Oxenfree – emocje, za którymi każdy z nas tęskni

Trochę na temat tego, dlaczego każdy z Was powinien zagrać w Oxenfree.

Wiecie jak to czasami jest, kiedy nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, że czegoś potrzebowaliście, dopóki tego nie dostaniecie? Taki np. dzień wolnego po wcale nie trudnym tygodniu w pracy? Albo dwie godziny snu więcej, chociaż położyliście się o rozsądnej porze? Oxenfree daje podobne uczucie, tyle że w warstwie emocjonalnej.

Zakładam, że jeśli to czytacie, raczej nie jesteście nastolatkami – trudno mi co prawda z całą pewnością stwierdzić, że publiczność naszego serwisu ma te 19+ lat, jednak mam na tyle dużo danych, by mniej-więcej tak sądzić. Zakładam więc, że czasy nastoletnie macie już jednak za sobą. Pewnie miło wspominacie odkrywanie „dorosłego” życia – łamanie zasad, pierwsze piwkowanie, eksperymenty z innymi środkami, miłostki i przyjaźnie na śmierć i życie. Może trochę chłodniej widnieją Wam w pamięci wspomnienia niezręczności pewnych sytuacji, wahania nastrojów i nieadekwatnych reakcji na wydarzenia, ale cóż – to szło niestety razem w pakiecie.

Oxenfree daje nam wrócić, na jedną noc, właśnie do tych czasów. Do rozmów przy piwie przy świetle księżyca, do dni wakacji, kiedy zapominało się o tym, jaki właściwie jest dzień tygodnia, do odkrywania innych i siebie.

Oxenfree (od studia Night School) opowiada historię pięciu nastolatków – głównej bohaterki Alex, jej przyszywanego brata, którego dopiero co poznaje, Jonasa, najlepszego przyjaciela Rena, byłej dziewczyny brata Alex, Clarissy i jej przyjaciółki Nony. Wybierają się oni na opuszczoną wyspę, by tam oddać się spożywaniu piwa na plaży i rozmowom przy ognisku. Niedaleko znajduje się kompleks jaskiń, do którego to udają się młodzi ludzie. Alex ma ze sobą radio – najważniejsze narzędzie w całej grze – którym to jest w stanie wychwytywać rozmaite częstotliwości. Jedna z nich, na którą nastraja się w jaskini, wprowadza jednak do rzeczywistości element niesamowity. Na wyspie zaczynają dziać się dziwne, przerażające rzeczy, a grupa znaleźć musi sposób, by jak najszybciej uciec z wyspy. Więcej na temat historii nie napiszę, gdyż jest to gra przygodowa i nie chciałabym zdradzić tutaj za wiele.

Wspominając o tym, że jest to gra przygodowa, muszę nieco przybliżyć jednak system rozgrywki. Nie jest to klasyczne point and click. Zmuszeni jesteśmy poruszać się Alex, wybierać spośród kilku opcji dialogowych, dostępnych w odpowiednich sytuacjach, dostrajać częstotliwość radiową itd. Brak tu jednak elementów zręcznościowych. Chociaż wydawać by się więc mogło, że sam akt chodzenia szybko może się znudzić, to wbrew pozorom to, co tyle dodaje tej grze. Podczas spacerów od miejsca do miejsca – a nawet częstego powtarzania tych samych ścieżek – pomiędzy postaciami zawiązują się relacje. Przez znakomicie napisane dialogi, oraz napięcie wynikające z historii gry, chodzenie z punktu A do punktu B staje się kluczowym elementem rozgrywki, na który wręcz się czeka. Rozmowy w Oxenfree są naturalne, przyciągają swoją kameralnością. Można odnieść wręcz wrażenie, że poznajemy w jakiś sposób sekrety grupy nastolatków. Odkrywamy kim są, jesteśmy w stanie się z nimi zaprzyjaźnić.

Twórcy postawili tu zdecydowanie na emocje. I zrobili to w genialny sposób. Podobnie jak w Gone Home, przedstawione wątki nie są niczym dla nikogo niezwykłym – dowiadujemy się o myślach bohaterów, o tym, jak radzili sobie z przeciwnościami losu i co wtedy czuli. Skutkuje to przywiązaniem do postaci i czyni z nich naprawdę trójwymiarowych, ludzkich bohaterów. Fakt, iż cały wątek obyczajowy umieszczony jest na historii grozy, wprowadza głębię, która nie daje się oderwać od rozgrywki.

Klimat, który powstaje dzięki zarysowanym przeze mnie wyżej cechom, porównać można chyba najlepiej do przygodowych filmów o nastolatkach, jak chociażby Goonies. Oxenfree jest jednak nieco innym, głębszym doświadczeniem. I napewno dużo straszniejszym.

