Niezatapialni odcinek OSIĘMDZIESIĄTY PIERWSZY (chociaż osiemdziesiąty), PRZECIEŻ ŻE OSIEMDZIESIĄTY PIERWSZY

Hej kochane nasze rumburaki!
Czy macie takie piosenki, które jak tylko usłyszycie, to coś w Waszym wnętrzu szaleje?

Bo, jak dowiecie się w odcinku, my z Domkiem mamy.

To uczucie, kiedy słyszycie pierwsze trzy nuty kawałka, który kojarzycie z gry, i nagle, naprawdę NAGLE! czujecie w kręgosłupie ciarki. Kiedy cała Wasza osoba na chwilę zanika, a górę biorą emocje, związane z tą grą. Wszystko wraca na moment, jakbyście tam siedzieli. I dzierżyli tego pada. I grali w tego Burnouta!

AS I MAKE MY WAY COME ON COME ON
THROUGH THESE BATTERED NIGHT THAT SEEM TOO LONG
NOW WE GRIEVE ‘CAUSE NOW IT’S GONE
THINGS WERE GOOD WHEN WE WERE YOUNG!

Jako że wiem, iż są wśród Was podobni nam, którzy pamiętają adrenalinę związaną z Burnoutem, poniżej linkuje do playlisty z OST na serwisie spotify. Tylko umowa jest taka, że najpierw słuchacie odcinka, ok?

https://open.spotify.com/user/1124647418/playlist/7aWX5zlxjdKatCpxViKYwO
Untitled-1

W odcinku wystąpili dla Was:
Wspaniały Tomasz Pstrągowski
Rewelacyjny Dominik Gąska
oraz Niezastąpiona Iga Ewa Smoleńska

A mówiliśmy o:
1. WARNER BROS BO SĄ SŁABI
2. O Fire Emblem i pigułkach gwałtu
3. O nowych odcinkach X-Files
4. O This War of Mine
5. O NIEBEZPIECZNYM GOLFIE

PS od Tomka: Możecie też posłuchać naprawdę dobrej ścieżki dźwiękowej z naprawdę dobrej gry. Np. tej:

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Chris Black

    Dzieki za odcineczek!!!

  • Michał Bakuła

    Chyba przewidzieliście, że piłkarze ręczni mi popsują urodziny, więc ratowaliście sytuację przenosinami odcinka na środę… Dzięki!

  • igimat

    1 odcinek 10 sezonu X-files to jakaś idiotyczna wpadka. Każda postać jest parodią samej siebie. A scena w której wyjawia się cała wielka konspiracja jest tak durna że człowiek ma ochotę rozbić najbliższą ścianę głową. I to wszystko zupełnie na serio… I rzeczywiście dopiero jak Iga o tym mówiła to pomyślałem że nawet Skinner wygląda na o wiele młodszego od Muldera. Tylko Palacz jest starszy od niego….

  • Sasilton Mihawk

    Tomek: Iga, to ja jestem ninją
    Iga: http://gfycat.com/LimitedThunderousEnglishsetter

  • Jestem dopiero na szóstej minucie odcinka, ale jako fan X-Files muszę: tak, pierwszy sezon i część drugiego jest bardzo słabo napisana i wykonana (poza poszczególnymi odcinkami), a później wszystko się rozkręca i aż do początków 7 sezonu serial jest genialny.

    • Mors

      Pewnie masz racje, ale czy nie myslales by zrobic kariere jako krytyk filmowy? Gdybys dla magazynow filmowych ocenial wszystkie filmy po obejrzeniu pierwszych 6 minut, jako pierwsi na swiecie moglibyscie publikowac recenzje. A to juz spory deal.

      • Uh, wat? Przesłuchałem sześc minut odcinka podcastu i komentuję poruszoną tam sprawę dotyczącą X-Files :v proszę łączyć fakty

  • Piotr Kita

    Dzięki za przypomnienie jak zaje***ta była ścieżka dźwiękowa do Undergrounda 😀 i dzięki za odcinek!
    ps. link do spotify do soundtracku nfs:u : https://open.spotify.com/user/needforspeed/playlist/1QrXz1NI5pNeLc7aVO4nHS

  • sajet1

    Wg komentarza na końcu, rozumiem, że czas zaklasyfikować się jako hejter, bo ktoś mówi źle o grze. ok.

