ’13 powodów’ jest na podstawie książki 😉 nie czytałem więc nie znam odniesienia do scenariusza. Czasami faktycznie niektóre sceny są głupie, ale ogólnie serial oceniam na plus. U mnie w szkole średniej było mnóstwo stereotypowych ‘postaci’ 😉
    Dzięki za odcineczek!!

    • Kocu

      Też mi się podobał. Niestety, jest w tym serialu dużo scen, które nie mają sensu. Co wychodzi na jaw po obejrzeniu odcinka z kasetą Claya. I to, że istnieje oczywisty czarny charakter i główny winowajca “rozwadnia” inne powody i sprawia, że prowadzona przez serial narracja wykluczenia bohaterki tarci na znaczeniu.
      Jednak, jest to ciekawy serial, ze świeżym (dla mnie) podejściem do problematyki.
      W moim liceum też było dużo stereotypów. W tym ja.
      Dzięki za odcinek.

  • T z Wybrzeża Klatki Schodowej

    Wiem że się czepiam i przepraszam że poprawiam, ale szybkie info na temat gry którą Tomek nazwał “Quake Championship” ( bardzo to pobudziło moją wyobraźnię, jazda samochodem z rocket jumpami xD ). W grze na ekranie jest wilka ikona pokazująca umiejętność postaci wraz z klawiszem do niego przypisanym. Jestem w pracy więc nie zrobię swojego screena ale zrobiłem zrzut z gameplayu wrzuconego na YT nie starszego niż 3-5 dni.

    Screeny:
    http://img25.otofotki.pl/obrazki/of479_quake_champions_hud.png

    ————–

    Dodatkowo chciałem powiedzieć co nieco o recenzjach. Mnie lada chwila stuknie 30stka i wciąż bardziej sugeruję się recenzjami ludzi na steam, niż tymi tworzonymi na zlecenie.
    Na ogół mam kilka osób, których gust mocno wpisuje się w to co sam lubię i prócz tego bardzo łatwo znajduję sensowne i naprawdę pomocne recenzje w prosty i czytelny (a nawet czasem żartobliwy sposób) przedstawiające potencjalne wady i zalety. To plus obejrzenie nieco gameplayu daje mi zdecydowanie lepszy obraz gry niż przeczytanie jakiejkolwiek recenzji z czasopisma czy serwisu o tematyce giereczek.
    Być może w moim wypadku to działa bo grę kupuję długo po premierze gdy opadnie już kurz, a wraz z nim wszystkie możliwe patche. Wtedy opinie wydają się być o wiele bardziej sensowne bo nie są to te komentarze po pierwszym zetknięciu z grą, pisane pod wpływem silnych emocji.

    PS: Uwielbiam wasz podcast nawet jeśli piszę takie komentarze i mam inne zdanie, nie odbierajcie ich proszę negatywnie!
    PPS: 10/10 dla Heavy Rain, pamiętamy! xD

    • Tomasz Pstrągowski

      Aaaa. No i widzisz, to ja po prostu ślepy jestem:) Ale tak jak mówiłem – grałem ze 4 mecze, więc miałem meeeeega powierzchowną opinię.

  • Kocu

    JA (!) mam dość dużą awersję do pisanych recenzji gier. Chociaż o wszystkim innym wolę czytać niż oglądać filmiki. Youtube jest dużo lepszym miejscem, dla mnie, żeby wyrobić sobie opinię na temat gier. Nieedytowany film z rozgrywki jest cenny, bo pokazuje jak ja przez większość czasu będę spędzał grając. Poza tym youtuberzy mogą się specjalizować, recenzenci raczej nie. Ważniejsze jest dla mnie zdanie człowieka, który grał kilkaset godzin w strategie albo (¬_¬) rouglike’i (rogaliki), niż kogoś kto spędził w gatunku kilka godzin, przed chwilą skończył recenzować inną grę i zaraz zacznie coś nowego. Nie mamy wiele punktów wspólnych.
    Często recenzje są napompowane, z 10 akapitów teksu można wydestylować 2 akapity z wartościowymi informacjami.
    PS Recenzje na Steamie są najlepszym miejscem, w którym można sprawdzić jak dobrze gra działa na PC.
    PS 2 Moja opinia jest negatywna ze względu na gry, które lubię (Europa Universalis 4 jest najlepszą grą ever). Do innych gatunków środowisko portali growych może być lepsze.
    PS 3 Dziękuję za odcineczek.

    • Sigvatr

      Podepnę się pod post kolegi, żeby mniej pisać, a także, bo w sumie w większości się zgadzam:

      Ja też przed zakupem gry przede wszystkim sprawdzam ją na wideo recenzji, często gameplaye’u.

      Pisane recenzje czytam rzadko, a oprócz powyższych powodów, to nie mam też “zaufanego” portalu z takimi tekstami.

      Recenzje na steamie przeglądam, ale bardziej w przypadku takich masówek bardziej interesuje ogólna ocena (“mostly positive”, “mixed” itp…). Szczególnie ta statystka “jakiś czas po premierze” – to chyba jeden z lepszych pomysłów na jakie Valve wpadło.

      A skoro już o samych recenzjach stimowych: poziom jest różny, są całkiem rzeczowe, są zabawne, są też totalnie głupie, w tym takie, które pisał ktoś zupełnie nie zrozumiawszy samej gry, czy jej gatunku.

  • Lover

    Welcome to my handZone!
    All right, handjob, handjob,handjob! Come on in handjob lovers! Here at the
    never sink we’re slashing handjob in half! Give us an offer on our vast
    selection of handjob, this is a handjob blow out!

    All right, we got white handjob, black handjob, Spanish handjob, yellow handjob, we got hot handjob, cold
    handjob, we got wet handjob, we got smelly handjob, we got hairy handjob, bloody handjob, we got snappin’ handjob, we got silk handjob, velvet handjob, Naugahyde handjob, we even got horse handjob, dog handjob, chicken handjob!

