Michał sam w Nowym Jorku (chyba że nie sam, bo akurat nie ma na to ochoty)

Piszę ten tekst głównie po to, żeby wrzucić screenshoty, które robię od początku grania w The Division. To taki mój nowy fetysz, wydawałoby się, że niegroźny do momentu kiedy nie ginę, bo bardzo chcę zrobić zrzut podczas walki. Dlatego większość obrazków pokazuje raczej mojego kozaka biegającego po pustym Nowym Jorku. A jaki to piękny, pusty Nowy Jork.

Tom Clancy's The Division™2016-3-15-0-54-48
Nigdy nie widziałem chyba na ekranie tylu obiektów jednocześnie. Każda ulica pełna jest opuszczonych samochodów, kartonów, worków ze śmieciami czy sprzętu wojskowego zostawionego w pośpiechu podczas ewakuacji metropolii. Nie wierzcie w krzyk, który podniósł się w niektórych serwisach growych na temat spaczonej prezentacji tragedii miasta po ataku bioterrorystycznym. Nie jestem zwolennikiem traktowania gier jako tylko i wyłącznie zabawy, często niepokoją mnie problemy związane choćby z gloryfikacją przemysłu zbrojeniowego w serii Call of Duty, ale Kotaku, uwielbiany przeze mnie Killscreen czy brytyjski Eurogamer poszły o jeden krok za daleko w swojej walce z nierównościami w grach wideo. W tym przypadku są to nierówności wyimaginowane, pisane z pozycji wyższej moralnie, ale bezpodstawnej. Służą raczej do srania na innych z wysokości swojego tronu, niż zwrócenia uwagi na problem. Przykład takich tekstów znajdziecie tu i w pewnym sensie tu.

Rzadko kiedy drażni mnie, kiedy autor recenzji czy felietonista stosuje polityczną wykładnię do gry. Nawet, jeśli są to nietrafione analizy, to są godnym eksperymentem mentalnym, który pokazuje, że mamy za sobą niemowlęce lata krytyki growej, skupiającej się w tekstach na ilości i różnorodności broni, wymienianiu przeciwników i pisaniu, że „fabuła jest niezła, niektórym się spodoba, a innym nie”.

Tom Clancy's The Division™2016-3-15-12-47-45
Podstawowym zarzutem wyżej wymienionych serwisów jest to, że gra stawia nas w roli rządowych agentów strzelających do wywłaszczonych mieszkańców Nowego Jorku, którzy jakoś starają się przeżyć. Szkoda tylko, że ci wywłaszczeni mieszkańcy opuścili miasto wcześniej, a zostały w nim gangi rabujące sklepy i atakujące cywilów, świrnięci kolesie z miotaczami ognia mordujący cywilów oraz oddział najemników sprowadzony do obrony Wall Street, przy okazji mordujący… zgadliście… cywilów. Tytułowa jednostka składa się z ludzi, którzy zostają wysłani do Nowego Jorku, aby wspomóc JTF, Joint Task Force, czyli formację składającą się z żołnierzy, policjantów, strażaków, lekarzy, a nawet weterynarzy. Tak więc pomagamy dokładnie tym ludziom, o strzelanie do których posądzają graczy rozszalałe serwisy growe. Pracownikom niższego szczebla służb. Którzy zostali bronić pozostałości podobno najwspanialszego miasta na świecie, choć każdy wie, że ten tytuł należy się Mrągowu (Jezu, jak to dziwnie wygląda w tej odmianie).

Tom Clancy's The Division™2016-3-15-19-15-9
Jak już interpretować według klucza, to dobrze robić to w całej rozciągłości, a nie tylko w tej części, która wpisuje się w krytykę wielkich korporacji prezentujących bezmózgą rozwałkę bez żadnego kontekstu społecznego. Tak, traktowanie The Division, gry bądź co bądź realistycznej, w ten sposób ma sens. Ale nie zamykajmy tego w jednym wymiarze pytania, czy wolno strzelać, nie zapominajmy dodawać do tego warunek „jeśli ktoś strzela do nas albo okłada bezbronnego człowieka kolbą od broni”. Albo „jeśli morduje bezbronnych cywilów”.

