Niezatapialni – odcinek osiemdziesiąty ósmy

Jak powiedział kiedyś Robert Redford podczas amerykańskiego talk show „Gwiazdy i pieniądze”: „Wziąłeś kasę na Kickstarterze, to przygotowuj nagrody!”. Ze słowami tak znamienitej gwiazdy wrestlingu nie mogliśmy się nie zgodzić i tę radę wzięliśmy sobie mocno do serca. Kontynuujemy dostarczanie!

Dzisiejszy, 88 odcinek Niezatapialnych dedykujemy więc jednemu z naszych sponsorów i władców marionetek – Konradowi Woźniakowi. Wsparł on nas w naszej zbiórce na mikrofon kwotą, która zapewniła mu możliwość przygotowania odcinka od strony koncepcyjnej. Co też zrobił nad wyraz skrupulatnie – nie mieliśmy wątpliwości, o czym rozmawiać. Dzięki Konrad!

Dzięki też za łagodny „wymiar kary” – Konrad nie kazał nam rozmawiać o niezależnym kinie azerbejdżańskim albo o kalifornijskim cool jazzie z początków lat 50. – co z całą pewnością mógł zrobić. Uznał jednak (przytomnie), że woli posłuchać, jak mówimy o czymś, na czym się jakoś tam znamy (haha). W każdym razie – w odcinku rozmawiamy o:

1. Polskim rynku gier, tym co sądzimy o jego przeszłości i teraźniejszości, jakie są nasze nadzieje i obawy z nim związane.

2. Fenomenie zombie w popkulturze – czemu są tak popularne, skąd się w ogóle wzięły i dokąd właściwie vadis.

3. Tym, czy rozwój technologii wpływa na opowiadane przez gry fabuły.

Jeszcze raz dziękujemy Konradowi za hojną wpłatę, wszystkim innym słuchaczom za okazane wsparcie i wyrazy uznania. To oczywiście zaledwie pierwszy ze sponsorowanych odcinków! Kolejne w najbliższym czasie (chociaż oczywiście nie jeden po drugim, to byłoby nudne, szczególnie jeżeli wyjdzie Playstation 5).
dale-cooper

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Michał Rybiński

    oł maj!! odcineczek 😛

  • Denzelon

    Ay way, komć do statów i biorę się za słuchanie. Miłego wieczoru wszystkim

  • 2 Iga: Zombie Zombie Zombie – a człowiek człowiekowi Wilkiem xD

  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!

  • wielkimistrz

    Ciekawe podejście do zombie prezentuje “Stowarzyszenie nieumarłych Polaków” Jacka Piekary. Tam z kolei zombie, wampiry i ghule slużą jako komeotarz do podziałów społecznych

  • budda
  • Fajny odcinek wyszedł, spodziewałam się, że kupujący odcineczki faktycznie popłyną z tematami i każą wam np. mówić o sadze Zmierzch albo jakiejś swojej ulubionej gierce sprzed 15 lat.
    Co do zombie, kiedyś byłam bardzo zafascynowana tematem, zwłaszcza trylogią Romero. Iga ma rację, w Nocy jest mowa o jakiejś komecie, ale już W Dniu (mojej ulubionej, a najmniej cenionej części) mówi się o wirusie.
    W grach i wielu filmach faktycznie zombie są tylko takim dodatkiem, którym mogłaby być każda epidemia lub potwory, poza jednym aspektem, który początkowo mógł być fascynujący, ale teraz już zgrany na maksa: kwestią zabijania swoich bliskich po tym, jak stają się zombie.

    BTW, jak ktoś nie jest jeszcze zmęczony tematyką zombie to polecam bieganie z Zombies, run!, ciekawe wykorzystanie grywalizacji do ruszania tłustego dupska z kanapy.

