Trzy tytuły na iPada (i nie tylko!), których nie powinniście ominąć

Hej! Nie wiem ilu z Was ma iPada, ale od pewnego czasu korzystam ze swojego i mam dla Was trzy gry do polecenia. Z mojego serca, przez klawiaturę, do Waszych oczu. 66% z nich mogą ocenić również Ci, którzy mają urządzenie z Androidem, lub PC. Więc klikajcie i czytajcie ludzie!

iPad wpadł w moje posiadanie dość przez przypadek i jakby rykoszetem. Nie do końca jest moją własnością, acz od dłuższego czasu używam go głównie ja (no, chyba że wliczyć w to Netflixa, którego w to nie wliczam). Fakt, iż po tylu latach mogłam w końcu położyć łapę na urządzeniu z iOSem dał mi wiele radości – będąc fanką gier dziwnych i artystycznych, za każdym razem, gdy czytałam o podobnych tytułach zarezerwowanych dla iPadów, me serce krwawiło. Nawet jeśli po roku ukazywały się na Steamie, wciąż pamiętałam o tym, że wcześniej zarezerwowane były dla innych.

W każdym razie! Jeśli podobnie jak ja dopiero od jakiegoś czasu możecie korzystać z urządzeń z iOSem, lub zastanawiacie się, w co by tu zagrać, to mam dla Was trzy propozycje. Inna sprawa, że dwie z nich dostępne są również na innych systemach – no ale łączy je wszystkie dostępność na iPadzie, więc na tym się głównie skupmy. Podaje je w kolejności losowej, tak jak mi przyjdzie ochota na napisanie. Nie jest też powiedziane, że to trzy najlepsze tytuły na tę platformę – jednak są wciąż naprawdę warte Waszego czasu.

Więc zacznijmy od Year Walk. Chociaż już od jakiegoś czasu tytuł funkcjonuje na Steamie (i eShopie Wii U, ale to pewnie za wielu ludzi nie poruszy – A POWINNO!), swą premierę odbył na urządzeniach z jabłkiem. Year Walk, autorstwa szwedzkiego studia Simogo, to gra przygodowa z grozą w tle. Opowiada o pradawnym, tytułowym zwyczaju, który umożliwia każdemu, kto chce wziąć udział w specjalnym, końcoworocznym rytuale, spojrzenie w przyszłość. Wcielamy się w niej w Daniela Svenssona, który w dniu rozpoczęcia rytuału odwiedza swoją narzeczoną. Droga, którą zamierza odbyć pełna jest fantasycznych stworzeń i niebezpieczeństw, jednak to, co można dzięki niej osiągnąć kusi.

yearwalk

yearwalk1

yearwalk2

Year Walk to rewelacyjnie stworzony tytuł. Stylistyka zachwyca, a przez całość rozgrywki utrzymane jest stosowne dla owej ceremonii napięcie. Świat budowany jest przez płaskie, proste kształty, a dobór kolorów nie daje zapomnieć o kryjących się w lesie niebezpieczeństwach. Twórcy umieścili w grze krótki neseser dla każdego, kto mitologii nordyckiej nie zna w ogóle, lub też poznał ją tylko pobieżnie. Jako że twórcy zadbali o odpowiedni dobór postaci i motywów, wszelkie zawarte w nim informacje czyta się z wielkim zainteresowaniem. Jeśli lubicie pięknie stworzone tytuły, z dobrą oprawą dźwiękową i jesteście fanami grozy, bez zastanowienia sięgnąć powinniście po Year Walk. Polecam szczerze, bo mało jest tytułów których estetyka zostaje z człowiekiem na dłuższy czas. Dla tych, których zniechęcić może aspekt grozy, obecny w grze – nie jest to typowy horror. Raczej chodzi tutaj o ogólny klimat rozgrywki, jednak istotnie jest tu kilka momentów, które gracza mają wystraszyć. Pomimo tego naprawdę warto po nią sięgnąć, więc złapcie kogoś za rękę, połóżcie się pod kocyk i odpalajcie giereczke.

Zainteresowani? Pewnie, że tak. No to więcej szczegółów znajdziecie tu.

