Niezatapialni 140

W tym odcinku rozmawiamy o Sapkowskim napieprzającym się z Głuchowskim na gołe klaty i w błocie, o Call of Duty WW2 (jedyne COD, na które jeszcze czekam to COD WWF), o nowej fajnej strategii RTS i modnym trendzie wspólnego grania, czyli o Starcrafcie 1 i LAN party, oraz o Red Dead Redeption na silniku GTA5, które nie powstanie.

A nagrywali: Tomek (prowadzący), Domek (drugi prowadzący), Iga (trzecia prowadząca), Michał (rezerwowy), Marek (dźwiękowiec), Piotr (kamera), Sara (aparat tlenowy), Mikołaj (I) (oświetlenie), Zygmunt (katering), Marianna (kierownictwo produkcji), Andżela (scenariusz), Bogdan (dowcipy Tomka i Igi), Zuza (dowcipy Dominika), Hektor (dowcipy zapasowe) Mikołaj (II) (tresura koni), Howard (tłumaczenie na angielski), Michael (PR), Marek (HR), Iwona (ER), Piotr (VR), Malika (CEO oddziału w Szanghaju), Susan (administracja siedzibą w Białymstoku), Ernest (koordynacja sztucznych penisów), Olga (zarządzanie tłumem), Ida (trzymanie Pavela na dystans), Waldek (dział prawny), Mikołaj (III) (social community manager), Wiktoria (tłumaczka kierownika ds. społeczności), Mikołaj (IV) (koordynacja Mikołajów), Rudolf (maskotka).

Pozwólcie, że przemycę dyskretną reklamę mojego komiksu:

NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS, NAPISAŁEM KOMIKS, KUP MÓJ KOMIKS.

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Piotr Kita

    Nie ma to jak DYSKRETNA reklama <3.

    Dzięki za odcinek!

  • Kuba Płysa

    Myślałem ostatnio, żeby zacząć czytać komiksy. Zastanawiałem się nad Batmanem Year One albo Powrotem Mrocznego Rycerza, macie może jakieś inne ciekawe pomysły?

    • Tomasz Pstrągowski

      Nie.

    • Denzelon

      Szanowny adwersarzu,

      Że niby sugerujesz, że jak amerykańscy bohaterowie to są jacyś lepsi?!?!? Cóż za dyskryminacja polskich herosów! A któż by nie chciał czytać “Kapitana Żbika”? Zabierz się za dekalog komiksu polskiego nim wyruszysz na głębokie wody. Weź w swą dłoń duchowego spadkobiercę Domana, bezkompromisowe DZIEŁO należące do kompendium literatury polskiej (a pragnę zaznaczyć, że nie każdy komiks to literatura), niesłychanie miodny i polany głębią, jaką czuł wyłącznie PBN (tzn. pies bez nóg), komiks pt. “Jak schudnąć 30 kg? Prawdziwa historia miłosna”. Słyszałem, że nawet niezłe ceny ma teraz w sklepach. Więc kup i nie grzesz więcej…

      PS. W odcinku i opisie jest PAVELOOOOOOO!!!!!!!!1!1!!1!!
      PS2. Dzięki Iga za przypomnienie tego wspaniałego setnego odcinka! Chwała Ci!

  • Michal

    Przedstawienie zespołu wymiata 😀

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Mateusz Ossowski (Levi89)

    E tam. Kiedyś wchodząc po wypłacie do Empiku i trzymając się swojego założenia tzn. wypłata = gra + książka + płyta (audio) nabyłem Metro, jako grę bo wspominaliście o niej w NZ, to mówię se wezmę. Pograłem i wciągneła mnie max. Następnie kupiłem książkę, która pochłoneła mnie totalnie i dzięki grze byłem w stanie lepiej sobie wyobrazić pewne sceny, mutanty, zdarzenia i scenerie. Na daną chwilę uważam, że książki i gry powinny żyć w takiej właśnie zależności. Ale! Tylko te z własnym uniwersum. Nie chciałbym np. ugrowienia Ślepowidzenia albo książek Żulczyka, dlatego że one są motorem dla wyobraźni i przez to izolacji od codzienności. Czytanie stało się modne i gry stały się modne więc po prostu warto, to wszystko łączyć 😛
    Co więcej: Metro 2035 jest genialne. Moja wybranka serca zajarana pierwszy metrem zbiera do dziś wszystkie egzemplarze, które powstają na bazie jego uniwersum. Absolutny fanatyzm.