  • Patryk

    Jaja by były, jakby Azjaci od Fire Emblem obrazili chyba jeszcze większą społeczność, czyli homofobicznych podpalaczy tęczy i w wersji europejskiej gry zrobili twista, że, facet dosypuje typowi w barze magicznego proszku, żeby zamienił się w geja na jedną noc, a później zdecydował, że w sumie to go kocha. Taka myśl mnie naszła, gdy Dominik możliwe, że złamał komuś serce na koniec odcinka.

    • Mors

      Dobra, to ja bylem autorem stwierdzenia o comming oucie Dominika. W zamierzeniu mial to byc zart. Jak widac okazal sie byc najgorszego sortu i niesmieszny. Z tego miejsca chcialbym szczerze Dominika przeprosic.

      Z drugiej strony, Dominiku czysto tak hipotetycznie: Gdyby istanial taki magiczny proszek…

      • Mors

        Ta sie dzis przeczytalem, i dodajac zdanie o magicznym proszku wychodze na jakiegos psychofana Dominika.
        A to nie bylo wcale moim celem. Prywatnie Dominika bardzo lubie…

        To znaczy nie az tak bardzo, bardzo. Tak lubie w sensie heteroseksualnym Tak samo jak Ige…
        Nie, w sumie to chyba nie jak Ige. Cos widze, ze sie coraz bardziej pograzam.

  • Tomasz

    Hej,
    Dobre bluźnierstwo wypowiedziane w dobrym momencie z dobrą intonacją potrafi idealnie wyrazić myśli:) sam staram się ich nie nadużywać dlatego może tak mnie to bolało. I tak Was kocham i dalej będę słuchał:D

    Pozdrawiam:)

  • Hmm, zagrałam w This War of mine 5 razy, z czego 4 razy dożyłam cała grupą do końca i ani razu z nikim nie walczyłam, więc nawet nie wiedziałam, że system walki jest zły i że tam w ogóle istnieje chowanie się za przedmiotami.

  • 1. Iga,jaki nosisz rozmiar T-shirta? Na następny zjazd NZ załatwi się jakiegoś z Jorjim Costavą :D.
    2. Koncept zakochania się w przeciwnej płci w kulturze nie jest taki obcy,w latach 80 powstał film Tootsie,ze świetną rolą Dustina Hoffmana i tamże właśnie większość niezręcznych sytuacji z facetem udającym kobietę ma miejsce,polecam.
    3. Co do bluźnierstw,to ja sobie pykam w Darkest Dungeon i większych bluźnierstw nie uświadczę za sprawą Niezatapialnych,niż te,z którymi walczę.

  • Kiceg

    Mogę być w trochę lepszej pozycji żeby o tym rozmawiać, bo jestem jednym z tych, którym Dominik złamał właśnie serduszko (<3), ale i tak w sprawie tej sceny z Fire Emblem ciężko jest mi jednoznacznie określić co bym zrobił. Bo z jednej strony mógłbym postrzegać to jako próbę pokazania że homoseksualizm jet do wyleczenia, trzeba tylko spróbować z tą płcią przeciwną, może zaskoczy!!, ale z drugiej ciężko jest mi przypisywać autorom takie intencje. To bardziej wariacja na temat 'prawdziwa miłość przetrzyma wszystko, nie zwraca uwagi na wygląd', à la Shrek 😀

    Jednak zagorzałym przeciwnikiem krytyki tej sceny bym nie był, bo sam na pierwszy rzut oka widziałem tam wyłącznie ten konwersyjny wymiar.

    • Mors

      Wydaje mi sie, ze glownym powodem skasowania byla idiotyczna spinka na Nintendo za naprawienie bledu w jakiejs grze, ktory pozwalal na zmiane plci protagonisty i podrywanie NPCow tej samej plci. Po tym szumie, ktory sie podniosl, podejrzewam, ze nie dotkna tej tematyki nawet kijem.
      A tutaj stwierdzenie, ze orientacja zalezy od decyzji danej osoby, to tykajaca bomba, ktora wywolalaby gownoburze

    • Tomasz Pstrągowski

      No właśnie to jest ciekawy problem. Bo N udało się nadepnąć na odcisk wszystkim jednocześnie:D A to już osiągnięcie! Ja, po przemyśleniu sprawy, byłbym jednak za pozostawieniem tego wątku w grze (o ile nie jest on po prostu kijowy i nie wypadł z gry ze względu na swoją kijowość). Bo jednak przesłanie, że “miłość jest potężniejsza niż orientacja” mi się podoba. Np w “Wpuść mnie” (książce) jest bardzo fajne i w drugą stronę podane (w sensie heteroseksualny chłopiec zakochuje się w chłopcu).

