Niezatapialni – odcinek dziewięćdziesiąty pierwszy

Wiecie, co jest nudne? Wtorki są nudne. Programy we wtorek są nudne. Nudne jak wszystko, co najnudniejsze na świecie. Dlatego wczorajszy program przełożyliśmy (no i przez Łukasza Zająca, który dopiero co skończył słuchać poprzedniego odcinka, więc bądźmy poważni, nie będziemy od razu publikować kolejnego!). Ale środy są fajne, więc mamy dziś program. A w nim występuje jedna Iga, jeden Dominik i jeden Tomek. Trzy niewykorzystane mikrofony Procaster i jeden całkiem dobrze sprawujący się Yeti Pro. Ponadto cztery tematy i cała masa heheszków.

1. Quantum Break – Domek się spuścił na swoją płytkę i póki nie wyschnie, chce trochę o tym pogadać

2. Batman v Superman: Świt sprawiedliwości (ze spoilerami) nie jest taki zły, jak ludzie gadajo

3. Serce z kamienia (bez spoilerów) – Tomek grał, miał przygodę z PCMR, ma zastrzeżenia do dodatku

4. O Mass Effect Andromeda (ale tylko trochę i w zasadzie przez momencik)

 

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • igimat

    Być może ja zbyt dawno czytałem pierwszą część Kick-assa, ale ja zupełnie odwrotnie zapamiętałem cały ten wątek BD, tam właśnie był przedstawiony jako superbadass, który szkoli dziecko na zabójcę pozbawionego skrupułów dlatego że ktoś ich ściga i to sam Dave dopowiada po zaprzyjaźnieniu się z HG, że nikt o tym nie wie ale tak naprawdę to on był… i tak dalej, co zupełnie odwraca to jak patrzysz na niego. Jeżeli tak nie jest to być może rzeczywiście ja sobie stworzyłem lepszą ciekawszą wersję komisku

    • j_uk_dev

      [mogą być spoilery z komiksów]

      To o czym piszesz brzmi trochę jak filmowa wersja BD. W komiksowej BD okazał się “fraud”. Nawkręcał HG bzdur i po prostu ją porwał. Właśnie dlatego w 2 i 3 części komiksu to się kupy po prostu nie trzyma. Całe życie HG z tego co pamiętam było jednym wielkim kłamstwem. Na końcu pierwszego komiksu okazuje się, że jej matka żyje i HG zostaje jej oddana pod opiekę. Dodatkowo w tej skrzyni, czy co tam BD miał okazało się, że trzymał komiksy ( w filmie chyba tam były pieniądze, nie pamiętam już za bardzo ). BD to był niebezpieczny, chory psychicznie mitoman. Dlatego tutaj zgadzam się z Tomkiem, bo w kolejnych częściach komiksu wydaje się jakby mówili o zupełnie innej postaci.

      • igimat

        I o to właśnie mi chodzi, ja zrozumiałem że wiedział o tym Dave i sama HG, ale nie stało się to powszechną wiedzą i stąd ten wyidealizowany obraz jako bohatera- nikt nigdy nie dowiedział się kim naprawdę był BG, a jedyną wiedzę jaką o nim ma opinia publiczna to jako jeden z pierwszych”bohaterów”, który zginął bohaterską śmiercią którą mogli oglądać w telewizji (wydaje mi się, że to było też w komiksie)

  • Jak można było tu nie dać linku do Twittera Igi z pomysłami dla Bethesdy? Ja chcę tego linka.

    • Sigvatr

      Ja również poproszę ten link.

  • Krzysiek

    Tomek, nie wiem jak na PC ale w Wiedźminie na ps4, ztcp, opcjonalne misje w obrębie questa przełączało się na R3. Masz rację, w danym momencie tylko 1 cel był zaznaczony na mapie ale mogłeś sam go zmienić wduszając gałkę pada i tak było z kompletowaniem ekipy do skoku.