    A w ogóle to kupiłam sobie komputer. Przyszedł do domu w poniedziałek. Nie dało się zainstalować mojego starego napędu i monitora. zainstalowaliśmy kartę sieciową, żeby łapał wifi (router daleko, nie ma jak pociągnąć kabla).
    We wtorek kupiliśmy napęd i przejściówkę do monitora.
    Instalujemy windowsa
    Windows się zwiesza po instalacji.
    Google.
    Karta sieciowa jest niekompatybilna z win 10.
    Wyjmujemy kartę sieciową.
    Win 10 działa
    Z wifi łączy go komórka podłączona do usb.
    Spędzamy 1,5h na ustawianiu rozdzielczości monitora.
    Udaje się wreszcie, ale i tak wygląda źle.
    Będę jeszcze chciała przełożyć dysk ze starego komputera.
    W weekend kupię nowy monitor na raty. Akurat mi się skończyły raty za ps4, to jest ku temu okazja.

    • Tomasz Pstrągowski

      Nie zapominaj, że PCMR zawsze cierpi z radością i poczuciem wyższości!:)

      • Tak, już zaczęłam gardzić 😀
        A przypomnij mi co się u Ciebie zepsuło w PC, bo mam bardzo podobną konfigurację.

        • Tomasz Pstrągowski

          Zasilacz i płyta główna się przepaliły jednocześnie;)

          • Kamil Dziwota

            A co to był za zasilacz?

          • Drangir

            Oh, to jak mi rok temu. Zle zdiagnozowalem problem I na komputer czekalem 3 misiunce :c

  • Maciej Przerwa

    OBJECTION!

    World War Z Brooksa jest rewelacyjną książką o zombie, bardzo ciekawą i przemyślaną, P O L E C A M

    • gugaguha

      jo ja rowniez. nic ne musisz objectowac. pytalam tylko o zakres rozmowy.

    • Sigvatr

      Tomek musi chyba przeprosić pana Brooksa, bo ocenia powieść na podstawie jej ekranizacji. I choć jego niechęć do filmu jest całkowicie słuszna, tak książka zupełnie jest o czym innym (praktycznie tylko kilka motywów jest zgodna).

      Z innej beczki, książka raczej nie pasuje do to tego tematu zombie. Bo tam mamy już do czynienia ze światem, który się pozbierał po zombi-apokalipsie. Nie ma rozpadu społeczeństwa, jest raczej “nowe społeczeństwo”, które ma się już na tyle dobrze, że zaczyna spisywać historię.

      Tomek wspominał też brytyski miniserial o zombie, ja wspomnę inny: “In the Flash”, podobnie jak książka Brooksa jest nieco “post-zombie” 🙂

      • Tomasz Pstrągowski

        Nie oceniam powieści. Bardzo wyraźnie mówię, że oceniam film:D

        • Sigavtr

          Tak, ale zaznaczyłeś to już kiedy zaczęło mną telepać 😀

  • szczdsz
  • Immortal87

    Ciekawe skąd Dominik weźmie śnieg do podziękowań 😛

    • Sigvatr

      No, na śląsku wczoraj jeszcze leżał. Może szybki wypad zrobił?:)

  • RandoMan

    Iga – kanonicznie Alex nie żyje. W oryginalnej, amigowej wersji gry jest to wyraźnie powiedziane w intrze. Od śmierci Aleksa do czasu akcji właściwej gry mija pięć lat, podczas których Franko podpompował się właśnie po to, by pomścić przyjaciela.

    • gugaguha

      ale przeczy temu fakt, iż możesz wcielić się w Alexa. I co wtedy? Idziesz pomscic samgo siebie? 🙂

      https://www.youtube.com/watch?v=s2nCtYpAcKs

      • RandoMan

        Zakładam, że wtedy role się odwracają 🙂 Za Wikipedią:

        “Akcja gry rozpoczyna się w 1987 roku w Szczecinie
        – głównym miejscu przerzutowym polskich przemytników. Główni
        bohaterowie, Franko oraz Alex, trenowali sztuki walki dla własnego
        bezpieczeństwa i chęci imponowania innym. Podczas jednej z nocnych
        przechadzek zatrzymuje ich banda Klocka – największego przemytnika w
        mieście. Rozpoczyna się bijatyka, podczas której Franko i Alex tracą
        przytomność. Gdy Franko ocknął się, zobaczył, że jego przyjaciel jest
        martwy. Poprzysiągł zemścić się na Klocku i po długim treningu ruszył
        samotnie na bandę. Akcja gry toczy się w czasie transformacji
        ustrojowej, w roku 1989”