  • Jestem bardzo próżny, więc po odsłuchaniu pierwszej minuty, w której pada moje nazwisko, jestem zachwycony. Jeśli później mi za coś pojechaliście, to będzie smuteczek.

    Idę wieszać pranie i słuchać o giereczkach.

    Dzięki za odcinek!

  • j_uk_dev

    Odniosę się do słowa na ‘F’, czy jak to się czasami nazywa F-bomb i tej całej dramy, bo temat jest mi dosyć bliski 😉 Rzeczywiście ludzie, których angielski nie jest pierwszym językiem nie czują mocy tego słowa. Można to usłyszeć w wielu krajach, do których języków “ef-bomba” wdarła się jako często nawet nie przekleństwo. Jeśli już, to jest to może poziom powiedzenia “cholera” ( czyli tzw. poziom Killzone 2 😉 ). W przypadku Bulletstorm nie byłem zaskoczony takim odbiorem. Przez lata przyszło mi zrozumieć, że nie mogę sobie ot tak sobie dodawać “f*ck” gdzie mi się podoba. Szczególnie, że po polsku właściwie nie przeklinam poza “sytuacjami kryzysowymi” jak np. spotkanie małego palca u nogi z nogą łóżka 😉 ). Natomiast jeszcze nawet przed przeprowadzką na Wyspy zdarzało mi się dodawać “faki” do zdań, czego sam nie odbierałem jako coś wulgarnego. Sytuacja obecnie bardzo się zmieniła w tym jak postrzegam ten wyraz i stawiam go na równi z naszą właśną bombą na “K” 😉 To pierwsza część tej historii. Druga jest taka, że moją żona do dziś nie czuje siły tego słowa. Sama pochodzi z kraju, w którym angielski jest właściwie drugim językiem, ale mimo tego F-bomb jest może równoznaczne z ichniejszym “gago”, co może być odpowiednikiem naszej “cholery”. Ileż to ja się naprostowałem, kiedy usłyszałem swobodnie rzucane F-bomby ( zwykle stanowczo mówię “lanaguage!” 😀 ). Myślę jednak, że przeklinanie w obcym języku zawsze będzie lżejsze w użyciu, a samo słowo “f*ck” jest wręcz popkulturowym fenomenem – wszędzie znane, każdy wie co oznacza, ale wchodzi w język jak w masło 🙂
    Jako mała ciekawostka, to czasami przeprowadzam rozmowy z kandydatami do mojego teamu i zdarzyło się niektórym obcokrajowcom, że w momencie męczenia się nad czymś wymsknęło im się “sh*t” lub “f*ck” 😉 Zdarzyło się i “crap” ( raz nawet padło z ust mojego kolegi, gdy tłumaczył coś kandydatowi! Kolega, Koreańczyk, nie miał pojęcia, że “crap” też ma spory “ładunek emocjonalny” 😉 ).
    Dlatego całe zamieszanie jest zrozumiałe. To trochę tak jakby jakaś gazeta powiedzmy we Francji walneła na okładkę soczyste “KURWA” ( celowo bez cenzury ). Na pewno nie uszłoby to uwadze naszym mediom.

    Przeklinanie w żadnym języku eleganckie nie jest, aczkolwiek jest częścią języka i można je obrócić w atut niektórych dzieł. Przecież takie “Psy” to nie byłby ten sam film bez takiego języka. Natomiast w “Wiedźminie 3” wydaje mi się, że jest tego zdecydowanie za dużo – nawet w książkach, które z jakiegoś powodu z tego słyną, wcale nie ma aż tak dużo przeklinania! W grze słyszymy K-bomby co kilka sekund. Choć może to też nasza natura, jako Polaków. Moja żona zwróciła uwagę, że zwykle jeśli mijają nas na ulicy Polacy, to w ciągu tych 3 sekund, kiedy można usłyszeć ich konwersację, prawdopodobieństwo usłyszenia K*rwa jest niemal 100% 🙂