  • mosku

    Horizon to zajebista gra i pokazuje jak bardzo się myliłem myśląc że to będzie drugi Primal, jestem już prawie przy ostatniej misji. W Borderlandsy grałem w 2 i presequel i tej drugiej przez 1.5 roku jeszcze nie skończyłem a więc Iga masz rację że coś z presequelem jest nie tak bo 2 była świetna.
    Pozdrawiam:)

  • Komar Komarescu

    Uwielbiam idee lan party, choć czasu już na to praktycznie nie mam. Nie mniej zawsze nienawidziłem być mięsem armatnim w grach na takich imprezach. Przez to mocno zbrzydł mi Q2 niestety, choć nadal darzę go wielkim sentymentem. Zdarzało się nawet, że na lan party graliśmy w …. Championship Managera 200x. Takie piękne czasy bez szerokiego dostępu do internetu. Ah… łezka w oku…

  • Dzięki za odcineczek chłopacy… i Igo… 😉

  • Sigvatr

    @Iga: Może zamiast używać Worda, to spróbuj trybu “Reader View”: https://support.mozilla.org/en-US/kb/firefox-reader-view-clutter-free-web-pages. Działa to na wszystkie strony, jakie używają tagu “article” (czyli np.: eurogammer.net).
    Nie wiem czy Chrome, czy Opera mają ją zaimplementowaną, ale być może jest jakieś rozszerzenie pod nie z tą funkcjonalnością.

    • k0n

      Chrome nie ma tego wbudowanego na desktopie, ja używam Pocketa – przy okazji mam artykuły otagowane i zarchiwizowane.

      Na pewno jest ten tryb czytelnika w MS Edge wbudowany – zresztą to w ogóle jest niezła, szybka przeglądarka.

      • Sigvatr

        Z tą reklamą Edge toś przesadził.

        • k0n

          Po prostu wiem, że ma tryb czytelnika i że jak raz na ruski rok go używam, to działa bez większych zastrzeżeń 😉 Ja jestem #teamchrome, bo synergia usług Google, a wcześniej zawsze używałem Opery. Ale Edge’a, w przeciwieństwie do IE, używam bez bólu zębów 😉

  • Mr. Paw

    Chyba się sezon ogórkowy u Was zaczął 😉

    Kiedyś zrobiłem LAN Party u mnie w domu – 4 kompy, pożyczony switch, graliśmy chyba ze trzy dni, a jeden kumpel u mnie spał. Pamiętam, że graliśmy w Q3 (na więcej niż jednej mapie), w Unreal Tournament demo (na jednej mapie – na Morpheus) i w Fifę 2000 (masakrowałem wszystkich, to były czasy:). Żeby odpalić Q3 na wszystkich kompach musieliśmy od jednego kolegi przełożyć jeden 64MB SIMM do kompa drugiego kolegi, bo ten miał tylko 32MB RAM-u. Ogólnie jednorazowe doświadczenie, ale fajnie było.

    Ostatnio na serio wróciłem do grania, mimo braku PC. Gram w Wiedźmina 2 na X360 (żeby móc zacząć trójkę na PS4 :), Destiny, Dishonoured i Overwatch na PS4 i

    UWAGA! UWAGA!

    Po ośmiu latach szukania znalazłem The World Ends With You na DS (gram na 3DS-ie, bo w moim DS Lite pękł zawias). Wyobraźcie sobie, kupiłem nówkę, w folii, w krakowskim sklepie Game Over. Szok. Potem okazało się, że jakaś partia trafiła na rynek i teraz można grę znaleźć także na allegro, ebayu, w Anglii itd.
    TWEWY to taka gierka, która po tym jak wszędzie dostała świetne recenzje, przeszła bez echa. Całkiem unikalny jRPG, czerpiący całymi garściami z kultury otaku i anime. Rozgrywka w głównej mierze to trudne do opanowania, zręcznościowe walki, bo fabuła na razie rozwija się tylko w przerywnikach. Jest wiele unikalnych elementów w tej giereczce, ale najważniejszą jest setting. Miejsce akcji to dzielnica Shibuya w Tokio, znane centrum handlu, mody i nocnego życia młodych ludzi, z jednym z najsłynniejszych przejść dla pieszych. Główni bohaterowie to nastolatkowie, protagonista ciągle nosi słuchawki na uszach, zakupy robimy w normalnych butikach, a walczymy za pomocą przypinek (znaczków na agrafkę), które emitują różne moce, deskorolki czy pluszowej zabawki. Otoczenie jest wzorowane jak najbardziej się da na autentycznych punktach orientacyjnych takich jak budynek 109 (w grze 104), pomnik psa Hachiko, dworzec autobusowy, dzielnica koncertowa itd. Jestem dopiero na początku, gra ma przyzwoitą ilość systemów, jest co opanowywać. Tutorial jest niestety zrobiony w japońskim stylu, dużo czytania i co jakiś czas przerywany gameplay, ale po jakimś czasie zdarza się to rzadziej. Ja bardzo lubię RPG-i, zwłaszcza te oryginalne, więc jestem zachwycony.