Wprowadzony do gry element niesamowity, fantastyczny na dobre porywa już uwagę gracza, jeśli nie zdołały zrobić tego wątki obyczajowe. Opiera się on na zakłóceniach czasoprzestrzennych, których podstawą są wydarzenia z życia bohaterów, obciążone dużą wagą emocjonalną. Pragnąc zachęcić wszystkich do tego, by natychmiast, bezzwłocznie sięgnęli po Oxenfree nie mogę jednak napisać na jego temat więcej – co przeraźliwie mnie w tym momencie boli. Zamiast tego powiem więc o tym, iż gra utrzymana jest w rewelacyjnej stylistyce. Świat przedstawiony i bohaterowie kreśleni są śmiałymi, geometrycznymi plamami barwnymi, wzbogaconymi o delikatne linie, które nadają całości gry wyglądu kojarzącego się z ilustrowanymi książkami dla dzieci (wpływa na to zapewne również faktura, obecna na elementach otoczenia). Dodatkowo, biorąc na warsztat radio, które – jak już wspominałam – jest kluczowym narzędzie w grze, twórcy umieścili w niej szereg animacji, kojarzących się nam z minioną technologią. W genialny sposób do gry wprowadzone zostały zakłócenia obrazu, zmiksowane z szumem radiowym. To dzięki nim byli w stanie organicznie umieścić w świecie gry zachwiania czasoprzestrzenne. Skutkuje to również jedną z najlepiej poprowoadzonych opowieści z groząw tle ostatnich lat.

Rewelacyjnie napisane dialogi i sceny zyskują na autentyczności przez fenomenalną grą aktorów. Jej profesjonalizm porównać można tutaj do genialnego Firewatch. Co więcej, każda scena „zagrana” może być również przez gracza – wielokrotnie podczas rozgrywki zdarzyło mi się zatrzymać i odwrócić w stronę rozmówcy, gdyż właśnie tak ów dialog wyglądać powinien według mojego wyobrażenia. Myślę, że wielu z Was również będzie w stanie się na tym złapać – zupełnie inaczej dana rozmowa wyglądałaby wszak, gdyby nasza bohaterka siedziała, bądź szła przed siebie i odpowiadała komuś, kto podąża za nią.

Oxenfree to jedna z tych gier, która – pomimo tego, że nie jest za długa – bardzo jest w stanie zapisać się w naszej pamięci. Zróbcie sobie tę przyjemność i sięgnijcie po nią któregoś wolnego wieczoru. Sugeruję również przejść ją za jednym zamachem. Powinna zając wam mniej niż pięć godzin. Dodam też, że można do niej wrócić, gdyż nasze wybory mają bardzo istotny wpływ na to, jak potoczy się historia – relacje między bohaterami zmienić się mogą w zależności od tego, jak postanowimy postępować tej niesamowitej, magicznej nocy.

Jeśli więc tęsknicie za tym, by wraz z grupą ludzi przeżyć niesamowitą przygodę, uciec na chwilę od codzienności, chcecie przeżyć dreszczyk emocji, być może przestraszyć się (bo idzie się tu przestraszyć!), poznać kogoś i coś nowego – zagrajcie w Oxenfree. Jak najszybciej, bo mało istnieje takich gier.

Dzięki Night School Studio. Naprawdę dzięki.

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Konrad Wiśniewski

    W Oxenfree nie tyle grałem co widziałem całą rozgrywkę, nie jestem wielkim fanem Let’s Playerów ale jest jeden, którego oglądam często jeśli wiem, że mnie gra raczej ominie. Gra faktycznie jest fenomenalna. Zauważyliście, swoją drogą, ostatnio modę na lata 80-90? Gone Home, Oxonfree, serial Stranger Things. Znaczy do takiej nostalgii co raz częściej się wraca ale tutaj są przykłady jak zrobić to dobrze.
    Do Twojego artykułu dodałbym jeszcze tylko jedno. Oxenfree jest jedną z tych gier, której fabuła wychodzi poza ramy samej rozgrywki. To ma swoją nazwę, której nie pamiętam, ale wskazówki co do znaczenia całej historii można podobno nawet znaleźć na steamowych kartach, stronach internetowych itp. itd. Jeśli ktoś lubi takie zbieranie historii z małych kawałeczków i budowanie własnych teorii (często spiskowych :P) to Oxenfree jest zdecydowane dla was.

  • Denzelon

    Tomek powiedział “Weź swój własny robot” (2016)

  • Callum

    Zgłasza się 16latek, szach mat.

  • Olek

    Właśnie skończyłem. Fajna gra. Mam tylko jedno pytanie: czy da się ją “wygrać”? Tzn. Spojler, spojler, SPOOOJLER, wyrwać z pętli i sprawić, że nasza bohaterka nigdy więcej nie będzie planowała powrotu na wyspę?

  • garrecisko

    Grr, powiedział sobie – nie kupuję chwilowo gier, kupka wstydu rośnie i rośnie, czas ją trochę ogarnąć. Powiedział – będę twardy! W końcu – kupka wstydu. A kupa tam! Kupiłem, wieczorem ogrywam. Iga – świetny tekst!