    A teraz mała wzmianka o słowie “eskapizm” – @Dominiku, ależ sie dałeś pojechać w komentarzach pod swoją recenzją na Polygamii 🙂 Tak swoją drogą, to skoro jesteś częścią tego serwisu, to może jakiś cross-over z chłopakami z Forumogadki? Oni dają radę 🙂

    • igimat

      Ad. 2
      Wiedźmin po polsku serwuje o wiele szerszą gamę przekleństw i obraźliwych określeń, które mają całkowicie sens w świecie gry
      Ad. 3
      Całkiem zabawna była ta dyskusja.
      Zdarzył już się crossover na odległość z MK, to może i z FG by się udało 🙂 Zresztą Tartaqa z Gdyni od biedy może dałoby się ściągnąć dla normalnej formuły Niezatapialnych 😀

      • j_uk_dev

        @igimat – zgadzam się częściowo, bo np. nie wyobrażam sobie barona czy Zoltana mówiącego inaczej ( i jakoś “k*rwa” z ust barona brzmiała niesamowicie soczyście 😉 ), ale z drugiej strony jest masa nic nie znaczących NPC sypiących one-linerami, gdy mijamy w grze i wydaje się, że ich linie “monologowe” są napisane tylko po to, by tych przekleństw było więcej. To już mniej pasuje. Po co w ogóle zwracają uwagę na jednego gościa, którego widzą przez 3 sekundy? 😉 Poza tym buduje to jakiś obraz świata, gdzie absolutnie wszyscy są chamscy. Jak wpadniesz biegnąc na kogoś, to zaraz k*rwami cię musi zbesztać 😉

        • igimat

          Wulgarny język jest oczywisty dla niewyedukowanych wieśniaków i mieszczan, ty chyba masz jakieś wyobrażenia wyciągnięte z kina PG-13.

          • j_uk_dev

            Wiesz, może i coś w tym jest co mówisz, bo mi generalnie taki język w życiu bardzo rzadko towarzyszy 🙂 Zarówno po polsku jak i angielsku i jakaś przez lata niechęć do wulgaryzmów mi się wytworzyła ( choć nie mam nic przeciwko bardziej “artystycznej” wiązce jeśli wiesz o co mi chodzi 😉 ). Moje wyobrażenia raczej pochodzą z mojej codzienności 😉

          • igimat

            Rozumiem, może to początki schizofrenii 😉 , ale ja nie mam wielkiego problemu z unikaniem nadmiaru wulgarności w życiu codziennym i tolerowaniu ich gdy są częścią “świata przedstawionego” w dziełach kultury które przyswajam. Choć sam przyznam się do niekonsekwencji i przez “literaturę” Masłowskiej z tego powodu nie mogłem się przebić 🙂 Choć to z powodu nadużywania przez nią tych środków wyrazu w sposób zupełnie głupi i nieudolny

  • DOBRE LUDZIE, CHYBA BĘDZIE DŁUGI I CHAOTYCZNY POST! UWAGA!

    (summon Iga – dobry magu,Ty możesz mieć najwięcej do powiedzenia)

    Zacznę od małego wstępu – ostatnio przydarzyło mi się szczęśliwe pójść w świat studiować sobie fajne rzeczy, między innymi zagadnienia “Poetyki Gier Wideo” prowadzone przez doktora P.Kubińskiego którego starsi wyjadacze mogą kojarzyć z hyperowego Jointa.

    Jak to na każdych studiach bywa, gdy przychodzi sesja trzeba czasem się wykazać i popełnić jakieś wątpliwej jakości dzieło zwane esejem, czy napisać bazgroł typu test. Mnie dopadła przyjemność napisania eseju i tu właśnie zaczyna się jazda bez trzymanki.

    “Tematyka dowolna byle oscylująca wokół giereczek, a długość optymalna”. Mądra studencka głowa zaczęła pracować na wzmożonych obrotach. Zadymiło, zakurzyło, błysnęło i trzasnęło.
    Wymyśliłem temat “Gra i gracz jako przykład cybernetycznego układu o sprzężeniu zwrotnym”. Brzmi jak magia conajmniej trzeciego kręgu wody ognia i powietrza razem ale chyba nie jest takie skomplikowane.