  • Woroq

    1. Dzięki za odcinek, ale proszę, nie nagrywajcie już na Yetim. Człowiek przyzwyczaja się do dobrego, po ostatnich dwóch odcinkach jakość nagrania spadła dramatycznie.

    2. Tomek. Kocham Cię, podziwiam i szanuję za inteligencję, humor, elokwencję itd. Ale mam ostatnio wrażenie, że stajesz się jakimś hipsterem. Poziom negacji ostatnio u Ciebie wzrastał, ale w tym odcinku to aż bolało. I do tego, ciągłe kontry w stosunku do Domka. Czuję z jego strony szacunek do Ciebie. Z drugiej strony cokolwiek powiedział, Ty musiałeś być w opozycji. Może to jakaś prowokacja intelektualna, ale ja tego nie czuję. Domek: Luthor OK – Ty Luthor to najgorsza rzecz BvsS, Domek: SzK: OK – Ty: nie,to bzdura, Domek: QB OK, Ty: heheheheh. itd.

    Dalej Deadpool do kitu,BvsS jest fajny. itd. itp.

    Co się dzieje? Nie lubisz Domka? W odcinkach tylko z Igą nie czuję czegoś takiego. Posłuchaj tego odcinka proszę. Mam nadzieję że to tylko moja wyobraźnia i stwierdzisz piszę jakieś bzdury.

    3. Serce z Kamienia pokazało mi, jak zła w tej grze jest walka. Dlatego przełączyłem poziom gry na “easy” i bawiłem się świetnie opowieścią.

    Pozdrawiam
    T.

    • Tomasz Pstrągowski

      Piszesz bzdury.
      Będziemy czasem nagrywać na Yeti.

  • Robert

    Super odcinek! W temacie Batmana – może pokazanie śmierci rodziców Bruce’a nie było całkiem bez sensu akurat w tym filmie? Wtedy jako dziecko był za słaby, żeby ochronić rodziców. Teraz jak staje do walki z Supermanem sytuacja jest trochę podobna 😉 Taka obsesja z dzieciństwa trochę 😉

    • Tomasz Pstrągowski

      No dobra. Ale ta śmierć rodziców zajmuje w filmie z 15 minut. I wraca się do niej ze 4 razy;)

      • j_uk_dev

        Tak swoją drogą to Marvel ma swój odpowiednik “rodziców Batmana”. Nazywa się “wujek Ben” 🙂

  • Mr. Paw

    Fajnie, znowu odcinek w trójkę. Dzięki 🙂

    Co do “Red capes are coming” to jest to nawiązanie do epizodu z Amerykańskiej Wojny o Niepodległość. Paul Revere 18 kwietnia 1775 wraz z innymi rewolucjonistami, wieczorem, jadąc poprzez Massachusetts, ostrzegali o zbliżających się wojskach brytyjskich, które chciały pojmać przywódców rewolucji. Według legendy, Revere miał krzyczeć “The British are coming” albo “The redcoats are coming” – brytyjscy żołnierze nosili maskujące czerwone płaszcze (jak to wyjaśnił Deadpool). W rzeczywistości Revere podobno nie krzyczał o Brytyjczykach jadąc na koniu, bo to była tajna misja, wszędzie pełno było lojalistów, tylko używał określenia “The Regulars are coming out”. Ale w kulturze, jak to zwykle bywa przetrwała wersja o “nadciągających Brytyjczykach” i “nadciągających czerwonych płaszczach”.

    Osobiście uważam, że Zack Snyder jest dobrym rzemieślnikiem, nie miałem większych zastrzeżeń, ale nie widziałem jeszcze BvS.

    Ponieważ dość późno odsłuchałem poprzedni odcinek, to chciałem w tym miejscu podziękować Idze, że dostrzegła mój komentarz pod odcinkiem 89. Było mi bardzo miło, że zostałem doceniony obok takiego specjalisty jak j_uk_dev, którego komentarze są niezwykle cenne i ciekawe. Dzięki Iga.