    Come on, you want handjob, come on in, handjob lovers! If we don’t got it, you don’t want it! Come on in, handjob lovers!

    • Tomasz Pstrągowski

      Od zmierzchu do świtu <3

  • Pavelafan

    był taki film polski ” Słodko – gorzki” brzmi dokładnie jak serial który opisujecue

  • ffrreeaakk

    Dziękuję!

  • Mrkjad

    “13 powodów” to serial nie tylko głupi ale również pretensjonalny i szkodliwy. Tomek ładnie obnażył jego głupotę ale dodałabym do tego jeszcze, że z powodu potrzeby doklejenia cliffhangera na końcu każdego odcinka cierpi nie tylko logika ale cała konstrukcja fabularna. Twórcy tak strasznie, strasznie chcą szokować, że aż się robi wszystko jedno – do ostatecznego wyjaśnienia, które faktycznie jest poruszające, chociaż przeszło mi przez myśl “Serio? Naprawdę gracie tą kartą?”. Najbardziej przeszkadza mi jednak, że “13 powodów” jest szkodliwe i niebezpieczne. Teraz jestem dorosła, więc postać Hannah raczej mnie irytowała ale jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której depresyjna nastolatka (a większość nastolatek bywa depresyjna) ogląda ten serial i wyciąga z niego inną lekcję niż zaplanowali twórcy – Hannah była nieszczęśliwa i nikt jej nie lubił ale kiedy się zabiła nie tylko wszyscy zaczęli o niej mówić (i to raczej dobrze) ale również jej wrogowie zostali “ukarani”. To nie jest szczególnie zdrowa lekcja. O pokazaniu sceny samobójstwa nawet nie wspominając, bo tak się po prostu nie robi.
    Jeśli ktoś chce doświadczyć dzieła kultury, które ujmuje problemy nastolatków wiernie i bez zbędnego moralizowania, to niech przeczyta The Perks of Being a Wallflower albo obejrzy przyzwoitą ekranizację.
    A najlepiej to obejrzyjcie “Wredne dziewczyny”. Trzynaście razy. Głębia postaci taka sama, a przynajmniej jest śmiesznie.

    • mosku

      Trochę nie czuję się temacie bo nie słyszałem jeszcze odcinka ale muszę wstawić to zdjęcie jeśli mowa o 13 reasons why 🙂
      Serial mi się nawet podobał taka świeżość jak dla mnie, parę postaci mnie irytowało i parę głupich sytuacji i motywów. Ogólnie lubię seriale które się kończą po 1 albo 2 sezonach. A oto zdjęcie https://uploads.disquscdn.com/images/f2d8b917ee16701cc824a53c86d2838980e2ded9058e6e39612bcb12e0247cd4.jpg

    • Tomasz Pstrągowski

      Przekleństwa niewinności (The Virgin Suicides) są bardzo dobrym filmem o samobójstwach nastolatków (choć z zupełnie innej perspektywy traktujące problem)

  • Komar Komarescu

    Pierwszy raz powstrzymałem się od wysłuchania odcinka tylko po to, by skończyć serial, o którym jest dyskusja. I Tomku, drugi raz mnie zawiodłeś, jeśli chodzi o ocenę merytoryczna serialu. Ale to na koniec.
    Obviously, mogą być spojlery.

    “13 powodów” jest serialem o nastolatkach dla nastolatków. Trzeba sobie uzmysłowić w tym momencie jedną, bardzo ważną rzecz: nastolatkowie nie są głupi. Nastolatkowie nie są w pełni wykształceni psychicznie i emocjonalnie do odbierania i radzenia sobie ze wszystkimi negatywnymi sytuacjami jakie je spotykają. Jakkolwiek również zadawałem sobie pytanie “Czemu nie przesłuchasz wszystkiego na raz?” tak jestem w stanie zrozumieć trud zmierzenia się z takim wyzwaniem jakie miał główny bohater po raz pierwszy w życiu. Serio, miał się dowiedzieć od swojej zmarłej skrytej miłości, dlaczego (pomijając finalny efekt) przyczynił się do jej samobójstwa. Like ,serio, kto normalny chciał by z ochotą się tego dowiedzieć?

    “13 powodów” to serial o depresji. O przyczynach, skutkach i radzeniu sobie (choć w głównej mierze nie) z nią. Samobójstwo jest jedynie wynikową całego ciągu wydarzeń i właśnie te wydarzenia są najbardziej istotne. Nie ważne są w tym momencie postacie, najistotniejszą kwestią jest pokazanie jak, drobnymi czynami, brakiem zainteresowania się daną osobą, kpiną czy znęcaniem się tak psychicznym jak fizycznym, możemy mieć wpływ na życie jednostki. Można powiedzieć “ale przecież większość nastolatek bywa depresyjna”. I jak mają kogoś, na kim mogą polegać, realne wsparcie psychiczne, bądź same znajdą sposób na poradzenie sobie z tą chorobą, to jasne, problem zniknie. Ale to nie jest żadna reguła i nie u każdego to zadziała. Wystarczy parę wydarzeń, by daną osobę pogrążyć jeszcze bardziej w chorobie, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Pokazuje nad czym powinniśmy my jako jednostki oraz jako społeczność pracować, tak, aby w przyszłości nie dochodziło do powtórki przypadku Hanny Backer. Bo nie oszukujmy się, w Polsce też zdarzają się tego typu sytuacje, które w większości przypadków są skrzętnie ukrywane przez władze szkół bądź oświaty.

    “13 powodów” to również film o tragedii rodziny. Rodziny, w której jedyne i najbardziej na świecie ukochane dziecko decyduje się na zakończenie swojego życia. Nagle, bez podania przyczyny. Pokazuje dramat i kompletne załamanie matki, która na wszelkie sposoby stara się zrozumieć, co pchnęło jej córkę do tego czynu.
    Postawcie się na jej miejscu. Albo postarajcie się, nie mając jeszcze dzieci, wyobrazić sobie utratę najbliższej waszemu sercu osoby, na jej własne życzenie. Nagle. Bez powodu. To nawet połowy mocy tego uczucia nie dobijecie.