    Przejdę do tego czym się karmiłem zanim pomysł się wykrystalizował – przede wszystkim “Kultura Gier Komputerowych” J. Dovey, H.W.Kennedy a w szczególności rozdział 6 “Ciała i maszyny: podmiotowość cyborga i grywalności”. Zajrzałem też do “Cybertekst. Spojrzenia na literaturę ergodyczną” Aarsetha. Podbudowę cybernetyczną zaś w głównej mierze stanowiła “Cybernetyka i Charakter” Mazura i pomniejsze publikacje, generalnie w temacie Mazura taplam się od dobrych 6 miesięcy do tego stopnia że recytuje go przez sen. (Każdemu polecam – otwiera głowę i spojrzenie na psychologię oraz interdyscyplinarność nauk – chętnie poopowiadam)

    Po tym jakże świetnym wprowadzeniu pora na konkrety – czemu tu, czemu tak nagle i czemu akurat self.summon_iga(niezatapialni)? Nosiłem się z zamiarem zapytania na fejsbusiowej grupie, ale na czas sesji zablokowałem szatana, wiec padło na komentarze. Teraz, bo zaszłą pilna potrzeba – deadline się zbliża. Czemu Iga i czemu Niezatapialni? Ponieważ wydajecie się bardzo kompetentni – słucham was od zamierzchłej przeszłości, niewyrażalnej liczbą. Bawicie, intrygujecie i pobudzacie twórczo, a do tego czas przestać być lurkerem i zaangażować się w społeczność “Warchlaków”.

    Do sedna sprawy – myślę że wiedza Igi w dziedzinie “tej bardziej rozkminialnej giereczkowni” jest znacząca. Aarsetha, Juula, Eskelinena, Jenkinsa czy Ryan zna na pamięć. W ogóle ksiażki z Gamestudies czyta namiętnie. Cybernetyki pewnie nie zna, ale sprawa jest raczej prosta (bardzo zachęcam do zapoznania się).

    Czego wiec ja biedny student od was chcę? A no po pierwsze trochę się pochwalić, może trafię do odcinka, może nawet mnie nie będziecie obrażać publicznie. Ale przede wszystkim chciałem się podzielić ciekawym spostrzeżeniem i liczę po cichu że podsuniecie mi jakiś ciekawy pomysł, trop bądź po prostu zrobicie *pac_pac* mądry “studont”.

    SEDNO RZECZY BĘDZIE TU:

    Cały pomysł pracy opiera się na pomyśle że gra i gracz tworzą układ cybernetyczny o sprzężeniu zwrotnym. To jest – gra oddziaływuje na gracza swoją mechaniką, w obrębie siebie pozwala mu *robić rzeczy*, a sam gracz może grać na swój sposób (różne style w Wolfensteinie czy Wieśku3). Ponadto przypuszczam że może to być układ o charakterze autonomicznym czyli dążący do porządku i przeciwdziałania utracie tego porządku. Przez porządek, odkrywczo zrozumiałem i przyjąłem IMMERSJĘ. To znaczy gra chce żeby gracz tonął, a grający nie lubi jak ktoś mu przeszkadza w zanurzeniu (jeśli ktoś czytał „Labiryncie odbić” – Łukjanienki to budzi duże skojarzenia).

    Idąc dalej, następuje rozkmina nad zjawiskiem emmersyjności (zjawiska odwrotnego do immersji, ale raczej nagłego i gwałtownego) – wprowadzonej i szczegółowo opisanej przez Kubińskiego, też bardzo polecam szczególnie na przykładzie ironii w Wiedźminie czy stosowania interfejsów(najlepszy interfejs to “niewidzialny” interfejs taki jak w Dead Space, Mirror Edge czy usankcjonowany fabularnie jak w Deus Ex). Całość jednak nie burzy układu bo zarówno człowiek pozostaje człowiekiem jak i komputer komputerem (dopiero całościowo układ wg Dovey’a i Kennediego tworzy Cyborga).

    Fascynującym wydała mi się opierając, się na powyższych spostrzeżeniach, relacja twórca gry – gracz. Sama instytucja twórcy (tu potrzebne by były badania nad poziomem immersji w grach u twórców) i stosunku do dzieła. Zjawisko speedrunowania czy kodów jako całkowicie burzące układ cybernetyczny przez wykorzystanie błędów/niedoskonałości/furtek zostawionych przez twórców.