    Podobno rzeczywiście będzie silniejsze PS4 – funkcjonują nazwy PS4K i PS4.5. Masakra. Ludzie w tej branży nie uczą się na błędach innych lub swoich.

    • Tomasz Pstrągowski

      O dzięki. Nie miałem pojęcia, co to oznacza.

      Zobacz BvS, ten film jest tak fatalnie zmontowany i wyreżyserowany, że zaczniesz kwestionować rzemiosło Snydera;)

      • Mr. Paw

        Oczywiście wybieram się, jako stary fan komiksów. Co prawda Fantastyczną Czwórkę ostatnio ominąłem (nie żałuję, obejrzałem w domu, strasznie okaleczony film) ale poza tym staram się być na bieżąco. No zobaczymy. Mnie właściwie wszystko Snydera się podobało. Naprawdę jestem ciekawy.

        • Tomasz Pstrągowski

          Ja mam bardzo mieszane odczucia wobec Snydera.
          “300” do bani.
          sowy – takie se
          “Strażnicy” dobrzy
          “Sucker Punch” świetny
          Superman – taki se

          • Mr. Paw

            Wiem, wiem, pamiętam o Twojej opinii “pornografia przemocy”. Nie chcę Cię tutaj do niczego przekonywać, bo to kwestia gustu. Ja na ten przykład nie mogę zrozumieć do końca Kick Ass. Chciałbym, aby ktoś mi ten film kiedyś wytłumaczył. Dla mnie “300” nie są złym filmem, tylko takim hollywoodzkim teledyskiem, epatującym efektami, z fajnymi onelinerami. Film, który się ogląda po takim filmie jak np.: “Spotlight”. Filmu o sowach nie widziałem, to się nie wypowiadam. Z resztą Twoich opinii się zgadzam. Dlatego uważam, że Snyder to dobry rzemieślnik.

  • Krzysztof Ośmiałowski

    Dzięki za odcinek.
    Do Igi: takie coś dziś trafiłem. Nie wiem, jak można? 😉 https://www.youtube.com/watch?v=ipZLqvJbosM

  • isaak911

    Co do wyboru postaci w Wiedzminie, od razu miałeś zaznaczone dwie strzałki(zmiana celu na ps4 to R3) podążyłeś prawdopodobnie za pierwszą a ja proponuję wybrać Krasnala zamiast włamywacza i na końcu jednak się nie zdecydować :p strasznie fajne 10-15 minut rozgrywki które do teraz pamiętam jako jedne z lepszych w dodatku do Wiedzmina.

  • “Wiedźmin któremu wyskoczyło cocoś s na twarzy i żeby się tego pozbyć musi pozabijać ludzi…”
    Jak dla mnie to jest opis przeciętnej dojrzewającej nastolatki xD

  • Konan064

    Tomaszu, kilka odcinków temu poleciłeś sprawdzić Never Alone, co uczyniłem. I tak wiem, że nie mówiłeś, że jest to dobra gra, a że interesująca, z ciekawym pomysłem, dająca do myślenia, spójna pod względem treści filmów dokumentalnych i gameplayu.

    Niemniej warto by dodać, że jest to jedna z najgorszych [u]gier[/] ever. 4h gry, a męczarnie niewiarygodne, bugi, tragiczne sterowanie (no rzucanie bolą to już w ogóle jakaś totalna porażka). Gra jest ewidentnie nastawiona na kooperację, wiele sekwencji jest bardzo frustrujących w pojedynkę.

    Ale to wszystko w sumie do przeżycia, najbardziej skopane są save-pointy/checkpointy – no takiej padaki to już dawno nie widziałem. Gra posiada checkpoint node’y, od których można ją wznowić po wyłączeniu, oraz little checkpoints, które działają tylko w czasie gry. Oczywiście gra w żaden sposób nie pokazuje w jaki sposób dokonała zapisu w danym momencie (oba zapisy są demonstrowane za pomocą takiej samej ikony), przez co 3 razy zdarzyło mi się powtarzać część planszy, którą już wcześniej pokonałem (o czy świadczą chociażby znajdźki).