        • gugaguha

          tylko sam tekst ne pokazuje odwrocenia rol, wiec ne mozna tego zalozyc w zaden sposob – to Franko poprzysiega zemstę, a smierc Alexa nie ma miejsca w intrze (przynajmniej takim jakie znam i jakie znajduje). -_-

          • gugaguha

            A wiki to zaden dowod tbh. Tam nawet ne ma przypisu:_:

            Co więcej – ten opis przeczy temu co jest w intro: nie sa zatrzymani przez bande klocka, tylko banda owa przybywa kiedy Franko grozi Lysemu, ktorego z kolei Alex ne chce przepuscic itd -_-

          • RandoMan

            PeCetowa wersja nie jest kanoniczna, nie została robiona przez twórców oryginału. Na Amidze intro jest tekstowe z dołączonymi statycznymi obrazkami i szczątkową animacją. Obecnie można je obejrzeć tylko emulując grę na WinUAE. W tygodniu nie mam czasu, ale jak bardzo chcesz, to w niedzielę specjalnie zemuluję tę grę i prześlę ci zrzut ze sceny śmierci Aleksa. Nota bene w każdej istniejącej w necie recenzji amigowego “Franko” wyraźnie jest powiedziane, że Alex nie żyje.

            A zresztą nieważne, proszę – znalazłem longplay z pełnym intrem 🙂
            https://www.youtube.com/watch?v=IRg0xMF4SZ0&feature=player_embedded

          • Dominik Gąska

            Wow, ale to jest słabe. 😀

          • gugaguha

            ej bez kitu pamietam cos takiego z amigi.
            wciaz: fakt ze mozesz grac alexem swiadczy o fakcie ze zyje. chyba ze grasz trupem i lezy po prostu na ulicy i sie ne rusza:)

            also: czy tam jest cos wspomniane ze oni cwicza sztuki walki dla bezpieczenstwa i by zaimponowac innym?

          • RandoMan

            Igo, w samym intrze nie, ale pamiętam, że w recenzji PeCetowej wersji w SS Gulash (bodaj) pisał, że ćwiczyli dla szpanu. Ta wzmianka chyba pojawiła się w instrukcji do gry. Ja sobie obecność Aleksa tłumaczę na zasadzie story mode z nowych Mortali – kanoniczne jest to, co przedstawia ci tryb fabularny, ale jak grasz w Arcade, to przecież możesz zrobić taki zajzajer, że np. turniej wygra Scorpion, wskrzesi Shirai-ryu i zawładnie światem 🙂

            I tak, Dominiku, zgadzam się, to jest w ciul słabe. Wersja PeCetowa wyszła zresztą dokładnie w tym samym roku, co Virtua Fighter PC i Mortal Kombat III. To już trzeba zwyczajnie nie mieć wstydu 🙂

          • Mors

            Nie zauwazylas, ze cala skomplikowana intryga w tekscie napisana jest tak, by nie bylo wiadomo kto zginal a kto jest mscicelem?
            @dominikgska:disqus moze i straszliwie slabe ale i tak grubo slabsze jest Franko 2. Przynajmniej to co sie z tym dzieje.

          • gugaguha

            srsly napisane tam jest “Franko Mściciel” dude

          • Mors

            stysly doam djbe Czlowiek ktory msci poleglego Franko to wszak – Msciciel Franko.
            Zaprawde chcesz sie sprzeczac o fabule Franko – Crazy revenge?