    Na koniec – Tomku. Potraktowałeś ten serial strasznie powierzchownie, a w niektórych miejscach wręcz bezmyślnie. Argument z kujonem kupującym trawę jest totalnie bez sensu, ponieważ bohater robił to w celu osiągnięcia innej korzyści, a nie dla samego faktu kupna trawy. Tak samo w przypadku drugiej śmierci w tym serialu – kompletnie nieistotne jest, kto zmarł, istotne jest to, jak się ta sytuacja odbiła na jednym z bohaterów. Totalnym niezrozumieniem jest też u mnie “komiczność” tego serialu wg ciebie. Fakt, są głupotki, które psują momentami odbiór, ale w gruncie rzeczy to nie ma się zbytnio z czego tam wyśmiewać.
    Kiedyś pavelo (uwaga, cytowanie pavelo w rozmowie +5 do szacuna) powiedział bardzo ciekawą rzecz. Zapytany jak mu się podoba nowa płyta danego zespołu odpowiedział, że “Ja już nie odbieram muzyki jako utwór. Dla mnie to jest ściana dźwięku, w której słyszę poszczególne ścieżki.” Odnoszę wrażenie Tomku, że powoli też zaczynasz podchodzić do oceniania filmów i seriali na tej podstawie. Czepiasz się szczegółów tworzących cały obraz, ale nie zwracasz uwagi na całokształt i przekaz, jaki on sobą niesie.

    Ps. Nadal – dobry odcinek, czekam na następne.

    • Tomasz Pstrągowski

      Ja się w ogóle nie zgadzam z podejściem “nieważne, że to było głupie, bo to służyło jakiemuś celowi”. To usprawiedliwianie słabego pisarstwa w imię jakiejś ideologii. Co więcej – to robienie krzywdy serialowi, bo ważniejsza jest dla ciebie lekcja, którą ty z niego wyniosłeś niż sam serial.
      Kujon kupujący u dealera 7 gramów “hybrydy” jest śmieszny.
      Zatajenie przed widzem śmierci najlepszego przyjaciela Claya tylko po to, by zrobić plot twista jest tanie.
      Ja się zgadzam, że tematyka tego serialu jest ważna (i nie zgadzam się z podejmowanym w komciach i na fb wątkiem, że zachęca on do samobójstwa – taki zarzut można postawić każdemu dziełu o samobójstwu). Ale ten serial sam bagatelizuje problemy, który podejmuje. Bo ważniejsze od bohaterów są dla niego efekciarskie zwroty akcji. Ważniejsza od rozterek Justina jest idiotyczna scena w rozpędzonym samochodzie (na czym polegała groźba chłopaków? jak będziesz gadał, to rozbijemy Cię w samochodzie, w którym sami jedziemy?!). Ważniejsze od gwałtu są jakieś duperele z pierwszych odcinków. Ważniejszy od poczucia winy Claya jest cliffhanger (dlaczego Tony mówi mu, że jest winny, skoro z taśm WYRAŹNIE WYNIKA, że nie jest winny). Ważniejsze od tragedii rodziny jest jakieś idiotyczne śledztwo, które można by rozwiązać w jeden wieczór, ale wtedy nie było hajsu na 13 odcinków. Chwalenie czegoś jeno za słuszny przekaz to socrealizm;)

      • Nie oglądałam jeszcze serialu ale powiem tylko, że własnie czytałam artykuł, że norwescy psychologowie krytykują serial własnie za trywializację
        problemu i jego “uatrakcyjnianie” sensacyjnymi zwrotami akcji.

      • Komar Komarescu

        Tomek, ale Twoje argumenty wynikają nie ze źle napisanej fabuły. Przykładowo:
        Kujon kupujący u dealera 7 gramów “hybrydy” to nie jest clou tej sceny. To jest pretekst do osiągnięcia ważniejszego celu. Nie rozumiem po co się koncentrujesz na takich pierdołach, które w perspektywie całej tej sceny są kompletnie nieznaczące? Laika nie będzie w ogóle obchodzić co on kupuje, mając na uwadze, że zupełnie nie po to tam przyszedł i nie to jest jego głównym celem. Bawi cię “hybryda”? Dlaczego w sumie?

        Scena w samochodzie pokazała dokładnie dwie rzeczy. Bezsensowny pomysł wystraszenia osoby, ale ważniejszą kwestią jest pokazanie postępującej depresji Alexa. To był pierwszy wyraźny moment, w którym widać, że przestał sobie radzić ze sobą, oraz sytuacją, która go dotknęła i zmierza powoli do autodestrukcji.

        “Dlaczego Tony mówi mu, że jest winny, skoro z taśm WYRAŹNIE WYNIKA, że nie jest winny?” To jest nawet wyjaśnione. Żeby Clay dalej chciał słuchać kaset, wiedziony poczuciem winy, by chcąc się dowiedzieć gdzie zawinił. Co jest zupełnie normalne, gdyż każdy chce się dowiedzieć, gdzie popełnił błąd, który skutkował negatywnym zakończeniem. Zresztą dlatego oni wszyscy przesłuchali te kasety.

        Śledztwo jest mega ważne dla rodziny, gdyż jest formą radzenia sobie ich żalem, gniewem, frustracją i załamaniem po stracie córki. Dlatego przybrało taką formę (choć nie musiało).

        Rozumiesz do czego zmierzam?
        Oczywiście są zbędne (wątek Justina i Jessici) bądź niepotrzebnie rozbudowane (wypadek) wątki w tym serialu, ale w nadal nie przekreślają tego serialu jako źle napisanego całościowo. Bo nie o nich ten serial jest.

        PS. Totalnie nie odczułem cliffhangerów. Może to kwestia oglądnięcia go ciurkiem w dwa dni – nie wiem.
        PS.2 Lulz, producentem wykonawczym była Selena Gomez. Lulz.