    Tak już zupełnie na koniec, zdecydowałem się za jakiś czas kupić Wii U, żeby zagrać w te kilkanaście gier z dwóch poprzednich cyklów Nintendo. Chodzi mi głównie o Bayonettę 2, Xenoblade Chronicles X (i oryginalne Xenoblade też), Wind Wakera HD, Super Mario 3D World, Monster Hunter 3 Ultimate i jeszcze kilka gier z Wii. Poczekam trochę, aż konkretnie spadnie cena i wtedy zamierzam nabyć. Natomiast co do Switcha, to na pewno czekam minimum rok-półtora. W tej chwili jest zdecydowanie za mała oferta gier, a z tego co mówi Ninitendo wynika, że będą cedzili swoje zwyczajowe hity znacznie wolniej niż w poprzednich generacjach. Okazuje się, że teraz, w pierwszym roku życia konsoli, to można sobie pograć średnio w dwie dobre gry. Robienie gier okazuje się obecnie zbyt drogie i developerzy 3rd party po prostu czekają, aż powstanie jako-taka baza użytkowników. Było to widać na PS4 i XBONE zaraz po premierze. Oprócz dostępnych wszędzie indziej Assassinów, CoD-ów i Battlefieldów, na XBONE była Forza 5 i Dead Rising 3, a na PS4 właściwie tylko Killzone. Bo kto by liczył pomyłki w stylu Ryse, Knack czy Crimson Dragon. I na Switcha tak samo – jest właściwie tylko Zelda. Dziękuję, poczekam. Mam jeszcze z pięć innych Legend of Zelda które czekają na skończenie i ze dwie-trzy, w które będę mógł spokojnie pograć jak je znajdę na rynku.

    Pzdr dla całej ekipy

  • Jack

    Dzięki za odcineczek.

  • Mateusz Kaczmarczyk

    Jak ktoś lubi dokumenciki o Grach zrobione z odrobiną dziennikarskiego profesjonalizmu i wygląd portalu Polygon to polecam praktycznie wszystko co robi Stuart Brown z kanału Ahoy. Gościu rozpierdala po prostu banie (jego godzinny dokumencik o Doomie z maja 2016) https://www.youtube.com/watch?v=OipJYWhMi3k

  • Mr. Paw

    Wcięło mi komcia?

    • Tomasz Pstrągowski

      Hej. Nie mamy nic w admince, więc pewnie przeglądarka Ci połknęła.

      • Mr. Paw

        Możliwe, ale dziwne. Wyświetliłem źródło strony i komć tam sobie leży. Przeredaguję i wyślę ponownie.

      • Mr. Paw

        Ok, próbowałem trzy razy, zmieniałem przeglądarki, widocznie bogowie internetu są przeciwko mnie i mojemu komciowi :/

  • Tony

    Proszę dbać o język i przekład, motherfucker to nie skurwysyn, a matkojebca.

    Dziękuję.

    • Dominik Gąska

      Nie ma w języku polskim takiego słowa jak “matkojebca”. Moim zdaniem “skurwysyn” to dobry przekład.

      • gugaguha

        Ej guyz – Edyp

      • Tomasz Pstrągowski

        W słowniku języka polskiego nie ma wielu przekleństw, bo a) nie wypada, b) przekleństwa powstają spontanicznie często i c) są wykorzystywane tylko w małych grupach użytkowników języka. Matkojebca to jest totalnie legit polskie przekleństwo, bardzo fajne słowotwórczo swoją drogą, powszechnie stosowane i wcale nie takie nowe, wykorzystywane chociażby w polskim tłumaczeniu “Pulp Fiction”

        • Dominik Gąska

          Powszechnie stosowane? Serio? Jak wiele razy słyszałeś w życiu, żeby ktoś nazwał kogoś w rozmowie matkojebcą albo użył tego określenia na kogoś innego? I weź nie kłam.

          Mamy swoje przekleństwa. Ba, nawet szczycimy się często tym, że mamy ich tak dużo. Nie musimy głupio zgapiać od innych.