Tom Clancy's The Division™2016-3-16-2-11-53
Jak na razie prawie nikt nie spojrzał na inny problem, który pomysł z Dywizją wprowadza. Myśl, że wewnątrz społeczeństwa ukryci są wyszkoleni zabójcy i żołnierze, gotowi do „zabezpieczenia ciągłości rządów nad danym terenem” jest dość przerażająca. Sama gra opisuje strukturę tytułowej Dywizji jako grupę agentów-śpiochów, jakby kopię strategii terrorystów, zaszywających się w danej społeczności, dopóki nie zostaną wezwani do działania. Albo, jeśli poszukać starszych analogii, do sowieckich agentów żyjących w Stanach podczas Zimnej Wojny. Nie zastanawiałbym się więc nad etycznością działań przeciwko jeszcze niedawno cywilnej ludności, ale nad przerażającą wizją społeczeństwa zinfiltrowanego przez rządowych agentów, bądź co bądź wykonujących czyjeś rozkazy.

Tom Clancy's The Division™2016-3-18-13-39-42
W każdym razie gram w The Division prawie zawsze sam. Oprócz kilku godzin, które spędziłem na wspólnym bieganiem z ziomkami z grupy albo Grześkiem Wojewodą z Rozgrywki, mój czas spędzony z grą wygląda bardziej jak realistyczna wersja „I Am Legend”. I jak na razie, do 27 poziomu, bawiłem się naprawdę dobrze. Podoba mi się ta nowa fala gier wieloosobowych, która sprawia, że rozgrywka pozostaje moja (i moich znajomych) i to ode mnie zależy, czy mam ochotę zmierzyć się z innymi graczami. Powoli zbliżam się do końca tego, na co mam ochotę, bo endgame w postaci rajdów i wyzwań mnie raczej nie interesuje. Dopóki grind sprowadza się do podwyższania mojego poziomu i zdobywania lepszej broni, nie mam nic przeciwko. Kiedy zamieni się tylko w szukanie lepszego uzbrojenia, to nie będzie miał dla mnie dalszego sensu. Bo po co zbierać lepszą broń, żeby dalej szukać lepszej broni?

Tom Clancy's The Division™2016-3-20-1-4-0
Nie oznacza to, że żałuję zakupu tej gry. Wręcz przeciwnie, udowodniła mi ona, że da się zrobić to, co chciało zrobić Destiny, ale przy odpowiednio długim czasie produkcji, braku ciągłych zmian koncepcji i bez rozbudzania niepotrzebnych oczekiwań. Wszyscy widzieli podczas otwartej bety, czym The Division jest. Podobno zagrało w nią ponad 6 milionów graczy. Jednocześnie była to wersja demo oraz test dla serwerów Ubisoftu. Wszyscy wygrywają w takiej sytuacji oprócz ludzi, którzy kupują grę, żeby po wbiciu w nią 40 godzin krzyczeć, że jest krótka i beznadziejna.

Tom Clancy's The Division™2016-3-20-22-47-35
Jak na razie eksploruję więc Manhattan samodzielnie, od czasu do czasu grając z innymi ludźmi i jest to dobre. Od kilku dni próbuję samotnie biegać również po Dark Zone, co jest równie straszne, co ekscytujące.

W Dark Zone gracze mogą do siebie strzelać, jeśli chcą. Jeśli nie chcą, nie muszą, mogą współpracować, pomagać sobie albo tak jak doświadczyłem tego wielokrotnie, biegać za innymi graczami i wkurzać ich przez mikrofon kawałami o psach i teściowych.

Tom Clancy's The Division™2016-3-22-13-49-45
Nie spotkałem się jeszcze z osobami, które ogrywają system, czyli celowo wystawiają się na ostrzał agentów, kiedy ci po prostu próbują wygrać z kierowanymi przez SI przeciwnikami. Słyszałem doniesienia o wbieganiu w pole rażenia granatów. Podobno istnieją też bandy współpracujących graczy, którzy zwabiają innych graczy w pułapki. Śmierdzi mi to trochę DayZ, czyli wielkim, współczesnym eksperymentem więziennym, ale jak na razie tego nie doświadczyłem.

Tom Clancy's The Division™2016-3-22-13-49-49
Za to wielokrotnie ginąłem, kiedy ugryzłem zbyt duży kawałek tortu i wbiegłem nie w tę alejkę, zaatakowałem nie tę grupę przeciwników. Wielokrotnie byłem też ratowany przez obcych ludzi, którzy wskrzeszali mojego agenta, pomagali przeżyć, a na koniec machali mi na do widzenia. Moja wiara w ludzkość jak na razie została zachowana.

Coś długi wyszedł ten tekst, który miał tylko być okazją do wrzucenia obrazków z tej fenomenalnie wyglądającej, ciekawie zaprojektowanej gry. Jeśli tak ma wyglądać przyszłość gier wieloosobowych, to owszem, z przyjemnością na nią poczekam.