        • Tomasz Pstrągowski

          Bawi mnie, że Clay chce kupić 7g hybrydy, a Clay nie widzi, że koleś nie ma pojęcia o czym mówi (a nie ma pojęcia o czym mówi, bo scenarzyści też najpewniej nie mają, tylko piszą jakieś “głupotki, które mógłby powiedzieć nastolatek”).
          Scena w samochodzie nie ma sensu, a pokazywanie “postępującej depresji” przez “o mój Boże, zabiję nas wszystkich” jest wulgarne i prostackie i w ogóle nie pasuje do postaci na tamtym etapie.
          Nie jest wyjaśnione – Tony szczerze mówi, że uważa, że to Claya wina.
          Popełniasz ten sam błąd, co przy dyskusjach do MGS-a. Sympatia do dzieła sprawia, że w ogóle nie masz do niego dystansu. I tak jak mówię – uzasadniasz socrealistyczne praktyki, bo ideolo Ci się zgadza.

          • Komar Komarescu

            Nie, Tomku, to nie jest sympatia do dzieła. To jest rozumienie problemu, jaki to dzieło przedstawia od początku do samego końca. Sceny w tym filmie pojmujesz zbyt dosłownie, ‘as is’ pokazane na ekranie. Bez chwili refleksji i zastanowienia się nad tym co doprowadziło do danej sytuacji, jaka jest motywacja postaci, co nimi kierowało w danej chwili. Tą dosłownością argumentujesz prawie wszystko, a na sam koniec mówisz mi, że nie mam do dzieła dystansu, “bo mi się podobało”. Robisz dokładnie to, co piętnujesz.

            Nie potrzebuję naciągać nic pod żadne ideologię w momencie, gdy problem nie jest dla mnie czysto teoretyczną kwestią.

            PS. “Nie jest wyjaśnione – Tony szczerze mówi, że uważa, że to Claya wina.” Jest wyjaśnione. Tony w następnym odcinku, w scenie na wzgórzu, gdy pojechali słuchać jego kasety, mówi “To jest nas wszystkich wina. Każdy z nas miał wpływ na to, i Ty także.” Praktycznie każda postać, o której jest jakaś kaseta mówi zresztą dokładnie to samo ponieważ z kaset wynika właśnie dokładnie to – zbyt bierna postawa Claya względem Hannah, która dorzuciła się do stosiku.

          • Tomasz Pstrągowski

            Zgadzam się z Tobą. Ja biorę z dzieła konkrety i mówię – to działa, to nie działa, to jest grafomańskie, tamto wulgarne, ten bohater niewiarygodny etc. I na tej podstawie mówię – postacie, które nie są wiarygodne w scenach, nie są też wiarygodne w całości. Źle napisane dialogi brzmią źle. Cliffhangery to moralny szantaż, zwłaszcza w serialu o takiej tematyce. Oszukiwanie widza (takie jak, w tej, a tej scenie) jest tanie.
            Hannah na taśmie Claya mówi wprost: “To nie jest twoja wina”.
            Ale Ty ignorujesz fakty z dzieła, bo Ci nie pasują do ideolo. Bo takie masz podejście w tej dyskusji: jebać konkrety, podobał mi się, więc nie masz prawa go krytykować.

          • Tomasz Pstrągowski

            I jeszcze: teza, że Hannah zabiła się z “13 powodów” to też jest idiotyzm tego serialu;) Biorąc pod uwagę postać – Hannah zabiła się bo ona i jej przyjaciółka zostały zgwałcone i nie otrzymały znikąd pomocy. Ale once more – nie byłoby hajsów na 13 odcinków, gdyby zatytułować to “2 powody”, to marketing miałby problem. Mnie taki cynizm – zwłaszcza przy tak delikatnej tematyce – mierzwi.

          • Komar Komarescu

            Nie rozumiem, dlaczego starasz się przeforsować założenie, że mam dany pogląd, bo coś lubię, skoro otwarcie powiedziałem, że tak nie jest? Ten argument jest totalnym inwalidą.
            Ten serial jest dla mnie dobrze przedstawionym studium postępowania choroby u człowieka. Wiem to, ponieważ ten temat jest znany mi z życia, a nie tylko z płytkiej analizy wyrwanych z kontekstu scen i uogólniania tego do całego dzieła. Może wydawać się to wszystko Tobie wulgarne czy niewiarygodne, ale tak po prawdzie nie wiem na podstawie czego wysnuwasz takie argumenty? Bo przecież nie rozmawiamy tutaj o jakimś serialu sci-fi, gdzie do analizy fabuły nie jest potrzebna żadna wiedza z poruszanych w filmie zagadnień.

            I serio, pingpongujemy się tutaj totalnie bezsensownie. Tłumaczyłem Tobie powody działania Tony’ego. Był ten powód podany w serialu w scenie, o której już wspominałem. Co więcej, najistotniejszą kwestią było dochowanie obietnicy, którą było przesłuchanie wszystkich kaset do końca przez każdą osobę, gdyż na samym końcu pojawiają się główne powody jej zachowania. Clay nie chciał wysłuchać tego do końca, bo nie mógł sobie z tym dać rady. Tony wywarł na nim presję. Tyle. Faktycznie, mógł mu od samego początku powiedzieć to, o czym wspominałeś w podcaście, ale najwidoczniej sam Tony nie wiedział jak sobie z tym poradzić i zrozumiał, że postąpił najwyraźniej źle w tej kwestii (co również przyznał w serialu dopiero PO kasecie Claya).
            Ale jasne, analizując to wszystko tylko przez pryzmat wyrwanych z kontekstu rzeczy to nie ma to kompletnie sensu i jest grafomaństwem. Ale to jest poziom analizy ucznia z podstawówki, a nie człowieka, który skończył kierunek filmowy, nie sądzisz?