          • Tomasz Pstrągowski

            Ależ oczywiście, że stosowane. I tak, słyszałem jego użycie, czasem sam używam. Of coz nie jest tak powszechne jak “skurwysyn” i mniej wrośnięte w język, ale czasem istnieje powód by kogoś obrazić w konkretny sposób, np. sugerując spółkowanie z własną matką i wtedy “matkojebca” jest jak najbardziej na miejscu (tak samo w tłumaczeniach – czasami tłumaczenie “motherfuckera” jako “skurwysyna” psuje dowcip).

            Wrzuć matkojebcę w google – jest tak “wyjątkowe”, że odnotowuje je zarówno Wiki, jak i UrbanDictionary;)

          • Dominik Gąska

            No dobra, ale tak szczerze – jakbyś tłumaczył wywiad z Głuchowskim, w którym Głuchowski mówi o Sapkowskim: “I think he’s an arrogant motherfucker”.

            To przetłumaczyłbyś to na polski: “Uważam, że jest aroganckim matkojebcą”? 😉 Ja bym się na pewno nie odważył. Dałbym jednak zdecydowanie skurwysyna i miał przekonanie, że dobrze zrobiłem.

            Ja nawet nie mam tak naprawdę nic przeciwko słowu “matkojebca”. Jest OK. Ale jest na tyle mniej wrośnięte w język, jak piszesz, że jakkolwiek akceptuje jego istnienie, to nie tłumaczyłbym “motherfuckera” na “matkojebcę”, jeżeli to ma jakiś sens. Myślę, że ma. 😉

          • Tomasz Pstrągowski

            Myślę, że w tym kontekście “skurwysyn” jest ok, bronię tylko prawa do istnienia “matkojebcy” (którego wyrugałeś z języka polskiego w ogóle w pierwszym komentarzu!), bo jest fajny i mocny, a czasem ratuje dowcip;)

          • Dominik Gąska

            OK, może faktycznie sugerując, że tego słowa “nie ma” trochę przesadziłem. 😉 Jest, ale jednak nawet akceptując jego istnienie nie zawsze motherfucker = matkojebca. Ot paradoks. 😉

          • Dominik Gąska

            Tak, no oczywiście w sytuacjach, kiedy ktoś rzeczywiście sugeruje seks z matką, to pewnie. Ale takie rzucone “he’s a motherfucker” to jednak nie.

        • Dominik Gąska

          I w ogóle ja się dziwnie czuje, jak czytam o “matkojebcach”, jakoś mnie tak razi to słowo, nie wiem, nie jest osłuchane właśnie, bo nie jest używane, od razu myślę dosłownie, że ktoś seks z własną matką uprawia.

          A porównaj to do angielskiego, gdzie to słowo się w piosenkach pojawia, satyrach, no jest osłuchane i oderwane od dosłownego znaczenia dość mocno już jednak.

          • Tomasz Pstrągowski

            Jest dużo rzadsze niż skurwysyn i przez swoją wyjątkowość na pewno bardziej wulgarne (bo właśnie, rozumiane dosłownie). Ale wciąż – tak, funkcjonuje takie słowo w języku. A tak zupełnie na marginesie, akurat w wulgaryzmach neologizmy są jak najbardziej wskazane.

    • Mateusz Kaczmarczyk

      Idąc twoim myśleniem każdy język świata powinien wyglądać jak to, co wychodzi z google translatora. Np. gdy w języku angielskim nową piosenkę określa się słowem hit, to my powinniśmy zamiast o przeboju mówić o nowym uderzeniu Rihanny? A może o ciosence (idąc tendencją do kłopotliwego sklejania dwóch obcych słów, które w kontekście języka polskiego brzmią jak wysrane przez mamuta)?

      • Dominik Gąska

        Dziękuję. Dokładnie o to mi chodzi. “Matkojebca” nie działa po polsku, brzmi paskudnie i nikt takiego słowa nie używa w normalnej komunikacji. Nawet jak chce kogoś bardzo obrazić. Z kolei angielskie “motherfucker” to jednak relatywnie powszechnie używane słowo (oczywiście w odpowiednich kontekstach itd.). Więc absolutnie nie uważam, żeby robienie z “motherfucker” “matkojebcy” czemukolwiek służyło. Przekład to to nie jest. 😉

  • Mr. Paw

    Kiedyś zrobiłem LAN Party u mnie w domu: 4 kompy, pożyczony switch, graliśmy chyba ze trzy dni, a jeden kumpel u mnie spał. Pamiętam, że graliśmy w Q3 (na więcej niż jednej mapie), w Unreal Tournament demo (na jednej mapie 🙂 na Morpheus) i w Fifę 2000 (masakrowałem wszystkich, to były czasy:). Żeby odpalić Q3 na wszystkich kompach musieliśmy od jednego kolegi przełożyć jeden 64MB SIMM do kompa drugiego kolegi, bo ten miał tylko 32MB RAM-u. Ogólnie jednorazowe doświadczenie, ale fajnie było.