    Podsumowując, po raz kolejny okazało się, że pomysł < wykonanie. Nikomu nie polecam tej gry; głupawa, infantylna historyjka, tragiczne wykonanie, frustrujący gameplay; słowem – straszny crap, 3/10. Jedyne co można polecić to obejrzeć filmiki (te ze znajdziek) na youtubie.

    • Tomasz Pstrągowski

      Ale my mocno tę grę skrytykowaliśmy przecież (choć akurat co do infantylnej historii to się z Tobą nie zgodzę). I dużo czasu poświęciliśmy temu, o czym piszesz – zepsutemu sterowaniu i bugom.

      • Konan064

        Prawda to 😉 Tak jak wspomniałem, jestem świadomy tego o zauważyliście, niemniej uważam że należy wyraźnie odradzić tę grę ;p

  • Gorzałka

    Witajcie ekipo! Po pierwsze dzieki za podcast. Robicie mega dobrą robotę. Uwielbiam Wasze dyskusje, śmiech i poczucie humoru. Co tydzien umilacie mi jedną godzinę w mojej nudnej, jak barszcz z grzybami, pracy ;). Po drugie ostanio chodzi mi po glowie pewna myśl i nie omieszkam sie nią z Wami podzielić. Otóż czy znacie jakies osoby ‘starsze’ które autentycznie interesują sie grami i całą ich otoczka? Osoby w wieku 60-70+? Pamiętam jak kiedyś chłopaki (chyba jeszcze za czasów NZ) o tym gadali, ale w zupełnie innym kontekście. Pytanie nieprzypadkowe, osobą która ‘wciągnęła’ mnie w świat gier był moj ojciec, a były to lata 90. Komputery/elektronika/gry itp. sa dla mnie czymś oczywistym i normalnym od dzieciaka (a gowniara juz dawno nie jestem). Jedno z ulubionych wspomnień z dziecinstwa to ja jako podlotek z nosem w książce a obok mój ojciec ‘grzebiacy’ w komputerze. W jakis szczegolny (chory) sposób interesuje mnie caly ten growy business i (ulubione słowo) developing. Co notabene nieustannie dziwi większość moich znajomych (bo jak glosi pierwsza prawda wszechświata, dziewczyny w gry nie grają). I stąd takie pytanie i myśli w głowie. Pozdrawiam.

    • j_uk_dev

      Starsze osoby które graja. Cóż – mój ojciec. Obecnie tylko gra. Kiedyś siedział w tym głębiej. Dodatkowo amatorsko zajmuje się grafiką 3D ( amatorsko, choć w celach profesjonalnych – rekonstrukcja wypadków samochodowych ). Zwykle w prezencie dostaje gry ( Steam bardzo ułatwia obdarowywanie 😀 ). Nie jest to może przypadek hardkorowego gracza, ale raczej casuala grającego w hardkorowe tytuły ( ostatnio “zażyczył” sobie FarCry 4, do dziś gra 😉 ). Głównie gra w strzelanki, interesują go jednak te stawiające bardziej na realizm. Trochę w multi też grał przez jakiś czas. W tej chwili coraz częściej jednak zdarza mu się mówić, że jest już na to za stary 😉 Szkoda, że moja matka nie gra. Byłoby o tyle łatwiej kupować prezenty dla obojga 😉

      Co do “ulubionego słowa” mam na tę formę uczulenie. Jeśli już zapożyczamy z angielskiego, to “development”. Nie ma słowa “developing” w takim znaczeniu, w jakim w Polacy go często używają. Uwierz mi, to ‘dev’ w nicku nie jest tam przypadkiem 🙂 Parafrazując dawne wystąpienie Steve’a Balmera: “Development, Development, Development, Development!” 🙂