          • Tomasz Pstrągowski

            Ja wiem, że kultura to jest taka działka, w której każdy czuje się kompetentny, ale tak nie jest – czego dowodzisz w każdym kolejnym poście. Wytłumaczę Ci więc, jak tłumaczyłem dzieciakom w gimnazjum na praktykach.
            Możesz sobie myśleć i czuć wobec dzieła, co tylko chcesz, ale nie ma to żadnego znaczenia o ile nie ma oparcia w dziele. W konkrecie. W scenach, postaciach, motywach, etc. Dlatego przywołuję konkretne sceny, a nie powołuję się – tak jak ty – na swoje szerokie doświadczenia życiowe (“wiem lepiej, bo wiem co to depresja” – serio, jesteś bardzo wyjątkowy) i subiektywne odczucia. I nie – nie wyjmuję tych scen z kontekstu, tylko Ty próbujesz to zrobić w swojej replice. Pomijasz, bo tak Ci oczywiście wygodniej (i walić dzieło!), że Hannah mówi wprost w seriali, że to nie jest wina Claya, pomijasz, że Tony mówi konkretnie o tym, że to Clay zabił Hannah, pomijasz, że Clay właśnie z powodu stresu nie słuchał szybko taśm (więc – gdyby wiedział, że nie ma się co stresować, szybciej by ich przesłuchał).
            Kiedy więc piszesz: “Nie rozumiem po co się koncentrujesz na takich pierdołach, które w perspektywie całej tej sceny są kompletnie nieznaczące?” to jest to właśnie przykład skrajnej niekompetencji. Bo dla ciebie ZNACZENIE SCENY (które sam nadajesz) jest ważniejsze niż to, co NAPRAWDĘ JEST W TEJ SCENIE. Nie mówiąc już o rozkosznie idiotycznym zdaniu: “kompletnie nieistotne jest, kto zmarł, istotne jest to, jak się ta sytuacja odbiła na jednym z bohaterów”. Z którego wynika, że tak naprawdę ciebie nawet nie interesowała fabuła serialu – tak silnie zidentyfikowałeś się z niektórymi bohaterami, że otwarcie mówisz, iż w dupie miałeś “kto zmarł”, bo to nieistotne.
            Mówiąc w skrócie – w tej dyskusji nie mówisz o serialu “13 powodów”, którego konstrukcja fabularna jest pełna cliffhangerów, bohaterowie niespójni (i to z tego powodu Tony zachowuje się niekonsekwentnie (przez przypadek w ostatniej scenie odcinka) i to z tego powodu idiotyczna groźba pt. “zamknij się, albo rozbijemy samochód, w którym sami siedzimy” jest przez Claya traktowana serio), a narracja szantażuje widza emocjonalnie (ukrywając, że przyjaciel głównego bohatera zginął w wypadku i bagatelizując wątek gwałtu na Jessice).
            Ty dyskutujesz o doświadczeniu, które sam sobie zafundowałeś wciągając się w ten serial w 2 dni i dopasowując go sobie do własnych doświadczeń. Nikt inny z tobą o tym doświadczeniu dyskutować nie może, bo ono jest Twoje. Ale nie ma nic wspólnego z serialem, który nieporadnie próbujesz ocenić.

          • Tomasz Pstrągowski

            ALSO: z mojej strony EOT, bo nerwy nas już niosą i robi się nieprzyjemnie (ale sam zacząłeś i jesteś u pani!)

          • Komar Komarescu

            Byłem u pani. Dostała kasety. Mówiła, że fajne 😛

          • Komar Komarescu

            Tomku, nie denerwuj się tak, bo nie ma czym 🙂 To zwykła dyskusja, która nie decyduje o losach świata. Natomiast nie masz monopolu na ocenianie dzieł kultury, bo skończyłeś odpowiednie studia. Zwłaszcza w momencie, gdy dane dzieło traktuje o tematach, w których widać, że nie czujesz się kompetentny. Inaczej Ty będziesz odbierać to dzieło, inaczej osoba, która doświadczyła tego typu wydarzeń, bądź ma doświadczenia w tym temacie (like, psychologowie szkolni, dzieci doświadczające się znęcania w szkole bądź w depresji). Ale Ty zwyczajnie stajesz w pozycji, w której tylko Twoje doświadczenie z tym serialem jest istotne, a całą resztę deprecjonujesz argumentem ‘bo lubisz dzieło’. Argumentem, który wielokrotnie został zanegowany zresztą, a który notorycznie podnosisz na swoją potrzebę.

            Nic nie pomijałem z tego o czym wspominasz, dokładnie ciąg zdarzeń Tony-Clay-Hannah wyjaśniłem w poprzednich postach łącznie z ich kolejnością (którą pomijasz) oraz motywacją bohaterów (którą też pomijasz na przestrzeni całego serialu, a co jest kluczowe w tym momencie).

            “Bo dla ciebie ZNACZENIE SCENY (które jej sam nadajesz) jest ważniejsze niż to, co NAPRAWDĘ JEST W TEJ SCENIE.” Ta scena nie posiada żadnych śmiesznych, nieprawdziwych czy nierealistycznych wydarzeń wg. mnie. To jest Twoja czysto subiektywna opinia, w której Ty próbujesz przekonać mnie, co dana postać myśli w tym momencie. Ja interpretuje to przez pryzmat tego, jak ta scena przebiega od początku do końca, jako ciąg przyczynowo-skutkowy. Zatem – opieram się na tym, co naprawdę dzieje się w tej scenie od jej początku do samego końca. Ty zatrzymujesz się na jej początku i koncentrujesz na jej jednym elemencie unieważniając ją całą ze względu na nierealistyczne wg. Ciebie zachowanie bohatera. Problemem w tym momencie jest to, że Twój argument opiera się na domyśle, który próbujesz podnieść do poziomu faktu.

            “tak silnie zidentyfikowałeś się z niektórymi bohaterami, że otwarcie mówisz, iż w dupie miałeś “kto zmarł”, bo to nieistotne.”. Śmierć postaci, którą ciężko nawet określić jako drugoplanową (bo pojawił się z 5-6 razu w ciągu całej serii) jest jedynie wzmocnieniem tej sceny. Równie dobrze mogli w ogóle nie mówić kto zmarł w tym wypadku, bo na bohaterkę, która przyczyniła się do tego całego zdarzenia wpłynął SAM FAKT śmierci człowieka. Postać uśmierconego bohatera miała może i duży wpływ na Claya, ale z serialu kompletnie to nie wynika. Razem się uczyli, on wyciągnął Claya na imprezę, koniec. Nawet postać Skye jest lepiej przedstawiona, a pojawia się równie często.

