Niezatapialni odcinek sto osiemnasty

Nagraliśmy odcinek.

Jest to nowy odcinek i został on nagrany. Nagranie odbyło się, nowy odcinek powstał, no i jest. Nagrywanie miało miejsce w moim mieszkaniu, w którym zazwyczaj nagrywamy, ponieważ nagrywanie gdzie indziej jest skrajnie niewygodne. Odcinek jest nowy i jest sto osiemnasty, ponieważ poprzedni był sto siedemnasty, a następny będzie sto dziewiętnasty (najpewniej). W nagraniu rozmawiamy o grach, siedzimy wokół biurka, mamy włączony laptop i rozstawione mikrofony. Warto też wspomnieć, żeśmy go nagraliśmy wczoraj, tj. 21.11.2016 roku, w poniedziałek, następujący po niedzieli, ale przed wtorkiem, który jest dziś, gdy piszę te słowa. Niniejszym odcinek ten – nagrany i zmontowany – oddaję w Wasze ręce, albowiem cóż lepszego mógłbym z nim zrobić, skoro już go nagraliśmy i jest.

Występują: Mateusz Skutnik, Dominik Gąska, Tomek Pstrągowski

Rozmawiamy o:

1. Czego się spodziewamy po Red Dead Redemption 2? Bo twórcy zapowiadają “emocjonalną głębię”.
2. Geoff Keighley, mistrz marketingowego bełkotu o grach, zapowiada mniej marketingowego bełkotu na The Game Awards.
2.1. Na marginesie tego tematu: Kojima dostanie nagrodę za malowanie ikon.
3. Titanfall 2 sprzedaje się NAPRAWDĘ źle i Respawn nie wie, czy powstanie 3 część.
3.1. Dishonored 2, które TEŻ SPRZEDAJE SIĘ ŹLE, zaraz dostanie darmowe DLC, więc może będzie lepiej (also: Mateusz grał).
4. Dla śmiechu wspominamy, że w Watch Dogs 2 są waginy i penisy i wywołało to wielki skandal i będzie łatka w tej sprawie.

CAŁA SEKCJA KOMENTARZY TO JEDEN WIELKI SPOILER “ARRIVAL” (“Nowy początek”)

 

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Pingback: Niezatapialni odcinek sto osiemnasty | Polskie Podcasty()

  • Tony

    Tak jak wiele przełomowych wynalazków wzięło się z lenistwa, tak ten intrygujący opis wziął się zapewne z nienawiści do pisania opisów. I o czymś mi przypomniał.

    Pewnego razu recenzent gier się wkurzył, gdy kolejny raz usłyszał zarzut, iż jego recenzja jest nieobiektywna. Postanowił więc napisać w pełni obiektywną recenzję, która brzmiała podobnie, jak ten opis.

    Ta gra ma grafikę. Grafika ta jest kolorowa. Podczas gry można usłyszeć dźwięki i muzykę. Postać reaguje na ruchy, które wykonuje gracz kontrolerem. Gdy gracz wychyla gałkę kontrolera w lewo, postać zaczyna poruszać się w lewo. Analogicznie jest w pozostałych kierunkach. Gdy gracz naciśnie na kontrolerze przycisk oznaczony X, wtedy postać wykonuje…

    I tak dalej sobie pisał. Było to po angielsku.

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • Michal Markowski

    Odcinek na propsie!
    Cieszę się, że nie tylko ja uważam Sidonię za sztampową stratę czasu.

    • Tomasz Pstrągowski

      Ej! Ja ją uważam tylko za sztampową:) Nie powiedziałbym, że to strata czasu. Postaci są sympatyczne, sceny walki ciekawe, setting mnie kupuje. Takie tam 6/10 do obejrzenia przy obiedzie.

      • Michal Markowski

        Jaeśli to jest 6/10, to co jest 3/10?
        Albo dżdżownica/pandę?

        A oglądanie anime przy obiedzie jest problematyczne, bo trzeba jednoczesnie patrzeć na napisy i talerz.

  • ffrreeaakk

    Dziękuję!

