Niezatapialni – odcinek dziewięćdziesiąty ósmy

A co, gdyby tak wszystko zrobić od nowa?


Bo czym takim jest naprawdę tzw. remake? Czy powinien być po prostu dążeniem do zrobienia raz jeszcze tego samego, tylko trochę lepiej? A może raczej motywowany winien być chęcią wejścia raz jeszcze do tej samej rzeki, chociaż to niemożliwe, bo woda cała już dawno popłynęła i chuj?

Nie wiem, co by było, jakby nas samych od nowa zrobić. Lepiej by było, czy gorzej, mimo tego, że grafika trochę lepsza i pryszczy jakby mniej.

Ale to, co mamy za sobą i co się wydarzyło ostatecznie czyni nas takimi, jakimi jesteśmy, więc może lepiej tego nie ruszać?

A w dzisiejszym odcinku gadamy o:

  • Nowych Xboksach
  • Nowych Finalach i innych jRPG-ach
  • Nowych grach Guerilla Games

A gadają dla Was Domek, Kuba i Iga.

Wszystkiego dobrego wam.

/Domek

cropped-nz006.png

 

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek! Lepiej pozno niz wcale 😀

  • Magdalena Plonka

    i setny odcinek..wideo?;) bo przez to nazewnictwo trochę nam się opóźniło;>

  • Komar Komarescu

    Fun Fact odnośnie “International” w Finalach. Generalnie wersje international w finalach wystąpiły dla części 7, 10, 10-2, 12 i 13. Cechuje je głównie poprawienie największych bugów w tych grach, dodanie nowych dungeonów, questów, systemów oraz bonusy w postaci np developers room (FF7) etc. W niektórych momentach skutecznie zmienia fabułę/zakończenie gry (X-2 np).
    Niestety, do tej pory są to wyłącznie wersje na Japonię, choć pojawiły się pirackie wersje już przetłumaczone.

    Dzięki za odcineczek 😉

  • Sasilton Mihawk

    Jak Domonik mówił “ja też mam PC” to wyglądało to jak https://www.youtube.com/watch?v=KfWWIZ-q00U

  • T z Wybrzeża Klatki Schodowej

    Hej ludziska. Ten mail od kolesia grożącego Idze mam wrażenie że był nawiązaniem do tematu z tego odcinka, czyli to o groźbach dla twórcy komiksu o Kapitanie Ameryce itp. Przynajmniej na to liczę, że o to mu chodziło xP

    • Iga ssie nadal forewer

      tak masz racje

  • Rob1N

    Droga Igo! GOOD NEWS! Pomiędzy 28.02 a 1.03.2017 jest tylko 1 dzień różnicy. Nie będziesz musiała czekać 3 dni 😉

    • gugaguha

      oh gee rzeczywiscie haha

      • Iga ssie

        nie nie mam już move-ów i nie sprzedawałem ps4 tylko ps3 ty hakjerze
        ps. dobrze że dzisiaj włożyłaś do mordy tego mikrofona

  • Tony

    Śmiejecie się z przekręcania pada w XBox żeby był inny 🙂

    A ja po informacji na temat X1 że Kinect będzie wymagany do działania, wyobrażałem sobie, iż pady do X1 będą… rozkładane 🙂 To znaczy będzie dało się oddzielić lewą część od prawej. Po co? Żeby dało się dodatkowo sterować przy korzystaniu z Kinect. W każdej ręce miałoby się pół pada, można byłoby rękami machać i jednocześnie coś tam naciskać 🙂

    Wiem, że pomysł karkołomny z kilku powodów. Ale nie wyobrażałem sobie innego sensu wymuszania Kinecta i w sumie nie byłem bez racji, bo ostatecznie Kinect wymagany nie jest 🙂

    Dyskusję o wyższości konsola VS pecet rozdmuchują głównie mające dużo czasu dzieciaki i ludzie niezamożni. Większość osób lubiąca gry ma zarówno konsolę jak i peceta, na którym może grać. No i może fanatycy z komputerem za 10k, dla których gra poniżej 1080p i 60 FPS to ujma. Jakby w grach chodziło wyłącznie o grafikę.