          • gugaguha

            ja juz mam partnera do sporu (o czym mowilam w odcinku) i ow spor trwa od dawna a do wiadomosci dajemy sobie rozne rzeczy. ne chce go dublowac za bardzo bo juz been there. a co to tego co napisales to ne jest Msciciel Franko tylko Franko Msciciel (jak Konan Barbarzynca) to jest kategoria

          • Mors

            Tak, wspominalas, ze spor trwa od dawna, dlatego rozmumiem, choc nie pochwalam, tego ze nie chcesz przyznac, ze jestes strona w tym sporze, ktora nie ma racji 😉

          • gugaguha

            wlasnie o dziwo istnieje zaskakujaco duzo argumentow na to iz trudno wyjsc z tego impasu. wynikaja z faktu iz postac ma cechy osoby zywej w grze co prowadzi, jak sam rozumiesz, do impasu. jest to konflikt bardzo tworczy i dawno juz wyszlismy poza argumenty ktore piszemy tu:)

          • Mors

            Jest wystarczajaco duzo argumentow, by uznac, ze masz trudnosci z przyznawaniem sie do bledu.
            🙂
            Odpowiedzialem jako ostatni, wiec sama widzisz, ze mam racje.

          • gugaguha

            ne mam zbyt wielu trudnosci z przyznawaniem sie do bledu. in fact zrobilam to chyba nawet jakis czas temu na antenie.
            problem jest w tym ze jesli wezmiesz pod uwage dwa przeczaxe sobie w swiecie fikcji fakty o ktorych tu mowimy ne ma tu racji i bledu. sa natomias dwa alternatywne spojrzenia na problem. stad ta dyskusja w ogole jest ciekawa i daje przytaczac wiele argumentow i dostarcza wielu rzeczy do rozwazania – stad jedt fun i daje sie prowadzic i prowadzic n_n

          • Mors

            Nawet, gdy jestes na straconej pozycji, bo nie masz racji?! :>

          • gugaguha

            nawet gdy co?
            nawet wtedy sa dwa podejscia?
            nawet wtedy jest fun?
            nawet wtedy przyznalam sie do bledu na antenie?
            …?

          • RandoMan

            Cholera, tak swoją drogą przeszedłem dwa dni temu “Her Story” i dołączyłem do grona fanów… wczoraj zacząłem grać w “Dangarompa” i czekam tylko do niedzieli, by spędzić przy niej cały dzień… ale nie, w internetach gadamy o polskiej podróbie “Final Fight”, która całą swoją popularność zawdzięcza tekstowi “Spadaj, pierdoło”. A raczej “spadaj, pierdoło… spa spa spa spadaj pierdoło oło” 🙂

          • gugaguha

            moja glowa

          • RandoMan

            Połamię cię… brykaj… brykaj 🙂

  • Mr. Paw

    Witajcie – odcinek sponsorowany przedni 😀

    Ponieważ uwielbiam wsadzać kij w mrowisko (można powiedzieć, że szukam dziury w całym, albo że jestem społecznym bugtesterem) to spróbuję nieco (ale tylko troszeczkę) obronić tezę Davida Cage. Może nie zgodzicie się z moim przykładem, który pochodzi ze świata filmu, a pamiętam, że często postulujecie uwolnienie gier z kompleksu filmowości, ale ja myślę, że w tym przypadku ten przykład jest legit. Drugi jest bardziej ogólny.

    Do sedna: był moment w kinematografii gdzie nie dało się w odpowiednio przekonywujący sposób przedstawić historii superbohaterów. Owszem był Superman Richarda Donnera, ale nie zapoczątkował on rewolucji. Można powiedzieć, że był to samotny rodzynek, nie taki zresztą słodki. Można powiedzieć, że udane ekranizacje komiksów o bohaterach (Superman, Batman), tak dobierały temat, aby możliwe było ich przedstawienie na ekranie za pomocą dostępnej technologii. To co możliwe było w 1985 r. w niedzielnej kreskówce niemożliwe było do pokazania w filmie – żadnej projekcji energii albo ekwilibrystycznych walk. Dopiero rozwój technologii komputerowej w drugiej połowie lat 90-tych XX wieku umożliwił odpowiednie i wierne pokazanie historii bohaterów. Dlatego zaryzykuję tutaj twierdzenie, że dopiero odpowiednia technologia umożliwiła nam czerpanie radości z oglądania filmów o X-Menach czy Spider-Manie.
    Faktem jest, że nie powstało dzięki temu żadne filmowe arcydzieło, ale przynajmniej kilka fajnych filmów na sobotni wieczór.