          • Dominik Gąska

            Tomek, wracając z Holandii powiem Ci tylko, że w tej “hybrydzie”, na którą się tak uwziąłeś, nie ma nic głupiego. To była dobra odpowiedź.

    • Tomasz Pstrągowski

      Jeszcze jeden przykład. Bardzo ciekawy jest wątek Justina i Jessicki. To jest realny problem – czy “nieświadomej” ofierze gwałtu powiedzieć, że została zgwałcona? Z jednej strony – ma prawo wiedzieć. Z drugiej – często dopiero wiedza o gwałcie wywołuje traumę (acz nie zawsze, czasami trauma leży w pamięci ciała i podświadomości ofiary). Czytałem kiedyś, że małoletnim ofiarom pedofilii czasami nie mówi się, że zostały skrzywdzone/zranione, by dać im szansę na normalne życie seksualne w przyszłości i nie “traumatyzować”.
      To jest zajebiście ciekawy i ważny wątek. Jak go rozwiązuje serial? Jak go niosą postaci? W którym momencie mamy okazję zobaczyć czy wysłuchać jakiejś głębszej refleksji na ten temat? W żadnym. Serial podejmuje ten wątek tylko dla efekciarstwa fabularnego, żeby czytelnik myślał, że to Justin. Żeby zmylić trop. Żeby wprowadzić debilną scenę z samochodem.
      To jest niewybaczalne moim zdaniem.

      • Komar Komarescu

        Tak, w tym przypadku w pełni się zgadzam. To jest kompletnie niepotrzebny, w perspektywie głównej osi fabularnej, wątek, który nie powinien się pojawić.

        • Tomasz Pstrągowski

          A to jest, chciałbym przypomnieć, jeden z najważniejszych wątków serialu. I konflikt, który napędza fabułę przez jakieś 5-6 odcinków;)

    • Mrkjad

      W książkowym oryginale akcja dzieje się w ciągu jednej nocy a postaci rodziców w ogóle się nie pojawiają, tak z ciekawostek.
      Generalnie, to co opisałeś mówi dla mnie o tym, czym ten serial powinien być a czym – dla mnie – nie jest ze względu na obrzydliwie cyniczne podejście do konstruowania fabuły w taki sposób, żeby maksymalnie wciągnąć odbiorcę i rzucać kolejne cliffhangery i baity. Tak na prawdę to wszystko co dzieje się przed ostatnimi dwoma odcinkami nie ma specjalnie znaczenia w kontekście tego, co dzieje się na końcu.
      W ogóle bardzo mnie dziwi dlaczego 13 powodów ma tak wielu fanów, bo uważam, ze jest pod każdym względem średni. Nawet Riverdale ze swoją ekstremalną stylizacją i przerysowaniem ma w sobie dużo więcej głębi i lepiej zbudowane postaci. A tak całkiem przy okazji, zauważyłam, że 13 powodów zdaje się dużo bardziej poruszać mężczyzn niż kobiety, nie wiem dlaczego.

  • mlodyx666

    Quake na padzie a wy o jakichś problemach nastolatków xD

  • Kacper Drobiński

    Czwartek 18:36, jestem w momencie gdy Tomek mówi, że nie może grać w Prey bo nei ma czasu. Czwartek 18:38, wyskakuje powiadomienie Steam “pstraghi gra w Prey”

    • Tomasz Pstrągowski

      Nie kupuję tego wytłumaczenia. Gdyby tak było to od razu by go z chaty wywalił, a on przecież później jeszcze się przyznał do winy (wiedząc, że to się nagrywa?)

      • Kacper Drobiński

        Bryce mógł się spodziewać “zemsty” ze strony Clay’a po przesłuchaniu kaset a przecież nasz antagonista dobrze wiedział co na nich jest. Lepiej było dać niewystarczające dowody na handel i potem zdyskredytować Claya na forum publicznym niż wywalić go za drzwi i czekać co nowego wymyśli (z tego co pamiętam reszta też chciała sprawić by Clay był niewiarygodny). Po bijatyce Bryce mówił pod wpływem emocji bo już wiedział że Clay wyłączył nagrywanie i ma już swój materiał dowodowy (a przynajmniej tak myślał). Typowy szkolny sportowiec nakreślany jest przez filmy lub seriale jako osoba o porywczym temperamencie, który często kieruje się emocjami (albo scenarzyści poszli na łatwiznę, przez co nie musieli pisać drugiego American Crime Story :P).
        Btw, tak czy siak jest to serial godny polecenia każdemu kto ma kontakt wychowawczy z dziećmi, czy to nauczycielami czy pedagogami. Scena z pedagogiem pomogła mi uzmysłowić sobie, że za mało szukam kontaktu z dziećmi, a przecież powinienem być mniej skostniały niż starsi koledzy i koleżanki po fachu.

        • Tomasz Pstrągowski

          Bryce nie wiedział o taśmach. I skąd miałby niby myśleć, że nagle Clay wyłączył nagrywanie? I nie był pod wpływem emocji, oni się później totalnie uspokajają, nawet whisky popijają.

  • Sigvatr

    Tak mnie teraz natchnęło, oglądając wasz stream z Dooma, że stanowicie “poprawny politycznie zespół”. Ale tak w sensie gierkowym. Dominik, reprezentuje mniejszość graczy-helikopetrów, Iga kobiety, a Tomasz “normalnych” (ewentualnie o lewicowych poglądach).

    BTW, czemu nie wstawiliście tutaj artykułu o tym, jak o innych waszych streamach?