    Co do niezrozumienia kultury streamerów, napiszę tak. Jestem mniej więcej z Waszego pokolenia, tzn. niektórzy rówieśnicy mają już czteroletnie dzieci 🙂 Ale wydaje mi się, że rozumiem kult streamerów, bo obejrzałem kilka filmików Wonzia będąc ciekawym jakiejś gry, jego humor mi odpowiada, a on także streamuje. No więc jak się okazało, wokół niego wyrosła po prostu społeczność, on ma ludzi na czacie, którzy gadają, kojarzą się po nickach itp. I teraz taki powiedzmy zbuntowany nastolatek, któremu rodzice kazali się uczyć, ale nie kontrolują go, czuje potrzebę przynależenia do jakiejś społeczności, a próg wejścia i wysiłek konieczny do oglądania gier jest zerowy w przeciwieństwie np. do np. chodzenia na karate czy należenie do kółka szachowego. Ot, rozrywka głównie dla miernot, taka jak oglądanie “Pamiętników z wakacji”, tyle że z dołączoną społecznością.

    Poza tym on ma naprawdę kilka niezłych nagrań ze streamów na YouTube, jak odpalił Euro Truck Simulator w wersji językowej – uwaga – śląskiej, to trudno się z nim nie śmiać, jak on tam prawie popłakany czyta komunikaty, a później do jazdy puścił czeską stację radiową 🙂

    Moim zdaniem przełomem, który dla nas będzie prawdziwą barierą, tak jak dla naszych rodziców były na początku komputery a dla większości dziadków do dzisiaj są, będzie rewolucja w interakcji z maszyną, jak np. wprowadzenie obsługi komputerów myślą. Siedmiolatek w godzinę opanuje tę technologię, gdy jego rodzice będą się męczyli godzinę, żeby w ogóle poruszyć kursorem.

  • Sebastian Pasich

    Prezentacja Oliver x2 była b. fajna, ale obydwie bardzo do siebie podobne i ja osobiście miałem wrażenie, że głównie nastawione na reklamowanie SkySaga. Ogólnie PixelHeaven suuper 🙂

  • j_uk_dev

    @Iga – gratuluję dedukcji 🙂 Mieszkam i pracuję w UK. Dodam, że te 80 godzin z poprzedniego posta przepracowałem w Korei. Nie jest to gamedev, a obecna firma ( choć w sumie to jesteśmy gamedev, ale od strony hardware’u bardziej i silników 😉 ). Miałem popieprzonego koreańskiego managera. U Koreańczyków ważne, żeby wszystko było na wczoraj, nie ważne jak. Byłem bardzo blisko odejścia z firmy, ale projekt ostatecznie anulowano, ja znalazłem się w innym teamie z bardziej ludzkim zarządzaniem i od kilku miesięcy nie zrobiłem nawet jednej godziny ponad podstawę 🙂 Nie zapowiada się, że się to zmieni. Reszta wymienionych sytuacji to był gamedev. Myślę, że musze jeszcze uzupełnić te braki weekendów. Otóż często jeśli firma nie chce zapłacić, to obiecuje się tzw. “days in lieu”. Oznacza to, że teraz robię weekendy i nadgodziny, a kiedyś tam w przyszłości “zapłacą mi” dniami wolnymi. Tu natrafiłem na kilka problemów w swojej karierze. Pomijam fakt, że to często obiecanki-cacanki. Po jednym projekcie wpada się w kolejny crunch i ta liczba dni “in lieu” rośnie sobie, tylko nie ma kiedy ich odebrać. Zdarzyło mi się też, że taka “zapłata” nie była zwyczajnie w firmie dozwolona, więc były to takie nieoficjalne, do uzgodnienia z managerem wolne. HR nic o tym nie wiedziało i miało nie wiedzieć. Znów nie chcę wchodzić w te tematy – jak wspomniałem, to moja płachta na byka 😉