      Odniosę się do “grających dziewczyn”. Powiem więcej, masa kobiet nie tylko gra, ale związana jest z branżą. Moja dawna partnerka do dziś pracuje w branży. Niedawno wystawiałem referencje programistce, która dołączyła do King ( ci od Candycrush ). Zaś w mojej obecnej firmie, co prawda pośrednio związanej z grami ( w tym roku w końcu pokazaliśmy się na GDC ) pracuje cała masa kobiet na stanowiskach technicznych. Szczególnie po stronie azjatyckiej, w Europie nadal kobiety aż tak nie garną się do branży ( nie tylko gier, ale ogólnie IT ). Może to wynika ciągle ze stereotypowego podejścia? Natomiast “grających dziewczyn” to jest dostatek. Gry weszły tak bardzo w popkulturę, że coraz trudniej znaleźć jest osoby, które w ogóle nie grają. Patrząc jednak na wiek i generacje graczy, to wydaje mi się, że ci najmłodsi preferują rozrywkę mobilną ( co zapewne się nie zmieni, bo urządzenia mobilne rozwijają się bardzo szybko, razem z tymi dzieciakami ). Spotkałem spotkałem sporo kobiet związanych z branżą. Zauważyłem też tendencję do zajmowania stanowisk związanych z designem/grafiką, lub z programowaniem AI. Z jakiegoś powodu sporo programistek się w tym specjalizuje, nie znam niestety tego przyczyny. W poprzedniej firmie również pracowałem z programistką AI, która przyszła do nas z Sony, obecnie jest CTO w jednym z londyńskich startupów. Z nazwisk, to swojego czasu Sophie Blakemore, indie game designer z którą pracowałem o ile się nie mylę w 2009-2010 roku, była bardzo zaangażowana w promowanie kobiet w “games industry”. Napisała kilka artykułów i udzieliła kilka wywiadów. To właśnie wtedy też zauważono zainteresowanie AI wśród kobiet 🙂 . Choć nie widzę, by obecnie się w to angażowała.

      • Gorzałka

        Dzieki za odpowiedz. I pozdrowienia dla taty :D. Dobrze, ze nie tylko ja miałam tak ‘zwariowanego’ rodzica. Wychodzi na to, ze to my bedziemy owymi dziadkami i babciami grajacymi w gry. Tymczasem ciekawe co bedzie interesować mlodziaki, a czego my, stare pryki, kompletnie nie bedziemy rozumiec.

        Ulubione slowo, racja. Development wygrywa. Az wstyd sie przyznac, ze mieszkam w anglojęzycznym kraju :D.

        Co do kobiet ‘grajacych w gry i siedzących w branży’. Naturalnie byl to sarkazm. Jestem świadoma istnienia takich osobnikow. Co wiecej mam co najmniej dwie koleżanki, które graja wiecej niz ja. I nie mówię tu o grze w pasjansa:D. Zresztą to temat stary jak świat, a jego założenie obalane milion razy, a zdziwienie społeczeństwa na ‘grające dziewczyny’ z nieznanych mi przyczyn ciagle pozostaje.

        Dzieki za przydatne info. Trochę nie wiem co z nim zrobic, ale dobrze, ze jest ;).

        • j_uk_dev

          Gratuluję, przytoczono twój komentarz w #92 🙂

          Lata temu mój ojciec kupił nasz pierwszy 8-bitowy komputer C64. Pamiętam, że sam brał się za programowanie i miał taki “on-going project”, który miał mu pomóc wygrać w totolotka 🙂 Pamiętam jak wieczorami wprowadzał dane, które były wynikami przeszłych losowań do momentu aż… zabrakło pamięci 🙂 Ja w tym czasie też złapałem tego bakcyla i tak już zostało. My i nasze dzieci to zupełnie inna bajka. Może nie dla wszystkich z nas te technologie były od razu dostępne, ale patrząc na dzieci w mojej rodzinie – te wychowują się z grami i internetem od małego. Dla ich dzieci gry będą tym, czym dla nas jest telewizja – czymś po prostu oczywistym, co jest powszechne. Wydaje mi się, że my jesteśmy taką “formą przejściową” łączącą odmienne technologicznie generacje, bo jakby nie patrzeć, za naszych czasów dokonał się ogromny i błyskawiczny przełom technologiczny.