  • JadenKorr -> Dżejden Korr ;)

    W kwestii dyskusji na temat recenzji, która toczyła się między 36 minutą a chyba 42 minuty. Zaznaczam, że odwołuje się tylko do polskiego podwórka, a za młodszych graczy uznaję osoby w wieku ok 15 lat.

    Mi się po prostu wydaje że młodym się zwyczajnie nie chce czytać. Nie mają nawyku czytania książek (co mnie wcale nie dziwi bo po pierwsze zestaw lektur wg mnie jest fatalny a po drugie rodzice sami nie czytają więc skąd dzieci mają brać przykład). Z tego właśnie powodu nie będzie im się chciało czytać np recenzji Preya na gram.pl tylko odrazu zaznajomią się z oceną końcową. Dużo łatwiej ogląda się jakąś krótką video recenzję na YT albo gameplay niż czyta kilkustronicową recenzję. Dużo łatwiej zapoznać się ze statystyką na Steame czy Metacritic. Dzisiaj ludzie chcą wszystkiego teraz, już, natychmiast i wszelakie nawet drobne przeszkody (np długa recenzja) w osiągnięciu celu jakim jest ustalenie czy gra jest warta zakupu czy nie powodują że odpuszczają.

    W pewnym momencie padł też argument, że autorytet został zniszczony. Grami interesuję się ponad 20 lat i nigdy nie miałem żadnego „typka od gier” i miał nie będę ponieważ to jak odbiera grę ktoś (także recenzent grę) wpływa zbyt wiele indywidualnych czynników, przeżyć i doznań itd których nie da się odwzorować u innych graczy wobec tego nie można stwierdzić jednoznacznie czy opinia autorytetu będzie tak samo skuteczna w przypadku każdego gracza, który przeczyta daną recenzję. Co za tym idzie w pewnym sensie podważa zasadność istnienia autorytetu w ogóle. Oczywiście gra składa się z wielu elementów technicznych, które można ocenić w miarę jednoznacznie czy są skopane czy nie (np optymalizacja) ale fabuła, design postaci etc to kwesta bardzo indywidualna i autorytet wcale nie musi mieć racji w odniesieniu do konkretnego gracza. Dlatego też uważam, że to normalne ludzie pytają o opinie na temat gry ludzi, którzy mają podobny gust jak ich własny.

    Tomek napisałeś absolutnie zajebistą recenzję Uncharted 4 – tylko że kompletnie się z nią nie zgadzam. Gdyby z jakiegoś powodu ta recenzja pojawiła się przed tym zanim zdobyłem grę i zasugerował się twoją oceną co w konsekwencji znaczy olanie jej (ja wiem że gra 6/10 to nie gniot ale nie mam czasu grać we wszystko co się pojawia więc gry 6/10 niestety odpadają) to straciłbym 15 godzin wyśmienitej zabawy. Jakoś tak się stało że znajomi, którzy mają podobny gust do mojego bardzo mi tą grę polecali. Zaufałem im ponieważ wiem że mają podobny gust i znam ich lepiej od Ciebie. Wiem, że nie przeszkadza im to że Drake w każdej odsłonie zabija ponad 700 osób i skoncentrują się na innych elementach gry, które i mi się podobają. Czy to znaczy, że jesteś całkowicie odosobniony w swojej opinii? Nie. Słuchają odcinków podsumowujących 2016 rok w podcascie Przegrani słyszałem kilka negatywnych opinii na temat Uncharted 4 tylko że to były osoby zajmujące się tworzeniem gier co za tym idzie podchodzące do nich zupełnie inaczej niż ja. Dla nich to jest praca (zresztą chyba podobnie jak dla Ciebie) dla mnie rozrywka. Także nie przeceniałbym roli autorytetów w przypadku medium jakim są gry. Autorytet powinien być obdarzony zaufaniem a ja z założenia recenzentom nie ufam bo wiem że zawsze w jakimś stopniu się mylą (w odniesieniu do mojej osoby i każdej innej) i to co im się nie podoba mi może się spodobać bardzo.

    Polityki też bym do tego nie mieszał. Podaliście przykład gościa, który stał się sławny dzięki temu że „kłamał i opluwał ludzi”. Przyznam się Gamergate nie śledziłem, ale nie wydaje mi się żeby ten koleś zachowywał się inaczej niż gdyby np w USA rządziła zamiast Trumpa Hillary Clinton. Wygląda po prostu na to że jest idiotą po prostu i zachowywał by się tak samo niezależnie od sytuacji politycznej. I zgadzam się jest coraz więcej ludzi, którzy chcą stać sławni niszcząc czyjś autorytet ale nie wynika to z działań „skrajnej prawicy” ale z łatwości dostępu do narzędzi, które takie działania umożliwiają. Tacy ludzie zawsze istnieli – teraz mają po prostu znacznie łatwiej. Każdy może założyć sobie bloga, wrzucać filmy na YT, mieć fanpage na Facebooku i wypisywać / wygadywać tam co mu się podoba. Woku tych narzędzi zgromadzonych jest pewnie z połowa świata i istnieje spore prawdopodobieństwo, że dany post / film padnie na podatny grunt. Wszak woku będzie niezależnie czy w natarciu jest „skrajna prawica” czy „lewactwo”.

    Ok to wreszcie koniec ;D dzięki za odcinek – zajebisty jak zawsze 😉

  • kalpaucjusz

    Jeśli chodzi o recenzje na Steamie to treść nie ma większej wartości, może z wyjątkiem informacji jak gra działa na różnym sprzęcie. Na Steamie liczy się statystyka, średnia ocen przeciętnych ludzi którzy posiadają grę. Na Metacritic gra może mieć 5 czy 20 recenzji od profesjonalnych recenzentów (recenzje użytkowników pomijam, nie są wiarygodne), a na Steamie może być ich 10 tysięcy. Można się oczywiście kłócić czy jeden profesjonalny recenzent jest ważniejszy niż tysiąc amatorów, ale ten spór toczy się od tysięcy lat. Steam coś tam kombinuje z kuratorami, więc może te profesjonalne recenzję na Steamie też w końcu zagoszczą.