[Nawiasem mówiąc, jeśli podoba Wam się taki system rozgrywki, a lubicie rzeczy bardziej obsceniczne i niepokojące, być może sięgnąć powinniście też po Masochisie. Nie jest w żadnym razie subtelna i, jak z pewnością część z Was zauważy, opiera się na prawdziwej historii. Z Year Walk łączy ją właściwie tylko podobny tryb rozgrywki i groza w tle.]

The Room (ta z 2012 roku, nie z 2010) i The Room II są z pewnością tytułami znanymi większości z Was. Łechtają chyba każdą potrzebę fana zagadek i łamigłówek, a pudełka w rewelacjnie dopracowanej oprawie graficznej dają się głaskać, niuchać i przekręcać w każdym miejscu, gdzie tylko włożyć możemy nasze rozradowane paluchy. Jeśli jednak z jakiegoś powodu udało wam się je ominąć, cóż… chciałabym jeszcze w nie nie grać, żeby mieć to przed sobą.

Obie części tytułu Fireproof Games stawiają nas przed rozwiązaniem zagadek, powiązanych ze sobą przez linię fabularną, budowaną przez liściki pozostawione w rozmaitych skrytkach pudeł, pudełek i pudełeczek, które musimy otworzyć. Każde kryje mnóstwo zakamarków i pokręteł, a gracz musi dodatkowo operować w dwóch równoległych „wymiarach”, dzięki soczewce odsłaniającej ukryte wcześniej dla oczu szczegóły.

theroom

derum

The Room i The Room II odznaczają się przede wszystkim znakomicie wykonanymi modelami 3D – każde pudełko, szufladka czy przekładnia wykonana jest z wielką starannością. Przy okazji gra ma znakomity flow – zagadki nie są nigdy BARDZO trudne, co umożliwia płynne przechodzenie od jednej do drugiej. Pomimo tak utrzymanego poziomu trudności, wciąż wymagają od nas jednak chwili pomyślunku, skutkiem czego każde rozwiązanie cieszy.

Gry ukazały się rówież na urządzenia z Androidem, a nawet i na Steamie. Jeśli więc w jakiś sposób zdołaliście ominąć oba tytuły, koniecznie odwiedźcie stronę Fireproof Games, by dowiedzieć się więcej. O.

A czemu nie napisałam o trzeciej części? To długa historia. Może kiedyś ją opowiem, jeśli zmusi nas do tego długa, zimna noc przy ognisku.

Ok, doszliśmy więc do trzeciego tytułu – ostatniego, do którego pragnę Was zachęcić. To akurat ekskluzyw i nie ukrywam, że spośród tego zestawienia jest moim faworytem. Podczas rozgrywki, po niej i pomiędzy nią byłam zupełnie zachwycona tym, co mi zaoferował. To jedna z tych gier, która jest na tyle wyjątkowa, że po jej ukończeniu czujecie wielki smutek, nie dlatego, że była tak dobra, ale dlatego że wiecie, iż nie znajdziecie nic co połechta Wasze zmysły i zaspokoi Wasze potrzeby w ten sam sposób. I to najczęściej potrzeby, z których nie zdawaliście sobie nawet sprawy zanim nie zaczęliście w nią grać. Serio, nawet o tym nie wiecie, ale to może być jedna z najlepszych rzeczy, po które możecie sięgnąć od bardzo długiego czasu.

Device 6. Tytuł gry jest tak samo enigmatyczny jak jej opisy. Powodem jest to, że Device 6 to pół książka a pół gra logiczna, a pół przygodówka. To półtora gry, tak. Bardzo trudno jest mi opisać wszystko, co chciałabym, byście do niej czuli, więc zacznę od faktów.