    Dla odmiany odniosę się do odcinka. Zacznę od VR, bo poniekąd jestem z tą technologią związany i a prywanie jestem jednocześnie “konwertem” 😉 Bardzo często wypowiadałem się na temat VR sceptycznie. Mimo bawienia się tym w pracy, przetestowaniem każdego dostępnego na rynku, to pozostałem sceptyczny. Do czasu. Do czasu aż zdecydowałem się na prywatny headset. Po tygodniu zabawy po prostu mnie wessało zarówno pod kątem użytkownika jak i dewelopera ( Unity odwaliło kawał dobrej roboty w integracji headsetów VR z silnikiem jak komuś nie chce się grzebać w kodzie różnych SDK ). Niestety z VR jest tak, że tego nie da się nawet opisać. Oglądając różne prezentacje i materiały dotyczące tej technologii nie ma absolutnie szans ich zakosztować. Jednak jesteśmy jeszcze bardzo daleko od celu. VR obecnie skupia się na grafice. Wrażenie 3D, płynność, minimalizacja lagów, minimalizacja tzw. “screen-door effect” ( chodzi o to, że po prostu widać matrycę pikseli przez soczewki ) oraz kąt widzenia, który w tej chwili jest niesamowicie mały i użytkownik czuje się jakby miał gogle do nurkowania na oczach ( Starbreeze akurat nad tym aspektem się skupia w swoim nadchodzącym kiedyś tam headsecie ). Wrażenia wizualne to jedno, ale dopóki VR nie będzie karmiło innych zmysłów, nie powstaną sensowne kontrolery i nie opanuje się problemu “simulation sickness”, to odbiór VR będzie bardzo limitowany. Dominik wspomniał, że Valve mogłoby wydać HL3 na Vive. No właśnie nie bardzo. Dominiku, spróbuj odpalić jakąkolwiek grę, w której masz swobodę poruszania się ( i przyspieszania ) i powiedz mi, ile czasu żołądek ci wytrzyma 😉 Są ludzie, którzy nie mają z tym problemu, ale to są wyjątki. Niestety przez to użycie VR w grach jest tak bardzo limitowane. Podsumujmy – nie mamy kontrolerów, nie możemy tak naprawdę się poruszać ( motion tracking jest bardzo limitowany, w headsetach jak GearVR nieistniejący ), nie mamy możliwośći widzenia własnego ciała, nie czujemy przyspieszenia. Jako ciekawostka, to to ostatnie może zostać rozwiązane przez to, co znajduje się na poniższym filmiku 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=yZ_G_zbObWU

    Jak na razie też mamy dwa rodzaje headsetów jeśli chodzi o mobilność. Mamy headsety mobilne, które nie mają takiej wydajności oraz “stacjonarne”, które niestety są okablowane. AMD planuje stworzyć hybrydę – headset z wbudowanym mocnym PC. Co z tego wyjdzie, zobaczmy. Ja jestem na chwilę obecną bardziej przekonany do mobilnego VR ( fajnie się chodzi z tzw. pass-through camera 😉 ). A porno działa na każdym headsecie 😉

    W skrócie – z VR na chwilę obecną można poeksperymentować z tańszymi headsetami ( jeśli nie Samsungowy, to np. CarlZeiss wypuścił headset bazujący na Google Cardboard, ale z bardzo wysokiej jakości soczewkami ). Taki VR-entry level. Nie polecam absolutnie rzucać się w wir VR bez wcześniejszego przetestowania tej technologii, bo to nie jest technologia dla wszystkich i jak wspomniałem – sporo jej aspektów jeszcze raczkuje. W latach 90tych problemem była grafika. Z tym się w większości uporaliśmy i wyszło na jaw, że VR to nie tylko wyświetlanie obrazu w 3D i obracanie głowy. Sam prywanie zacząłem od prostego cardboarda ( jeszcze tego kartonowego ), żeby sprawdzić, czy w ogóle ma to sens. W pracy mimo zabawy GearVR i Vive nie miałem naprawdę okazji nic sensownego ( czyt. dla własnej rozrywki ) zrobić, stąd bardzo długo pozostawałem sceptyczny.

    Ufff… jak ktoś dotarł do końca, to teraz Lionehead. Z tego co zauważyłem, to w UK nazwisko czytane jest “Moliniu” 😉 Ale nie o Piotrusiu miałem pisać, a o bardzo długim artykule na temat Lionhead, który pojawił się na Eurogamerze: http://www.eurogamer.net/articles/2016-05-12-lionhead-the-inside-story . Artykuł jest baaaardzo długi, ale warty przeczytania. Co prawda Microsoft wydaje się być stawiany w nieco złym świetle ( to nie do końca tak było ), ale poza tym jest w tym artykule dużo interesujących informacji o historii Lionhead ( wiedzieliście, że np. Fable nie było grą stworzoną przez Lionhead? ).

    W tym odcinku znów macie problemy z głośnością. Ogólnie nie dałoby się nagrywać wszystko nieco głośniej?

    Miałem o czymś jeszcze napisać, ale po prostu wyleciało mi z głowy 😉

  • Woroq

    Siema! Nie jestem na bieżąco, dlatego pytanko. Jak tam realizacja reszty obietnic z “mikrofon dla niezatapialnych”?
    Trochę jeszcze tego zostalo….

  • Narcissa

    Tomeeeeeeeeeeeek!!! ;<<<
    Zdradźcie gdzie on jest ;<

  • mzr

    Krotkie info: Ten odcinek nie ma taga ‘podcasty’.