    Ciekawi mnie też co psychologia na stwierdzenia autorów “Kultury…” o tym że proces stawania się cyborgiem jest coraz szybszy i coraz głębszy? Nie umie odpowiedzieć, bo sam co raz mniej gram, ale czy zauważacie u Siebie częstsze, szybsze “wchodzenie w grę”? Jak bardzo fakt tworzenia takiego układu i po skończonej rozgrywce (w konsekwencji zerwaniu układu, skończeniu gry – zabiciu cyborga) wpływa na psychikę?

    Teraz trochę analizy danych zastanych – mamy ten cały cholerny VR bo technologia w końcu dogoniła marzenia. Fotorealistyczna grafika juz mniej więcej od czasów pierwszego Crisisa. Wszystko to wskazuje na to że gry co raz częściej projektowane są ze względu na maksymalizacje zjawiska immersji (to sie w sumie opłaca graczom, projektantom i branży). Co za tym idzie na umocnienie sprzężenia, pełniejsze stawanie się “cyborgiem”.

    Ostateczne pytanie [(!) https://www.youtube.com/watch?v=2P5qbcRAXVk ]

    Co wy wszyscy na to? Jak oceniacie trafność, przydatność i tak dalej. Czy warto to pisać(i tak muszę i to do 10-ego), czy warto w tym dłubać i rozkminiać dalej? Tak jak zaznaczyłem, szczególnie zależy mi na zdaniu Igi, bo wydaje się najbardziej kompetentna (naprawdę nie wiem czemu – wszyscy jesteście wspaniali) ale zapraszam każdego kto chciałby się podzielić refleksją i jeśli wyjdzie z tego coś ciekawego będę raportował. Byłoby przecudownie gdybyście zwrócili uwagę na tę chaotyczną bazgrołę, przefantastycznouroczo gdybyście się do tego zechcieli odnieść, a ekstazę spowoduje u mnie gdyby to były więcej niż 2 zdania(albo 30 sekund podcastu).

    Serdecznie pozdrawiam i ślę uściski niczym pocztówkowa Ciocia ZNadMorza
    Pretensjonalny student sztuk wyzwolonych, czyli Artes Liberales.

  • Co do punktu trzeciego – co sądzicie o Darkest Dungeon? Bo w podcaście jedynie dotknęliście tematu tej gry,ale czy graliście,może się wciągnęliście/planujecie wrócić? Jak co,polecam,bo ma ciężki klimat, odniesienia do Lovecrafta i cudowną nutę Klei. W samym wczesnym dostępie wbiłem 30 godzin i teraz,jak pełna wersja wyszła,gra jest 3 razy lepsza. A ponad wszystkim stoi instant tryb Ironman,na który piano z zachwytu przy XCOMie,a przy DD zapomniano o tym. Obok Hateful Eight,to jedyny jasny punkt w ponurym i ospałym styczniu.

    Ps. Planujecie niedługo/w ogóle jakiś zjazd NZ? Ostatnio wiadomo,był na jesieni,ale może z okazji zakończenia zbiórki na wspieramto? Mielibyście jedyną w swoim rodzaju okazję podziękowania słuchaczom za wsparcie,którym sama rozmowa jak równy z równym wystarczy za podziękowanie (co tym bardziej skłania do organizacji takiego zjazdu). Pozdrawiam i czekam na następny odcineczek z zapartym tchem :D.

  • Mr. Paw

    Po pierwsze myślę, że zdecydowanie powinniście odnieść się do komentarza poniżej, bo student się stara i prosi o opinię. Może to dobry student, więc warto poświęcić mu chwilę.

    Co do Faia Emuberemu – główny problem był z tzw: terapią konwersji homoseksualizmu, czyli możliwością skojarzeń, że homoseksualizm to stan, który da się zmienić czyli jakby “wyleczyć”. Japończycy chyba moją to w pompce, na zachodzie pewnie by ich ukrzyżowali. Myślę, że warto dodać trochę kontekstu do tego epizodu w grze: Soleil, dziewczyna, która lubi inne dziewczyny, jedna z postaci i towarzyszek naszego Avatara, jest nieśmiała i ma problemy z nawiązywaniem kontaktów z przedstawicielkami interesującej ją płci. W domyśle: nie ma problemów w kontaktach z facetami. Aby jej pomóc, bohater podaje jej napój z magicznym proszkiem, który odwraca postrzeganie płci. Ponieważ, jak wszyscy wiemy na Zachodzie, japońskie plany na jakiekolwiek problemy i sytuacje społeczne są zazwyczaj poronione/śmieszne/dziwne/absurdalne/nieodpowiednie (wybierz ile chcesz), ten plan też bierze w łeb i Soleil zakochuje się w naszym Avatarze, a potem nie przestaje go kochać jak sytuacja z postrzeganiem wraca do normy. To o czym nie wspomnieliście, to że Japończycy, jak zwykle postanowili wybrukować drogę do piekła, nie myśląc o konsekwencjach, ale oczywiście chcieli dobrze i niewinnie. Avatar chce pomóc biednej Soleil zaliczyć i robi to w sposób dość kontrowersyjny i odbierany na Zachodzie jako obraźliwy dla społeczności LGBT. Avatar tam raczej chce dobrze 🙂