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Człowiek Niewidzialnyczłowiek

    Dobry stuff. Pisz więcej bo dobrze ci to wychodzi 😉

  • Paweł

    Lubię ten tekst i jego autora. Lubię też tę grę. Lubię Niezatapalnych. Lubię jak świeci słońce a dziś w Krakowie właśnie świeci słońce. Lubię ten dzień choć to czwartek, bo bardziej lubię piątek.

  • Marnad

    Nie oczekiwałem od The Division niczego więcej ponad kilka wieczorów spędzonych na strzelaniu ze znajomymi. Gra jednak wciągnęła mnie na tyle, że postanowiłem liznąć trochę endgame’u. Zdobywanie lepszego sprzętu wiąże się z potrzebą zbierania różnych materiałów w świcie gry. Więc ruszyłem w miasto. Plądrowałem sklepy, przemykałem ciemnymi alejkami unikając wrogów, odpalałem echa, słuchałem nagrań z telefonów. I powiadam Wam! Nie słuchajcie ludzi którzy twierdzą, że to wyprany z fabuły GRINDFESTMMORPGFPS. Bez żadnej misji do wykonania ciążącej nade mną, łaziłem tak prawie 3 godziny i wsiąkłem totalnie w klimat tego miasta. Oglądałem uważnie echa, słuchałem nagrań z telefonów..zrobiło mnie to totalnie.

  • Cad

    Miło znów poczytać Michała 🙂 Z jednym się jednak nie do końca zgodzę. Nie robi się przecież gry multi po to żeby po 40h grania kampanii odstawić ją na półkę. A Division jednak jest grą, która totalnie była reklamowana z nastawieniem na multi.

  • MrChampHugeBalls

    Zachęciłeś mnie by dać Div drugą szansę, bo póki co wbiłem 5 (chyba) level i meh. Nie pasowała mi wizja samotnego biegania, bo synchronizacja z ziomami w tygodniu leży, ale jak sobie wyobraziłem, że ty operujesz sam, to poczułem jakąś solidarność samotnych jeźdźców.

  • pavelafan

    Bardzo dobrze napisany tekst 🙂 Świetnie się go czyta

  • KrisO_o

    Żeby zagrać musiałbym zmienić kompa a to jeszcze trochę potrwa.Jednak z tego co wiem gra ma mieć długi line-up,ktoś coś o tym wie?

  • trolek106

    Świetny tekst Michale.
    Dzięki że poświęciłeś czas na napisanie swoich odczuć i obyś robił to częściej, powiedzmy w ramach rekompensaty nieobecności w odcinkach.
    Pozdrawiam!

  • Michał Rybiński

    Hm… tym tekstem przekonałeś mnię do sprawdzenia tej gry. Dotychczas uważałem że to kolejny multi player bez większego sensu, nastawiony na to by jak najwięcej ludzi się znalazło w jednym miejscu w jednym czasie i się po…strzelali aż zginą.

    Z tego co piszesz wygląda to z goła inaczej, a najbardziej przkonuje mnię klimat który opisujesz.
    Dzięki! Zawsze wiedziałęm że wszystkie Michały to fajne chłopaki 😀

  • Denzelon

    Aż z wrażenia, że przeczytałem tak ciekawy artykuł zmuszony zostaje napisać niezbyt rzeczowy komentarz z loginu, który używam jako podstawowy (a nie z jakichś tam minionów). Nie poświęciłem jeszcze nawet 20 godzin na The Division, bo mam jednak życie poza grami, ale muszę przyznać, że w ramach oderwania od codzienności ta gra sprawdza się zaskakująco dobrze. Bardzo podobała mi się Twoja historia podbudowana screenshotami. Obraz wprowadzał klimat opuszczonego miasta i bardziej czułem “Zew Prypeci” niż “Kevina w Nowym Jorku”. Może tak powinno być (wszak nie te święta), a może takie podejście wynika z wszechogarniającej pustki. Graficznie lodzio-miodzio. Bardzo podobało mi się Twoje wspomnienie eksperymentu profesora Zimbardo. Takie odczucie miałem zarówno w DayZ, jak i w The Division (zupełnie w oderwaniu od gry). To stawało się straszne dopiero po odejściu od gry, gdy o tym głębiej pomyślałem. Dziękuję, że pokazałeś mi, że nie tylko ja mam takie rozkminy.

    Mam też mały apel do autora. Autorze! Przybądźże do podcastu i wprowadźże przejściówki swe niesłychanie niesamowite! Autorze! Twoi przyjaciele Cię wzywają! Nie odrzucaj głosu ich wołania! Pozwól, aby Twój głos znalazł drogę do moich uszu! Wiem, że Cię to kręci… Autorze! Autorze…