    Zresztą tak teraz myślę. Ilu z nas czyta recenzje filmów? Większość patrzy na średnią na Filmwebie czy Imdb, mało kto zagląda na co dzień na Rottentomatoes. Czemu więc się dziwić że recenzje gier czyta coraz mniej osób.

  • JadenKorr -> Dżejden Korr ;)

    W kwestii dyskusji na temat recenzji, która toczyła się między 36 minutą a chyba 42 minuty. Zaznaczam, że odwołuje się tylko do polskiego podwórka, a za młodszych graczy uznaję osoby w wieku ok 15 lat.

    Mi się po prostu wydaje że młodym się zwyczajnie nie chce czytać. Nie mają nawyku czytania książek (co mnie wcale nie dziwi bo po pierwsze zestaw lektur wg mnie jest fatalny a po drugie rodzice sami nie czytają więc skąd dzieci mają brać przykład). Z tego właśnie powodu nie będzie im się chciało czytać np recenzji Preya na gram.pl tylko odrazu zaznajomią się z oceną końcową. Dużo łatwiej ogląda się jakąś krótką video recenzję na YT albo gameplay niż czyta kilkustronicową recenzję. Dużo łatwiej zapoznać się ze statystyką na Steame czy Metacritic. Dzisiaj ludzie chcą wszystkiego teraz, już, natychmiast i wszelakie nawet drobne przeszkody (np długa recenzja) w osiągnięciu celu jakim jest ustalenie czy gra jest warta zakupu czy nie powodują że odpuszczają.

    W pewnym momencie padł też argument, że autorytet został zniszczony. Grami interesuję się ponad 20 lat i nigdy nie miałem żadnego „typka od gier” i miał nie będę ponieważ to jak odbiera grę ktoś (także recenzent grę) wpływa zbyt wiele indywidualnych czynników, przeżyć i doznań itd których nie da się odwzorować u innych graczy wobec tego nie można stwierdzić jednoznacznie czy opinia autorytetu będzie tak samo skuteczna w przypadku każdego gracza, który przeczyta daną recenzję. Co za tym idzie w pewnym sensie podważa zasadność istnienia autorytetu w ogóle. Oczywiście gra składa się z wielu elementów także technicznych, które można ocenić w miarę jednoznacznie czy są skopane czy nie (np optymalizacja) ale fabuła, design postaci etc to kwesta bardzo indywidualna i autorytet wcale nie musi mieć racji w odniesieniu do konkretnego gracza. Dlatego też uważam, że to normalne ludzie pytają o opinie na temat gry ludzi, którzy mają podobny gust jak ich własny.

    Tomek napisałeś absolutnie zajebistą recenzję Uncharted 4 – tylko że kompletnie się z nią nie zgadzam. Gdyby z jakiegoś powodu ta recenzja pojawiła się przed tym zanim zdobyłem grę i zasugerował się twoją oceną co w konsekwencji znaczy olanie jej (ja wiem że gra 6/10 to nie gniot ale nie mam czasu grać we wszystko co się pojawia więc gry 6/10 niestety odpadają) to straciłbym 15 godzin wyśmienitej zabawy. Jakoś tak się stało że znajomi, którzy mają podobny gust do mojego bardzo mi tą grę polecali. Zaufałem im ponieważ wiem że mają podobny gust i znam ich lepiej od Ciebie. Wiem, że nie przeszkadza im to że Drake w każdej odsłonie zabija ponad 700 osób i skoncentrują się na innych elementach gry, które i mi się podobają. Czy to znaczy, że jesteś całkowicie odosobniony w swojej opinii? Nie. Słuchają odcinków podsumowujących 2016 rok w podcascie Przegrani słyszałem kilka negatywnych opinii na temat Uncharted 4 tylko że to były osoby zajmujące się tworzeniem gier co za tym idzie podchodzące do nich zupełnie inaczej niż ja. Dla nich to jest praca (zresztą chyba podobnie jak dla Ciebie) dla mnie rozrywka. Także nie przeceniałbym roli autorytetów w przypadku medium jakim są gry. Autorytet powinien być obdarzony zaufaniem a ja z założenia recenzentom nie ufam bo wiem że zawsze w jakimś stopniu się mylą (w odniesieniu do mojej osoby) i to co im się nie podoba mi może się spodobać bardzo.

    Polityki też bym do tego nie mieszał. Podaliście przykład gościa, który stał się sławny dzięki temu że „kłamał i opluwał ludzi”. Przyznam się Gamergate nie śledziłem, ale nie wydaje mi się żeby ten koleś zachowywał się inaczej niż gdyby np w USA rządziła zamiast Trumpa Hillary Clinton. Wygląda po prostu na to że jest idiotą po prostu i zachowywał by się tak samo niezależnie od sytuacji politycznej. I zgadzam się jest coraz więcej ludzi, którzy chcą stać sławni niszcząc czyjś autorytet ale nie wynika to z działań „skrajnej prawicy” ale z łatwości dostępu do narzędzi, które takie działania umożliwiają. Tacy ludzie zawsze istnieli – teraz mają po prostu znacznie łatwiej. Każdy może założyć sobie bloga, wrzucać filmy na YT, mieć fanpage na Facebooku i wypisywać / wygadywać tam co mu się podoba. Woku tych narzędzi zgromadzonych jest pewnie z połowa świata. I zawsze będzie niezależnie czy w natarciu jest „skrajna prawica” czy „lewactwo”.

    Ok to wreszcie koniec ;D dzięki za odcinek – zajebisty jak zawsze 😉

  • JadenKorr -> Dżejden Korr ;)

    Hmm dwa razy wstawiłem mój super fajny komentarz i widziałem go na liście i dwa razy znikł. Cenzura czy jakiś problem techniczny?

  • KP

    Iga, dobre uzupełnienie do Moby Dicka (do tej części w której opisuje te wszystkie pływające potworki)
    https://www.afsc.noaa.gov/news/Gulf-of-Alaska-Cetacean-Sounds/index.html