          Przyznaję, że nie załapałem sarkazmu właśnie dlatego, że ten mit nadal jest tak bardzo zakorzeniony w społeczeństwie ( a może to przez “kieliszek” wina, który towarzyszył mi w czasie pisania posta ). Tematem tak bardzo sam się nie interesowałem, a nazwisko Sophie wrzuciłem, bo pamiętałem, że była ona swego rodzaju “działaczką”. Kto wie, może Niezatapialni podłapią kiedyś temat kobiet w branży. Iga lubi robić research 😉 Jeszcze może dodam inną ciekawostkę, czego dowiedziałem się będąc w Korei od właśnie zatrudnionych w moim korpo kobiet, że te długo walczyły o pewnego rodzaju parytety w zatrudnieniu na stanowiskach technicznych. Zaowocowało to tym, że gdy pierwszy raz wszedłem do biura z trudem znalazłem tam mężczyzn. Sam siedziałem w teamie ~10 ( nie pamiętam dokładnej liczby ) kobiet i jednego faceta, który przyleciał ze mną i jednego Rosjanina, który od lat mieszkał i pracował w Korei. Możesz sobie coś takiego wyobrazić w Europie? Mamy zupełnie inne postrzeganie tego zawodu i mimo, że kobiety pojawiają się coraz częściej, to ciągle IT jest “zabawą dla chłopców” – a już tym bardziej gamedev.

          • Gorzałka

            Tak, słyszałam. Teraz jestem sławna, a bogata będę jak chłopaki podzielą się tym całym $$$ za odcinek 😀 (czyli nigdy). Miło nie być zignorowanym, ale teraz czuje się przywołana do tablicy i trzeba się będzie częściej udzielać.

            Koleżanki z Korei rozumiem (btw – Korea, I’m soooo jealous), sama pracuje głównie z facetami, na stanowisku i w dziedzinie raczej przeznaczonej dla płci męskiej. W mojej skromnej opinii własnej pracy, radze sobie bardzo dobrze. Natomiast długo zajeło mi udowodnienie kolegom, że wiem co robie i potrafie to zrobić dobrze. Chciałabym bardzo, żeby podejście męskiej części społeczeństwa apropo tego tematu nieco się zmieniło, może kiedyś…

            Czekam dnia kiedy psy i koty zacznąc grać, to dopiero będzie fun!

  • Merle

    Droga Pani Igo, w pewnej książce spotkałem się z teorią, iż gołębie jako jedyne zwierzęta zabijają innych przedstawicieli swojego gatunku dla przyjemności. Czy to prawda? Pozdrawiam, świetny odcinek.

    • gugaguha

      welp, sa jeszcze ludzie wiec pod tym wzgledem moge juz stwierdzic ze ne. ale ne wiem nic o tym – poszukam i poczytam i wroce z danymi

    • Tomasz Pstrągowski

      Hm. A jak niby sprawdzono, że taki gołąb zabił innego gołębia dla przyjemności? Also: ludzie nie zabijają ludzi dla przyjemności. Mamy bardzo silny instynktowny hamulec przed takimi zachowaniami. Dla przyjemności zabijają ludzie, którzy go nie mają, ergo nie są reprezentatywni.

      • Merle

        Dzięki za odzew. Gołębie nie potrzebują zabijać ani dla pokarmu ani przez popęd seksualny więc pozostaje tylko jeden motyw imo.

  • Kim_Bo

    Dzięki za odcineczek! 🙂

  • mateo91g
  • Cad

    Również spóźnione podziękowania za odcinek! 🙂

  • Pingback: Niezatapialni – odcinek dziewięćdziesiąty pierwszy | Polskie Podcasty()