  • Denzelon

    Dziękuję za odcinek, ale ja w innej sprawie. Właśnie mam możliwość zakupu zbioru opowiadań “Skoruń” autorstwa Maciej Płazy, która była laureatem 11. edycji Nagrody Literackiej GDYNIA w kategorii proza. Chciałbym posłuchać Waszej recenzji tej książki (nie będę oszukiwał, że najbardziej zależy mi na zdaniu Pana Tomasza, aczkolwiek ciekawi mnie też opinia Pana Dominika oraz Pani Igi). Wydaje mi się, że recenzja z lubimyczytać jest zbyt cukierkowa. Zobaczcie sami: “Siedem opowieści o ziemi, rzece i
    robocie, o tęsknocie za nieznanym, o radosnym i lękliwym żegnaniu się z
    dzieciństwem, i o olśnieniach, jakie przynosi inicjacja”.

    Jednocześnie chciałbym pochwalić inicjatywę gościnności w podcaście – we troje/trzech jest lepszy flow niż we dwóch i dużo ciekawiej się słucha Waszej dyskusji. Miałem szczęście oglądać już “Arrival”, ale powstrzymam się przed spoilerami, więc powiem tylko, że nie do końca się zgadzam z Waszym zdaniem. Pod ostatnim odcinkiem również było sporo w komentarzach o tym filmie i chyba najbliżej mi do zdania Pana Szymona Adamusa. Podobnie jak Pan Dominik, oglądając “Arrival” miałem w głowie chiński pokój ze “Ślepowidzenia” Wattsa (swoją drogą muszę jeszcze raz przeczytać tę książkę, może zrozumiem coś więcej po seansie i zapoznaniu się z tak wyraźnym przykładem relatywizmu językowego).

    • Tomasz Pstrągowski

      Dzięki za miły komentarz, ale przejdźmy na Ty:)
      1) “Skorunia” nie miałem jeszcze szans czytać, polecam recenzję Nowackiego, to jest kompetentny recenzent: http://wyborcza.pl/1,75410,19198625,nowa-fala-literatury-wiejskiej-swietne-ksiazki-muszynskiego.html
      2) Zawsze staramy się nagrywać w trójkę, nie zawsze jest to możliwe

      • Denzelon

        Dziękuję za odpowiedź Tomaszu 🙂 Recenzja potwierdziła mój wcześniejszy research, więc sięgnąłem po “Skorunia”. Dobrego dnia

  • Jeszcze o Arrival: Tomek ma rację, że urodzenie dziecka ma wpływ na uratowanie świata i jest do niego konieczne, bo gdyby nie miała tej córki, to nie zrozumiałaby heptapodów. Film to wyraźnie pokazuje – każdy jej pomysł, każde odkrycie jest powiązane z jakąś wizją dziecka i nie rozumiem, jak to można oddzielić.

    • Tomasz Pstrągowski

      Egzakli

      • Krzysiek

        Sugerujecie, że ona by ten język zapomniała??

  • rib.

    Z racji że w odcinku wspominacie o Freaks&Geeks i ITCrowd (oby dwa rewelacyjne) to polecam do Spaced – http://www.imdb.com/title/tt0187664/?ref_=nv_sr_1.

    Jeśli nie oglądaliście tego to musicie nadrobić. Ekipa serialu to generalnie ludzie odpowiedzialni później za “trylogię corentto” czyli Simon Pegg, Nick Frost, Edgar Wright. Rewelacyjny serial i podobnie jak Freaksy tylko wyszły dwa sezony – 14 odcinków.

    A z takich nowszych geekowych i dobrych to jeszcze Silicon Valley w którym gra ten pan – http://pbs.twimg.com/media/Bopf-1WCIAARUTF.jpg. Dwa pierwsze sezony rewelacja – trzeci trochę słabszy.

  • Radzio Klavo

    ufff prawie się zagapiłem – wyłączone po 1 h

    Musze zaliczyć Arrival

  • Sigvatr

    W czym niby Dishonored 2 różni się od poprzedniej części? Pooglądałem trailery, to ciągle to samo. I świat i rozgrywka. Owszem, ma małe zmiany, jak fabuła, miejscówka i kilka mocy, ale zasadniczo to powtórka z rozrywki. Nie mówię, że to źle. Po prostu czemu uważacie ją jako innowację?