    Podobno w angielskiej wersji gry nie ma też głaskania, czy też miziania, co było nowym sposobem na rozwijanie relacji. Można było przy użyciu ekranu dotykowego oddziaływać na drugą postać i otrzymać czasem dość dwuznaczne wypowiedzi.

    Obie wiadomości podaję za http://www.escapistmagazine.com The Escapist.

    Co do Burnouta to uważam, że skoro Tomek lubi Need for Speed, a nie lubi Burnouta to znaczy, że waży tyle, ile kaczka! A jeśli waży tyle, ile kaczka, to jest zrobiony z drewna! Wniosek? CZAROWNICA! A co robimy z Czarownicami?

    Jakby co, to mogę podpalać stosik 😛

  • Denzelon

    PYTANIE: Czy graliście/ planujecie zagrać w Oxenfree? Moim zdaniem jedna z ładniejszych i bardziej powalonych gier na rynku obecnie. Jak mnie wciągnęła to nie powiem. Jest tak rozbudowana i ma takie podteksty intelektualne (vide np. motyw oniryczny, parapsychologia, etc.), styl i voice acting, że mnie kupiła od razu (ale jednocześnie jest stosunkowo krótka).

    A teraz do odcinka. Tomku, wybacz – staję po stronie Igi. NFS mnie jakoś nigdy nie zachwycił i nawet jak puściłem sobie zalinkowany przez Ciebie soundtrack, nie zadrgało mi nieczystopialne serduszko. Za to na OST z Burnouta – miód! Wrócił do mnie cały ten crash, ciężko mi to opisać. Monolog Igi pt. “Jestem samochodem” – pretty! Nie przyszło mi to do głowy, ale dokładnie oddałaś moje wrażenia (zresztą podobnie jak Tomka, co potem zaznaczył). Fire Amblem Awakening był taki WOW! (nie “wow” shibu, ale “WoW” a la Domek) i każdy, kto grał powie tak samo. W ogóle, swoją drogą, spotkaliście się kiedyś z kimś, kto by hejtował Awakening? Bo mi się to jeszcze nie zdarzyło, a znam dużo osób, którzy ograli tą grę, choć pewnie nie tak dużo jak Wy. No i jeśli chodzi o “This War of Mine” to mnie gra mocno wciągnęła w kilku pierwszych rozgrywkach, w których próbowałem różnych podejść, a potem przyszedł moment irytacji i nawet oburzenia, że “nie po to ich okradałeś żeby teraz zdechnąć”, albo “dzięki sk**wielu, że uciekłaś z tego domu, jedna gęba mnie do karmienia”. I teraz już nie mam parcia na powrót do tej gry, bo zdaję sobie sprawę, że już ją poznałem i po kilkukrotnym ukończeniu (i kilkunastu śmierciach) dałem sobie spokój. Mimo wszystko, jako przeżycie, chyba warto zagrać w tę grę.

  • Cad

    No w koncu wrocily tagi przemycane przez Tomka w mp3 🙂

  • Kamil Dziwota

    Na podcaście chyba Dominik powiedział mniej więcej (wyrywając to z kontekstu), że dodanie wizerunku dziecka w rogu ekranu do Tetrisa nie spowoduje przecież, że automatycznie zacznie to wzbudzać duże emocje. Jednak pewni twórcy nieco inaczej zainspirowali się pomysłem Aleksieja Pażytnowa i jego współpracowników…

    http://www.eurogamer.net/articles/2015-09-03-slave-tetris-pulled-from-steam-game-after-social-media-backlash