    Ostatnio na serio wróciłem do grania, mimo braku PC. Gram w Wiedźmina 2 na X360 (żeby móc zacząć trójkę na PS4 :), Destiny, Dishonoured i Overwatch na PS4 i

    UWAGA! UWAGA!

    Po ośmiu latach szukania znalazłem The World Ends With You na DS (gram na 3DS-ie, bo w moim DS Lite pękł zawias). Wyobraźcie sobie, kupiłem nówkę, w folii, w krakowskim sklepie Game Over. Szok. Potem okazało się, że jakaś partia trafiła na rynek i teraz można grę znaleźć także na allegro, eBayu, w Anglii itd.

    TWEWY to taka gierka, która po tym jak wszędzie dostała świetne recenzje, przeszła bez echa. Całkiem unikalny jRPG, czerpiący całymi garściami z kultury otaku i anime. Rozgrywka w głównej mierze to trudne do opanowania, zręcznościowe walki, bo fabuła na razie rozwija się tylko w przerywnikach. Jest wiele unikalnych elementów w tej giereczce, ale najważniejszym jest setting. Miejsce akcji to dzielnica Shibuya w Tokio, znane centrum handlu, mody i nocnego życia młodych ludzi, z jednym z najsłynniejszych przejść dla pieszych. Główni bohaterowie to nastolatkowie, protagonista ciągle nosi słuchawki na uszach, zakupy robimy w normalnych butikach, a walczymy za pomocą przypinek (znaczków na agrafkę), które emitują różne moce, tudzież za pomocą deskorolki czy pluszowej zabawki. Otoczenie jest wzorowane jak najbardziej się da na autentycznych punktach orientacyjnych takich jak budynek 109 (w grze 104), pomnik psa Hachiko, dworzec autobusowy, dzielnica koncertowa itd. Jestem dopiero na początku, gra ma przyzwoitą ilość systemów, jest co opanowywać. Tutorial jest niestety zrobiony w japońskim stylu, dużo czytania i co jakiś czas przerywany gameplay, ale po jakimś czasie zdarza się to rzadziej. Ja bardzo lubię RPG-i, zwłaszcza te oryginalne, więc jestem zachwycony.

    Tak już zupełnie na koniec, zdecydowałem się za jakiś czas kupić Wii U, żeby zagrać w te kilkanaście gier z dwóch poprzednich cyklów Nintendo. Chodzi mi głównie o Bayonettę 2, Xenoblade Chronicles X (i oryginalne Xenoblade też), Wind Wakera HD, Super Mario 3D World, Monster Hunter 3 Ultimate i jeszcze kilka gier z Wii. Poczekam trochę, aż konkretnie spadnie cena i wtedy zamierzam nabyć. Natomiast co do Switcha, to na pewno czekam minimum rok-półtora. W tej chwili jest zdecydowanie za mała oferta gier, a z tego co mówi Ninitendo wynika, że będą cedzili swoje zwyczajowe hity znacznie wolniej niż w poprzednich generacjach. Okazuje się, że teraz, w pierwszym roku życia konsoli, to można sobie pograć średnio w dwie dobre gry. Robienie gier okazuje się obecnie zbyt drogie i developerzy 3rd party rzadko kiedy decydują się na exclusivy. Wszyscy czekają, aż powstanie jako-taka baza użytkowników. Unikalnych tytułów praktycznie nie ma. Było to widać na PS4 i XBONE zaraz po premierze. Oprócz dostępnych wszędzie indziej Assassinów, CoD-ów i Battlefieldów, na XBONE była Forza 5 i Dead Rising 3, a na PS4 właściwie tylko Killzone. Bo kto by liczył pomyłki w stylu Ryse, Knack czy Crimson Dragon. I na Switcha tak samo jest właściwie tylko Zelda. Dziękuję, poczekam. Mam jeszcze z pięć innych Legend of Zelda które czekają na skończenie i ze dwie-trzy, w które będę mógł spokojnie pograć jak je znajdę na rynku.
    Pzdr dla całej ekipy

  • Des Desmond