  • Fajny odcinek i ciekawa rozmowa o Arrival. Dzięki i polecam moją z Michałem Kowalem w najnowszej Macie Kultury. Bonusowa strefa spoilerowa tylko o tym filmie wyszła nam dłuższa niż niejeden cały podcast 😀

    Co do innych tematów to STRASZNIE mi żal, że Titanfall 2 się nie sprzedaje 🙁 EA bardzo się tutaj nie popisało. Z trzech nowych, dużych FPSów (Dishonored 2 nie liczę tak samo, bo to można zaliczać do skradanek i nie ma multi) jest zdecydowanie najświeższy (mimo, że kontynuacja). Świetny single i absolutnie genialne multi, w którym nawet jak się przegrywa grę, to się wygrywa udaną zabawę 🙂 Mam nadzieję, że będą go jednak długo wspierać. Od czasu Bad Company 2 nie bawiłem się tak rewelacyjnie w multiplayerze FPP.

  • Trebla

    Kiedyś pisałem komentarze tutaj. Teraz przestałem. Ale Teraz znowu napiszę. Bo was kocham. Nie no,przesadziłem. Nie kocham was. Ale bardzo was lubię. Ciebie też Mateuszu. Bardzo Cię lubię Dominiku. Bardzo Cię lubię Tomku. Bardzo za Tobą tęsknię Igą. Jeszcze bardziej Tęsknię Michałem. No i Pavelo. Kurwa Dupa Huj

  • Piotr Kita

    Nie ma to jak o 22.30 stojąc na przystanku wybuchnąć śmiechem na tekst wyznacza deltę 🙂

  • ArcyCierń

    Co do długości odcinka to chyba się zgodzisz, Tomaszu, że dłużej znaczy lepiej ;). Tylko tak dalej!

  • j_uk_dev

    Rozumiem co Dominik ma na myśli narzekając na Firewatch. Ta gra rzeczywiście niczego nie oferuje i zwodzi gracza udając, że jest czymś innym niż w rzeczywistości. Polega głównie na chodzeniu od punktu A do B nie pozostawiając graczowi absolutnie żadnej swobody. Tam nie da się zabłądzić, zboczyć z trasy. Zdarzają się co prawda boczne drogi prowadzące do nikąd, ale szybko okazuje się, że gra nie kryje przed graczem żadnych sekretów. Jakiekolwiek zejście z wytyczonej ścieżki nie tyle że nie ma sensu, co jest stratą czasu. Poza tym ciągły backtracking też po pewnym czasie męczy. Jedyne co ratuje tę gre to wspomniane dialogi. Cała reszta włącznie z główną osią fabularną po prostu leży. Firewatch ( w wersji na PS4 ) można jeszcze wytknąć spadki frameratu, to strasznie niedopracowana pod tym względem gra. To, czym “Gone Home” się broniło to oszustwo nie tyle fabularne co klimatyczne – właściwie przez cały czas mamy wrażenie, że za chwilę stanie się coś nadnaturalnego ( jest takie słowo? 😀 ).

    • Dominik Gąska

      Słowo, którego szukasz, to “nadprzyrodzonego”. 😉

      No tak, ale jak się już w Gone Home okazywało, o co chodzi, to wszystkie te tropy, które wcześniej odbierałeś inaczej ze względu na klimat, odbierasz w nowym świetle i myślisz sobie “a no tak, to o tym jednak było!”. A w Firewatchu zostaje mnóstwo tropów tak zupełnie od czapy, istniejących tylko po to, żeby zmylać.

      Jakaś tajna baza, cały wątek nastolatek, nawet takie niby centralne wątki jak żona głównego bohatera czy relacja z jak-jej-tam-było nie prowadzą zupełnie donikąd. Mnóstwo rzucanych tropów, żeby skołować gracza, a na koniec głównym tematem okazuje się coś, co pojawiło się może w 4 dialogach.

      • j_uk_dev

        Dzięki 🙂 Właśnie tego słowa chciałem użyć, a uparcie w głowie siedziało jedynie “supernatural” 😀

        Skoro poruszasz wątki ( nie wiem czy to komukolwiek zepsuje rozgrywkę ), to znów – zgadzam się z tym co napisałeś. Dodam jeszcze, że wątek z bazą i ta cała paranoja ( eksperyment ) w ogóle pojawiło się jakoś z czapy i nie pasowało do tej gry ( za duża doza fikcji w fabule, która stara się być utrzymana w konkretnych realiach moim zdaniem ). O nastolatkach zapomniałem, rzeczywiście ten wątek nie wniósł absolutnie nic do gry ( choć później wpływa co najwyżej na dialogi, ale absolutnie nie ma związku z główną fabułą ). Szkoda, że jakiegoś plot-twistu nie ukręcono na postaci Delilah, bo byłoby to znacznie ciekawsze niż to, co zaserwowano na końcu.