    Drugi przykład trochę inny. Ograniczę się jedynie do przykładu gatunku literackiego, choć można by to rozszerzyć. Rozwój technologii komputerowych, powstanie, rozwój i upowszechnienie się komputerów osobistych i potem internetu, zaowocowało powstaniem takiego gatunku literackiego jak cyberpunk. Bez komputerów nie ma cyberpunka. Wiem, że nie do końca o to chodzi Davidowi Cage, ale to pokazuje, że rozwój technologii może zaowocować również rozwojem stricte fabularnego aspektu dzieła. Nawet jeśli sama technologia nie bierze udziału w jego tworzeniu.

    Według mnie wniosek jest prosty. Są ciągle historie i sposoby na ich opowiedzenie, których jeszcze nie znamy, a które powstaną, powodowane impulsem rozwijającej się technologii. Nawet jeśli David Cage jest trochę ślepy, skupiając się jedynie na graficznym elemencie swoich dzieł, to w ogólnym znaczeniu ma rację. Chyba.

    W waszej dyskusji o zombie zabrakło mi jednego aspektu – religijna wizja końca świata, powstanie zmarłych z grobów, apokalipsa itd. Swoiste naciśnięcie przycisku “Reset” przez Stwórcę. Nie żebym w to wierzył, jednak nie powinno się zapominać, ze ta wizja dystopii ma także pewne korzenie w religii chrześcijańskiej.

  • Mors

    Macie 4 odcinki sponsorowane zamiast trzech bo nie udalo mi sie zaplacic bezposredniu po tym jak kliknalem.
    Wspieram.to trzyma przez jakis czas miejsce dla takiego kandydata, a jesli on nie placi, udostepnia je dla kolejnych chetnych. Tyle, ze skoro juz wczesniej kliknalem moglem zaplacic, stad te -1 w dostepnych nagrodach.

    • gugaguha

      logika nakazalaby raczej sadzisz, zejesli kliknales i nawet ne zaplaciles, to ilosc powinna byc zamrozona, poki ne zaplacisz; jesli serwis umozliwia takie postepowanie to wlasciwie moglby mnozyc nagrode z ograniczona iloscia mnozyc w neskonczonosc – dzieki za komcia bo bede miec do nich feedback na ten temat w takim razie

      • Mors

        Nie uwazam tego za blad a raczej jako zabezpieczenie, by jakis “dowcipnis” bez placenia nie zajal wszystkich dostepnych slotow.

        • gugaguha

          tak – stad dajesz mu mozliwosc zrobienia tego mrozac na jakis czas (dajmy na to na 20 min) te sloty. wg tego co piszesz w czasie jak on je zamrozi to inni wciaz moga kliknac i zamowic nagrode (hence -1). to ne powinno sie dziac bo nagrod moze byc materialnie N a nagle system zezwala na stworzenie zainteresowania w ilosci N+1 – jest to blad skoro mozna z gory okreslic te ilosc wiec.