Device 6 to gra autorstwa studia Simogo (zaraz, zaraz… gdzie wcześniej słyszeć mogliście o tym studiu? A tak, to Ci sami od Year Walk, co za zbieg okoliczności!). Jest to surrealistyczny (i to jak!) thriller (I TO JAK!), który rozgrywa się w słowach. Zarówno w ich treści, jak i formie. Słowa budują tu świat przedstawiony – i dosłownie, i w przenośni. Towarzyszą im elementy interaktywne – ilustracje, dźwięki otoczenia, animacje poszczególnych elementów graficznych. No poprostu istny szał designerowy i dla każdego, kto podobnie jak ja lubuje się w estetyce, orgazm wizualny.

device60

device6

device61

Gra opowiada historię Anny, która budzi się pewnego razu w miejscu, którego znikąd nie pamięta. Nie ma przy sobie papierosów, lekko boli ją głowa i generalnie nie zapowiada się, że to będzie dobry dzień. Rzeczywistość do której trafiła dodatkowo zmniejsza te szanse, gdyż niewiele rzeczy ma tu sens. Device 6 proponuje nam świat absurdalny, lecz jest to świat ujmujący, świat organiczny i, przede wszystkim, świat intrygujący, świat, który raz po raz stawia kolejne pytania, na które czym prędzej chcemy poznać odpowiedź.

„Ale zaraz, zaraz…” powiedzą z pewnością niektórzy z Was. „Jak można mówić o świecie, jeśli na screenach widać głównie literki! To żaden świat Iga!” A ja odpowiem Wam (z capslockiem): TO TAK BARDZO FASCYNUJĄCY ŚWIAT, ŻE NIE POTRZEBA W NIM NIC WIĘCEJ. I każdy, kto zniechęcił się tym, jak ów tytuł wygląda, tym bardziej powinien po niego sięgnąć.

Pisząc te słowa wspominam żywo emocje, które towarzyszły mi przy rozgrywce. Bardzo chciałabym, żeby każdy z Was był w stanie je odczuć. Więc przy najbliższej okazji koniecznie sięgnijcie po Device 6. Koniecznie.

I to tyle ode mnie jak na dzisiaj. Miło mi, że dotrwaliście aż do ostatniego akapitu. To bardzo sympatyczne i jestem Wam naprawdę wdzięczna. Tym bardziej, że tytuły, które tu polecam zostały już odkryte przez licznych krytyków przede mną. Lecz, jeśli ktoś z Was pominął którykolwiek z nich, niech czym prędzej zapisze sobie je na listę gier, które powinien sprawdzić. Aha! I zaległa strona z informacjami na temat Device 6.


g.

Podoba Ci się? Podziel się z innymi.
  • Toperz

    A jeśli nie mam i nie planuje mieć iOS to jakie sa szanse na legalne zagranie w powyższe? Year walk mnie zaintrygował.

    • gugaguha

      tak jak napisalam w tekscie, jest dostepny na steama :_: domniemam, ze ne przeczytales za wiele co:)

      • Toperz

        “na inne platformy” wyłapałem 😉 Przeczytałem od deski do deski 😉 Jak to jest na steam to ja biere już zaraz.

  • Denzelon

    Otworzyłem z myślą, że wejdę w “Bazgrołki Igi”, a tu suprise, ni ma igotonu. Smuteczek, ale główna to nie powód do wstydu, a raczej do dumy. Dziękuję za Twój tekst. Year Walk i The Room jak najbardziej zasłużenie polecane (jeśli ufacie zdaniu nieznajomych z internetu to – po pierwsze uważajcie, nie wszyscy mogą wobec was mieć dobre zamiary i po drugie – macie moje polecenie), a za Device 6 muszę się wziąć, bo słyszałem o tym tytule dużo dobrego, ale z powodu braków czasowych nie miałem okazji zagrać.

  • Michał Spadarzewski

    !!!OGROMNA PROŚBA!!!
    Muszę kupić kompa (stacjonarny PC) do grania bo stary właśnie dogorywa i mam niestety na ten cel 3000zł. Czy ktoś z nieczysto-niezatapialnych fanów (jak i samych naszych gwiazd podcastu :D) mógłby mi mniej więcej doradzić jakiś sprzęt/ zestaw, żeby móc pograć w nowe gry? Oczywiście wiem że w tej cenie nie pogram w “Wieśka” na ultra grafice ale i tak więcej nie mogę na to przeznaczyć 🙁

  • Pavelafan

    Łeee tam , a ja myślałem że Room i Room 2 to na podstawie filmu. . . .

  • Seria The Room zdecydowanie na propsie! Znakomita i idealnie wykorzystująca mobilki.