    • Konrad Wiśniewski

      A ja się akurat kompletnie nie zgadzam i zdecydowanie nie jest tak, że tam bez chodzenia dalej gra byłaby taka sama. Tak, czasami te piesze wędrówki są przydługie ale to wędrując możesz znaleźć listy pomiędzy dwoma strażnikami, dane z badań, które dopiero na samym końcu ujawniają, że to nie jest żaden rządowy eksperyment itp. Dialogi są tam ważne, to one napędzają (przez postać tej kobitki) nasze wyobrażenia o tym co się tam dzieje ale dla mnie idealnie się to łączy z eksploracją i składaniem tych historii w całość.
      Kiedy gówno zaczyna uderzać w wiatrak mamy kilka ścieżek “why”.
      To mogą być nastolatki, które się mszczą, może być tajny eksperyment i kilka innych “może być…” i to wszystko jest omawiane w tych dialogach ale dopiero naprawdę odkrywając pewne elementy (ostatnia notka z eksperymentu czy ostatni list pomiędzy tymi strażnikami i kaseta z piosenką) powoli nam skreślają z listy poszczególne wątki prowadząc do ostatniego możliwe.
      Też rozumiem dlaczego ludzie mogli czuć się oszukani ale jednocześnie nie uważam, żeby ta gra była źle poprowadzona.

  • Dalmar3a

    No to ja niestety jestem gościem, który ma Red Dead Redemption we wstecznej kombatybilności i właśnie ogrywam. Przez ostatnie lata udawało mi się unikać spoilerów dotyczących tej gry i cholera w 30 min podcastu jakiś za przeproszeniem, cieć strzelił mi zakończeniem gry, bez ostrzeżenia prosto w twarz…. Niezatapialni why ?
    PS: Czuję się jak ta prostytutka, z WatchDog 2, o której cały świat wie, że chodzi bez majtek.

    • Tomasz Pstrągowski

      Mogę Cię tylko pocieszyć, że jest to jeden z tych spoilerów, który absolutnie nie psuje opowieści. To tak, jak znajomość zakończenia Breaking Bad – raczej dodaje opowieści takiego posępnego, fatalistycznego klimatu po prostu. Also: nie chcę Ci znów nic spoilerować, więc powiem tylko, że nie odkryliśmy przed Tobą wszystkich tajemnic zakończenia. Jest ich więcej.

      • Dalmar3a

        Spoko, gram w wiekszość tytułów AAA, od ostatnich 3 lat, ale starsze gry zwłaszcza exy consolowe stanowia dla mnie swojego rodzaju tajemnice. Stąd prosta prośba, zanim coś powiecie, krótki komunikat uwaga spoiler i po temacie, zdaże wcisnąć pauze i przeskoczyć 30 sec dalej. Bo niestety należę do tego rodzaju pigmejów co nie lubią abosolutnie nic wiedzieć na temat gry jeśli chodzi o fabułę, jeżeli nie dotykali jej wcześniej. To trochę jak z dark souls 3. Są tacy co wcześniej czytają wszystko, kupują poradniki i grają wiedząc abosultnie wszystko. Ja należę do tych co odkrywają świat by po przejściu sprawdzić czego nie znalazłem, lub by sprawdzić czy warto drugi raz zanurzyć się w ten świat. A Wasza opowieść to tochę jak z kryminałów Agaty Christie, zabił ten gość, po co czytać książke ?? bo wyszła dawno temu – serio ?

        • igimat

          Jakkolwiek rozumiem prośbę, to akurat porównanie do kryminałów Agathy Criste jest o tyle nietrafione że H.P. wyciągał rozwiązania zagadek “z głowy” (żeby użyć cenzuralnego słownictwa), a jednak fabuła gry ma pewien ciąg logiczny.

  • Cad

    You are special 😉