  • j_uk_dev

    Ktoś wyżej w komentarzach wspomniał miniserial “In the flesh”. Powiem o nim trochę więcej, bo jakoś przeszedł zupełnie bez echa, a moim zdaniem stanowi niesamowitą perełkę w tematyce zombie. Jest to chyba jedne z oryginalniejszych podejść do tematu zombie, bo poniekąd odpowiadana pytanie, co by było, gdyby jednak zombie dało się wyleczyć. Już pierwszy sezon skupia się właśnie na próbach przywrócenia chorych ( cierpiących na syndrom PDS – Partially Decease Syndrome ) do społeczeństwa. Jeśli dobrze pamiętam, chorzy musieli brać specjalne leki, które powstrzymywały nawrót “choroby”. Niektórzy wykorzystali w celu siania terroru ( jest organizacja terrorystyczna, która jest swego rodzaju komentarzem na obecną sytuację w Europie. Nie chcę tutaj iść w tematy polityczne, ale przypuszczam, że wiadomo o jakich zjawiskach jest tu mowa. Są również ludzie z PDS, którzy chcą po prostu normalnie funkcjonować, ale społeczeństwo w najlepszym wypadku odczuwa niechęć. Ta miniseria jest naprawdę ciekawym wykorzystaniem tematu zombie właśnie w celu zobrazowania problemów dręczących UK ( i nie tylko ). O ile istnieje wolność słowa to pewnych rzeczy nie można, a przynajmniej nie wypada mówić. Karą na ogół jest medialny lincz, który dla niektórych może być końcem kariery. “In the flesh” wydaje się mówić aż za dużo, ale ukrywa wszystko między wierszami. Zresztą robi to podobnie jak “The Walking Dead” – zombie to tylko tło. Natomiast sama seria jest zakamuflowanym komentarzem na temat politycznej poprawności, terroryzmu, tolerancji, zaufania, strachu i potencjalnych niebezpieczeństw, z których to wszystko wynika. Naprawdę warto się z tym zapoznać.

    “The Walking Dead” – jestem na bieżąco z komiksem 🙂 Serial najzwyczajniej mnie znudził jakoś przy czwartym sezonie, a rozbieżności względem komiksu po prostu irytowały. Niestety, Kirkman wypuszcza nowy zeszyt w najlepszym wypadku raz w miesiącu ( 20-24 strony ). To format gorszy niż telenowela, bo te zwykle, mimo braku akcji przez kilka epizodów, emitowane są nieco częściej. Ponieważ Kirkman skupia się na serialu, w sumie nie wiem, czy komiks jest jeszcze nawet kanoniczny. Rysuje się tu sytuacja zbliżona do “Game of Thrones”. Rzeczywiście jest nuda przez większość czasu. Zombie są już właściwie zapomniane. Są, gdzieś tam, ale – i może tutaj znów porównanie do GoT będzie w sam raz – są ja “the others”. Cała fabuła właściwie nie ma z nimi związku, bo cywilizacja powoli się odbudowuje. Niestety “pacing” TWD jest koszmarny, powolny niczym te zombie. Zwykle przypominam sobie o tym raz na kilka miesięcy, bo nie chce mi się czytać po 20 stron raz na miesiąc. W dodatku zwykle muszę przejrzeć poprzedni zeszyt, bo po prostu nie pamiętam co się wydarzyło poprzednio. Ta seria pociągnie co najwyżej tak długo, jak sam serial.

    W grach zombie to zwykle mięso, które jest jedynie przeszkodą na drodze do celu. Zresztą zauważcie, że to się przejada. Te wszystkie wariacje, które utrzymują, że “u nas to nie jest zombie, to zainfekowani/opętani/chory itd.”. Używanie zwrotu zombie stało się takim banałem, że trzeba ubierać to samo zjawisko w nowe nazwy. W TWD ( komiks ) nigdy zresztą nie pada słowo zombie i wstęp, o którym @Iga mówiła informuje o tym fakcie. Bohaterowie TWD nie znają filmów Romero, zombie w popkulturze nigdy w TWD nie istniały. To ma też tłumaczyć fakt, dlaczego tak trudno okiełznać epidemię ( no bo dziś, gdy wszyscy wiedzą wszystko o zombie, taka “epidemia” zostałaby zażegnana w kilka godzin 😉 ). Wracając do gier, chciałem zwrócić uwagę na “The Last of Us”, które nie przedstawia zombie, w takiej formie, jaką znamy, ale nieprawdą by było powiedzieć, że gra ta nie jest zombie bardzo inspirowana. TLoU jest jednak wyjątkowe, bo próbuje przedstawić nam coś, co rzeczywiście mogłoby mieć miejsce ( i ma miejsce w świecie zwierząt, skąd również czerpano inspirację ). Epidemia roznosząca się powietrzem, spowodowana przez grzyb, który wpływa na układ nerwowy i ostatecznie modyfikuje ciało – to naprawdę nie brzmi jak fikcja i dlatego TLoU jest straszniejsze. W zombie nie ma żadnej logiki. Takie istoty nie mogą istnieć i nawet w o TWD jest dyskusja, dlaczego oni po prostu nie przeczekają, jednocześnie odpowiednio pozbywając się zmarłych. Zombie same zgniją i po prostu znikną ze świata TWD – tak podpowiada logika. W dodatku (spoiler) nie można zarazić się przez ugryzienie (koniec spoilera). Więc higiena, prewencja i problem może się rozwiązać. Tylko, że wtedy Kirkman nie miałby o czym pisać 🙂 TLoU jest inne. Epidemia nie może ot tak zniknąć. Zarazić się jest bardzo łatwo, “zombie” są rzeczywiście niebezpieczne. Choć niby nic nowego, to przypuszczam, że na mój odbiór tej gry właśnie wpływa fakt, że biologicznie to wcale nie jest niemożliwe. A to jest bardziej przerażające niż jakikolwiek jumpscare. Dla porównania skala tego uczucia jest nieco mniejsza do tego, jak odebrałem niesławną scenę “no russian” w MW2. Sporo latam i sam fakt, że ktoś nagle mógłby ot tak otworzyć ogień. Naprawdę, strach nawet pomyśleć! TLoU dał mi ciarki zbliżonego ( choć mniejszego ) kalibru.

  • wielkimistrz

    Dominik Gąska w Polygami? Co dalej? Tomasz zacznie rysować komiksy dla portalu Fronda? Żartuje oczywiście 🙂 Oby ta praca dawała Ci dużo satysfakcji Domek 🙂

  • Przmsłw

    Krótkie pytanko, niezwiązane z odcinkiem.
    Nigdy nie grałem w żadnego Batmana, którą część polecicie osobie potencjalnie kończącej przygodę na jednej odsłonie.
    Arkham City, Asylum czy Origin?

    Temat wałkowany milion razy, Batman z czarnej listy, zamykam temat 🙂

    • Tomasz Pstrągowski

      Zacznij od Arkham Asylum, później City, bo to a) bezpośrednia kontynuacja, b) dużo dłuższa i bardziej rozlazła gra. Do Origin w ogóle nie podchodź, bo jest zepsute.

      • Kamil Dziwota

        W Akrham Origins po patchach da się grać i przejść (chociaż zdarzają się błędy i może raz musiałem włączyć ostatni zapisany punkt kontrolny, bo boss mi zniknął, jeśli dobrze pamiętam). Fabularnie wydaje mi się ciekawsze od Asylum i City (w inne nie grałem). Historia wydaje mi się bardziej osobista, emocjonalna. Widać rozwój niektórych postaci, relacji etc. Asylum i City, to (z pewnymi wyjątkami) – ot takie kolejne spotkania Batmana z Jokerem i innymi przeciwnikami. Chociaż wiadomo, że żadna z tych gier to raczej nie jest fabularne arcydzieło czy sztuka wysoka. 🙂

        Inna sprawa, że Origins być może byłoby lepsze, gdyby było krótsze, gdyż pod względem rozgrywki często zbyt mocno przypomina City, co może być nużące. Na szczęście bardziej nietypowe są np. walki z bossami czy różne halucynacje etc. Jednak pod względem rozgrywki, jej tempa czy mniejszej monotonności itp., to chyba najlepsze jest Asylum.

  • Cad

    Wow zaskakujaco dobry odcinek 🙂 Bardzo dyskusyjny, rzeczowy, z duza iloscia ciekawych argumentow. Normalnie jak nie wy 😉

  • Chialdini18

    odcinek 90 – michau powrót??

  • Senar

    L4D był wytłumaczony w komiksie, który został udostępniony w internecie przez twórców.

  • Pingback: Niezatapialni – odcinek osiemdziesiąty ósmy | Polskie Podcasty()